Hamas przeprowadził w sobotę rano ostrzał rakietowy południowego Izraela połączony z atakiem uzbrojonych bojowników na obszary graniczące ze Strefą Gazy. Izraelskie wojsko podaje, że podczas walk zginęło 150 osób, a ponad 1000 zostało rannych. Wśród ofiar są zarówno żołnierze, jak i cywile.
Jak twierdzą źródła dziennika „Haaretz”, na terytorium Izraela przeniknęło od 200 do 300 bojowników Hamasu. Jednocześnie marynarka wojenna Izraela twierdzi, że zabiła kilkudziesięciu palestyńskich bojowników, którzy rano próbowali niepostrzeżenie wtargnąć na izraelskie terytorium od morza.
Oficjalne dane rządu Izraela twierdzą, że w wyniku walk zginęło już ponad 150 Izraelczyków, a 1104 zostało rannych. Dodano, że liczby te będą rosły.
Daniel Hagari, Rzecznik sił zbrojnych Izraela stwierdził, że oddziały izraelskie dotarły do wszystkich miast i osiedli na granicy Strefy Gazy i teraz dokładnie sprawdzają teren. W ramach odwetu przeprowadzono nalot na dwa wieżowce w Strefie Gazy. Jak oświadczono, służyły jako bazy Hamasu. Mieszkańcy mieli rzekomo zostać wcześniej uprzedzeni o ataku.
BREAKING: Israeli fighter jets destroy the Palestine Tower in Gaza City, displacing its residents. pic.twitter.com/HM7d4XQxzr
— Quds News Network (@QudsNen) October 7, 2023
Hagari poinformował również, że walki toczą się w 22 miejscach południowej części Izraela. W dwóch przypadkach Hamas porwał pewną ilość żołnierzy oraz cywilów, których przetrzymuje jako zakładników w Strefie Gazy.
Hamas twierdzi, że schwytał także izraelskich przywódców. Opublikowane w mediach społecznościowych zdjęcia sugerują, że w ręce Hamasu mógł dostać się m.in. izraelski generał Nimrod Aloni. Był dowódcą izraelskiej Dywizji Gazy do sierpnia 2022 r. Prawdopodobnie zakładnicy są potrzebni do wymiany na Palestyńczyków przetrzymywanych w izraelskich więzieniach.
Narodowcy.net/kresy.pl




