Sanepid przegrywa w sądzie, przedsiębiorcy się buntują. Czy to koniec reżimu sanitarnego?

Kilka dni temu głośno było o „góralskim veto”. Obecnie w całym kraju, wbrew obostrzeniom, otwiera się restauracje i lokale gastronomiczne. Do tego sanepid seryjnie przegrywa rozprawy sądowe.

Bunt przedsiębiorców aktywnie wspierają posłowie Ruchu Narodowego i Konfederacji, którzy byli obecni na Podhalu, kiedy ogłoszono tzw. „góralskie veto”. Według polityków tychże formacji, nieposłuszeństwo przedsiębiorców jest zgodne z prawem. Powodem jest fakt, że restrykcje weszły w życie bez wprowadzenia stanu nadzwyczajnego.

Konfederacja ma w najbliższym czasie przedstawić w sejmie projekt „ustawy antylockdownowej”. Krzysztof Bosak podzielił się częścią jej zapisów na konferencji prasowej w Zakopanem.

Po pierwsze, zniesienie ograniczenia wszystkich branż. Po drugie, zniesienie kar administracyjnych nakładanych na przedsiębiorców. Po trzecie, zniesienie przepisów pozwalających cofać pomoc publiczną dotychczas udzieloną za łamanie tych bezprawnych obostrzeń. - powiedział polityk.

CZYTAJ TAKŻE: Badania udowadniają, że zamykanie gospodarki nie ma sensu

Nie może być szantażowania karami administracyjnymi, nie może być nachodzenia przez policję, przez sanepid, nie może być rozszerzania uprawnień policji poza obowiązujące ustawy, nie może być szantażowania odebraniem już przyznanej pomocy... - powiedział Bosak w Zakopanem.

Lider ruchu Góralskie Veto, Sebastian Pitoń, zapowiedział, że Podhale otwiera się od najbliższego poniedziałku.

To jest dla nas ostatnia szansa, by wyjść z tych kłopotów cało. Chcę potwierdzić, że Podhale otwiera się od najbliższego poniedziałku - mówił Pitoń i apelował do innych rejonów Polski, by poszły tą samą drogą.

Moim zdaniem rodzi się w tej chwili szeroki ruch obywatelski - to nie jest jedno nazwisko, jedna osoba, inicjatywa przez nas animowana - to są po prostu ludzie, którzy mają dość traktowania ich jak przedmiot. - powiedział Krzysztof Bosak na łamach radia Wnet.

Oliwy do ognia dolała pani poseł Prawa i Sprawiedliwości, która w trakcie lockdawnu pojawiła się wraz z rodziną na stoku narciarskim.

Do byłej wicepremier, Jadwigi Emilewicz, chyba nie dotarło jeszcze, że jest twarzą rządu, który próbował młodzieży zakazać wychodzenia z domu i prześladuje dorosłych ludzi za korzystanie ze zwykłych praw obywatelskich, jak prawo do zgromadzeń czy prowadzenia działaności gospodarczej - skomentował Bosak.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie od 12 do 14 stycznia rozpatrzył 21 spraw i anulował kary nałożone przez sanepid za naruszenie zakazu przemieszczania się, zakrywania ust i nosa oraz obowiązku kwarantanny. Rozstrzygnięcia dotyczą wydarzeń z pierwszych miesięcy epidemii.

Oznacza to, że przez wiele miesięcy inspekcja sanitarna marnowała czas swoich pracowników, na zajmowanie się postępowaniami, o których było wiadomo, że będą przegrane. Od początku epidemii środowiska prawników zwracały uwagę na nieprawidłową podstawę wprowadzonych obostrzeń - powiedział dla Wirtualnej Polski Patryk Wachowiec, analityk prawny Forum Odpowiedzialnego Rozwoju.

Nie można ograniczać wolności obywateli poprzez nakazy i zakazy wprowadzane rozporządzeniem. Władza uznała jednak, że nie ma podstaw do ogłoszenia stanu nadzwyczajnego i próbowała tak zarządzać epidemią - dodał.

CZYTAJ TAKŻE: W poszukiwaniu koronarealizmu

Od 2 grudnia zmieniła się podstawa prawna nakazu zasłaniania ust i nosa w miejscach publicznych. Od tego dnia „obowiązek maseczkowy” ma już właściwą podstawę w ustawie. Tak przynajmniej sądzi większość prawników.

Podważany jest nakaz zamykania niektórych branż. Fryzjer z Opola, który według policji i sanepidu, prowadził działalność w czasie lockdownu, został ukarany mandatem w wysokości 500 zł i grzywną w kwocie 10 tys. zł. Sąd jednak uznał, że kara jest wbrew prawu i jest niezgodna z konstytucją.

Sąd uchylił karę 10 tys. zł, którą sanepid nałożył na fryzjera, kontynuującego działalność w czasie, gdy rząd nakazał zamknięcie m.in. salonów fryzjerskich i kosmetycznych. Jak wynika z uzasadnienia, ograniczenie praw i wolności konstytucyjnych nie może nastąpić poprzez rozporządzenie, ale przez wprowadzenie stanu klęski żywiołowej - pisze portal „My Company”.

Narodowcy.net / businessinsider.pl / wp.pl / nlad.pl / wnet.fm / twitter.com / facebook.com / gazetakrakowska.pl

Miłosz Nowakowski

Czytaj Wcześniejszy

Badania udowadniają, że zamykanie gospodarki nie ma sensu

Czytaj Następny

„Szanujecie wolność lub do widzenia” - czas ukrócić samowolę wielkich korporacji!

Zostaw Odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *