C. S. Lewis: Potrzeba rycerskości | Narodowcy.net

C. S. Lewis: Potrzeba rycerskości

Słowo „rycerskość” oznaczało w różnych czasach zupełnie coś innego. Odnosiło się zarówno do ciężkiej konnicy, jak i ustępowania kobiecie miejsca w pociągu. Ale jeśli chcemy zrozumieć, czym wyróżnia się idea rycerskości, jeśli chcemy wyodrębnić szczególną koncepcję mężczyzny comme il faut (tak jak trzeba – przyp. A.Sz), która stanowi wyjątkowy wkład średniowiecza do naszej kultury, nie możemy zrobić nic lepszego od sięgnięcia po słowa skierowane do najwspanialszych ze wszystkich rycerzy, opisane w „Śmierci Artura” Malory’ego. Najłagodniejszym byłeś mężem powiedział sir Hector nad ciałem martwego Lancelota. Najłagodniejszym byłeś mężem, który wśród dam na dworze ucztował; i dla śmiertelnych wrogów najsroższym byłeś rycerzem, jaki kiedykolwiek pozwolił włóczni spocząć.

Ważną sprawą, jeśli chodzi o tę ideę jest podwójny wymóg, jaki stawia ludzkiej naturze. Rycerz jest człowiekiem krwi i żelaza, człowiekiem oswojonym ze zmiażdżonymi twarzami, zwisającymi kikutami i odciętymi kończynami. Jest również skromnym niemal jak dziewica, świetnie odnajdującym się w towarzystwie, ułożonym, spokojnym oraz dyskretnym mężczyzną. Nie jest kompromisem złotego środka między okrucieństwem a łagodnością; jest gwałtowny do potęgi n-tej i tak samo cichy. Gdy Lancelot usłyszał, że został ogłoszony najlepszym rycerzem na świecie, płakał jak dziecko, które zostało pobite.

Możesz się zapytać, jakie jest znaczenie tego ideału dla współczesnego świata? Nie do ocenienia. Może nie być praktykowany – średniowiecze notorycznie się z nim rozmijało – ale z pewnością jest praktyczny. Praktyczny jak fakt, że człowiek na pustyni musi znaleźć wodę lub umrzeć.

Żeby była jasność: ten ideał zawiera w sobie paradoks. Większość z nas, którzy wyrośliśmy wśród ruin rycerskiej tradycji, zostało nauczonych w młodzieńczych latach, że znęcający się nad słabszymi jest tchórzem. Pierwszy tydzień w szkole prostował to łgarstwo, razem z tym że prawdziwie odważny człowiek jest zawsze łagodny. Jest to obrzydliwe kłamstwo, ponieważ rozmija się z tym, co stanowiło o oryginalności średniowiecznego wymogu stawianego ludzkiej naturze. Co gorsza, przedstawia jako naturalny fakt coś, co jest tak naprawdę ludzkim ideałem, nigdy w pełni osiągalnym i nigdzie nie osiągniętym w ogóle bez narzuconej dyscypliny. Przeczy mu historia i doświadczenie. Homerowy Achilles nic nie wiedział o tym, że odważny człowiek powinien być także skromny i miłosierny. Niezależnie od łez ćwiartował wrogów lub brał ich w niewolę, żeby zabić w wolnym czasie. Bohaterowie sag również są „niewzruszeni zadając” tak samo jak są „uparci znosząc”. Atylla miał zwyczaj przewracania oczami, jakby chciał się nacieszyć terrorem, który zapoczątkował. Nawet Rzymianie, gdy galaccy wrogowie wpadli w ich ręce, prowadzili ich po ulicach dla zabawy, a potem, gdy przedstawienie było skończone, podrzynali im gardła w piwnicach. W szkole przekonywaliśmy się, że bohater drużyny rugby, może być krzykliwy, arogancki i bezczelny. Podczas ostatniej wojny często przekonywaliśmy się również, że człowiek, który był „bezcenny w akcji” był też człowiekiem, dla którego w czasie pokoju byłoby trudno znaleźć miejsce poza kamieniołomami w Dartmoor. Taki właśnie jest „naturalny” heroizm – heroizm oderwany od rycerskiej tradycji.

Średniowieczny ideał połączył dwie cechy, które nie mają naturalnej tendencji do występowania razem. Był bardzo dobry powód dlaczego tak się stało. Nauczył wielkiego wojownika pokory i wyrozumiałości, ponieważ wszyscy wiedzieli jak często bardzo potrzebował tej lekcji. Znowu od człowieka grzecznego i ułożonego wymagał odwagi, bo każdy wiedział, że prawdopodobnie będzie ciamajdą.

Czyniąc to, średniowiecze dało światu nadzieję. Stworzenie tysięcy mężczyzn łączących w sobie dwie strony charakteru Lancelota może być możliwe lub nie. Jeżeli nie jest, to wszelkie gadanie o trwałym szczęściu lub godności w ludzkim społeczeństwie jest zwykłym bajaniem.

Jeśli nie będziemy potrafili tworzyć Lancelotów ludzkość rozpadnie się na dwie części – tych, którzy świetnie radą sobie z krwią i żelazem, ale nie potrafią odnaleźć się w towarzystwie, oraz tych, którzy odnajdują się w towarzystwie, ale są bezużyteczni w bitwie – o trzecim rodzaju, czyli brutalnych w czasie pokoju i tchórzliwych podczas wojny, nie ma potrzeby tutaj dyskutować. Kiedy następuje rozdział dwóch połówek Lancelota, historia staje się strasznie prostą sprawą. Właśnie taka jest antyczna historia Bliskiego Wschodu. Hardzi barbarzyńcy opuszczali swoje góry i niszczyli cywilizację. Wtedy sami się cywilizowali i miękli. I zalewała ich kolejna fala barbarzyńców i niszczyła ich. Cykl rozpoczynał się od nowa. Nie zmieni go współczesna technika, ona tylko sprawi, że to samo będzie działo się na większą skalę. Istotnie, nic innego nie może się wydarzyć, gdy „surowy” i „łagodny” stanowić będą dwie wykluczające się klasy. Taki jest stan natury. Mężczyzna łączący obie cechy – rycerz – nie jest dziełem natury, lecz sztuki. Sztuki, której nośnikiem jest nie marmur ani płótno, ale człowiek.

W dzisiejszym świecie jest „liberalna” lub „oświeceniowa” tradycja, która traktuje bojową stronę ludzkiej natury jako czyste, atawistyczne zło i rozpoznaje rycerski sentyment jako część „fałszywego uroku” wojny. Jest także neoheroiczna tradycja, która rycerski sentyment określa jako słabość i chciałaby podnieść z grobu (jakże płytkiego i niespokojnego!) za pomocą „współczesnego zaklęcia” przedchrześcijańską dzikość Achillesa. Już u naszego Kiplinga cechy heroiczne jego ulubionych bohaterów zostały niebezpiecznie obdarte z łagodności i wyrachowania. Jakoś nie można sobie wyobrazić dorosłego Stalky’ego (z powieści Stalky i Spółka) w tym samym pokoju z najlepszymi kapitanami Nelsona, a już na pewno nie z Sidenyem! Te dwie tendencje splatając się ze sobą, tworzą całun okrywający świat.

Całe szczęście żyjemy lepiej niż piszemy, lepiej niż zasługujemy. Lancelot nie odszedł jeszcze w całkowite zapomnienie. Dla niektórych z nas ostatnia wojna przyniosła wspaniałą niespodziankę, że po dwudziestu latach cynizmu i zabaw, heroiczne cnoty w młodym pokoleniu były nadal niewzruszone i gotowe do użycia w momencie, gdy były potrzebne. Z tą „surowością” występuje dużo „łagodności”: z tego co słyszę, młodsi piloci RAF-u (którym zawdzięczamy każdą godzinę życia) wykazują się nie mniejszą, ale większą ogładą i skromnością niż ci z 1915 roku.

Krótko mówiąc, tradycja zapoczątkowana w średniowieczu wciąż żyje. Ale jej utrzymanie zależy częściowo od wiedzy, że rycerski charakter jest sztuką, nie naturą – czymś co należy osiągnąć, a nie czymś co się zdarza. Ta wiedza jest wyjątkowo potrzeba im bardziej się demokratyzujemy. W poprzednich stuleciach rycerskie cnoty były utrzymywane przy życiu przez wyspecjalizowaną klasę, od której rozchodziły się na klasy pozostałe, częściowo przez naśladownictwo, częściowo przez przymus. Dzisiaj, jak się wydaje, ludzie muszą być rycerscy wyłącznie dzięki własnemu wysiłkowi lub wybrać między pozostającymi alternatywami brutalności i miękkości. Jest to rzeczywiście ogólny problem społeczeństwa bezklasowego, o którym zbyt rzadko się wspomina. Czy jego etos będzie syntezą tego co najlepsze w poszczególnych klasach, czy też „pulą” przywar wszystkich i cnót żadnej? Jest to zbyt obszerny temat na zakończenie artykułu. Moim tematem jest rycerskość. Próbowałem wykazać, że ta stara tradycja jest praktyczna i niezbędna. Ideał ucieleśniony w Lancelocie jest „eskapizmem” w sensie nigdy nawet niepomyślanym przez używających tego słowa. Oferuje on jedyną możliwą ucieczkę od świata podzielonego między bezmyślne wilki i owce, które nie potrafią obronić tego, dzięki czemu warto żyć. W ubiegłym stuleciu krążyła plotka, że wilki stopniowo wyginą w wyniku naturalnego procesu. Dziś wydaje się ona jednak znacznie przesadzona.

Potrzeba rycerskości to nadany przez Lewisa tytuł artykułu w rubryce Notatki z drogi w „Time and Tide”,tom XXI, 17 sierpnia 1940.

Tłumaczenie: Adam Szabelak

Komentarze

Adam Szabelak

Działacz Młodzieży Wszechpolskiej. Organizator turnieju piłkarskiego "Cześć Ich pamięci!". Zainteresowania: geopolityka, wędrówki, gry "bez prądu", niszowa piłka nożna.