Katastrofa ekologiczna na Odrze

Od końca lipca z Odry wyławiane są tysiące śniętych ryb. Wędkarze wyłowili ich kilka ton. W czwartek fala zanieczyszczonej rzeki dotarła do województwa zachodniopomorskiego. Doszło do olbrzymiej katastrofy ekologicznej. W ogniu krytyki jest polski rząd oraz Państwowe Gospodarstwo Wody Polskie.

Od końca lipca w Odrze na odcinku od Oławy w dół zaobserwowano dużą ilość śniętych ryb. Podobne zjawisko zauważono w okolicach Wrocławia. Wędkarze własnymi siłami wyłowili kilka ton martwych ryb. Sprawa została zgłoszona do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, który bada sprawę zanieczyszczenia rzeki. Śledztwo wszczęła Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu. W czwartek fala zatrutej wody dotarła do województwa zachodniopomorskiego. Według początkowych ustaleń śledczych pierwsze zanieczyszczenia pojawiły się w rejonie tamy w Lipkach, ok. 7 km od Oławy.

Czy w Odra została zatruta rtęcią?

W piątek strona niemiecka podała informacje, że w Odrze występuje duże stężenie rtęci. Pracownicy laboratorium w Berlinie-Brandenburgii, stwierdzili, że czekają na dalsze wyniki badań z laboratorium. Według Greorga Beyera, szefa administracji ochrony środowiska w powiecie Maerkisch-Odeland, wyniki potwierdzające duże stężenie rtęci w wodzie jest znane się od czwartkowego wieczoru. Strona Niemiecka oskarża Polskę o doprowadzenie do zatrucia rzeki. Krajowy Urząd Kryminalny w Brandenburgii wszczął śledztwo. Axel Vogel minister środowiska Brandenburgii w rozmowie z niemieckimi mediami, skrytykowała polską stronę, że nie poinformowała Niemiec o problemie zatrucia Odry.

Wojewoda lubuski Władysław Dajczak zaprzeczył, że Odra została zatruta rtęcią. Z kolei wojewoda zachodniopomorski Zbigniew Boguski poinformował, że żadne badanie chemiczne nie wykazało w składzie wody czynnika odpowiedzialnego za śniecie ryb, w tym również i rtęci. W sobotę 13 sierpnia Anna Moskwa, minister klimatu i środowiska podała informację, że badania przeprowadzone przez Państwowy Instytut Weterynaryjny wykluczyły rtęć jako powód śnięcia ryb. Ponadto strona niemiecka również nie potwierdziła jej obecności. Kolejne badania wykluczyły obecność innych metali ciężkich.

W niedzielę, 14 sierpnia, odbyła się konferencja prasowa z udziałem ministrów ds. środowiska i klimatu Polski i Niemiec. Anna Moskwa zapowiedziała, że próbki wody z Odry zostaną przebadane pod kątem 300 potencjalnych substancji.

 

Reakcja władz państwowych i samorządowych

Premier Mateusz Morawiecki zapewnił w czwartek, że sprawa zanieczyszczenia Odry zostanie szybko wyjaśniona, a winni zatrucia rzeki, ukarani. Na polecenie prezesa rady ministrów do województwa lubuskiego przybyli minister infrastruktury Grzegorz Witkowski i szef Wód Polskich Przemysław Daca. W piątek lubuski urząd wojewódzki podał, że Państwowa Straż Pożarna postawi zaporę na Odrze, przed jej połączeniem z Wartą, w celu wyłapania śniętych ryb. Druga konstrukcja ma powstać z województwie zachodniopomorskim. Do mieszkańców województw, przez które przepływa rzeka wysłano komunikat RCB zalecający unikania kontaktu z Odrą. Ponadto wydano zakaz połowu ryb na terenie województwa lubuskiego, który obowiązuje do 30 września bieżącego roku. Zarząd Województwa Lubuskiego podjął rónież decyzję o skierowaniu do rządu RP oraz wojewody lubuskiego wniosku o wprowadzenie stanu klęski żywiołowej.

W czwartek w Cigacicach odbyła się konferencja prasowa, w której uczestniczyli prezes Wód Polskich - Przemysław Daca oraz wiceminister infrastruktury Grzegorz Witkowski, który w swoich słowach wykazał się skrajną nieodpowiedzialnością. Powiedział, że woda w rzece jest bezpieczna i można z niej korzystać.

Czytaj także: Dużo słów, mało czynów - czyli korporacje a ekologia w praktyce

W sobotę Mateusz Morawiecki uczestniczył w posiedzeniu sztabu kryzysowego w Gorzowie Wielkopolskim. Premier podkreślił, że że jego głównym zobowiązaniem jest ukaranie sprawców, ale także w jak najkrótszym czasie zminimalizowanie strat i przywrócenie pierwotnego stanu Odry. Podczas spotkania poinformował, że codziennie monitoruje i obserwuje sytuacje. Prezes Rady Ministrów powołał w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji międzyresortowy zespół kryzysowy, w którego w składzie są przedstawiciele poszczególnych instytucji i Ministerstw: Spraw Wewnętrznych i Administracji, Obrony Narodowej, Infrastruktury, Klimatu i Środowiska, Sprawiedliwości, Spraw Zagranicznych, Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska, Głównego Inspektoratu Sanitarnego, Rządowego Centrum Bezpieczeństwa oraz wojewodów.

Staramy się zrobić wszystko, żeby teraz jak tutaj w Widuchowej, w województwie zachodniopomorskim usunąć właśnie te śnięte i martwe ryby po to, żeby jak najszybciej usunąć skutki tej klęski ekologicznej. Wszystkie służby są postawione w stan gotowości. Mieliśmy dzisiaj rano odprawę. Codziennie rano od kilku dni odbywają się takie odprawy. Odbieram meldunki i mam nadzieję, że po naszej stronie doprowadzimy tutaj do oczyszczenia rzeki - oświadczył Mateusz Morawiecki podczas pobytu w miejscowości Widuchowa

Do monitorowania sytuacji wzdłuż biegu Odry zostało zaangażowanych 2 tysiące policjantów oraz 326 strażaków. W usuwaniu skutków i oczyszczaniu katastrofy brzegu na odcinku od Słubic do Kostrzyna zaangażowano ochotników 12. Wielkopolskiej Brygady Obrony Terytorialnej. W okolicach Krosna działają żołnierze z 5. Kresowego Batalionu Saperów z 11 Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej. Strażacy są obecni nad rzeką Ner, która stanowi prawy dopływ warty, na granicy powiatów poddębickiego i łęczyckiego. Tam również znaleziono znaczną ilość śniętych ryb.

Czytaj także: Ekologia integralna J.R.R. Tolkiena

W piątek w Szczecinie odbyło się spotkanie samorządowców i działaczy organizacji społecznych dotkniętych zatruciem Odry. Jednym z gości był lider Platformy Obywatelskiej Donald Tusk. Były premier podczas swojego wystąpienia zarzucał polskiemu rządowi opieszałość, brak zainteresowania czynników rządowych.

Kryzys trwa 18 dni. Ta zwłoka w podejmowaniu działań przez władze też trwa blisko 18 dni. Nie zastąpimy tutaj rządu, zastanowimy się, co musi zrobić rząd i co możemy zrobić niezależnie od rządu. Niech wrócą z wakacji natychmiast i zajmą się zarządzaniem kryzysowym. Mam nadzieję, że odnajdą się w najbliższych godzinach i staną na wysokości zadania - Donald Tusk.

W podobnym tonie wypowiedziała się marszałek województwa lubuskiego Elżbieta Polak.
Zdumiewa bezczynność rządu, zachowanie wojewodów, którzy nie przekazali informacji o zagrożeniu. Mamy do czynienia z klęską ekologiczną całego ekosystemu. Tymczasem w odpowiedzi na naszą konferencję prasową przedstawiciele rządu zorganizowali drugą, podczas której zaklinali rzeczywistość, a jeden z wiceministrów deklarował, że może wykąpać się w Odrze - marszałek województwa lubuskiego Elżbieta Polak.

Podczas narady zaprezentowano pięć punktów natychmiastowego działania, w związku z skażeniem Odry:

  1. Wprowadzenie stanu nadzwyczajnego - katastrofy naturalnej w pięciu województwach zlewni Odry. Pozwoli to na uruchomieni sił i środków państwa adekwatnych do sytuacji.
  2. Wprowadzenie regulacji i ich egzekwowanie dot. zakazów zbliżania się, kąpieli i innej działalności (np. rolniczej) w wodach Odry i ciekach z nią powiązanych, np. studni
  3. Stały monitoring skażeń, nie tylko Odry, ale np. rowów melioracyjnych z wodą z rzeki, mobilne laboratoria (wojsko, zwrócenie się o pomoc zagraniczną w tej sprawie), zdolne do szybkiego podawania wyników.
  4. Zarządzenie dodatkowych dyżurów i wzmocnienie służby zdrowia na terenach zagrożonych pod kątem wykrywania i leczenia toksykologicznego. Ochrona zdrowotna ludzi i zwierząt zagrożonych zatruciami z ujęć wody z Odry.
  5. Uruchomienie pomostowej pomocy, a następnie odszkodowania dla przedsiębiorców i firm, które nagle utraciły zdolność prowadzenia działalności w wyniku zatrucia Odry. Państwo musi pomóc dziesiątkom tysięcy ludzi, których dotknęło ryzyko utraty środków utrzymania.

Czytaj także: Przyroda zakładnikiem ideologii

Podczas narady prezentowano narrację jakoby samorządy muszą same walczyć z katastrofą ekologiczną, ponieważ państwo polskie zawiodło.  W obliczu tak wielkiego nieszczęścia budowanie nastrojów antypaństwowych, czy wręcz anarchizujących wśród swoich wyborców jest zachowaniem haniebnym. Wysiłki każdej instytucji od samorządu począwszy a na ministerstwach kończąc muszą być zgrane, transparentne, ponieważ mamy tylko jedną ojczyznę, naturę. Wzajemne podburzanie nastrojów w niczym nie pomoże, tylko zaszkodzi. Owszem, w przypadku, gdy władza centralna, zawodzi trzeba to pokazywać, krytykować. Jednakże nie można budować narracji upadku państwa, które „nagle” zostanie uratowane przez samorządy. Jest to działanie mające na względzie tylko i wyłącznie interes osobisty polityków.
Warto przy tym kontekście przywołać jeszcze raz marszałek województwa lubskiego Elżbietę Polak, która przywoływała niemiecką narrację, sugerującą, że Odra została zatruta rtęcią. Oficjalne wynik badań laboratoryjnych nie były jeszcze pełne, ale to nie przeszkodziło pani polityk powielać nie sprawdzone informacje zachodniego sąsiada.

Wiceminister Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji domaga się aby marszałek województwa lubuskiego została ukarana, w związku z dezinformowaniem przez nią opinii publicznej w obliczu kryzysu.

Za Elżbietą Nowak stoi murem szef Platformy Obywatelskiej Donald Tusk, który nie traci okazji do atakowania rządów Prawa i Sprawiedliwości, przy swoją narracją kreuje postawy antypaństwowe wśród swoich odbiorców. Skoro nie można ufać organom państwowym, wynikom laboratoryjnym to komu?

Wody Polskie oskarżone o opieszałość i zbagatelizowanie sprawy

Informacje o skażeniu Odry pojawiły się już 26 lipca. Na polski rząd oraz Państwowe Gospodarstwo Wody Polskie odpowiedzialne za gospodarowanie wód, wylała się fala krytyki. Oskarżenia dotyczą bagatelizowania sprawy, opieszałości, nie informowania organów samorządowych o zaistniałym problemie. Przemysław Daca, w piątek w wywiadzie udzielonym dla portalu Interia powiedział, że Wody Polskie nie zbagatelizowała sytuacji. Pierwsze informacje miały dojść do przedsiębiorstwa 27 lipca. Do Oławy udali się pracownicy Wód Polskich. Następnie została powiadomiona policja oraz Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, który zebrał próbki. Pracownicy Wód wraz z Polskim Związkiem Wędkarskim mieli wspólnie wyławiać śnięte ryby. Według Dacy wyciągnięto ich ponad pięć ton.

Informacje, że przespaliśmy sprawę, to kłamstwa. Osobiście nadzorowałem całą sytuację i postępowaliśmy zgodnie z procedurami. Od co najmniej dwóch tygodni WIOŚ-e monitorują stan wód, pobierane są próbki i dokonywane badania. To wszystko dzieje się od 27 lipca. - Przemysław Daca były prezes Państwowego Gospodarstwa Wody Polski , w wywiadzie dla portalu Inetria, 12 sierpnia,(został zdymisjonowany tego samego dnia).
Znamienne jest to, że w momencie udzielania wywiadu Przemysław Daca był prezesem Wód Polskich. Po południo został zdymisjonowany przez Premiera Mateusza Morawieckiego. Taki ruch Prezesa Rady Ministrów rzuca cień na słowa wypowiedziane przez byłego szefa państwowego przedsiębiorstwa.

Państwowe Gospodarstwo Wody Polskie podtrzymują, że przedsiębiorstwa nie zbagatelizowało informacji o zatruciu Odry z 26 lipca.

 

https://www.wody.gov.pl/aktualnosci/2900-aktualne-informacje-dotyczace-pojawienia-sie-snietych-ryb-w-odrze

 

Pojawiły się również internetowe spekulacje, według których Wody Polskie miały pozwolić firmie Jack-Pol z Oławy na zrzut ścieków do Odry. Co miało być głównym źródłem zatrucia rzeki. Plotki te zdementowały Wody Polskie oraz sam prezes firmy Jacek Woźniak. W wywiadzie dla portalu onet.pl zaznaczył, że na początku sierpnia do firmy przyszli chemicy ze straży pożarnej oraz kontrolerzy z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, którzy pobrali próbki substancji, które zakład odprowadza do Odry.  Podczas kontroli nie stwierdzono szkodliwych substancji. Jak podkreślił prezes Jack-Polu, zakład jest wyposażony w biologiczną oczyszczalnię, a dokumentacja prowadzonej produkcji została przekazana prokuraturze.

Niestety padliśmy ofiarą toczącej się w Oławie wojny politycznej. Obecny przewodniczący oławskich struktur PO, który był wcześniej szefem atakującego nas stowarzyszenia „Wszystko dla Oławy”, obecną sytuację postanowił wykorzystać do odwołania rządzącego miastem burmistrza. A z nas zrobić kozła ofiarnego - Jacek Woźniak, prezes firmy Jack-Pol w wywiadzie dla portalu onet.pl.

Firma Jack-Pol wydała oficjalne oświadczenie na swojej stronie internetowej, zapewniające, że zakład nie jest odpowiedzialny, za zatrucie Odry.

Spółka Jack–Pol w procesie produkcji przestrzega zasad ekologii, co więcej przetwarza sortowaną makulaturę na wyroby higieniczne. Wszystkie materiały i surowce Spółki Jack–Pol przeznaczone do produkcji posiadają certyfikaty ekologiczne. W procesie produkcji nie są stosowane środki do wybielania surowca ani rtęć i jej pochodne, ani mezytylen ani inne trucizny. Wbrew informacjom, pojawiającym się w mediach, Spółka Jack–Pol nie jest firmą produkującą celulozę. (podk. org.) Dodatkowo podkreślamy, że pierwsze informacje o śniętych rybach w Odrze dotyczą jazu w miejscowości Lipki - na granicy województw dolnośląskiego i opolskiego. Co więcej, istnieją również dane wskazujące na wystąpienie skażenia znacznie powyżej tego miejsca, w okolicach Gliwic. Zatem, lokalizacja skażenia występuje znacznie powyżej posadowienia zakładu Spółki Jack–Pol, a prąd Odry powoduje przemieszczanie się zarówno skażenia, jak i śniętych ryb w dół rzeki Odry, w tym w rejon Oławy- fragment oświadczenia firmy Jack-Pol.

Wody Polskie dementują również informację, według której na przełomie lipca i sierpnia dokonano zrzutu wód ze zbiorników retencyjnych do Odry.

narodowcy.net/lubuskie.pl/gov.pl/web/klimat/tvp.info/gospodarka.dziennik.pl/onet.pl/gov.pl/web/premier/wydarzenia.interia.pl/dw.com/pl/onet.pl/wody.gov.pl/jack-pol.pl

Stanisław Pomorski

Czytaj Wcześniejszy

Władze Białorusi uznały portal Polskiego Radia za „ekstremistyczny”

Czytaj Następny

UOKiK stawia zarzuty sieci sklepów Biedronka

Zostaw Odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *