11 listopada tradycyjnie odbył się w Warszawie Marsz Niepodległości, w tym roku pod hasłem „Niepodległość nie na sprzedaż”. W wydarzeniu wzięło udział ok. 150 tys. osób, a całość przebiegła spokojnie.
Zapoczątkowana przez Młodzież Wszechpolską i Obóz Narodowo-Radykalny manifestacja w tym roku miała charakter państwowy. Zadecydował o tym szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Kasprzyk, który zawnioskował o uczynienie marszu imprezą państwową. Umożliwiło to oficjalne przeprowadzenie marszu wbrew braku zgody władz miejskich. Niemniej działacze MW i ONR byli zauważalni wśród uczestników zgromadzenia. Szczególnie wszechpolacy, którzy rozstawili swoje stoiska w obrębie całego wydarzenia, prowadząc akcję rekrutacyjną i zachęcając do dołączenia do Koła Przyjaciół Młodzieży Wszechpolskiej (https://mw.org.pl/kolo/).
Przemawiający wzywali ze sceny do wspierania służb mundurowych jako zaangażowanych w obronę granicy z Białorusią przed infiltracją przez nielegalnych migrantów. Podkreślano, że atak „trwa również z Zachodu”, bo „jesteśmy również atakowani przez Niemcy, które wykorzystują instytucje unijne do obierania nam suwerenności” i „chcą nam odebrać tożsamość narodową, kulturową, a nawet płciową”.
Zauważono również upadek hegemonii USA na świecie – „W tej chwili porządkuje się nowy świat na naszych oczach. I to od nas będzie zależało, jak ta nowa Polska będzie wyglądała […] teraz decyduje się nasza przyszłość – czy będziemy wolni, czy będziemy pariasem dla innych”.
Marsz przeszedł tradycyjną od kilku lat trasą – Alejami Jerozolimskimi, przez Most Poniatowskiego pod Stadion Narodowy. Tam odbyło się końcowe zgromadzenie.
Marsz przebiegł spokojnie, zabezpieczany i przez Straż Marszu Niepodległości i przez służby państwowe – policję i Żandarmerię Wojskową. W czasie trwania marszu nie doszło do żadnych poważnych incydentów mimo, że w jego towarzystwie pojawiały się pojedyncze osoby chcące wyrazić sprzeciw wobec niego. Odnotowano jednego mężczyznę, który spalił zdjęcie Donalda Tuska oraz flagę Niemiec. Nie był to nikt powiązany z organizującymi Marsz podmiotami.
ZOBACZ: Marsz Niepodległości 2020 [GALERIA ZDJĘĆ]
Na scenie pod Stadionem Narodowym przemawiali kolejni politycy i działacze społeczni powiązani z organizatorami. „Czołem Wielkiej Polsce. Lewica, komuniści, gdy chcieli zdobyć Europę krzyczeli «No pasaran». Ale przegrali i wojska wchodziły skandując «Hemos pasado» i my tak samo, przeszliśmy po raz 12. Nie powstrzymacie wielkiego marszu polskich patriotów, największej narodowej manifestacji w Europie” – powiedział prezes Ruchu Narodowego, poseł Robert Winnicki.
Skrytykował on ingerencje Unii Europejskie w proces prawodawczy w Polsce. „To jest nasze suwerenne prawo, aby móc zdecydować o sobie. Wara od Polski wszystkim eurokratom. Przestańcie szantażować nas pieniędzmi. Stawiamy warunek rządowi: przestańcie się mazać w Brukseli, przestańcie prosić o jałmużnę. Polska nie pozwoli na siebie pluć” – powiedział narodowiec. W zdecydowany sposób wypowiedział się on także na temat sytuacji na granicy z Białorusią – „Nie życzymy sobie eskalacji sytuacji, ale chcemy powiedzieć jasno, że wojsko po to ma broń, aby w sytuacji kryzysowej jej użyć i nikomu nie wolno tego zabraniać. Jeśli trzeba będzie strzelać, to wojsko polskie ma strzelać”. Podziękował przy tym strażnikom granicznym, żołnierzom i policjantom za „obronę naszych granic”.
Głos zabrał także wiceprezes Młodzieży Wszechpolskiej Marcin Kowalski.
Zdjęcia: Młodzież Wszechpolska i Patriotyczne Podkarpacie
Narodowcy.net














































































