Nie tylko Polska boryka się z problemem galopującej inflacji. Urzędy statystyczne Czech i Węgier udostępniły informacje na temat uśrednionego wzrostu cen w zeszłym miesiącu. Okazuje się, że tamtejszy poziom inflacji jest wyższy, niż ten w naszym kraju.
Z udostępnionych przez Czeski Główny Urząd Statystyczny (CZSO) danych wynika, iż tamtejszy wskaźnik inflacji dotarł aż do poziomu 18%, co jest najwyższym wynikiem od czasu powstania tego państwa w 1993 roku. To znacznie gorzej, niż przewidywali czescy analitycy. Ich prognozy deklarowały analogiczną sytuację, co w naszym kraju, czyli 17,2%.

Nie lepiej mają się Węgry, które zanotowały skok z 15,6% w sierpniu do poziomu 20,1%, co jest najwyższą wartością zarejestrowaną od roku 1998. Podobnie jak w Czechach, prognozy analityków okazały się błędne, zakładały one bowiem wzrost do 19,4%.

Przyczyny tego zjawiska są bardzo podobne w każdym z trzech wymienionych państw Grupy Wyszehradzkiej, jest to głównie wzrost cen podstawowych dóbr. Dopiero dokładniejsza analiza potrafi pokazać, które z nich najbardziej rzutuje na poziom inflacji. W Czechach najbardziej decydującym czynnikiem jest cena gazu ziemnego. CZSO podaje, iż wzrosła ona o ponad 15% w porównaniu z sierpniem i o prawie 86% w porównaniu z sierpniem zeszłego roku. Równie problematyczny okazał się wzrost cen węgla, który skoczył o prawie 56% rok do roku.
Czytaj także: Inflacja topi nasze oszczędności. Wynagrodzenia nie nadążają za wzrostem cen
Węgry są krajem, który wyłamał się z unijnej polityki gazowej. Przez wrzesień oraz październik kraj otrzyma 5,8 miliona ton sześciennych odjętego od dostaw dla Francji i Niemiec gazu dziennie, co jest głównym założeniem umowy podpisanej z koncernem Gazprom 31 sierpnia. Mimo tego, ceny surowca wzrosły o 121% rok do roku, jednakże nie to jest głównym problemem Madziarów.
Największą bolączką kraju są ceny żywności, która podrożała o ponad 35% rok do roku. Niechlubnym rekordzistą jest tutaj cena chleba, która skoczyła o astronomiczne 76,2%. Nieco niżej znajduje się ser, który podrożał o 68%, masło i przetwory mleczne, które wzrosły o nieco ponad 66% i jaja, margaryna ze wzrostem 61,2% i jaja, które są o prawie 54% droższe, niż rok temu.
Europa odnosi właśnie pierwsze skutki kryzysu gospodarczego, który został wywołany wojną na Ukrainie. Spadający standard życia i rosnące ceny już wywołały pierwsze reakcje społeczeństw. Najlepszym przykładem są Czechy, gdzie 3 września odbyła się największa masowa demonstracja w historii. Od tamtego czasu protesty regularnie zbierają się na Placu Św. Wacława w Pradze.
Czytaj także: Antyrządowa i antyglobalistyczna demonstracja w Czechach
Rządy państw Europy muszą działać szybko, jeśli zależy im na maksymalnym ograniczeniu negatywnych skutków gospodarczych w swoich krajach. W przeciwnym wypadku możemy liczyć na to, że najbliższe miesiące, a nawet lata, będą wymagały od nas zaciśnięcia już i tak mocno dopiętego pasa.
Narodowcy.net / tradingeconomics.com / businessinsider.com.pl / dorzeczy.pl / warsawinstitute.org / news.cgtn.com




