Zgaś światło – ocal Ziemię, czyli o Zrównoważnonym Rozwoju

Z jednej strony słyszymy o tym, że nadchodzi katastrofa, którą zwiastują zmiany klimatu i musimy zacząć działać, powołując specjalne ministerstwa zajmujące się tylko tym, przekazywać władzę w ręce organizacji międzynarodowych, by akcja ratunkowa mogła być skoordynowana i skuteczna. Z drugiej wydaje się, że wystarczy gaszenie światła po wyjściu z pokoju, branie krótkich i zimnych pryszniców, obniżenie temperatury w pokoju zimą do 19 czy 20 stopni Celsjusza, a latem klimatyzacja powinna przeciwnie - nie chłodzić poniżej 25 czy 27 stopni. Pytanie brzmi, czy wystarczą oszczędne zachowania, które nie są nawet bardzo uciążliwe czy jednak konieczne jest dać decydować „starszym i mądrzejszym”, którzy w trosce o planetę odbiorą nam dość podstawowe swobody? Trzeba się na coś zdecydować.

Zarówno troska o nasze otoczenie naturalne w postaci lasów, rzek czy jezior, jak i oszczędność to cechy, które warto promować. Niezdewastowana przyroda daje nam przyjemność i odprężenie, zwłaszcza gdy pracujemy w zamkniętych pomieszczeniach przed ekranem lub na hali produkcyjnej. Z kolei oszczędność prowadzi do gromadzenia środków, które można spożytkować na coś przyjemnego, luksusowego albo praktycznego, ewentualnie mieć coś na „czarną godzinę”. W bardziej pesymistycznym wariancie oszczędność ratuje tylko przed długami. A jednak propaganda na rzecz programów jak Europejski Zielony Ład i Fit For 55 czy Agenda 2030 wywołują często w człowieku odruchową niechęć do ochrony środowiska. Cała obudowa szlachetnych celów, kiedy jest faktycznie znana, wywołuje raczej złość odbiorcy na autorów programów. W zasadzie słusznie. Manipulacje są wszechobecne, a rzekoma bezalternatywność proponowanych rozwiązań i powszechna niemal zgoda na ich realizację wprowadza tylko ich przeciwnika w poczucie bezradności i osaczenia. Oczywiście gniew czy strach to nie sposób na powstrzymanie ideologicznie motywowanych przemian. Warto na spokojnie zatrzymać się i dowiedzieć dokładnie co jest „grane” i zorganizować. Niestety, nie przedstawię prostych rozwiązań. Spróbuję pokrótce opisać tylko jak półprawdy i manipulacje prowadzą do utrzymania przeciętnego człowieka w pozycji popierania programów ONZ czy UE wspomnianych powyżej albo przynajmniej machnięcia na wszystko ręką i traktowania informacji stawiających te programy w złym świetle jako elementy teorii spiskowych.

CZYTAJ TAKŻE: Miliard - opowiadanie o przyszłej Europie

Przeciętny Kowalski, Smith czy Müller o Zielonym Ładzie może się na przykład dowiedzieć w czasie rozgrywek Ligi Mistrzów UEFA. W przerwach meczy często widzimy reklamę, gdzie na przykład ktoś zamyka lodówkę lub zmniejsza temperaturę pomieszczenia o pojedyncze stopnie i każde takie działanie jest nagrodzone aplauzem tłumu na stadionie piłkarskim. Ewentualnie sławny piłkarz gasi piłką światło w pustym pomieszczeniu (bodajże Gianluigi Buffon). Na koniec dowiadujemy się, że to właśnie spot promujący Europejski Zielony Ład. No i czego tu się czepiać. Nietrzymanie bez potrzeby otwartej lodówki, włączonego światła albo siedzenie w dwudziestu stopniach Celsjusza zamiast dwudziestu dwóch to przecież żadne poświęcenie. Sugestia jest jasna – drobne wyrzeczenia, a może nawet żadne (jak w przypadku lodówki) uratują świat przed katastrofą klimatyczną. Co więcej, są to rozsądne zachowania. Oszczędzają energię, a więc też nasze portfele. Czy trzeba kogoś namawiać, żeby płacił mniej za prąd albo gaz bez większego wysiłku? No właśnie. Tak właśnie naturalne odruchy do niemarnowania zasobów, są przedstawiane jako środki do ratowania planety z wielkiego kryzysu, który za późno będzie zatrzymać jeśli np. w ciągu dziewięciu lat nie zaczniemy działać (ta liczba pojawiała się już co najmniej dwa razy w mrocznych klimatycznych przepowiedniach). Jednocześnie przecież w ramach Fit for 55 mamy do czynienia z drastycznymi ograniczeniami. By osiągnąć zeroemisyjność CO2 wprowadza się zakaz produkcji i sprzedaży aut spalinowych od 2035 roku, trudne do spełnienia normy dla budynków, a z czasem także remonty starych pod nowe normy. Dochodzi do tego handel emisjami CO2 i wyższe ceny energii. Transformacja zaś polskiej energetyki w kierunku zeroemisyjności to koszta znacznie przewyższające jakiekolwiek dopłaty planowane na ten cel.

CZYTAJ TAKŻE: O wieczystej przyjaźni z UE - kwestia Polexitu

W swoim raporcie na temat Zrównoważonego Rozwoju Agnieszka Stelmach[1] opisuje różne aspekty tego planu od historycznych początków aż do praktycznych konsekwencji dla gospodarki, ludzi, państw. Autorka opisuje myśl depopulacyjną Malthusa, raporty „Klubu Rzymskiego”, spór eko-socjalistów a zwolennikami „kapitalizmu interesariuszy”, kwestię „Karty Ziemi”, koncepcję czwartej rewolucji przemysłowej, problemy Sri Lanki i Holandii w związku ze zrównoważonym rolnictwem, a także kwestię Polski. W opisie polityk miejskich podaje przykłady pomysłów jak zakaz posiadania samochodu jeśli nie ma się garażu lub miejsca parkingowego, utrudnianie podróżowania samochodem, promocja „czystych” środków transportu, współdzielenia pojazdów zamiast własności. To tylko niektóre pomysły. Na stronie siódmej raportu przypomniane zostały wytyczne związku miast:

W lutym 2023 r. zostaliśmy zaskoczeni raportem przygotowanym dla miast zrzeszonych w sieci C40, według zaleceń którego do 2030 r. jedna osoba powinna spożywać rocznie nie więcej niż 16 kilogramów mięsa bądź na stałe wykluczyć je ze swojej diety, oraz jeść maksymalnie 90 kg nabiału. Jakby tego było mało, sugeruje się nam ograniczenie dystansu przemieszczania się samolotami do 1500 km rocznie lub... do zera.

Warto przeczytać cały raport. Co do Agendy 2030 lansowanej przez ONZ i z niezrozumiałych przyczyn popieranej przez Watykan, znajdują się tam zapisy o kwestiach gender. Na stronie 123 raportu czytamy:

Ciekawą kwestią pozostaje sprawa realizacji strategii genderowej i celu nr 3, zwłaszcza zadania 3.7 Agendy 2030: „Do 2030 roku zapewnić powszechny dostęp do świadczeń z zakresu zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego, w tym planowania rodziny, informacji i edukacji oraz włączyć zdrowie reprodukcyjne do krajowych strategii i programów”.

W maju 2022 r. Rada Ministrów przyjęła uchwałę w sprawie ustanowienia tzw. Krajowego Programu Działań na Rzecz Równego Traktowania na lata 2022–2030. Dokument wskazuje między innymi potrzebę promocji osób związanych z subkulturą LGBT w środowisku pracy czy szkoły. Mają one także mieć lepszy dostęp do usług zdrowotnych. Warto byłoby spytać, czy także do usług tak zwanej operacji zmiany płci?

Dostajemy więc pakiet. Żeby uratować Ziemię nie wystarczy zamykanie lodówki po wyjęciu z niej potrzebnych akurat produktów, niezbędne jest „do 2030 roku zapewnić powszechny dostęp do świadczeń z zakresu zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego. Można by teoretycznie powiedzieć, że to niekoniecznie pakiet. Przecież nie trzeba realizować całej agendy. Niestety jej autorzy widzą to inaczej. Na stronie 190-191 raportu Agnieszki Stelmach czytamy:

W preambule Agendy stwierdza się, iż Agenda jest niepodzielna, „dotyczy wszystkich”, a ponadto „nikogo nie może pozostawić w tyle”. Po prostu jest to jeden wielki globalistyczny i totalny program, który ma poradzić sobie z niemal wszystkimi wyzwaniami współczesnego świata. Kluczem dla jego powodzenia ma być pozyskanie i zaangażowanie – jeśli da się – każdego z nas, a jak nie, to przynajmniej „krytycznej masy”.

