Marsz Niepodległości 2021 odbędzie się mimo liberalnych zakazów

Wokół tegorocznego Marszu Niepodległości jest coraz głośniej. Za sprawą blokady manifestacji przez prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego oraz wyroków sądowych. Wydawać by się mogło, że Marsz się nie odbędzie. Nic bardziej mylnego. Przejdzie jak co roku.

We wtorek 12 października prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości Robert Bąkiewicz podczas konferencji prasowej ogłosił, że tegoroczny Marsz Niepodległości jak co roku wyruszy spod ronda Dmowskiego, kończąc trasę na błoniach Stadionu Narodowego. Ogłoszono tegoroczne hasło przewodnie, które brzmi następująco „Niepodległość nie na sprzedaż”.

Z tym hasłem tak naprawdę manifestowaliśmy od samego początku. Często było je słychać skandujące wśród dziesiątków tysięcy tłumów patriotów. (…) Dlatego wydaje mi się, że jest to bardzo dobre hasło, żeby w tym roku było oficjalnym. - Wiceprezes Zarządu Stowarzyszenia Marsz Niepodległości Witold Tumanowicz.

Od razu elity lewicowo-liberalne rozpoczęły nagonkę na coroczne organizowane wydarzenie. Nie pierwszy raz zresztą. Prym w tym wiedzie prezydent Miasta Stołecznego Warszawa Rafał Trzaskowski. Nie kryjąc swojej niechęci do samej inicjatywy marszu jak i samych organizatorów. Jako orędownik demokratycznego ustroju państwa stwierdził wprost, że tego typu obchody „powinno organizować  państwo i samorząd, a nie przez samozwańczych organizatorów”.

CZYTAJ TAKŻE:  Marsz Niepodległości 2020 w obiektywie

Ja za każdym razem mówię jasno, że Marsz Niepodległości organizowany przez pana Bąkiewicza nie powinien się odbyć. Mówię o tym, że są używane symbole i dlatego zawsze występuję o to, żeby marsz przygotowany przez takich ludzi nie był w Warszawie organizowany - Rafał Trzaskowski w wywiadzie dla onet.pl

Jak na wyznającego ideę wolności, równości i demokracji człowieka wydał zakaz organizacji marszu. Oczywiście oficjalnym powodem było niebezpieczeństwo zarażenia się koronawirusem. Troszeczkę abstrachując, ten chiński wirus jest bardzo sprytny. Nie zaraża ludzi podczas tzw. „parad równości” ani podczas wielotysięcznych prounijnych demonstracji z 10 października. Bardzo zmyślny wirus. No a tak pisząc już na poważnie, jest to tylko przykrywka do blokowania manifestacji antyliberalnych, patriotycznych przez samorządy w majestacie prawa.

Wojewoda Mazowiecki Konstanty Radziwiłł uznał Marsz Niepodległości jako manifestację cykliczną. Jednakże Sąd Okręgowy w Warszawie 27 października, uchylił decyzję wojewody. Satysfakcji nie krył Rafał Trzaskowski, który kreuję narrację jakoby narodowcy przywłaszczyli świętowanie niepodległości. Warto tutaj przypomnieć, że ten sam polityk w 2020 r., podczas wyborów prezydenckich publicznie ogłosił, że z chęcią przejdzie się Marsz Niepodległości. Od początku było wiadomo, że była to prymitywna gra o elektorat kandydata Konfederacji Krzysztofa Bosaka podczas drugiej tury wyborów.

Bardzo się cieszę, że dzisiaj sąd się przychylił do naszego wniosku i w związku z tym jasno potwierdził, że wojewoda nie powinien był rejestrować zgromadzenia cyklicznego. (...) Będziemy reagować na każdą sytuację. Ja chciałem tylko powtórzyć, że dla mnie skandaliczne jest to, że to nie rządzący, nie rząd jest odpowiedzialny za organizację obchodów Święta Niepodległości. - Rafał Trzaskowski

Stowarzyszenie odwołało się do Sądu Apelacyjnego, który podtrzymał wyrok Sądu Okręgowego. Interweniować, próbował prokurator generalny, Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Wniósł skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego, w której wnioskował o uchylenie decyzji zakazującej rejestracji Marszu Niepodległości jako zgromadzenia cyklicznego. Niestety Sąd Apelacyjny odrzucił wniosek Ziobry.

CZYTAJ TAKŻE:  Brutalne działania policji wobec uczestników Marszu Niepodległości i dziennikarzy [+WIDEO/+FOTO]

Komentarz

Co się stanie z marszem? Nic. Przejdzie normalnie, jak co roku. Nikt nie może zakazać Polakom świętowania odzyskania niepodległości, przywiązania do narodu, niezawisłego państwa. Jest to znamienne, że to polscy narodowcy musieli sami oddolnie organizować tego typu inicjatywę, kiedy liberalne, lewicowe a nawet prawicowe elity nie przykładały do tego najmniejszej wagi. Ich próby ograniczały się w większości przypadków do apelu poległych, złożenia kwiatów, ewentualnie Mszy świętej i koniec. Święto odbębnione. Jednakże tegoroczny Marsz Niepodległości ma jeszcze większą symbolikę niż wiele lat temu. Za rządów PO, było czuć ducha protestu przeciwko rządom Donalda Tuska oraz Ewy Koapacz. Nie obyło się bez prowokacji służb oraz skrajnej lewicy. W latach 2015-2019 czuć było rozluźnienie emocji i spokojny przemarsz. Rok temu Marsz przeszedł w cieniu pandemii, tzw. „strajku kobiet”, ogólnego niezadowolenia z wprowadzonych obostrzeń, powrócili „smutni panowanie”, spałowano nawet dziennikarzy. A ten rok, tylko pogłębił podział wśród narodu polskiego. Na początku października Trybunał Konstytucyjny orzekł wyższość prawa krajowego nad unijnym. Decyzja nie powinna dziwić, ale liberałom udało się wyprowadzić kilkadziesiąt tysięcy ludzi, organizując manifestacje przeciwko rzekomemu wyprowadzaniu Polski ze struktur Unii Europejskiej. Podczas manifestacji dominował jeden prosty przekaż: antypis odzyskać „ten kraj”. Ponadto wschodnia granica naszej ojczyzny jest szturmowana przez migrantów z Bliskiego Wschodu ściganych przez Łukaszenkę, na pewno za zgodą lub inspiracji Putina.

 

W związku z tym nie ma innej opcji jak przybyć na ulicę Warszawy i wziąć udział w Marszu Niepodległości. Pamiętajmy: „Niepodległość nie na sprzedaż”!

narodowcy,net/polsatnews.pl/polsatnews.pl/rp.pl/marszniepodleglosci.pl/marszniepodleglosci.pl/tysol.pl/

Stanisław Pomorski

Czytaj Wcześniejszy

#AniJednegoWięcej - setki imigrantów szturmują granicę, Młodzież Wszechpolska zapowiada manifestację

Czytaj Następny

Antifa z Niemiec jedzie 11 listopada do Warszawy

Zostaw Odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *