Damian Adamus: Negatywne skutki modernizacji gospodarczej i wyzwania polityki wewnętrznej Chin | Narodowcy.net

Damian Adamus: Negatywne skutki modernizacji gospodarczej i wyzwania polityki wewnętrznej Chin

Artykuł ukazał się w XVIII numerze kwartalnika ,,Polityka Narodowa” (Jesień, 2017)

Ostatnie dziesięciolecia historii Chin są okresem bezprecedensowym, zwłaszcza na polu błyskawicznej modernizacji gospodarczej, zapoczątkowanej przez reformy Deng Xiaopinga pod koniec lat 70. Wyciągnięcie setek milionów ludzi ze skrajnej biedy oraz modernizacja pozwalająca przywrócenie temu wielowiekowemu państwu-cywilizacji istotnego miejsca na arenie międzynarodowej są ogromnymi sukcesami – co do tego nie można mieć wątpliwości. Często natomiast, w zachwytach nad chińskim „cudem”, zapomina się o szeregu ciemnych stron gwałtownej rewolucji gospodarczej Państwa Środka. Przesiedlenia milionów ludzi spowodowane inwestycjami, fatalna w skutkach degradacja środowiska naturalnego czy wciąż żywe mechanizmy korupcyjne są zjawiskami, które z pewnością będą owocować w przyszłości wieloma problemami.

Rosnąca stratyfikacja społeczna

Chiny przez wieki były społeczeństwem agrarnym, ludność (z wyjątkiem bogatej, urzędniczej klasy rządzącej) żyła na podobnym poziomie. Jeszcze trzydzieści lat temu nierówności dochodowe były pewną nowością, komunizm wciąż żywy, a przeciętny Chińczyk był biednym wieśniakiem pracującym na roli. Dzisiaj nierówności społeczne są jednymi z największych na świecie, wyprzedzając nawet kolebkę kapitalizmu, czyli USA, a wskaźnik Giniego (mierzący nierówności społeczne) przekroczył dawno próg potencjalnych niepokojów społecznych. Komunizmu ostały się resztki, pełni on funkcję ozdobną, a w miastach mieszka więcej ludzi niż na wsi. Zmiana to niebywała, często bardzo ciężka do przyswojenia, zwłaszcza dla starszego pokolenia.

Rozpiętości dochodowe należy analizować w podziale na miasto i wieś, północ–południe oraz na poszczególne prowincje. Początki reform i odejście na wsiach od komun ludowych ku rodzinnym gospodarstwom pozwoliło ludności wiejskiej na podniesienie poziomu życia. Przyśpieszona liberalizacja po słynnej podróży Denga na południe, w połączeniu ze zmianą nacisku z reformy wsi na reformy miast, zaczęły skutkować narastaniem nierówności. Rosnące obciążenia fiskalne chłopów i spadek cen rynkowych płodów spowodował, że produkcja dużej część rolników była na skraju opłacalności. Druga połowa lat 90. upływała pod znakiem coraz liczniejszych buntów chłopskich. Problem stratyfikacji znalazł się w kręgu zainteresowania wraz z dojściem do władzy tandemu Hu Jintao – Wen Jiabao na początku XXI wieku. Zaproponowali oni program pięciu syntez i koordynacji: między wsią a miastem, różnymi regionami w państwie, między wzrostem gospodarczym a korzyściami płynącymi z niego, między człowiekiem a naturą, między otwarciem na świat a wzrostem gospodarczym. Dało to podwaliny do koncepcji budowy Harmonijnego Społeczeństwa. Preferencyjne kredyty dla rolników czy ogromne nakłady na infrastrukturę w zachodnich prowincjach, są elementami próby redukcji nierówności. Należy zauważyć, iż obecnie dynamika wzrostu współczynnika Giniego wyhamowała, a płace najbiedniejszej części chińskiego społeczeństwa rosną szybciej aniżeli wykwalifikowanej siły roboczej.

Piąta generacja przywódców za istotny cel uznała bogacenie się społeczeństwa. Już nie tylko samo państwo, lecz również i jego obywatele mają się bogacić. Za cel na lata 2012-2020 obrano podwojenie dochodów przeciętnego obywatela. Choć walka z różnicami dochodowymi nie należy do szczególnie intensywnych, to już batalia ze skrajną biedą jest bardzo widoczna i dynamiczna. Władze nie skupiają się na zmniejszaniu dochodowych nierówności, co jest dość trudnym zadaniem, zwłaszcza analizując specyfikę chińskiego modelu rozwojowego, ale starają się wyeliminować skrajne ubóstwo. Na tym polu widać ogromne postępy. W 2015 roku w Chinach żyło około 70 mln ludzi poniżej granicy ubóstwa. Na sesji Biura Politycznego Chińskiej Partii Komunistycznej 21 lutego 2017 roku przewodniczący Xi Jinping uznał redukcję biedy za jeden z najważniejszych elementów polityki wewnętrznej na najbliższe lata oraz określił cel, jakim jest likwidacja skrajnego ubóstwa do roku 2020.

Choć nierówności dochodowe są znaczące to postawienie za priorytet walki ze skrajnym ubóstwem jest pokazem pragmatyzmu ze strony władz. Zagwarantowanie godnej “miski ryżu” każdemu chińczykowi zdecydowanie bardziej wpłynie na poziom zadowolenia, a co za tym idzie spokój społeczny, aniżeli działania mające na celu redukcję nierówności w pełnym wymiarze. Są to ponadto działania prostsze, efektywniejsze i bardziej nośne propagandowo.

By unaocznić kwestię nierówności przytoczę kilka statystyk. PKB per capita w najbogatszym mieście wydzielonym Tiancin wynosi 30 tys. dolarów, czyli 205% chińskiej średniej. Najbogatsza prowincja Jiangsu może pochwalić się PKB per capita na poziomie 160% średniej i jest to prawie czterokrotnie więcej niż  PKB per capita najbiedniejszej prowincji Gansu.

W poszukiwaniu tożsamości i legitymacji władzy

Chińskie społeczeństwo w okres reform gospodarczych wchodziło ze świeżym wspomnieniem rewolucji kulturalnej. Konfucjanizm wraz z całą chińską tradycją stał się wtedy celem bezprecedensowego ataku. Zniszczono niezliczoną ilość bezcennych chińskich dzieł sztuki oraz zabytków. W połączeniu z późniejszym demontażem wielowiekowej konfucjańskiej organizacji społeczeństwa ewoluującej ku kapitalistycznemu indywidualizmowi epoki Denga spowodowało to mentalne rozchwianie, potęgowane  przejściem od praktykowanego od tysiącleci osiadłego trybu życia, w ramach którego rodzina rzadko opuszczała własną wieś, ku największej w dziejach migracji ludności tzw. liuong renkou ze wsi do miast.

Ostateczne wyparowanie wiary w komunizm jako ideologii spajającej nastąpiło wraz z rokiem 1989 i wydarzeniami na placu Tiananmen. Poczucie ideologicznej oraz moralnej pustki w połączeniu z rozwojem materialnej sfery życia powoduje coraz większe zmaterializowanie życia przeciętnego Chińczyka, który w poczuciu pustki wyznaje „kult mamony”. Bogdan Góralczyk pisze: „Nie ma w dzisiejszych Chinach łagodności i życzliwości, wytrzebionych już w latach maoizmu, a w latach reform i otwarcia, gdy na piedestał postawiono bezpardonową walkę o byt i osobisty sukces, ostra konkurencja odsunęła na bok wszelkie inne zachowania. Nie ma też w dzisiejszych Chinach litości, współczucia czy szacunku. Mamy tam wilczy kapitalizm i wilcze prawa, co musi stwierdzić każdy, kto wnikliwiej obecne tamtejsze realia śledzi”. Remedium na tę wewnętrzną dekadencje jest nacjonalizm oraz konfucjański powrót do korzeni, promowany odgórnie przez partię. Za ojca idei powrotu do korzeni uważa się intelektualistę Xiao Gongqinga, który taki pogląd głosił już w połowie lat 90. Konfucjanizm stanowi także narzędzie stabilizacji wewnętrznej, gdyż jednym z kluczowych jego elementów jest hierarchia i nakaz posłuszeństwa wobec przełożonych. Obecnie legitymacja władzy jest oparta na czysto materialnych przesłankach, mianowicie rozwoju gospodarczym kraju. Pociąga to za sobą szereg problemów. W przypadku wyhamowania wzrostu gospodarczego owa legitymacja zostanie nadszarpnięta, stąd też starania o metapolityczną, uniwersalną legitymację, którą ma być pomieszanie konfucjanizmu z państwowym nacjonalizmem, mającym w chińskich warunkach często konotacje szowinistyczne.

Degradacja środowiska naturalnego

Ogromnym wyzwaniem dla KPCh jest fatalny stan środowiska naturalnego. Siedem na dziesięć najbardziej zanieczyszczonych rzek na świecie leży w Chinach. Również siedem na dziesięć najbardziej zanieczyszczonych miast leży w Chinach. Około 30% odpadów przemysłowych i ponad 60% ścieków miejskich trafia bez oczyszczania do rzek i jezior. Ponad 700 mln Chińczyków, przede wszystkim na wsiach, ma problem z dostępem do czystej wody. Około 80% wód w chińskich rzekach nie nadaje się nawet do łowienia ryb. Erozja gleby stale przyspiesza, od lat 50. Chiny straciły około 20% ziemi uprawnej, jakość gleby wciąż się pogarsza. Szacuje się, że 13-16 mln hektarów ziemi jest skażona środkami chemicznymi, a 20 mln hektarów jest skażona metalami ciężkimi. Chiny to kraj górzysty i bogaty w liczne płaskowyże, stanowiące łącznie ⅔ terytorium kraju. Tereny nizinne stanowią mniejszość. Skutkiem tego jest zamieszkiwanie ponad 90% populacji terenach stanowiących 36% powierzchni kraju. Są to rejony przede wszystkim we wschodnich Chinach, od Rzeki Żółtej do Perłowej.

Już za czasów Mao z przyrodą obchodzono się ambiwalentnie, szybka urbanizacja i uprzemysłowienie Chin tylko spotęgowało ów proces. Jednym z powodów był brak przepisów w dziedzinie ochrony środowiska, co wspomagało napływ inwestycji zagranicznych i konkurencyjność Chin, choć w dłuższej perspektywie było drogą do dewastacji środowiska naturalnego. Działania zmierzające do ochrony przyrody nabierają coraz większego znaczenia, w dużej mierze są to działania wywołane naciskiem chińskiego społeczeństwa. Obecnie polityka ekologiczna mająca na celu poprawę stanu środowiska naturalnego jest istotnym elementem planów pięcioletnich. Jednym z obecnych priorytetów jest modyfikacja miksu energetycznego w stronę czystej energii kosztem węgla. Chiny są największym producentem energii słonecznej, ruszył także program budowy sieci elektrowni atomowych. Na prężnie rozwijającym się rynku samochodów osobowych premiuje się rodzime samochody elektryczne kosztem spalinowych. Przy ich zakupie można liczyć na rządowe dotacje, dodatkowo proces rejestracji jest zdecydowanie łatwiejszy aniżeli samochodów spalinowych. W 2015 roku na Chiny przypadło 28% globalnej sprzedaży aut elektrycznych, 32% instalacji paneli słonecznych i 47% instalacji farm wiatrowych. W tym roku wyłączono w Pekinie ostatnią elektrownię węglową, dzięki czemu jest to miasto zasilane w 100% czystą energią. Pomimo dość rozwiniętego prawodawstwa ekologicznego w Chinach występuje problem z jego przestrzeganiem. Jest to spowodowane między innymi siecią układów i powiązań zwaną guanxi, którą producenci zanieczyszczeń wykorzystują, aby kupić sobie poparcie lokalnych władz. Innym elementem są chińskie przyzwyczajenia i ekologiczna ambiwalencja, których zmiana wymaga czasu i edukacji. Szacuje się, że skażenie środowiska powoduje około 480 tys. zgonów rocznie.

Ogromna energochłonność chińskiej gospodarki niesie za sobą problem rosnącej emisji CO2 do atmosfery, którego Chiny są największym producentem. Ważna jest współpraca chińsko-amerykańska w tym zakresie jako dwóch największych światowych trucicieli. Widać na tym polu spore postępy na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat, co napawa optymizmem i daje nadzieję konstruktywnego dialogu w celu ograniczenia emitowanych zanieczyszczeń. Pomimo zintensyfikowania wysiłków na rzecz ekologicznego rozwoju, część skutków ekologicznych zaniedbań jest nieodwracalna lub na ich odwrócenie trzeba będzie pracować przez dziesiątki lat.

Chińskiej tradycji bliższe jest pojęcie zawładnięcia przyrodą aniżeli współistnienie z nią w harmonii. Już w VI w. p.n.e. zaczęto budowę Wielkiego Kanału, ostatecznie skończonego w VIII w. n.e., liczącego ponad 1700 kilometrów. Służył on do transportu żywności, wojska, a także irygacji. Przy budowie pracowały miliony ludzi. Innymi przykładami prób ujarzmienia przyrody jest projekt przekierowania części zasobów wody z południa kraju na wyschniętą północ. Z najdłuższej chińskiej rzeki Jangcy do rejonu Pekinu i północnych Chin trzema trasami o łącznej długości 4350 km kanałami i tunelami będzie płynąć 45 mln metrów sześciennych wody rocznie. Inwestycja szacowana jest na 70 mld dolarów. Następny projekt inżynierii w środowisko naturalne o skutkach ciężkich do przewidzenia to zbudowana Zapora Trzech Przełomów. Jest to największy obiekt tego typu na świecie. Konsekwencją jej budowy było wysiedlenie ponad miliona osób i zniszczenie wielu zabytków. Skutkiem jej wybudowania było przesunięcie osi obrotu ziemi o 2 cm oraz wydłużenie długości dnia o 0,06 mikrosekundy.

Korupcja i guanxi

Systemy autorytarne wobec mniejszej przejrzystości niż demokratyczne są zdecydowanie bardziej podatne na zakulisowe działania korupcyjne. Guanxi, czyli sieć nieformalnych powiązań, jest elementem chińskiej tradycji. Owa tradycja zastępuje oficjalne mechanizmy instytucjonalne, determinując znaczną część relacji wewnątrzpaństwowych. Mechanizmy te są korupcjogenne i nepotystyczne, co naturalnie wywołuje społeczne oburzenie. Korupcja jest obok fatalnego stanu środowiska naturalnego najczęstszą przyczyną niepokojów społecznych.

Obecna kampania antykorupcyjna jest bezprecedensowa. Zarówno biorąc pod uwagę jej rozmiar jak i pozycje oskarżonych w hierarchii partyjnej. Jej inicjatorem na polecenie Xi Jinpinga był Wang Qishan, człowiek z najbliższego otoczenia obecnego Przewodniczącego. Oprócz wykrywania korupcji kampania ma na celu wytworzenie mechanizmów zwalczających korupcję i oczyszczających partie ze skorumpowanych urzędników. Badacze podają dwa kluczowe powody jej zainicjowania. Po pierwsze jest to narzędzie usuwania przeciwników reform, mówi się o walce z korupcją jako marginalizacji przeciwnych obecnemu rządzącemu partyjnych frakcji, gdyż jak dotychczas żaden bliski współpracownik Xi Jinpinga nie został pociągnięty do odpowiedzialności. Jest to również odpowiedź na zmniejszające się poparcie partii zwłaszcza na poziomie lokalnym, gdzie lokalni partyjniacy czują się wyjątkowo bezkarnie.

Szacuje się, że straty wynikające z korupcji oscylują około 3% chińskiego PKB. Jednym z najbardziej spektakularnych należała sprawa Liu Hana, będącego prezesem spółki górniczej Sichuan Hanlong. W roku 2014 został on skazany na śmierć. Oskarżono go o organizację dziewięciu morderstw, handel bronią i liczne wymuszenia. Jego majątek opiewający na 14,5 mld dolarów został skonfiskowany, a w sprawie przesłuchano ponad 300 osób. Jak widać, za malwersacje w Chinach można zapłacić surową cenę, zwłaszcza gdy jest się niewygodnym dla obecnie rządzącej ekipy. Niedawno światło dzienne ujrzał kolejny skandal korupcyjny. Były minister spraw zagranicznych Li Liguo wraz z wiceministrem Do Yupei zostali oskarżeni o defraudację miliardów dolarów pochodzących z loterii państwowej. Jedną z najwyżej postawionych ofiar walki z korupcją jest Guo Boxiong, wiceprzewodniczący Centralnej Komisji Wojskowej. Pod koniec ubiegłego roku powołano eksperymentalne służby mające za zadanie walkę z korupcją. Służby dostały specjalne uprawnienia z konfiskatą majątku włącznie, co może powodować pewne nadużycia. Wydaje się, że podjęte środki są dość radykalne, zaś szeroki zakres uprawnień pozostawia pole do nadużyć. 

Mniejszości etniczne

Choć nie jest to problem związany stricte z modernizacją gospodarczą, to stanowi bardzo ważny element polityki wewnętrznej i polityki bezpieczeństwa państwa. Chiny składają się z 56 grup etnicznych,  Chińczycy Han stanowią ponad 90% ludności. Nadmorskie centrum, będące rdzeniem gospodarczym Chin, zasiedlają Chińczycy Han, otoczeni dookoła mniejszościami. Północ zasiedla mniejszość mongolska, natomiast rejony na zachodzie, w głębi kontynentu zamieszkuje mniejszość Ujgurów oraz Tybetańczyków. Są to bufory zabezpieczające przed lądowym najazdem centrum gospodarczego, stanowiące głębię strategiczną Chin. W związku z zamieszkiwaniem terenów nadmorskich (zdecydowanie bogatszych niż część kontynentalna Państwa Środka), to Chińczycy Han są głównymi beneficjentami rozwoju gospodarczego.

Tybetańczycy mieszkający „na dachu świata” przez wieki wytworzyli własną, w dużej mierze odizolowaną cywilizację, zdecydowanie bliższą Indiom aniżeli Chinom. Od momentu proklamowania ChRL stosunki między władzą a Tybetańczykami to pasmo agresji, zamieszek i niezgody. Pierwszym poważnym kryzysem była kolektywizacja tybetańskiego rolnictwa w czasach maoistowskich, pod koniec lat 50., będąca podważeniem wielowiekowych, feudalnych stosunków gospodarczych Tybetańczyków. Udało się je wprowadzić pomimo licznych rebelii, w których zginęło wedle różnych szacunków ponad 10 tysięcy ludzi. Następne protesty odbywały się kolejno w 1969, 1987, 1989 i 2008 r. Jak widać, chiński „kij” jest dość gruby. Co zatem z marchewką? Ulgi edukacyjne dla studentów czy liczne projekty infrastrukturalne, mające zmniejszyć różnice dochodowe między bogatymi prefekturami nadmorskimi a częścią kontynentalną, są elementami kupowania spokoju społecznego. Pomimo niekwestionowanego rozwoju materialnego cywilizacja tybetańska jest w zdecydowanej defensywie. W ostatnich kilkunastu latach władze dokonują sinizacji Tybetu poprzez przesiedlenie Chińczyków Han, których jest dziś tam więcej niż autochtonów. Powoduje to liczne napięcia. Region ów jest bardzo ważny dla partii, gdyż w rejonie Wyżyny Tybetańskiej umiejscowiona jest duża części źródeł wody pitnej dostarczanej do całych Chin.

Problematyczną mniejszością są także muzułmańscy Ujgurowie, zamieszkujący region autonomiczny Xinjiang, graniczący z Pakistanem i Afganistanem, gdzie fundamentalizm islamski jest bardzo żywotny. Prowincje zamieszkuje ok. 45% Ujgurów wobec 40% Chińczyków Han. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat w prowincji Sinciang doszło do 260 aktów terroru, za które odpowiedzialny w zdecydowanej większości jest Ruch Wschodniego Turkiestanu (ETIM). Pekin oskarża organizację o zorganizowanie kilku zamachów w latach 2013–2014, m.in. zasztyletowanie 29 osób na stacji kolejowej w Kunmingu i wybuch samochodów-pułapek w Urumczi, w wyniku której zginęło 31 osób. Ujgurowie regularnie skarżą się na dyskryminację ze strony władz, które podejmują próby zunifikowania kulturowego regionu z całością Chin. Obszar Xinjiangu jest obszarem o istotnym znaczeniu strategicznym, bogatym w surowce naturalnie, w tym kluczowe metale ziem rzadkich, czyniące z Chin światowego monopolistę w tym sektorze rynku. 

Zarówno w Tybecie, jak i Xinjiangu w ostatnim dziesięcioleciu występowały napięcia na kanwie etnicznej i ekonomicznej, objawiające się atakami na Chińczyków oraz ich sklepy. Władze widzą potrzebę równomiernego rozwoju jako elementu stabilizacji wewnętrznej, jednym z filarów najnowszego planu pięcioletniego jest „włączanie całego społeczeństwa w rezultaty rozwoju ekonomicznego”. Do tego dochodzą inne elementy budowania spokoju społecznego w prowincjach zamieszkiwanych przez  mniejszości. Objawia się to ulgami edukacyjnymi, podatkowymi, zwiększonymi nakładami na infrastrukturę czy wyłączeniem mniejszości etnicznych spod stosowania polityki jednego dziecka (która została zarzucona wobec ogółu mieszkańców w związku z niekorzystnymi prognozami demograficznymi). Paradoksalnie pomimo wzrostu zamożności, mniejszości etniczne czują zastój czy wręcz regres w ogólnym poziomie zadowolenia, spowodowany próbą sinizowania ich małych ojczyzn.

Reforma systemu politycznego i chińska klasa średnia

Rozwój chińskiej klasy średniej jest kluczowym elementem obecnej transformacji gospodarki z modelu produkcyjno-eksportowego na innowacyjny i wewnątrzkonsumpcyjny. Wraz z jej bogaceniem się i rozwojem następuje emancypacja polityczna, wobec czego partia będzie musiała mierzyć się z szeregiem nowych wyzwań. To, jaki ideologiczny paradygmat będzie wyznawać chińska klasa średnia, stanie jednym z ważnych elementów stabilności wewnętrznej i pozycji partii w przyszłości. KPCh zdaje sobie z tego sprawę i chcąc uciąć dyskusje, wyznaczyła „siedem kwestii, które nie podlegają dyskusji”. Jest to: wzorowanie się na uniwersalnych wartościach, wolność słowa i prasy, liberalizm gospodarczy, społeczeństwo obywatelskie, zachodnia demokracja konstytucyjna, kwestionowanie „socjalizmu o chińskiej specyfice” oraz „podnoszenie historycznych błędów na drodze KPCh”. Czy jest możliwy liberalny zwrot w świadomości chińskiej klasy średniej? Z jednej strony, rzesze studentów wyedukowanych na Zachodzie, wraz z otwartą światopoglądowo częścią klasy średniej, mogłyby iść w takim kierunku, jednakże automatycznie zrodziłoby to ostrą reakcję partii, która widzi w ideałach liberalnej demokracji czynnik destabilizujący wewnętrznie państwo. Należy również pamiętać, że ogół członków KPCh, czyli prawie 90 mln ludzi należy w zdecydowanej większości do klasy średniej i wyższej. Jako beneficienci panującego systemu politycznego, mogą być negatywnie nastawieni do takiej światopoglądowej zmiany i hamować przemiany światopoglądowe na modłę zachodnią, jednocześnie propagując zwrot ku chińskiej tożsamości,  promowany przez partię, zwłaszcza po przejęciu władzy przez czwartą generację przywódców w pierwszych latach XXI w.

Dynamiczne społeczeństwo, coraz bardziej świadome i wyedukowane, będzie coraz mniej podatne na zabiegi propagandowo-manipulacyjne1. Świadomość wspomaga internet i portale społecznościowe, pozwalające na błyskawiczną komunikację. Internet jest z pewnością zagrożeniem dla partii, dlatego następuje intensyfikacja wysiłków mających na celu jego cenzurę oraz opracowywanie algorytmów wychwytujących „niebezpiecznych” internautów. Skuteczna propaganda w erze rozwiniętych technik komunikacyjnych będzie nie lada wyzwaniem. Postępująca liberalizacja debaty publicznej uwidacznia się w dyskutowaniu różnorakich dróg ku optymalnej modernizacji politycznej zarówno w kręgach akademickich, jak i kręgach władzy. Od czasów maoistowskich to właśnie system polityczny jest jedyną sferą, która nie doczekała się gruntownej modernizacji wobec ogromnych zmian w pozostałych dziedzinach. W jakim kierunku przeobrazi się chiński system polityczny? Z pewnością będzie to stopniowa, powolna ewolucja z nadrzędnym, świętym celem, jakim jest stabilność wewnętrzna. Pojęcie luan (chaos) jest żywe w chińskiej świadomości, występowało w okresach zmiany dynastii rządzącej, przeplata się ono historycznie z okresami względnego spokoju wewnętrznego. Po części z obawy przed historycznie dającym się we znaki chaosem, demokracja liberalna czy monteskiuszowski trójpodział władzy uważane są za niekompatybilne z chińską specyfiką. Ponadto Państwo Środka to dumna cywilizacja, sama gotowa stworzyć system polityczny uszyty na chińską miarę. Ewolucja może nastąpić ku merytokratycznemu systemowi z elementami demokracji, już teraz obecnej na najniższych szczeblach władz. Prawdopodobne jest częściowe wzorowanie się na systemach z chińskiego kręgu kulturowego, przede wszystkim rozwiązaniach obecnych w Singapurze oraz na Tajwanie. Oczywiście, wobec ogromu chińskiego państwa i zupełnie innej wagi wyzwań, ślepe kalkowanie nie wchodzi w grę. Chińska Akademia Nauk Społecznych uważana za jeden z najbardziej wpływowych chińskich think-tanków wydała książkę, w której proponuje reformy polityczne na następne 15 lat. Charakteryzują się one zwiększeniem roli OZPL, czyli naszego odpowiednika parlamentu, wolnością religijną, zwiększeniem stopnia wewnątrzpartyjnej demokracji czy większym udziałem władzy w procesach społecznych. Wielu badaczy podkreśla znaczenie wprowadzenia zasady państwa prawa, która mogłoby dać podwaliny pod ewolucję ku systemowi demokratycznemu. Choć jest to koncepcja powzięta z demokracji liberalnej, to należy przyznać, że jasne określenie granic i kompetencji poszczególnych organów władzy, jak i podporządkowanie się literze prawa przez rządzących mogłoby być efektywniejsze niż arbitralne sprawowanie władzy, gdzie prawo jest traktowane wybiórczo. Dodatkowo tak jasno określone ramy z pewnością byłyby czynnikiem zmniejszającym korupcję. Należy pamiętać, że takie podejście do sprawowania władzy jest raczej obce państwom wschodnim i jest wręcz zaprzeczeniem historycznych form sprawowania władzy w Chinach. Czy Chiny pójdą ku zdecentralizowanej merytokracji? A może wybiorą inną drogę? Odpowiedź na to pytanie jest bardzo trudna, w zależności od efektów przeprowadzanych reform. Partia jest bardzo elastyczna i pragmatyczna we wszelkim reformowaniu, według zasady „poszukiwania prawdy w faktach” – zaskoczyła ekspertów już niejednokrotnie.

Reformy gospodarcze

Odważne reformy gospodarcze pod koniec lat 90. oraz dołączenie do WTO na początku XXI w. sprawiły, że chińska gospodarka otrzymała spory impuls wzrostu. Po przejęciu władzy przez tandem Hu Jintao-Wen Jiabao główne pole zainteresowania przeniosło się ze strukturalnych reform gospodarki na chińskie społeczeństwo. Koncepcja Harmonijnego Społeczeństwa i idąca za nią chęć sprawiedliwszego rozdysponowania chińskiego bogactwa sprawiła, że kwestie gospodarcze stały się drugoplanowe. Po przejęciu władzy przez Xi Jinpinga temat reform gospodarczych został podjęty na nowo.

Kiedy władzę w Chinach przejmowała piąta generacja przywódców, warunki gospodarcze były trudne i nie sprzyjały gruntownym reformom.
Nadmierna akcja inwestycyjna, na której w pewnym stopniu opierał się wzrost gospodarczy za rządów Hu Jintao, z apogeum inwestycyjnym w latach kryzysu finansowego, uwypukliła nieadekwatną alokację zasobów w pewnych sektorach gospodarki. Zrzucenie odpowiedzialności za stymulację gospodarki w latach kryzysu na poziom lokalny doprowadziło do opracowania planów inwestycyjnych przekraczających ich możliwości finansowe. Centrala pokryła jedynie część wartości inwestycji, pozostałe środki musiały zostać zdobyte przez administracje lokalne. Wobec ograniczonego prawnie limitu zadłużenia, lokalna administracja zwracała się w stronę przede wszystkim sektora tzw.
shadow banking oferującego kredyty poza oficjalnym rynkiem i jego regulacjami. W konsekwencji sektor shadow banking rozwinął się do ogromnych rozmiarów, zwiększając swoją akcję kredytową według różnych źródeł od 20 do ponad 40 bln yuanow (brak przejrzystości sektora utrudnia weryfikację). Inwestycje były często nierentowne i motywowane politycznie, gdyż dynamika lokalnego wzrostu PKB jest istotnym czynnikiem awansu partyjnego. To właśnie wzrost chińskiego zadłużenia wydaje się być ich największą gospodarczą bolączką.

Innym problemem jest utrzymywanie na rynku państwowych „firm zombie” – trwale nierentownych, funkcjonujących na rynku dzięki możliwości ciągłego zwiększania zadłużenia oraz mających państwowy parasol ochronny, niedopuszczający do ich bankructwa.  Uprzywilejowanie państwowych firm i dostęp do kapitału na korzystniejszych warunkach potęgował niegospodarność, zwłaszcza w sektorze mieszkaniowym i przemyśle ciężkim. Miasta zombie, czyli wielkie niezamieszkałe osiedla są tego najlepszym przykładem. Obecnie podejmowane są starania mające na celu redukcję nadwyżek sektorowych, opracowano plany redukcyjne dla sektorów węglowego oraz stalowego.

Chińska gospodarka zaczynała zwalniać. Kontynuowanie stymulacji gospodarki prowadziło nieuchronne do braku równowagi finansowej (dynamika wzrostu inwestycji dwukrotnie przewyższała dynamikę wzrostu PKB za rządów czwartej generacji przywódców). Rządzący znaleźli się więc w niezwykle trudnym położeniu – z jednej strony mieli bowiem świadomość nieuchronnej potrzeby reform gospodarczych, gdyż ówczesny model wzrostu był wadliwy i niemożliwy do kontynuowania na dłuższą metę. Należało poszukać nowego źródła wzrostu gospodarczego, zapewniającego wzrost PKB na poziomie ponad 6%. Z drugiej strony odważne reformy – przy spowalnianiu chińskiej gospodarki i zaprzestaniu stymulacji – mogły doprowadzić do stagnacji gospodarczej i podważenia legitymacji władzy.

Pod koniec 2013 roku utworzono agendę reform podczas III plenum Komitetu Centralnego KPCh i zadeklarowano „oddanie decydującego wpływu czynnikom rynkowym”. Działania te miały na cel odpolitycznienie oraz poprawę alokacji zasobów. Nie przyniosły one jednak pożądanych skutków. Świadczą o tym chociażby poważne interwencje podczas krachu na giełdach m.in w Szanghaju. Kluczowym czynnikiem wywierającym presję na reformatorach było wyhamowanie chińskiej gospodarki, które postawiło pod znakiem zapytania realizację planu jakim był wzrost gospodarczy na poziomie 6,5%.

W dyskusjach na temat chińskich reform należy mieć świadomość struktury systemu polityczno-ekonomicznego ChRL, stopnia wzajemnych powiązań na styku biznesu i polityki oraz patologii zeń wynikających. Xi Jinping musi się wciąż liczyć z wieloma grupami wpływu, które są przeciwne godzącym w ich interesy reformom. W kwestii reform kluczowy będzie jesienny zjazd KPCh, na którym Xi wzmocni swoją pozycję. Mówi się o wymianie 5 z 7 członków Stałego Komitetu Biura Politycznego będącego najważniejszym organem partyjnym i ogółem wymianie 11 z 25 członków Biura Politycznego. Idące za tym zmiany w rozkładzie sił pozwolą Przewodniczącemu zwiększyć sterowność reform, neutralizując część przeciwników zmian.

Aby wzmocnić swoją pozycję i mieć własne narzędzie kontroli reform Xi powołał Grupę Kierowniczą ds. Pogłębiania Reform. Scentralizowanie reform i odejście od kolektywnego przywództwa jest nowością, dodatkowo skupienie władzy w rękach Xi przy jednoczesnym marginalizacji rządu powoduje spory kompetencyjne na płaszczyźnie Przewodniczący-Premier oraz centrala-administracja lokalna.

Gruntowne reformy gospodarcze uderzają w wiele grup interesu czerpiących korzyści z upośledzonej struktury gospodarczej kraju. Xi Jinping określił reformy jako rewolucyjną walkę z grupami interesów, w tej walce trzeba będzie użyć „prawdziwych włóczni i mieczy”. Premier Li Keiqang mówił o antyrefomatorskim podejściu administracji tracącej wpływy i wskazywał na walkę z nią przypominającą „odcięcie własnej dłoni”. To właśnie grupy interesu uważa się za kluczowe w stagnacji reform. Centralizacja reform i konsolidacja władzy w rękach Xi Jinpinga ma być remedium na kliki torpedujące reformy.

Przewodniczący ChRL określił reformy jako „nawigowanie po głębokich wodach”, tak to właśnie dziś wygląda. Chiński okręt krąży w koło, szukając optymalnego kursu.

Dokąd zmierza Chińska Republika Ludowa?

W artykule opisano, rzecz jasna, jedynie część spośród najbardziej palących problemów dotykających dzisiejsze Chiny. Być może najgroźniejszym jest jednak kryzys demograficzny, wynikający ze stosowanej przez niemal 40 lat polityki jednego dziecka. Została ona finalnie zarzucona w roku 2015, właśnie ze względu na niekorzystne prognozy demograficzne2. Obecnie władze rozważają zapomogi na drugie dziecko w rodzinie (w planach są też ulgi edukacyjne lub nawet zwolnienie z opłat za studia w rodzinach wielodzietnych), lecz również to może nie rozwiązać problemu. Bogacące się społeczeństwo, w obawie przed niesprostaniem wyzwaniom finansowym, woli często zapewnić jednemu dziecku wyższy poziom życia oraz zabezpieczyć nakłady na bardzo kosztowną edukację wyższą niż starać się o dwoje dzieci.

Niezależnie od tych trudności, Chiny w liczbach wyglądają imponująco. Jak jednak kiedyś słusznie zauważył Benjamin Disraeli, istnieją trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, okropne kłamstwa, statystyki. Problemy rozwojowe typowe dla państw na tym poziomie rozwoju, jak i nietypowe, związane z chińską specyfiką, są trudne do pokonania. Z drugiej strony, stałe defetystyczne komentarze ekspertów zachodnich o wyhamowywaniu wzrostu gospodarczego i modernizacji towarzyszą debacie na temat Chin od kilkunastu lat. Jak chińskie społeczeństwo, którego znaczna część jest właśnie na etapie uświadamiania politycznego, będzie reagowało na często bolesne reformy? Gdzie będą Chiny za lat kilkanaście? Jak poradzą sobie z nawarstwiającymi się problemami? Pytania to trudne i bardzo złożone. Chińskie władze niejednokrotnie potrafiły przełamywać schematy i skręcać z obranej drogi w przeróżnych kierunkach na drodze modernizacji. Takie aideologiczne spojrzenie, przesycone pragmatyzmem, w połączeniu z wykwalifikowaną kadrą rządzącą, dają widoki na powodzenie reform, wielki renesans chińskiego narodu i odbudowę w pełni mocarstwowej pozycji.


1 Na początku roku miał miejsce znamienny incydent. Zastępca dyrektora Biura ds. Kultury, Radia, Filmu, Telewizji, Prasy i Publikacji Zuo Chunhe nazwał w internecie Mao Zedonga mianem diabła, a obchodzenie jego urodzin – kultem.

2 Obecna dzietność kobiet w wieku rozrodczym oscyluje w granicach 1,5-1,6 dziecka, nie zbliżając się nawet do granicy zastępowalności pokoleń. Według danych ONZ, już w 2050 roku to Indie będą najludniejszym krajem świata.

Komentarze