W poniedziałek przez Częstochowę przeszedł lewacki protest, sprzeciwiający się wyrokowi TK w sprawie aborcji eugenicznej. Nie udało im się wejść na Jasną Górę; policja użyła gazu.
„Strajk kobiet” odbył się pod Archikatedrą oraz siedzibą kurii metropolitarnej. Stamtąd manifestanci przemieścili się w stronę Jasnej Góry. Wieść o proteście w Częstochowie zmobilizowała narodowców, którzy zgromadzili się pod klasztorem jasnogórskim w 150-osobowej kontrmanifestacji. Chcieli powstrzymać protestujących przed możliwymi profanacjami. Ustawili się pod bramą Jasnej Góry od strony Alei NMP, aby tam uniemożliwiać lewackiemu marszowi wejście do środka. Tam kontrmanifestanci zaczęli odmawiać różaniec. Doszło do słownych przepychanek. Uczestnicy protestu pytali narodowców: „Będziecie walczyć z tysiącem ludzi?”. Odpowiedź była jana: „Chętnie”. Ponieważ sytuacja groziła starciem, interweniowała policja.
„W celu niedopuszczenia do dalszej eskalacji napięcia, doszło do użycia środków przymusu bezpośredniego w postaci gazu” - mówi Kamil Sowiński z policji częstochowskiej. Gaz został użyty wobec „strajku kobiet”. Wiadomo o zatrzymaniu dwóch osób, 18-latka i 20-latka, podczas dwóch różnych incydentów. Odpowiedzą za naruszenie nietykalności cielesnej policjantów.
Według policji, liczba protestujących przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego wynosiła około 2 tysięcy. Do pierwszych incydentów doszło już pod Archikatedrą. Na schodach świątyni ustawił się kordon narodowców i przedstawicieli organizacji katolickich. Protestujący głośno skandowali hasła. Z drugiej strony pojawiła się kobieta z różańcem, która modliła się, kierując swoje słowa w stronę demonstrantów. Prosiła o wodę święconą, chcąc nią pokropić demonstrantów. Ludzie stojący na schodach wskazywali policjantom osoby wznoszące wulgarne okrzyki.
Następnie protestujący zaczęli się przemieszczać. Zatrzymali się najpierw na Placu Biegańskiego, a później wrócili pod budynek przy alei NMP, gdzie mieszczą się biura polityków PiS. Tam skandowali wulgarne hasła. Następnie „strajk kobiet” udał się pod kurię, którą osłaniali narodowcy i policjanci. Ostatnim punktem protestu była Jasna Góra, przy której doszło do wspomnianej konfrontacji.
To nie jedyne tego typu wydarzenie, które na protestach miały miejsce w ostatnich dniach. Jak pisaliśmy, również w poniedziałek, przy kościele pw. św Aleksandra na Placu Trzech Krzyży w Warszawie, doszło do starć pomiędzy lewicowymi demonstrantami a narodowcami. Kilka osób odniosło rany, dopóki po pewnym czasie policja nie rozdzieliła obu grup.
Młodzież Wszechpolska w odpowiedzi na lewackie działania powołała inicjatywę pt. “Samoobrona Wiernych”, gdyż władza niedostatecznie zabezpieczyła Kościoły przed sprofanowaniem. Są miejsca, gdzie akcje dostały wsparcie kibiców.



