Czy warto kupować polskie? Odpowiedź redakcji na post Janusza Korwin-Mikkego | Narodowcy.net

Czy warto kupować polskie? Odpowiedź redakcji na post Janusza Korwin-Mikkego

Sam prezes Janusz Korwin-Mikke skomentował naszą reakcję na wypowiedź rzecznika jego partii, pana Wilkosza. Skoro na front walki o patriotyzm konsumencki wkroczył Don Kichot polskiego liberalizmu to zrobiło się poważnie. A więc całkiem poważnie odpowiadamy. Postaramy się wyłożyć dlaczego jednak warto kierować się patriotyzmem w swoich konsumenckich wyborach.

Pan Korwin-Mikke w swoim poście dosyć mocno manipuluje, naginając rzeczywistość do liberalnego dogmatu. Nieuczciwym zabiegiem erystycznym stosowanym przez niego jest uogólnianie i obalanie twierdzeń, które nie zostały postawione. Ale może po kolei.

Liberałowie w dyskusjach kreują zazwyczaj przed nami wizję świata-utopii, gdzie panuje tzw. „konkurencja doskonała”. Rzadko piszą o niej wprost, ale tylko przy tym założeniu ich koncepcje trzymają się kupy, więc stanowi ono nieodłączny element ich postrzegania rzeczywistości. Tylko że jednym z założeń „konkurencji doskonałej” jest pełny dostęp do informacji na temat danego produktu. Niestety, żyjemy w świecie informacji niepełnej – w praktyce dociera do nas ten kto „głośniej krzyczy”, czyli jest w stanie lepiej swoje produkty zareklamować. Lokalni producenci, mimo dobrych cen (brak kosztów np. transportu) i dobrej jakości (chyba nikt na serio nie wierzy, że cebulę importuje się z Nowej Zelandii dlatego, że jest lepsza jakościowo od polskiej) nie są w stanie inwestować w reklamę takich pieniędzy jak wielkie korporacje. Nie są także w stanie finansować różnych „mądrych głów”, które swoimi badaniami potwierdzą jakie to ich produkty są wspaniałe. Wystarczy spojrzeć ile osób wybiera nachalnie reklamowane fast-foody, które przecież nie są ani zdrowsze ani tańsze od np. obiadu w barze mlecznym.

Liberałowie twierdzą, że w warunkach wolnego rynku wszyscy mają „równe szanse”, a ich sukces zależy tylko od indywidualnego wysiłku, pomysłowości itd. Pan Korwin-Mikke twierdzi, że jak ktoś zbankrutuje to „dostanie nauczkę”. Bankructwo nie musi wynikać z oferowania gorszej jakości usług/towarów (na marginesie: w swoim poście wielce szanowny pan prezes manipuluje straszliwie, stwarzając u swoich odbiorców wrażenie, że polskie produkty są gorszej jakości, co oczywiście w znamienitej większości przypadków, jest bzdurą) – wielkie korporacje mogą sobie pozwolić na bezwzględne obniżanie cen do czasu wykoszenia z ryku konkurencji – wtedy dobry czas dla konsumenta się kończy, bo okazuje się, że pozostał sam na sam z monopolistą. Rynek nie znosi pustki. Jeżeli pan X ze swoją małą firmą produkującą towar Y zbankrutuje to jego miejsce może zająć międzynarodowa korporacja i powrót do gry dla pana X może być po prostu niemożliwy.

Hasło „Kupuj Polskie” nie zachęca do kupowania zgniłych polskich jabłek, co starają się sugerować liberałowie – przeciwnie wręcz, promuje wybór polskich produktów, które często są lepsze jakościowo od zagranicznych, tylko gorzej rozpromowane. Ludzie wybierający polskie cechują się wyższą świadomością konsumencką, co ma pozytywny wpływ na kondycję Narodu przez obniżenie konsumpcji dóbr niepożądanych. Wyższa świadomość konsumencka powoduje także szybszą eliminację z rynku przedsiębiorców nieuczciwych. Z drugiej strony dokapitalizowanie polskich przedsiębiorców może stać się bodźcem dla nich do rozwoju i innowacji.

Należy jednak pamiętać, że patriotyzm konsumencki to wskazówka, a nie prawda objawiona.

Człowiek z natury jest istotą społeczną, więc w jego interesie jest, żeby jego społeczeństwo funkcjonowało jak najlepiej. Pomińmy oczywisty fakt, że kupowanie u „swoich” wzmacnia wspólnotę, buduje zaufanie społeczne i pozwala na gromadzenie pozytywnego kapitału społecznego. Przyjmijmy typowy dla liberałów i marksistów materialistyczny punkt widzenia. Załóżmy sytuację w której Polak kupuje u Polaka, zatrudniającego Polaków, polskie produkty. Pieniądze wydane przez konsumenta trafiają do producenta, który później płaci swoim pracownikom i innym producentom. Jako że wszyscy są Polakami wszystkie te pieniądze zostają w Polsce i są w Polsce później wydawane co napędza nasz wzrost gospodarczy i umożliwia inwestycje – w drogi, wodociągi, infrastrukturę teleinformatyczną. Załóżmy teraz, że niemiecki właściciel firmy działającej w Polsce zatrudnia Ukraińców przy sprzedaży towaru sprowadzonego z Chin. Wtedy pieniądze z Polski wypływają i są wydawane w Niemczech, na Ukrainie i w Chinach, napędzając wzrost gospodarczy tych krajów. Wyjaśnijmy też czym skutkować może ujemny bilans płatniczy. Wynikająca z niego obniżka rezerw może spowodować uzależnienie od obcego kapitału. Dla przykładu Chińczycy od lat skupują obligacje rządu USA, co zbudowało ich silną pozycję w dyskusjach politycznych. Ujemny bilans handlowy może oznaczać uzależnienie od zagranicznych pożyczek i kredytów – nie jest trudno wyobrazić sobie sytuację, gdzie może być to potężne narzędzie w rywalizacji międzypaństwowej.

Klasyczne teorie wolnego handlu zakładają istnienie jednorodności dóbr. W takim przypadku faktycznie, kupowanie droższych produktów mijałoby się na kilometr z rozumem. Ale w praktyce niejednorodność w gospodarce jest powszechna.

Nie można porównywać chleba ze spulchniaczami do chleba naturalnego.

Nie można porównywać mięsa z McDonalda do tego z lokalnej masarni.

Nie można porównywać spryskiwanego różnymi świństwami czosnku z Chin do czosnku polskiego z uprawy ekologicznej.

I tak dalej.

Patriotyzm konsumencki i protekcjonizm gospodarczy to źródła potęgi USA i Wielkiej Brytanii. Temat opisał w Polityce Narodowej Szymon Adamik, tekst dostępny jest na naszych łamach.

Nie wspominając o Chinach. Tekst na ten temat pojawi się w najbliższych dniach.

Patriotyzm gospodarczy nie jest wypaczeniem wolnego rynku. Jest jego niezbędnym elementem. Tylko dzięki świadomości konsumenckiej możemy zbudować silną, rynkową gospodarkę.

Na koniec – pan Korwin-Mikke opisał historię młodego stolarza, któremu ojciec pozwala na błędy. Szkoda, że nie nie rozwinął jej bardziej. Kim jest ojciec, dzięki któremu syn mógł sobie na te swoje błędy pozwolić? Wydaje się, że… państwem, które stwarza odpowiednie warunki, aby przedsiębiorca mógł w końcu dorównać konkurentom zagranicznym. Panie Januszu, przecież to protekcjonizm! Tfu, socjalizm! I to narodowy!

Komentarze