Kto stoi za aktywistami oskarżającymi Straż Graniczną o rasizm?

Jak pamiętamy, w zeszłym roku Aleksander Łukaszenka zaatakował polską granicę wschodnią przy pomocy tysięcy sprowadzonych w tym celu imigrantów spoza Europy. Bardzo możliwe, że w porozumieniu z Władimirem Putinem Łukaszenka sprawdzał wówczas sprawność i odporność instytucji polskiego państwa i społeczeństwa, również w kontekście planów ewentualnej inwazji. Hybrydowy atak poniżej progu wojny połączony był z szeroko zakrojoną akcją dezinformacji - temat ten przeanalizował Kacper Kita w artykule „Kto stoi za aktywistami oskarżającymi Straż Graniczną o rasizm?” opublikowanym na portalu Nowy Ład.

Polacy mieli być przedstawiani jako rasiści, ksenofobi, egoiści i agresorzy na arenie międzynarodowej oraz we własnym kraju. Niestety, w operację Rosji i Białorusi od początku włączyło się także wiele środowisk w Polsce.


Szczęśliwie atak Łukaszenki został odparty, a zdecydowana większość polskich obywateli niezależnie od politycznych sympatii poparła tu działania służb. Dziś jednak temat powrócił po tym, jak w Polsce znalazły się miliony prawdziwych uchodźców, uciekających przed wojną na Ukrainie. Swoją działalność kontynuuje Grupa Granica, sieć czternastu organizacji pozarządowych. Grupa pisze o sobie sama „ruch społeczny sprzeciwiający się odpowiedzi rządzących na wydarzenia, jakie mają miejsce na polsko-białoruskim pograniczu”.

Do Grupy należy między innymi Stowarzyszenie Homo Faber z Lublina, funkcjonujące od 2004 r. Jego działacze nie ukrywają swoich poglądów politycznych. Różnica w traktowaniu uciekających przed wojną uchodźców z Ukrainy oraz ekonomicznych imigrantów pochodzących z krajów, w których żadnej wojny nie ma, którzy zapłacili przemytnikom za transport i są wykorzystywani przez Łukaszenkę, ma ich zdaniem wynikać… z koloru skóry.

Narodowcy.net

Adam Szabelak

Czytaj Wcześniejszy

VI edycja turnieju piłkarskiego „Cześć Ich pamięci!” [+FOTO]

Czytaj Następny

Modele organizacji sportu - piłka nożna dla kibiców czy pieniędzy?

Zostaw Odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *