Wiele wskazuje na to, że Donald Trump utraci władzę, warto zatem podsumować jego politykę zagraniczną. Polityk ten, przychodząc do władzy spoza republikańskiej elity wniósł do niej nowe sposoby, narzędzia jej prowadzenia i katalizował jej przejście na nowe tory - napisał poseł Konfederacji Krystian Kamiński na swoim Facebooku.
Trump stopniowo przekierowywał uwagę, zaangażowanie USA na Indo-Pacyfik. Demokraci również szliby w tym kierunku, choć inaczej. Podstawowym rysem polityki zagranicznej Trumpa był bowiem radykalny odwrót od multilateralizmu. Zamiast pozyskiwać sojuszników wolał wywierać na nich presję.
Donald Trump wypowiedział Chinom wojnę handlową i groził nią innym, chcąc zmusić ich do stanięcia po jego stronie barykady w walce z ChRL. Ta polityka nie przyniosła jeszcze wielkich owoców, bowiem kluczowe państwa europejskie wraz z UE nie opowiedziały się jednoznacznie po stronie USA.
Nieco lepiej Trumpowi powiodło się na Indo-Pacyfiku przynajmniej na ostatnim, zewnętrznym łańcuchu izolowania Chin. Japonia pozostała na antychińskim kursie jednocześnie biorąc większą odpowiedzialność strategiczną. Na tym tle nastąpiło zbliżenie i współpraca z Indiami i Australią.
Jednak nawet na Dalekim Wschodzie Trump ma w swoim bilansie politycznym poważne straty. Filipiny rozpoczęły już otwartą politykę balansowania między Waszyngtonem, a Pekinem. Korea Południowa oparła się próbom wyduszenia z niej większe haraczu finansowego i ocieplała relacje z ChRL.
Wpływy USA zostały w znacznym stopniu ograniczone na Bliskim Wschodzie, gdzie głównym brokerem międzynarodowym stała się Rosja, która negocjuje ład regionalny przede wszystkim z Turcją, Iranem, Arabią Saudyjską czy Izraelem, porządkując chaos jaki wygenerowali tam Amerykanie.
USA nie liczą się już w Azji Środkowej i na Kaukazie Południowym. Rewolucja w Kirgistanie, eskalacja w Nagorno Karabakh (Górski Karabach) odbywa się właściwie poza USA, przy aktywnej roli Rosji, Chin czy Turcji. Brak zaangażowania USA był jednak w tym przypadku realistycznym przystosowaniem się do układu sił.
Trumpowi nie udało się skłonić Rosji do przykrojenia jej ambicji pod taki szablon regionalnego junior-partnera, jaki przygotowano dla niej w Waszyngtonie, choć ekonomicznie poważnie jej zaszkodził. Trump nie włożył więc kluczowego klocka w układance jaką projektował idąc po władzę.
Pisząc o różnych porażkach polityki Trumpa trzeba jednak pamiętać, że jako człowiek pozbawiony własnego zaplecza politycznego musiał on iść na wiele kompromisów z dotychczasową elitą i także tu należy szukać pewnych niekonsekwencji jego polityki.
Jednak efekty polityki Trumpa trzeba postrzegać przede wszystkim przez pryzmat szybko kruszejących podstaw potęgi USA. COVID19 pokazał rażącą niesprawność administracji i wrażliwość gospodarki, a protesty Black Lives Matter rozkład amerykańskiego społeczeństwa i kultury.



