W krajach Zachodu zamykane są kolejne świątynie chrześcijańskie. Zdesakralizowane budynki są najczęściej sprzedawane w ręce prywatne, a następnie przerabiane na budynki użyteczności publicznej, lub po prostu wyburzane. Główną przyczyną takiego stanu rzeczy jest postępująca laicyzacja, a co za tym idzie, odpływ wiernych ze świątyń.
Wiele kościołów, również tych protestanckich lub prawosławnych, świeci pustkami nawet w okresach Wielkanocy i Świąt Bożego Narodzenia, nie wspominając o cotygodniowych mszach w niedzielę, i nie jest to zjawisko specjalnie nowe. Już w 2006 holenderski Urząd Statystyczny (Centraal Bureau voor de Statistiek) donosił, że jedynie siedem procent katolików uczęszcza regularnie do kościoła, a w ciągu ostatnich lat ta liczba tylko malała. Obecnie, jak donoszą badania korporacji Statista, wynosi ona ok. trzy procent.
Podobnie sprawa wygląda w Niemczech i Francji, a także w krajach głównie protestanckich, jak Wielka Brytania, gdzie, według danych z ankiety, przeprowadzonej przez Brierley Consultancy w 2015 roku, do regularnych praktyk religijnych przyznało się tylko 5% wszystkich chrześcijan.
Tak niska liczba wiernych w kościołach zmusza poszczególne Episkopaty do wyprzedania wielu z nich w ręce prywatne. Niechlubny prym wiedzie tutaj Holandia, gdzie średnio co tydzień, dwa budynki sakralne zatracają swoją pierwotną funkcję. Niewiele w tyle jest Francja, gdzie co dwa tygodnie znika jedna świątynia katolicka.
Fakty mówią jasno, skala zjawiska jest wręcz masowa. Szacuje się, że jeżeli we wspomnianej już Holandii utrzyma się dotychczasowe tempo zamykania budynków sakralnych, to do roku 2050 nie będzie żadnych działających świątyń katolickich i protestanckich.
CZYTAJ TAKŻE: Hiszpania: W Andaluzji zniszczono krzyż stojący obok kościoła
Wraz ze sprzedażą kościołów do sporych rozmiarów urosła sprzedaż relikwii. W ręce prywatne idą rzeźby, kielichy, monstrancje, meble, a nawet całe ołtarze! Lądują one potem w różnych zakątkach świata. Niektóre znajdują nowe życie, w nowo otwieranych świątyniach w Afryce lub na Karaibach. Inne trafiają do Hollywood, gdzie stają się rekwizytami w kasowych hitach, a jeszcze inne dekorują domy bogaczy, gotowych zapłacić za nie wielkie sumy pieniędzy.
Niejednokrotnie sprzedaż ta odbywa się na dość specyficznych warunkach. Przykładowo, belgijski Kościół pod wezwaniem św. Franciszka Ksawerego sprzedano za 1 euro. Za równie symboliczną kwotę 1 marki niemieckiej oddano Kościół Świętego Krzyża w Żytawie, już w 1990 roku.
W Brukseli kolejny kościół sprzedano za..1 euro, by zamienić tym razem w szkołę cyrkową i ośrodek nauki hip-hopu. Nieuczęszczaną przez wiernych świątynię (pod wezwaniem św.Franciszka Ksawerego) najpierw zdesakralizowano. Więcej dziś w Wydarzeniach Polsatu i @PolsatNewsPL pic.twitter.com/hwPKjBuQHU
— Dorota Bawolek (@DorotaBawolek) May 2, 2021
Co potem dzieje się z taką świątynią?
Co tylko nowy właściciel sobie zapragnie. Dla większości Europejczyków jest to po prostu zwykły budynek i jako taki jest też traktowany. W zdesakralizowanych kościołach powstaje wszystko, począwszy od restauracji, na nocnych klubach skończywszy. Głośny był również przypadek utworzenia w dawnej świątyni skateparku. Podnoszone są wówczas głosy sprzeciwu, ale giną one pod warstwami obojętności głównego nurtu społeczeństwa.
CZYTAJ TAKŻE: Idea narodowa a nauka społeczna Kościoła katolickiego
Dochodzi nawet do przypadków, w których wielowiekowe zabytki są bezceremonialnie burzone, tak jak miało to miejsce w Niemczech w 2018 roku, gdzie wyburzono neoromańską katedrę z XIX wieku, celem zbudowania w tym miejscu… kopalni węgla brunatnego.
Podobny los spotkał niszczejącą, francuską Katedrę św. Jakuba w Abbeville. Tam nikt nie proponował nawet desakralizacji świątyni. Po prostu ją zburzono, mimo protestów wiernych i duchownych.
A przecież do Europy wciąż tłumnie ściągają całe rodziny pobożnych, w porównaniu z obojętnymi wobec religii mieszkańcami Starego Kontynentu, muzułmanów, które potrzebują własnych świątyń. A te z przyjemnością zapewniają im istniejące na miejscu islamskie związki wyznaniowe. I tak, we wspomnianej wcześniej Francji co dwa tygodnie powstaje nowy meczet, jak podaje portal kresy.pl.
Zdarza się również, że porzucone kościoły chrześcijańskie zostają zmienione w mahometańskie domy modlitw. Taki los spotkał, między innymi, Kościół św. Andrzeja w Swansea, oraz świątynie w Wembley, dawniej o tej samej nazwie. Budynki te pokazują również, że proces ten trwa od wielu lat, albowiem swoje pierwotne funkcje zatraciły, kolejno w pierwszych latach XXI wieku, i w latach 80. XX wieku.
CZYTAJ TAKŻE: Roman Dmowski: Kościół, Naród i Państwo
Oczywiście, stosunek muzułmańskich imigrantów do wiary chrześcijańskiej jest, w porównaniu z europejską obojętnością, otwarcie wrogi. Antykatolickie incydenty są już chlebem powszednim w krajach Zachodu. W tej kwestii przoduje Francja. Bardzo często zdarza się, że w demolowaniu katolickich świątyń uczestniczą przedstawiciele skrajnej lewicy.
Nawet współpracujące z ONZ Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka (OSCE) podaje, że liczba nienawistnych ataków w tym kraju, wymierzonych w chrześcijan w 2018 wyniosła prawie 2000. Największy odsetek tych zachowań stanowią ataki na wiernych, profanacja grobów, oraz ataki na miejsca kultu. Rok później ilość podobnych incydentów przekroczyła powyższą liczbę o prawie setkę.
Mury świątyń często są bezczeszczone wulgarnym graffiti. Niszczone są również wnętrza obiektów, jak miało to miejsce w 2013 roku, kiedy to aktywistki organizacji FEMEN wymazały wnętrze ponad siedmiusetletniej katedry w Nantes feministycznym i satanistycznym graffiti. Dochodzi również do profanacji cmentarzy i zakłóceń uroczystości, jak miało to miejsce 31 maja 2021 roku, gdy skrajnie lewicowe bojówki Antify zaatakowały pokojową manifestację, mającą na celu upamiętnienie katolickich męczenników, zamordowanych w trakcie wydarzeń Komuny Paryskiej w 1871 roku.
Far-left activists attacked a Catholic procession organized by the Diocese of Paris to remember the priests who were killed on 28 May 1871 by socialist radicals. The secular media is silent on the attack, which took place in Paris. pic.twitter.com/elXwdDSKjs
— Sachin Jose (@Sachinettiyil) May 30, 2021
Władze francuskie, najprawdopodobniej nie chcąc wywoływać większych rozruchów na tle religijnym, traktują temat z obojętnością, bagatelizując motywy ideologiczne tych barbarzyńskich zachowań.
CZYTAJ TAKŻE: Najgorszy wróg Europy
Wspomnianą wyżej katedrę w Nantes podpalił w 2020 roku 39-letni uchodźca z Rwandy. Całkowicie spłonęły m.in. 400-letnie organy i zabytkowe witraże. Człowiek ten przebywał na terytorium Francji od 2012 roku.
Kościół w Europie Zachodniej już od wielu lat znajduje się w głębokim kryzysie, co przyczynia się do ciągłego odpływu wiernych. To z kolei przyczynia się do zamykania kolejnych świątyń i przerabiania ich na miejsca kultu muzułmańskiego, obiekty użyteczności publicznej i rozrywki.
Gdy rdzenni Europejczycy porzucają swoją wiarę i jej kulturowe dziedzictwo na rzecz laickości, a dominującą formą katolicyzmu staje się miałki, niezgłębiający prawd wiary katolicyzm kulturowy, najzagorzalej praktykowaną wiarą staje się obcy nam, ekspansywny kulturowo islam i żadna prognoza nie zapowiada zmiany tego stanu rzeczy. Nawet utopijne założenia Pew Research Center, zakładające całkowity brak migracji z Bliskiego Wschodu twierdzą, że populacja muzułmanów w Europie zwiększy się o prawie 10 milionów. Najwięcej z nich będzie zamieszkiwać Francję, Wielką Brytanię i Niemcy.
A postępującej sekularyzacji i islamizacji przypatrują się stare, omszałe mury katedr, kaplic i kościołów. Niemych świadków zmierzchu europejskiego chrześcijaństwa, do których zagląda coraz mniej wiernych…
Narodowcy.net / kresy.pl / cbs.nl / faithsurvey.co.uk / statista.com / hatecrime.osce.org/




