Politycy Solidarnej Polski i ich fundacje

Mieszkańcy Opola zostali poszkodowani i pozostawieni z długami od kiedy fundacja Ex Bono nagle opuściła miasto. W całym procederze ucierpiały też dzieci.

Portal OKO.press informuje, że fundacja Ex Bono ma konotacje z obozem rządzącym, przez co prawdopodobnie wygrała rządowe konkursy Ministerstwa Sprawiedliwości - Program Pomocy Osobom Pokrzywdzonym. Za pieniądze przydzielone przez Fundusz Sprawiedliwości (ok. 9 mln złotych) miała postawić ośrodek m.in. w Opolu i w Tychach.

Wiceprezes fundacji jest Natalia Julia Obrocka, przez trzy lata asystentka prof. Jerzego Żyżyńskiego, posła PiS z Opola, od 2016 roku członka Rady Polityki Pieniężnej. W radzie fundacji jest Piotr Trypnik, wielki fan Solidarnej Polski.

W listopadzie 2018 roku dowiedziałam się o konkursie finansowanym przez Fundusz Sprawiedliwości na utworzenie w gminie Okręgowego Ośrodka Pomocy Pokrzywdzonym Przestępstwem i Świadkom. W ogłoszeniu konkursowym przekonał mnie szeroki zakres pomocy, jakiej można było udzielić w/w grupom ludzi. Zwróciłam się więc do Fundacji Ex Bono, aby złożyła ofertę na okręg tyski. Po podpisaniu umowy 13 lutego 2019 roku niemal natychmiast rozpoczęliśmy działalność – wspomina w mediach Ewa Węglarz, która od początku zostaje koordynatorką całego projektu w Tychach.

Węglarz to była tyska radna i aktywna polityk Solidarnej Polski (działa w partii od samego jej powstania, czyli od 2012 roku). Jest także organizatorką Marszów Dla Życia i Rodziny w Tychach, udziela się w miejscowym Klubie „Gazety Polskiej” oraz Radiu Maryja.

Z informacji od OKO.press wynika, że w działalność ośrodka jest zaangażowana także Monika Fajer działaczka Solidarnej Polski z Częstochowy i asystentka posła tej partii w Sejmie Tadeusza Cymańskiego. Bez powodzenia startowała w wyborach samorządowych i parlamentarnych. Jest także kierownikiem w Funduszu Górnośląskim, jednej z najważniejszych spółek kontrolowanych przez władze województwa śląskiego. Wiceprezesem funduszu jest inny działacz Solidarnej Polski Jacek Miketa.

Fundacja bez żadnego doświadczenia pokonała w wyścigu o pieniądze bardzo silną konkurencję. Ex Bono została zarejestrowana zaledwie osiem miesięcy wcześniej. Jej statut wygląda jak, gdyby został napisany specjalnie pod konkurs ministerstwa.

Poszkodowani, którzy zgłosili się punktu pomocy, mogliby liczyć na pomoc prawną, psychologiczną, a także (co wyróżnia ten program) finansową, np. bony na żywność, opłatę za czynsz.

Ośrodek z dnia na dzień przestał działać, fundacja rozpłynęła się w powietrzu. Zostaliśmy bez pomocy, niektórzy z długami - tak sytuację komentowała mieszkanka Opola w czerwcu 2019 roku.

Panie z ośrodka często gdzieś wyjeżdżały, na jakieś szkolenia, wyjazdy. Było tak, że 2-3 tygodnie byłam bez konsultacji. Bardzo często ośrodek był zamknięty, chociaż miał działać pięć dni w tygodniu, minimum siedem godzin dziennie. Od czerwca przestali odbierać telefony, zostałam bez pomocy psychologa, a naprawdę bardzo tego potrzebowałam - powiedziała kobieta, która wolała zachować anonimowość.

Córkę zapisałam do żłobka na początku czerwca. Zaniosłam umowę ze żłobkiem do Ex Bono, a potem wysyłałam im rachunki. W lipcu okazało się, że zalegam z opłatami -  mówi jedna z kobiet, które korzystały z pomocy Ex Bono.

Pracownicy Ex Bono zapewnili obydwie kobiety, że fundacja pokryje koszty za miejsca w żłobkach dla ich dzieci.

Razem z okresem wypowiedzenia musiałam w sumie zapłacić ok. 2 tysiące złotych. Gdyby nie pomoc rodziców byłoby ciężko - kontynuowała jedna z poszkodowanych. 

Kobiety próbowały skontaktować się z Ex Bono, ale fundacja zniknęła. Chociaż miała świadczyć pomoc w Opolu przez trzy lata, ośrodek, który prowadziła został zamknięty po kilku miesiącach. I to z dnia na dzień, bez informowania osób, które korzystały z jego pomocy. Jakiś czas później na drzwiach ośrodka ktoś wywiesił kartkę z informacją, że „ośrodek zakończył działalność”.

Ex Bono organizowało też turnusy dla dzieci za nieopłacalne sumy, bez wykwalifikowanych kadr, a opiekunowie nie dostali nawet informacji z jakimi traumami i problemami zmagali się ich podopieczni.

Jak wskazuje portal OKO.press, nie udało się skontaktować z władzami firmy. Wszelkie próby nawiązania dialogu kończyły się u pracowników lub koordynatorów ośrodków pomocy prowadzonych przez fundację.

Narodowcy.net / OKO.press

Miłosz Nowakowski

Czytaj Wcześniejszy

G. K. Chesterton: Zabobon sukcesu

Czytaj Następny

Już wkrótce beatyfikacja „patrona internetu”

Zostaw Odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *