W Sierpniu inflacja w Polsce wyniosła 10,1 proc. w ujęciu rocznym, mimo zapewnień Narodowego Banku Polskiego, że spadnie ona do poziomu jednocyfrowego. Ceny najważniejszych towarów i usług urosły nawet o kilkadziesiąt procent.
W czwartek GUS opublikował wstępne wyliczenia inflacji na sierpień tego roku. W ujęciu rocznym ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły o 10,1 proc., natomiast w stosunku do poprzedniego miesiąca utrzymały się na tym samym poziomie.
Mimo że okres najwyższej inflacji już minął — w lutym tego roku osiągnęła rekord 18,4 proc. i od tego momentu obniża się, to nie spadła poniżej liczby dwucyfrowej. Przypominamy, że cel inflacyjny NBP wynosi 2,5 proc., ale na razie ta wizja wydaje się bardzo odległa.
Według ekonomistów spadek inflacji do poziomu 2,5 proc. nastąpi dopiero pod koniec 2025 roku. Aby plan się udał, stopy procentowe muszą pozostać bez mian, tymczasem Rada Polityki Pieniężnej przymierza się do ich obniżek, co spowolni proces spadku inflacji lub sprawi, że znów zacznie rosnąć.
Inflacja topi nasze oszczędności
Z zestawienia GUS wynika, że w porównaniu z lipcem zeszłego roku, żywność podrożało średnio o 12,7 proc. Najbardziej wzrosła cena cukru, bo aż o 47,9 proc.; na drugim miejscu są warzywa ze wzrostem 23,5 proc. Ceny energii cieplnej wzrosły o 38,3 proc.
Proinflacyjna polityka rządu
Wzrost inflacji rozpoczął się wraz z nakładaniem restrykcji związanych z koronawirusem. NBP wspierał sektor bankowy ogromnymi sumami, wykupując obligacje skarbowe, uruchamiając masowy dodruk pieniądza i obniżając stopy procentowe. Do tego doszły ograniczenia nałożone na przedsiębiorstwa, które przyczyniły się do spadku produkcji.
„Tarcza antyinflacyjna”, która została ograniczona pod koniec zeszłego roku, w grudniu br. ma zostać całkowicie wycofana. Obniżoną stawkę VAT na żywność będzie trzeba podnieść, co poskutkuje kolejnym wzrostem cen. Sprawę pogarsza coroczne podnoszenie płacy minimalnej, która podnosi ceny wszystkich usług i koszty utrzymania pracownika. Inflacja rośnie szybciej niż wzrost minimalnego wynagrodzenia, dlatego bilans wychodzi stratny.
Rada Ministrów w ubiegłym tygodniu przyjęła projekt budżetu na 2024 rok. Założono przychody skarbu państwa na poziomie ponad 680 mld zł i wydatki sięgające 850 mld zł. Pożyczki będzie trzeba kiedyś zwrócić, a obecnie nasz dług publiczny wynosi 1,5 bln zł,
Narodowcy.net/bankier.pl




