Aktywiści ekologiczni są jak lemingi skaczące z urwiska na pewną śmierć. Kiedy przyklejanie się do ruchliwej jezdni przestało zwracać na siebie uwagę, ci postanowili odwiedzić leże niedźwiedzia. Do takiej sytuacji doszło w zeszłym tygodniu. 56-letni pseudoaktywista ekologiczny został ciężko ranny po naruszeniu legowiska niedźwiedzia brunatnego. Do akcji ratowniczej ruszyli ratownicy GOPR, strażacy oraz ratownicy medyczni.
12 listopada niedźwiedź brunatny zaatakował 56-letniego mężczyznę i ciężko go ranił na terenie Nadleśnictwa Lutowiska. Akcja ratunkowa trwała trzy godziny, podczas której były zaangażowane różne grupy, m.in. grupa Bieszczadzka GOPR, Bieszczadzkie Pogotowie Ratunkowe SP ZOZ w Sanoku, Lotnicze Pogotowie Ratunkowe.
Według nagrania z fotopułapki i relacji przedstawicieli służb leśnych atak nastąpił z winy ekologów. Ci przyznali się do winy.
Fotopułapka uchwyciła atak niedźwiedzia na ekoaktywistę. Chciał udowodnić, że gawra jest pusta bo leśnicy zniszczyli jego siedlisko. Niezła ironia losu - pseudoekolodzy szczuli na leśników, GOPR i policjantów, a teraz ci ludzie ratują im życie.
— Michał Gzowski (@GzowskiMichal) November 15, 2023
Będzie Nagroda Darwina? pic.twitter.com/ig32fe05Ne
Nadleśnictwo Lutowiska wydało oświadczenie w sprawie ataku niedźwiedzia na człowieka.
Niestety, w niedzielny wieczór 12 listopada naruszyli spokój gawrującego zwierza, prowokując dramatyczną sytuację, której stali się uczestnikami. Podkreślam fakt, że skoro sami składali wniosek o utworzenie strefy, winni zachować reguły, jakie wynikają z tej sytuacji – stwierdzono w oświadczeniu.
Nadleśnictwo Lutowiska niezwłocznie o całym zajściu powiadomiło Policję i Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Rzeszowie.
Wyrażając współczucie osobie poszkodowanej, życzymy jej szybkiego powrotu do zdrowia. Jednocześnie przypominamy o zasadach zachowania się w ostojach dzikich zwierząt, o zakazie ich płoszenia, zwłaszcza w odniesieniu do niedźwiedzi szykujących się na zimowy spoczynek – napisano.
W sierpniu Inicjatywa Dzikie Karpaty i Fundacja Siła Lasu zaapelowała o konieczności natychmiastowego wstrzymania działań gospodarki leśnej, w tym wydzieleniu leśnym. W tym samym czasie wpłynął wniosek od aktywistów o utworzenie strefy ochronnej wokół gawry niedźwiedzia. Zgodnie z zaleceniami RDOŚ do końca października zakończono prace w tym wydzieleniu i zawieszono fotopułapkę. Aktywiści zdecydowali się jednak poszukać siedlisk niedźwiedzi na własną rękę.
Narodowcy.net/nowiny24.pl




