Rita Orłowska: Polskie Radio niezależne – początki radiofonii w Polsce | Narodowcy.net

Rita Orłowska: Polskie Radio niezależne – początki radiofonii w Polsce

Radio – wynalazek, przekaźnik, instytucja. W tej chwili jest to coś tak oczywistego, że aż trudno wyobrazić sobie czas, kiedy go nie było. Gdy powstawało, stanowiło nie lada gratkę dla miłośników technicznych nowości, ale też dla szarych ludzi zafascynowanych możliwościami wynalazku.

Rozpoczynając rozmowy o radiu trzeba cofnąć się do końcówki XIX wieku, kiedy takie postacie jak Guglielmo Marconi, Aleksander Popow i Nikola Tesla zajmowały się badaniem przesyłania energii, budowaniem odbiorników oraz łączeniem tych dwóch aspektów w jeden – właśnie tworzeniem radia. Za ojca radia uznaje się Marconiego, jednak istnieje wiele opinii[1] według których Włoch wykorzystał istniejące już wynalazki. Sam Popow podkreślał, że już w 1893 Tesla przeprowadzał takie same eksperymenty za Oceanem. Jednak faktem jest, że to Włoch jako pierwszy opatentował swój wynalazek i to on w 1909 roku otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki[2].

Zamiast popadać w zbędne retrospekcje należy przyjrzeć się okolicznościom, w jakich radio, ten światowej sławy wynalazek, pojawiło się w Polsce. Rozwój polskiej transmisji radiowej to w dużej mierze zasługa wojskowej kadry radiotechników i oficerów łączności, którzy opracowali pierwsze podręczniki radiotechniki, wykładali na kursach oraz współtworzyli szkolnictwo, kształcące przyszłych radiowców[3]. Dymitr Sokolcow, jeden z wykładowców na warszawskiej politechnice, tak mówił o powstawaniu radia: Państwo, które nie podoła tak zorganizować u siebie radja, żeby służyło ono interesom państwa oraz społeczeństwa, a równocześnie nie było zatrzymane w swoim rozwoju, odczuje to w groźnym momencie niebezpieczeństwa narodowego, podczas wojny, i drogo za to zapłaci…[4].

Ale państwo podołało – może nie tyle same władze, które w kluczowych momentach nie doceniły możliwości radia (o tym wspomnę później) – ile obywatele, którym zależało na wprowadzeniu Polski do grona krajów, w których była obecna radiofonia. Najważniejszą postacią, bez której na rozwój radia w Polsce trzeba by było jeszcze długo czekać i jej nieoceniony wkład jest podkreślany do dziś, był Zygmunt Chamiec. Chamiec pochodził z terenów obecnej Ukrainy, z rodziny ziemiańskiej. Kształcił się na studiach rolniczych, medycznych (we Lwowie – później w Strassburgu uzyskał tytuł doktora medycyny) oraz ekonomicznych (ukończonych z wyróżnieniem w Wiedniu), podczas których studiował również muzykologię[5]. Zarządzał majątkiem ziemskim, był kierownikiem administracyjnym warszawskiej Opery oraz jednym z dyrektorów Polskiej Krajowej Kasy Pożyczkowej (1917-1919). Brał także udział w obradach konferencji paryskiej jako sekretarz generalny Polskiej Delegacji Ekonomicznej oraz przedstawiciel Polski w Komisji Odszkodowawczej. Skąd więc u tego człowieka tak licznych możliwości zainteresowanie radiem, wynalazkiem, którego przyszłość była wielką niewiadomą? Po konferencji w Paryżu Zygmunt Chamiec mieszkał przez jakiś czas w Londynie, gdzie zaprzyjaźnił się z Guglielmem Marconim, poznanym we Francji. To dzięki tej znajomości zainteresował się radiem i postanowił ów wynalazek rozpropagować w Polsce.

Trzeba podkreślić, że Zygmunt Chamiec nie zainicjował działalności radiofonicznej w naszym kraju. Już w 1923 pojawiło się Polskie Towarzystwo Radiotechniczne (PTR), faktyczny radiowy pionier w Polsce. To ono tworzyło pierwszy program, którego słuchanie było miejscową atrakcją. Co warto podkreślić, radio nie rozwijało się od razu – najpierw sami obsługujący to nowe medium musieli pojąć i opracować jego działanie, nie raz borykając się ze sporymi problemami technicznymi; dopiero później szło za tym zainteresowanie radiosłuchaczy, których grono powoli, ale wciąż rosło.

Cóż więc stało się z PTR-em? Podmiot, którego udziałowcami było m.in. Marconi Wireless Telegraph Co. Ltd oraz Societe Francaise Radioelectrique (SFR) przegrał konkurs na koncesję w 1925 roku. Sprawa jest o tyle ciekawa, że PTR miał swój program, radiotechników, studio, podstawowe narzędzia do prowadzenia działalności radiofonicznej, ale przegrał ze spółką zupełnie nową, nieznaną, która tak naprawdę nie miała nic. Ta spółka to znane nam Polskie Radio. Podmiot założony przez Zygmunta Chamca powstał już w lutym 1924 roku i jego celem było stworzenie w Warszawie radiowej rozgłośni, której finansowanie pochodziłoby wyłącznie z polskiej kieszeni[6]. Nową rozgłośnię obowiązywała koncesja, której jednym z założeń było zbudowanie na terenie Warszawy stacji i zainaugurowanie jej działalności w  grudniu tego samego roku. Ostatecznie Polskie Radio ruszyło 18 kwietnia 1926 roku. Już w kolejnym roku PR zostało członkiem Międzynarodowej Unii Radiofonicznej, dzięki czemu mogło tworzyć sieć wymiany programów z innymi stacjami poza granicami kraju. Również w 1927 roku zaczęły powstawać kolejne stacje – w Krakowie, Katowicach i Poznaniu.

Jednym z najczęściej podnoszonych zarzutów w pierwszym okresie działalności Polskiego Radia (1926-1929) było zupełne odrzucenie doświadczenia PTR-u oraz jego pracowników. Wydaje się to dość dziwne, biorąc pod uwagę, że Polskie Radio startowało od zera, kiedy PTR posiadało warunki techniczne, a przede wszystkim osobowe do prowadzenia rozgłośni. Brak doświadczenia nowej spółki znacząco odbił się na jej funkcjonowaniu, które krytykowano na łamach „Radiofonu Polskiego”, czasopisma radiowego, zawierającego program oraz artykuły, dotyczące tematyki radiowej. Mimo to władze spółki uparcie dążyły do ciągłego rozwoju rozgłośni, która zaowocowała w późniejszych latach. Polskie Radio, głównie dzięki zabiegom Zygmunta Chamca, nie odstawało od zachodnich rozgłośni. Wręcz przeciwnie – wyróżniało je coś, czego inne stacji nie posiadały. Jak mówi Ryszard Miazek[7], biograf dyrektora Chamca, Polskie Radio stanowiło pewien wyjątek wśród innych radiofonii dzięki swojej niezależności od władz. Radio było oazą apolityczności, medium służącym wyższym wartościom[8]. Nawet obecnie jest to o tyle niezwykłe, że we współczesnym dziennikarstwie pojęcie obiektywizmu jest bardziej wyświechtanym frazesem niż faktycznym stanem, w jakim dziennikarze powinni się poruszać. Natomiast przykrym jest fakt, że zakładamy w misji dziennikarstwa informowanie odbiorców o stanie rzeczywistym, a jednocześnie widzimy brak obiektywizmu w pewnych przekazach i dostrzegamy brak konsekwencji założeń w stosunku do efektu. Tym bardziej w obecnych warunkach dostrzegamy wyjątkowość Polskiego Radia jako podmiotu niezależnego, ale czy to świadczy dobrze o stanie obecnego dziennikarstwa? To chyba temat na oddzielny artykuł. Prawdą jest, że ówczesne władze miały możliwość wpływania na charakter rozgłośni (posiadały 40% udziałów w spółce), jednak w związku z ich ciągłą zmiennością, nie potrafiły skorzystać z potencjału radiofonii. Najłatwiej można to dostrzec na przykładzie wydarzeń z 12 maja 1926 roku, kiedy co prawda Polskie Radio dopiero ruszyło, ale nikt nie docenił jego możliwości. Gdyby osoby, które umiały je wykorzystać, zostały zaprzęgnięte do pracy, możliwości propagandy byłyby znacznie szersze. Byłyby, ponieważ wydarzenia z tamtych dni prawie w ogóle nie zaistniały na antenie w medium niezależnym.

Zupełnie inną taktykę przyjęto w 1935 roku, kiedy Polskie Radio funkcjonowało na dużo wyższym poziomie i oferowało znacznie większe możliwości niż dziewięć lat wcześniej. Należy podkreślić, że było również dużo szerzej rozpropagowane – dzięki akcjom promocyjnym odbiornika Detefon, które znacznie wpłynęły na ilość radioabonentów. Po śmierci Józefa Piłsudskiego obóz sanacyjny bez ogródek przystąpił do przejmowania Polskiego Radia, co najbardziej uwidoczniło się w sygnale radiowym, nadawanym codziennie – zamiast Poloneza A-dur Chopina z odbiorników rozbrzmiewała Pierwsza Brygada. Przystąpiono również do wyraźnych zmian personalnych – już w lipcu na miejsce Zygmunta Chamca jako dyrektora został wybrany Roman Starzyński, ówczesny dyrektor Gabinetu Ministra Poczt i Telegrafów. Jest to o tyle znaczące, że Polskie Radio uchodziło za swego rodzaju enklawę dla środowisk niesanacyjnych. Co prawda sam Chamiec nie obnosił się ze swoimi poglądami, jednak sam fakt jego pochodzenia oraz konserwatywnych i prawicowych poglądów współpracowników, stał w opozycji wobec władz. Sanacja dostrzegła możliwości Radia i wprowadziła do niego swoich ludzi, co z obecnej perspektywy może nie być niczym zaskakującym, jednak Polskie Radio uchodziło za podmiot niezależny, więc przejęcie go było dużym wydarzeniem politycznym. Mimo zmian personalnych Radio wciąż się rozwijało – wybudowano drugą stację w Warszawie, rozbudowywano stacje regionalne oraz powstał projekt nowego gmachu głównego Polskiego Radia, który nie został ostatecznie wprowadzony w życie przez wybuch II wojny światowej.

Polskie Radio to spółka, której istnienie jest tak mocno osadzone w naszej świadomości, że praktycznie nie dostrzegamy, jak istotnym uczestnikiem życia kulturalnego, ale przede wszystkim politycznego, była w pierwszym dziesięcioleciu swojej działalności. Z perspektywy czasu warto zdawać sobie sprawę z możliwości nowych mediów, które, może czasem niezrozumiałe, mogą stanowić doskonałe narzędzie trafiania do szerokiego spektrum odbiorców. Nie dostrzegła tego władza w 1926, ale późniejsze rządy wyciągnęły wnioski i wykorzystały je na swoją korzyść. Trzeba również pamiętać, na jakim gruncie powstała polska radiofonia – jako podmiot z założenia w 100% polski, bez obcego kapitału, niezależny i nastawiony na docieranie z najlepszym przekazem do jak największych mas, jednocześnie na terenie odradzającego się państwa, które borykało się z różnymi trudnościami. Tym bardziej warto docenić wysiłek Chamca i jego współpracowników, którzy, posiadając zapał i pomysł, postanowili stworzyć coś, co będzie funkcjonować przede wszystkim dla Polaków.

[1] W. Kubaczewska, M. Hermanowski, Radio, historia i współczesność, ARS NOVA, Poznań 2008, s. 12

[2] The Nobel Prize in Physics 1909, https://www.nobelprize.org/nobel_prizes/physics/laureates/1909/, ścieżka dostępu: 08.02.2018.

[3] D. Grzelewska, Historia polskiej radiofonii w latach 1926-1939 [w:] Prasa, radio, telewizja : zarys dziejów, (red.) D. Grzelewska, Dom Wydawniczy i Handlowy „Elipsa”, Warszawa 1999, s. 211

[4] M. Kwiatkowski, To już historia : felietony o dziejach Polskiego Radia, Wydawnictwa Radia i Telewizji, Warszawa 1975, s. 25

[5] Ziemianin w Radiu. Z Ryszardem Miazkiem rozmawia Zbigniew Chomicz, [w:] Z Dziejów Polskiej Radiofonii, 2004/2005, nr 1, s. 25

[6] L. Chełmiński, 40-lecie narodzin Polskiego Radia, „Słowo Polskie”, 1964, nr 30

[7] Ziemianin w Radiu. Z Ryszardem Miazkiem rozmawia Zbigniew Chomicz, [w:] Z Dziejów Polskiej Radiofonii, 2004/2005, nr 1, s.22

[8] Tamże.

Komentarze