Zresztą slogan o niepozostawianiu nikogo w tyle powtarza się częściej. Także w podrozdziale 8.3 (od strony 128), gdzie przedstawicielka EBC stwierdza, że trzeba przechodzić na zieloną gospodarkę, choć sama przyznaje, że wysoka inflacja będzie się przez to tylko utrzymywała. Jednocześnie podaje się „zaklęcie” uspokajające, że nie może to wpłynąć na zubożenie nikogo. Te słowa są jednak niewiele warte. Na stronie 132 można przeczytać (wciąż w ramach podrozdziału o wystąpieniu Isabel Schnabel z EBC):

W okresie od kwietnia do grudnia 2021 r. energia odpowiadała średnio za ponad połowę poziomu inflacji HICP. Dotykała ona głównie osoby najuboższe, a już „w 2020 roku 8 procent populacji Unii Europejskiej (UE), czyli około 36 milionów ludzi stwierdziło, że nie jest w stanie odpowiednio ogrzać swojego domu”.

CZYTAJ TAKŻE: KPO – czyli przychodzi Kowalski do Malinowskiego

Czyli trzeba przejść na OZE, będzie wszystko drożało, ale nikt nie ucierpi. Z tym, że najprawdopodobniej ucierpi jeszcze więcej osób niż do tej pory.

Jesteśmy atakowani informacjami o wielkim klimatycznym kryzysie, który powstrzymać może wielki wysiłek wszystkich. Konieczne będzie przenoszenie kompetencji na międzynarodowe gremia, wręcz uniemożliwianie państwom kontroli nad częścią ich terytorium jeśli w grę będzie wchodziła ochrona środowiska, nadawanie prawnej ochrony „Matce Ziemi” (jak w odrzuconej ostatecznie w referendum konstytucji Chile). Konieczne jest przechodzenie na źródła energii „zielonej”, które wraz z produkcją komponentów nie są już tak zielone, a ich nieregularne działanie w czasie skrajnych warunków pogodowych może wręcz odbić się na energetycznym bezpieczeństwie i przerwach w dostawach energii. Nie mówiąc o wysokich kosztach budowy takich elektrowni. Konkurencyjność zapewniają im dotacje. To samo oczywiście można powiedzieć o samochodach elektrycznych. Bez dotacji państwowych mogłyby być zabawkami absolutnie najbogatszych. Na marginesie warto wspomnieć, o czym sam dowiedziałem się niedawno, że „elektryki” już raz przegrały rywalizację z silnikami spalinowymi. Pisał o tym Jakub Woziński[2], publicysta ekonomiczny. Co osłabia możliwy kontrargument, że elektryczne auta muszą być dotowane, bo wchodzą na rynek zdominowany przez spalinowe.

Zrównoważony Rozwój to wiele powiązanych ze sobą pomysłów. Część z nich będzie nas dużo kosztować jak transformacja energetyczna czy handel emisjami CO2. Część doda biurokratycznych utrudnień jak np. dostosowywanie budynków do norm zeroemisyjności. Część uprzykrzy życie inaczej: np. problemy z kupnem spalinowego auta od 2035 roku. A może nawet stracimy własność dla ratowania przyrody (wywłaszczenia). Nie uciekniemy być może od powszechnego dostęp do świadczeń z zakresu „zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego”. Zresztą tutaj rzekomo konserwatywny polski rząd ciągle ostatnio mruga do (w uproszczeniu mówiąc) feministek przypominając o „zagrożeniu zdrowia psychicznego” w ciąży. Możliwe, że i ten temat będę poruszał niedługo.

W największym skrócie, powiesimy wielki bilboard: „Wyłącz światło jak wychodzisz z pokoju, a uratujesz planetę”. A w dokumentach, których nie będziesz czytać napiszemy, że zapłacisz też za zmiany w energetyce, remonty budynków, promocję „zdrowia reprodukcyjnego”, może nawet będziesz marzł zimą, a samochodem nie wjedziesz do centrum miasta, a z czasem nawet nie kupisz samochodu. Tylko pamiętaj o najważniejszym: zgaś światło. Uratuj Ziemię.

[1] Stelmach A., „Zrównoważony rozwój. Zaklęcie globalistów, instrument totalnego zniewolenia”, Kraków 2023. Do pobrania tutaj: https://ebook.piotrskarga.pl/zrownowazony-rozwoj/

[2] https://pch24.pl/jakub-wozinski-retrofantazja-elektromobilnosci/

Amadeusz Putzlacher

Czytaj Wcześniejszy

Rosja chce doprowadzić do ekstradycji weterana SS-Galizien

Czytaj Następny

„Jeszcze Polska nie zginęła” – poznaliśmy hasło Marszu Niepodległości 2023

Zostaw Odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *