17 września, po trzechletnich pracach, uroczyście otwarto przekop Mierzei Wiślanej. Dzięki nowemu kanałowi, statki wpływające i wypływające z Zalewu Wiślanego nie będą musiały już pytać o zgodę Rosji, by przepłynąć przez kanał Obwodu Kaliningradzkiego. Inwestycja zwiększy bezpieczeństwo gospodarcze Polski i da tysiące nowych miejsc pracy. Mimo wyraźnych zalet, otwarcie kanału krytykuje lewicowa opozycja na czele z rosyjską prasą.
Kanał Mierzei Wiślanej oficjalnie otwarty
W sobotę 17 września, w 83. rocznicę upamiętniającą napaść Związku Sowieckiego na Polskę, otwarty został przekop przez Mierzeję Wiślaną. Kanał łączy Zatokę Gdańską z Zalewem Wiślanym i umożliwia statkom dotarcie do portów w Elblągu czy Fromborku. Dotychczas do wymienionych portów można było się dostać przepływając przez Cieśninę Piławską, należącą do rosyjskich wód terytorialnych.
Śluzę kanału symbolicznie uruchomił wiceminister infrastruktury Marek Gróbarczyk. W uroczystości wzięli również udział Prezydent RP Andrzej Duda, premier Mateusz Morawiecki oraz przedstawiciele administracji, służb mundurowych i jednostek samorządów terytorialnych.
Prace nad przekopem kanału były prowadzone od października 2019 roku i przeznaczono na nie 2 mld zł. Według analizy Urzędu Morskiego w Gdyni jego budowa zwróci się w przeciągu najbliższych, kilkudziesięciu lat, a do 2045 roku korzyści z użytkowania kanału wyniosą ok. 3,2 mld złotych. Ponadto powstanie 3300 nowych miejsc pracy w sektorze transportowym i turystycznym.
Nie jest to finalna wersja kanału i trwają jeszcze prace modernizacyjne, które skończą się w 2023 roku. Nowe etapy inwestycji obejmą budowę 100-metrowego mostu obrotowego oraz roboty pogłębiarskie. Jednak już teraz, pierwszy raz w historii Polski, można swobodnie wpływać na Zalew Wiślany.
Inwestycja na celowniku propagandy
Kanał okazał się bardzo dużym sukcesem i aktem do tego, by Polska była prawdziwie niepodległa. Jednak przez cały okres budowy przekopu inwestycja była szykanowana przez polityków z liberalnej opcji politycznej. Argumentowali, że przekop Mierzei jest pozbawiony jakiegokolwiek sensu, czy to z powodów gospodarczych, czy bezpieczeństwa kraju.
CZYTAJ TAKŻE: Ekolodzy na utrzymaniu Kremla
Włodzimierz Czarzasty dwa lata temu udzielił wywiadu dla portalu Sputnik. Strona jest własnością rosyjskiej, rządowej agencji informacyjnej „Rossiya Segodnya” (Obecnie portal z powodu sankcji jest zablokowany w Polsce). Podczas wywiadu przedstawił Polskę jako napastnika, która wykorzystuje inwestycję w celach politycznych, by móc „drażnić” Rosję. Przewodniczący Nowej Lewicy jest znany ze swoich prosowieckich poglądów. W trakcie programu „Gościa Wiadomości” dla TVP z 2019 roku powiedział, że Sowieccy żołnierze wyzwalali Polskę.
Politycy Koalicji Obywatelskiej wykorzystywali temat budowy w celu zdyskredytowania Polski w oczach opinii międzynarodowej i by dać kolejny pretekst Unii Europejskiej do nałożenia kar na Polskę.
Były analizy, które mówiły, że ten przekop się nie opłaca. I co się stało z osobami, które przygotowały ten raport? Zostały zmienione, wymienione przez PiS. Tę inwestycję traktujemy jako kolejne narzędzie propagandowe Prawa i Sprawiedliwości, bo rzeczywiście temu rządowi przez cztery lata nie udało się absolutnie nic: nie powstał ani jeden kilometr nowej autostrady, mamy katastrofalną sytuację w służbie zdrowia, został rozwalony system edukacji. I ten przekop - jak rozumiem - ma uratować sumienie, uratować honor PiS. Otóż nie uratuje, bo nie będzie takiego efektu jaki być powinien – Stwierdziła Agnieszka Pomaska, poseł PO.
Sami państwo widzicie, jak to wygląda: wyrżnięty bezmyślnie las, tylko dlatego, że Jarosław Kaczyński obiecał w czasie kampanii parlamentarnej dokonać przekopu Mierzei Wiślanej – powiedziała Barbara Nowacka.
W narracji prokremlowskich mediów, przekop Mierzei Wiślanej miał doprowadzić do dewastacji środowiska naturalnego i przyczynić się do wymarcia wielu gatunków zwierząt, w tym ryb i ptaków. Ukończenie budowy kanału ostatecznie uwodniło, że nic takiego nie nastąpiło.
Opozycja i przychylne jej media nie mają żadnego poczucia interesu narodowego. Kiedy ogłoszono plany budowy nowego kanału, rozległa się histeria, jak bardzo to jest złe dla Polski. Okazuje się jednak, że w 2013 roku politycy ówczesnej partii rządzącej byli przychylni wykopywaniu kanału.
„Jeśli to będzie inwestycja opłacalna i jeśli będzie przynajmniej względnie bezpieczna ekologicznie, to jesteśmy gotowi takie przedsięwzięcie rozpocząć” – powiedział Donald Tusk na konferencji w 2013 roku.
Oznajmił, że materiały, które miały być przygotowane pod pozyskanie środków europejskich, były jednoznacznie negatywne. „Później było zamówienie polityczne, by obiecać, że będzie przekop, a więc lepsze warunki pracy dla portu w Elblągu. I wtedy pojawiły się sygnały, że to jednak jest opłacalna inwestycja” - powiedział Tusk.
Żadnych prac ostatecznie nie podjęto, ale rządowi Donalda Tuska nie zaszkodziło, żeby na ten cel przeznaczyć ponad 5 mld zł.
Powyższe przykłady doskonale ukazują prymalizm partyjny. Nasza partia jest niczym wyrocznia, jeżeli głosi pewne postulaty, to są one z góry dobre. Za to partia opozycyjna jest zła, choćby postulowała podobne rozwiązania. Słowa Księcia Adama Czartoryskiego wydają się tu niezwykle trafne.
„W ciągu całego mego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie”
Źródła: www.gov.pl, twitter.com/tvp_info





