Szef Kancelarii Premiera ogłosił, że rząd rozpoczął pracę nad rozwiązaniami, które pozwolą na uproszczenie procedur oraz możliwości związanych z imigracją do Polski wszystkich potomków mieszkańców I i II Rzeczypospolitej, którzy deklarują związek z Polską. Pomysł skrytykowali m.in. posłowie Ruchu Narodowego.
Dyskusja rozpoczęła się od wpisu na Twitterze Szefa Kancelarii Premiera Michała Dworczyka. Rząd rozpoczyna pracę nad rozwiązaniami, które pozwolą na uproszczenie procedur i możliwości związanych z osiedleniem się w Polsce wszystkich potomków mieszkańców I i II Rzeczypospolitej, którzy deklarują związek z Polską - brzmi treść wpisu.
Rząd rozpoczyna pracę nad rozwiązaniami, które pozwolą na uproszczenie procedur i możliwości związanych z osiedleniem się w Polsce wszystkich potomków mieszkańców I i II Rzeczypospolitej, którzy deklarują związek z Polską.
— Michał Dworczyk (@michaldworczyk) September 4, 2020
Pomysł ten spotkał się z reakcją narodowego skrzydła Konfederacji. A może jakaś debata w Sejmie na ten temat? Jako rząd macie dbać o interes polskich obywateli. Konstytucja nie upoważnia Was do zasiedlenia państwa kimkolwiek popadnie czy kimkolwiek Wam się spodoba - napisał w odpowiedzi na wpis Michała Dworczyka były kandydat na prezydenta RP Krzysztof Bosak.
A może jakaś debata w Sejmie na ten temat? Jako rząd macie dbać o interes polskich obywateli. Konstytucja nie upoważnia Was do zasiedlenia państwa kimkolwiek popadnie czy kimkolwiek Wam się spodoba
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) September 4, 2020
Na odpowiedź Krzysztofa Bosaka zareagował Bartosz Marczuk z Rady Rodziny, który był zdania, że w pracach nad projektem chodzi o szeroko rozumianą repatriację. Marczukowi z kolei odpowiedział prezes Ruchu Narodowego Robert Winnicki - Ściąganie Polaków z Litwy, Łotwy, Ukrainy czy Białorusi do Polski to nie jest (i nigdy nie była) „repatriacja”. To jest „ekspatriacja” czyli oferta opuszczenia ziemi ojców na Kresach. Przy czym Wam chodzi o osiedlanie kogokolwiek, choć nie przedstawiliście pomysłu na integrację.
Ściąganie Polaków z Litwy, Łotwy, Ukrainy czy Białorusi do Polski to nie jest (i nigdy nie była) „repatriacja”. To jest „ekspatriacja” czyli oferta opuszczenia ziemi ojców na Kresach. Przy czym Wam chodzi o osiedlanie kogokolwiek, choć nie przedstawiliście pomysłu na integrację. https://t.co/VQvK1QhIIC
— Robert Winnicki (@RobertWinnicki) September 4, 2020
Zastrzeżenia do nowego pomysłu rządu wyraził również inny poseł Ruchu Narodowego, Michał Urbaniak. Uważam, że repatriacja jest bardzo słuszną drogą i należy to wspierać, ale na podstawie jakich warunków ma być wykazany ten związek z Polską? Ukrainiec, Rosjanin, czy Niemiec będący potomkiem ob. I RP, zdeklaruje ze lubi Polskę i czuję się związany emocjonalnie to ma wystarczyć? - pisze w odpowiedzi na wpis Szefa Kancelarii Premiera, dodając w odpowiedzi - Mam wątpliwości ponieważ takim projektem możemy tylnymi drzwiami wprowadzić niekontrolowany niczym przepływ tzw. taniej siły roboczej. Tacy ludzie nabierając praw wcale nie muszą być wierni Polsce.
Mam wątpliwości ponieważ takim projektem możemy tylnymi drzwiami wprowadzić niekontrolowany niczym przepływ tzw. taniej siły roboczej. Tacy ludzie nabierając praw wcale nie muszą być wierni Polsce.
— Michał Urbaniak (@urbaniak_michal) September 4, 2020
Warto mieć na uwadze, że Szef Kancelarii Premiera wyraźnie mówi o planach uproszczenia procedury dla mieszkających za granicą „potomków mieszkańców I i II RP”, a nie potomków osób narodowości polskiej. W konsekwencji otwiera to drogę do masowego osiedlania w Polsce etnicznych Ukraińców czy Białorusinów, których przodkowie byli np. obywatelami II RP, ale narodowości ukraińskiej czy białoruskiej, a nie polskiej. Ze względu na konstrukcję przepisów, już teraz jest to pole do nadużyć przy ubieganiu się o Kartę Polaka osób narodowości białoruskiej oraz ukraińskiej.
Narodowcy.net / Twitter.com



