Frontem do Syrii: Komentarz odnośnie "dealu stulecia" | Narodowcy.net

Michał Nowak: Komentarz odnośnie “dealu stulecia”

Komentarz Frontem do Syrii odnośnie tzw. dealu stulecia, czyli zaproponowanej przez Donalda Trumpa umowy mającej rozwiązać do tej pory nierozwiązywalny konflikt Palestyny i Izraela. Czy tak będzie? Nie, a dlaczego tak uważam dowiesz się z poniższego tekstu.

Tekst pierwotnie opublikowany na stronie “Frontem do Syrii” na Facebooku.

Wczoraj po 19:00 czasu polskiego amerykański prezydent Donald Trump wystąpił na wspólnej konferencji prasowej z izraelskich premierem Benjaminem Netanyahu w Białym Domu. We wspólnym oświadczeniu przekazali, ze wypracowano porozumienie, które miałoby zapewnić stały pokój i stabilność na Bliskim Wschodzie.

Niestety nic takiego nie nastąpi, gdyż zaproponowana umowa nie daje najmniejszych szans na zaprowadzenie pokoju na Bliskim Wschodzie, czy porozumienia na linii Palestyna-Izrael, bo ono jest podstawą dla dalszych działań stabilizujących w regionie. Umowa jest tak bardzo niesprawiedliwa jak to tylko możliwe. Sam fakt, że Donald Trump wystąpił w towarzystwie izraelskiego premiera w czasie konferencji na której miano poruszyć kwestię pokoju pomiędzy Izraelem i Palestyną jest już zdumiewający. Takie działanie daje jasno do zrozumienia, że wypracowano je poza głównymi zainteresowanymi, czyli Palestyńczykami, którym gotowy projekt ma zostać narzucony. Już u swej podstawy jest to więc działanie niesprawiedliwe, jak cała umowa zresztą. Sam izraelski premier nie krył zresztą w czasie konferencji prasowej radości z zaproponowanej umowy, gdyż spełnia ona wszystkie możliwe wymagania Izraela. Natanyahu powiedział, co znamienne, że amerykański prezydent jest największym przyjacielem, jakiego kiedykolwiek miał Izrael w Białym Domu. Nic to dziwnego, próżno szukać bardziej prożydowskiego prezydenta w historii Stanów Zjednoczonych.

Poniżej przedstawię najważniejsze punkty zaproponowanej umowy wraz z moim komentarzem. Nie zamierzam być politycznie poprawny, bo to co proponuje Donald Trump stanowić będzie powód dalszej destabilizacji regionu oraz pogłębi wrogość pomiędzy narodem palestyńskim i żydowskim.

W zaproponowanej przez Biały Dom umowie potwierdzono i uznano żydowską okupację syryjskich Wzgórz Golan oraz ich aneksję przez Izrael. To jest istotne ze względu na profil prowadzonej przeze mnie strony. Stanowi to złamanie prawa międzynarodowego, Izrael narusza tym działaniem zasady integralności terytorialnej państw, zakazu ingerencji w sprawy wewnętrzne innego państwa. Naruszono w ten sposób zasady zawarte w Karcie Narodów Zjednoczonych z 1945 r. oraz zwyczajowe prawo międzynarodowe. Taka sytuacja nie miała precedensu i może być w przyszłości wykorzystywana przez inne państwa. Aneksja Krymu przez Rosję została uznana za nielegalną – i prawidłowo, a co do Wzgórz Golan Stany Zjednoczone przedstawiają zupełnie inne stanowisko. Wykorzystując precedens golański (pozwoliłem sobie tak określić tę sytuację) w przyszłości inne kraje mogą uzasadniać za jego pomocą swoją agresję przeciw integralności terytorialnej obcych państw.

Drugim punktem porozumienia jest uznanie przez Stany Zjednoczone nielegalnego żydowskiego osadnictwa na Zachodnim Brzegu, co oczywiście również jest niezgodne z prawem międzynarodowym i jakimikolwiek zasadami relacji miedzy narodami. Działania żydowskie stoją w sprzeczności z IV konwencją genewską, która zakazuje okupantowi przemieszczania swojej cywilnej ludności na terytorium okupowane. Izrael jest okupantem Zachodniego Brzegu więc nie ma prawa godzić w dobro lokalnej społeczności. Palestyńczycy nie mają zagwarantowanego statusu osób chronionych na terytoriach okupowanych, a prawo Izraela łamie prawo własności, wolność przemieszczania się i podstawowe prawa jak godność czy równość. Trump zapowiedział, że do 97% terenów zajętych przez żydowskich osadników zostanie włączonych do terytorium Izraela. Trzeba zaznaczyć, że nielegalni żydowscy osadnicy stanowią niespełna 12% populacji Zachodniego Brzegu, ale mają do dyspozycji 99,8% tzw. ziemi państwowej. Zachodni Brzeg został zajęty przez Izrael w 1967 r.

Trump jedynie obiecał, że w ciągu czterech najbliższych lat nie będzie dalszych akcji osadniczych, ale czym są cztery lata w perspektywie przetrwania narodu palestyńskiego i dalszej nielegalnej ekspansji Izraela. Po upływie czterech lat Izrael będzie miał możliwość zorganizowania akcji osadniczych na niespotykaną dotąd skalę rugując ludność palestyńską ze swojej ziemi. To doprowadzi to zaostrzenia konfliktu, a może nawet spowodować wybuch kolejnego palestyńskiego powstania. Tak i więc ten punkt porozumienia potwierdza, że chroni ono interesu tylko jednej strony konfliktu.

Bardzo istotnym punktem porozumienia jest uznanie niepodzielnej władzy Izraela nad Jerozolimą – świętym miastem dla żydów, chrześcijan i muzułmanów. Już uznanie przez Donalda Trumpa przeniesienia izraelskiej stolicy do Jerozolimy wywołano gwałtowne protesty w świecie arabskim oraz silne wystąpienia Palestyńczyków. Uznanie pełnego władztwa Izraela nad Jerozolimą będzie prowadzić do eskalacji konfliktu. Bezpośrednio z tym łączy się punkt dotyczący dostępu do Wzgórza Świątynnego. W założeniu wyznawcy wszystkich religii będą mieli do niego dostęp, ale oznacza to, że przez określony czas (czas świąt i modlitw) świątynie będą zamknięte dla wyznawców innych religii. W praktyce rozwiązanie to będzie premiować wyznawców judaizmu.

Ponadto Palestyńczycy zmuszeni do opuszczenia terenów Palestyny i żyjący obecnie na emigracji na całym świecie, głównie w różnych państwach arabskich nie będą mogli wrócić do swoich domów. Chcę żeby to dobrze wybrzmiało, ponad mięciu milionom uchodźców zabroniono powrotu do ojczyzny zmuszając ich do życia poza jej granicami i ciągłej tułaczki. Do życia na emigracji w państwach, które nie są w stanie ich często dłużej utrzymywać. Wiele mówiło się o kryzysie migracyjnym, który rozpoczął się kilka lat temu. To nie jest więc problem tylko Izraela, albo tylko tych Palestyńczyków, ale szeregu państw, w których oni obecnie żyją.

W porozumieniu zawarto kilka punktów dotyczących stosunków prawnych pomiędzy Izraelem i Palestyną oraz udziału podmiotów prawa międzynarodowego w związku z konfliktem między tymi państwami. Zgodnie z umową zaproponowaną przez Trumpa Palestyna nie mogłaby podejmować jakichkolwiek prób współpracy z organizacjami międzynarodowymi bez zgody Izraela. Logicznym jest, że takiej zgody nigdy by nie otrzymała, bo byłoby to sprzeczne z interesami Żydów. Jednocześnie zaznaczono, że Palestyńczycy mieliby nigdy w przyszłości nie podejmować działań prawnych przeciwko Izraelowi przed międzynarodowymi trybunałami, w tym Trybunałem Karnym i Trybunałem Sprawiedliwości oraz zrezygnować z tych już się toczących. Tak samo zakazano by Palestyńczykom podejmowania działań prawnych przeciwko obywatelom Izraela oraz Stanów Zjednoczonych przed jakimkolwiek sądem nieizraelskim lub nieamerykańskim – w obawie że wydane orzeczenia będą niezgodne z interesami tych obywateli. Prawo międzynarodowe było jedną z ostatnich rzeczy jaka stała po stronie Palestyńczyków.

Dużo się będzie mówić o tym, że Trump zagwarantował państwowość Palestyny, jej suwerenność i integralność. Jednocześnie zaznaczył jednak, że nastąpi to dopiero wówczas, gdy “Palestyńczycy zrezygnują z działań terrorystycznych”. Cóż za enigmatyczny slogan, niemożliwy zresztą do spełnienia, bo definicja terroryzmu może być płynna. Poza tym Trump stawia jakiekolwiek warunki tylko jednej stronie. Nie oczekuje by Izrael zrezygnował ze swojej polityki wobec Palestyńczyków, której ktoś przecież mógłby zarzucić, że ma znamiona rasistowskie, zbrodnicze, a może nawet terrorystyczne. To jest właśnie problem tego typu sformułowań, można nimi dowolnie szafować według potrzeb, a następnie jeszcze dowolniej je interpretować.

Trump i Netanyahu zapowiedzieli, że Palestyna miałaby uzyskać prawo do określenia swojej stolicy. Mogłaby ona nawet nazywać się Al Quds (arab. Jerozolima) z tym, że miałaby się znaleźć poza granicami Jerozolimy. To tak jakby okupant pozwolił Polsce do nazywania swojej stolicy Warszawą, ale z założeniem że miałaby się znajdować w Pruszkowie, czy Piasecznie.

Trump wymaga też by Palestyńczycy złożyli broń i się rozbroili, bo do tego sprowadza się wymóg rozbrojenia Hamasu oraz doprowadzenia do tego by państwo palestyńskie pozostało w całości zdemilitaryzowane. Hamas jest główną palestyńską siłą narodowowyzwoleńczą, nierealne jest by był gotowy złożyć broń. Żądania jest więc niemożliwe do spełnienia. Możliwości obronne i zaczepne Palestyńczyków, głównie Hamasu, było tym co mogło powstrzymywać Izrael od kolejnych akcji przesiedleńczych. Wraz z rozbrojeniem Palestyńczyków ten problem by zniknął, ale jest on tak bardzo nierealny jak to tylko możliwe. Palestyńczycy w żadnym wypadku nie zgodzą się oddać broni w oparciu o puste obietnice ze strony ich największego wroga.

Palestynie narzucono takie warunki, których nie będzie w stanie spełnić, bo musiałaby zrezygnować z resztek swojej suwerenności. Taki może być cel Trumpa wyraźnie grającego po linii Izraela. Palestyńczycy odrzucą wspaniałomyślnie wyciągniętą do nich rękę czym narażą się na oskarżenia o rozbijanie ostatniej szansy na porozumienie. To jest jednostronna i cyniczna propozycja, która z góry zakłada że Palestyńczycy ja odrzucą, co pozwoli kontynuować żydowską politykę wobec ziem Palestyny włącznie z aneksją kolejnych terytoriów.

To żadna umowa stulecia, to zdrada stulecia. Umowa spełnia wszystkie potrzeby Izraela i odbiera wiele Palestynie obiecując im w zamian… pieniądze oraz fragment pustyni.

Komentarze