Parlament Europejski przyjął pakt migracyjny

Unia Europejska zmusi kraje członkowskie do relokacji nielegalnych migrantów pod groźbą zapłacenia kary 20 tys. euro za każdą nieprzyjętą osobę. Według Krzysztofa Bosaka – Unia Europejska „wymaga solidarności od krajów członkowskich nie w ochronie granic, tylko solidarności w przekształcaniu społeczeństwa, kontynentu europejskiego w multikulturową mieszankę ludzi z różnych kontynentów”.

Parlament Europejski przyjął dziesięć aktów prawnych, które są następstwem zreformowania europejskiej polityki migracyjnej i azylowej na podstawie grudniowych ustaleń z państwami członkowskimi. Nowa legislacja traktująca o „solidarności i odpowiedzialności” przewiduje, że jeżeli któryś z krajów członkowskich odmówi relokacji migrantów do swojego kraju, poniesie wysokie koszty finansowe za ich utrzymanie na terenie innego państwa, ponad 20 tys. euro za każdą nieprzyjętą osobę. Pakt migracyjny zakłada, że co roku co najmniej 30 tys. osób musi zostać rozlokowanych w różnych państwach członkowskich Unii. Górna granica nie jest określona.

Kolejne prawo przewiduje przyśpieszenie procedur azylowych. Członkowie wspólnoty będą musieli szybciej rozpatrywać wnioski o azyl w granicach Unii. Państwa będą musiały również zapewnić równoważne standardy przyjmowania osób ubiegających się o azyl, na przykład w zakresie zakwaterowania, edukacji i opieki zdrowotnej. 

Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak powiedział, że tego typu regulacje nie mają nic wspólnego z solidarnością w ochronie granic, tylko z solidarnym przekształcaniem kontynentu europejskiego w multikulturową mieszankę ludzi z różnych kontynentów.

Unia Europejska posuwa się do tego, że w swoim pakiecie rozporządzeń tworzy ścieżki legalizacji pobytu. Tworzy obowiązek finansowania tego pobytu przez państwa członkowskie. Tworzy tzw. zasady solidarności. Solidarności nie w ochronie granic, tylko solidarności w przekształcaniu społeczeństwa, kontynentu europejskiego w multikulturową mieszankę ludzi z różnych kontynentów. I co więcej określa granicę minimalną liczny imigrantów, która ma być przyjmowana co roku. Określa tę granice na 30 tysięcy. Co jest znamienne i interesujące nie określa granicy maksymalnej. Co w naszej ocenie niszczy wszelkie poczucie bezpieczeństwa w państwach członkowskich Unii Europejskiej, ponieważ wmanewrowujemy się w mechanizm, którego efektów, rezultatów, punktu docelowego tak naprawdę nie znamy – powiedział polityk.

Lider Konfederacji przypomniał, że wspólnota, do której Polska wchodziła ponad dwadzieścia lat temu, zakładała autonomię w polityce migracyjnej. 

To wszystko nie ma żadnych jasnych podstaw traktatowych. Przypomnijmy, że jak wchodziliśmy do Unii Europejskiej, to mówiono nam, że o polityce migracyjnej będziemy decydować samodzielnie! Jeżeli nie jestem w błędzie – bardzo proszę wszystkich zawodowych ekspertów do spraw europejskich, żeby nas poprawiali, jeżeli gdzieś tutaj w jakimś detalu się omylimy – jeżeli nie jestem w błędzie, to te rozwiązania tworzone są na podstawie przepisów traktatowych o zarządzaniu kryzysami! Ale cóż to za kryzys, który ma mieć charakter permanentny? To jest kryzys planowany! Kryzys zaplanowany na każdy rok w kwocie 30 tysięcy – oświadczył Bosak.

CZYTAJ TAKŻE: Prezydent Macron: „połowę przestępstw w Paryżu popełniają obcokrajowcy”

Unia Europejska ma przed sobą ponurą przyszłość, jeżeli nie powtrzyma masowego napływu ludności obcej kulturowo. Już teraz niektóre państwa członkowskie UE są zagrożone całkowitą wymianą demograficzną. Prawie jedna trzecia dzieci we Francji jest pochodzenia pozaeuropejskiego, zgodnie z ostatnimi badaniami demograficznymi przeprowadzonymi przez INSEE. Brak integracji i skłonność do przemocy powoduje także zwiększoną liczbę przestępstw ze strony nachodźców. Emmanuel Macron w wywiadzie dla stacji telewizyjnej France 2 przytoczył informację z paryskiej komendy policji, że za połowę przestępstw popełnianych w stolicy kraju odpowiedzialni są imigracji z Afryki oraz Bliskiego Wschodu. Dokładniej, imigranci odpowiadają za 48 proc. przestępstw popełnionych w Paryżu, mimo stanowienia zaledwie 12,7 proc. populacji kraju. W Marsylii obcokrajowcy popełniają 55 proc. przestępstw, więcej niż w stolicy Francji. Podobne statystyki rejestrują inne państwa, np. Niemcy. Podczas gdy liczba niemieckich podejrzanych wzrosła zaledwie o jeden procent do około 1,32 miliona w ciągu jednego roku, to liczba podejrzanych spoza Niemiec wzrosła o 17,8 proc. do około 923 tys. Oznacza to, że cudzoziemcy stanowili w ubiegłym roku aż 41 proc. podejrzanych o dokonanie przestępstw w Niemczech.

Narodowcy.net

Patrycja Łęgowik

Czytaj Wcześniejszy

Unia Europejska uzna aborcję za prawo człowieka?

Czytaj Następny

Imigranci w Szwecji zastrzelili Polaka na oczach dziecka

Zostaw Odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *