Europejski Plan Odbudowy, czyli Europejski Plan Zadłużenia

4 maja w Sejmie został przyjęty Krajowy Plan Odbudowy, w ramach którego został ujęty unijny Fundusz Odbudowy. Prawu i Sprawiedliwości udało się pozyskać głosy Lewicy, które były potrzebne do pozytywnego przejścia projektu. Jednakże „odbudowa” może kosztować nas o wiele drożej. 

Politycy obozu rządzącego rozpisują peany na temat unijnego Funduszu Odbudowy jakie stwarzają nam kolejne unijne pieniądze. Jednak najważniejszy cel tego projektu przedstawił lider partii Razem i jeden z przywódców Lewicy Adrian Zandebrg podczas posiedzenia sejmu:

Słyszę, że pan minister Ziobro mówił dzisiaj w Sejmie, że będzie głosować przeciwko, bo ten fundusz to jest federalizacja Europy, to jest krok w stronę europejskiego superpaństwa. Odpowiadam panu ministrowi Ziobro. Nie myli się pan, panie ministrze. To jest pogłębienie integracji europejskiej. I bardzo dobrze, że tak jest, bo nowe wspólne inwestycje publiczne zwiążą nas silniej z Europą...

Unijne podatki

Fundusz Odbudowy nie jest tylko planem stymulacji gospodarki, ale planem jej transformacji. Państwa członkowskie ratyfikują go obecnie bardzo szybko – ekspert brukselskiego think-tanku Bruegel Gregory Claeys w rozmowie dla Polskiej Agencji Prasowej

Oczywiście w ramach Europejskiego Planu Odbudowy Polska otrzyma kolejną transzę pieniędzy, w wysokości aż 125 mld euro latach 2021-2027. Z kolei polska składka do budżetu UE ma wynieść 45 mld euro, czyli 6,5 mld. na rok. Oczywiście patrząc na to zestawienie, kolejny raz Polska teoretycznie daje mniej niż otrzymuje.

Czytaj także: Wysoka cena pieniędzy z UE

Bruegel Gregory Claeys zaznaczył, że plan odbudowy ma zmienić UE poprzez budowę zielonej gospodarki i cyfryzację. Jednakże na tą „rewolucję” potrzebne są pieniądze. Dług zaciągnięty przez wspólnotę ma zostać spłacony przez nowe podatki ustalone na szczeblu unijnym. Między innymi podatki od plastiku, podatku cyfrowego, granicznej opłaty węglowej. Jeśli nawet nie da się nałożyć podatku, środki będą spłacane przez wkłady państw członkowskich. Od spłaty „darowizny” nie ma ucieczki, ponieważ pieniądze z funduszu mają pochodzić z dotacji i pożyczek. Warto zaznaczyć skąd mają się wziąć wspomniane fundusze. Unia chce pozyskać 750 mld euro poprzez zaciągnięcie długu. Komisja Europejska ma wyemitować obligację gwarantowane przez składki państw członkowskich. Według Komisji spłata zadłużenia dokonywałoby się w latach 2028-2050, za pomocą wspomnianych wcześniej podatków. Sama obsługa długu kosztować będzie nasz kraj ok. 0,5 mld zł rocznie.

Oddanie kolejnych kompetencji, które powinny należeć do suwerennych decyzji państwa, jest kolejnym krokiem do stworzenia superpaństwa. Jedna z newralgicznych kompetencji została przekazana Brukseli.

Czytaj także: 770 mld zł – na tyle została przez PiS wyceniona suwerenność Polski

Głosowanie zwykłą większością głosów „zaproponowane przez premiera Mateusza Morawieckiego”, jest „bezprawne i nielegalne” i „nie powinno się odbywać w takim trybie” – ocenił we wtorek (przed głosowaniem) poseł Konfederacji, prezes Ruchu Narodowego Robert Winnicki. „Jeśli ten akt zostanie dziś podjęty to rozpoczniemy zbieranie podpisów pod wnioskiem do Trybunału Stanu” – dodał.

„Rzeczpospolita Polska może na podstawie umowy międzynarodowej przekazać organizacji międzynarodowej lub organowi międzynarodowemu kompetencje organów władzy państwowej w niektórych sprawach. Ustawa, wyrażająca zgodę na ratyfikację umowy międzynarodowej, o której mowa w ust. 1, jest uchwalana przez Sejm większością 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów oraz przez Senat większością 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów” – głosi Konstytucja.

Europoseł Solidarnej Polski, Patryk Jaki, twierdzi że to co się teraz dzieje to tworzenie „państwa europejskiego”.

Czytaj także: Unia Europejska nam się zwyczajnie nie opłaca

Co ciekawe, najnowsze wydanie Eurobarometru wskazuje, że jedynie 50 proc. Polaków „ufa” Unii Europejskiej, a 38 proc. nie wykazuje wobec niej zaufania. 12 proc. nie ma zdania w opisywanej kwestii. Oznacza to, że wskaźnik zaufania względem UE spadł w przypadku polskiego społeczeństwa najbardziej pośród wszystkich krajów Wspólnoty, o 6 pkt. procentowych. Spadek nastąpił także w przypadku Austrii (o 3 pkt proc., do 41 proc.) oraz Danii (o 1 pkt proc., do 62 proc.). Z badania wynika także, że 63 proc. Polaków określa sytuację gospodarczą jako „złą”, a jedynie 34 uważa ją za „dobrą”. Wskazano także, że jedynie 34 proc. Polaków chce zastąpienia złotego przez euro, podczas gdy 56 proc. jest temu przeciwna.

Narodowcy.net/businessinsider.com.pl/money.pl/ksiegowosc.infor.pl/pism.pl

Stanisław Pomorski

Czytaj Wcześniejszy

Pomóż w wydaniu książki o sytuacji białych w RPA

Czytaj Następny

Powstała uczelnia Collegium Intermarium. Nowa inicjatywa Ordo Iuris

Zostaw Odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *