> Adam Szabelak: Parada równości, Marks, rewolucja

Adam Szabelak: Parada równości, Marks, rewolucja

Tęcza środowiska LGBT (poprzestańmy na tym skrócie, w rozszerzeniach można się pogubić) tryumfuje. Jej sztandar dumnie powiewa przed Parlamentem Europejskim. Piłkarze Premier League grają w czerwono-pomarańczowo-żółto-zielono-niebiesko-fioletowych opaskach. Netflix i Google angażują ogromne pieniądze, aby przez ulice miast całego świata przemaszerowały wielotysięczne parady… Warto zadać sobie pytanie o genezę tego zjawiska.

W dyskusji na temat praw gejów i lesbijek często górę biorą emocje, z niekorzyścią dla osób wychodzących ze stanowiska tradycyjnego. To właśnie te osoby intuicyjnie czują, że mają w tym starciu więcej do stracenia, dlatego często reagują, objawianą w różny sposób, agresją. Agresją jak najbardziej uzasadnioną. Spróbujmy wyobrazić sobie podpalacza, który za swój cel obrał konkretny budynek, dajmy na to, świątynię. Jeżeli spróbujemy powstrzymać go na samym początku dobrym słowem i modlitwą, to on ten ogień i tak podłoży. Jednak jeśli najpierw zagrodzimy mu drogę, to stworzymy odpowiednie warunki do rozmowy i nawrócenia podpalacza ze złej ścieżki. Niestety, brakuje woli do podbudowania tejże słusznej intuicji intelektualnie. Ilu współczesnych katolickich czy konserwatywnych pisarzy lub publicystów próbuje zrozumieć swojego największego, egzystencjalnego wroga?

Dopiero kilka lat temu zakończyła się w Polsce moda na antykomunizm. Solidarność obaliła puste, wyżarte od środka potężne drzewo. Zwykły szkielet giganta bez ścięgien i mięśni, obleczony dla niepoznaki skórą. Tłuczono raz sierpem raz młotem w powietrze, marnotrawiąc bezcenne siły i zasoby. Po 1989 utrzymała się zwykła nomenklatura, normalna pozostałość po rozbudowanym aparacie biurokratycznym. Po II wojnie światowej europejscy komuniści byli zwykłym narzędziem rosyjskiego imperializmu, co zachodnia lewica zauważyła dopiero po praskiej wiośnie w 1968 roku, kiedy to rozłam zaczął postępować. Nasz antykomunizm, w istocie powierzchowny, skierowany został tak naprawdę przeciwko odwiecznemu, geopolitycznemu wrogowi, Moskwie, a czerwona ideologia stała się tylko przykrywką. Gdyby było inaczej, marksizm zostałby wyrwany z korzeniami. W awangardzie antykomunistycznej rewolucji szli jednak Adam Michnik czy Bronisław Geremek, będący ideowymi komunistami, których walka z Moskwą wynikała z przekonania, że zdradziła ona marksistowskie ideały…

W ten sposób wychowano całe pokolenie patriotów skupionych na walce z nieistniejącym wrogiem, a nie zauważających wyrosłego tuż obok niebezpieczeństwa – nowy rewolucjonista nie wchodzi do cudzego mieszkania z siekierą czy Coltem w garści. On ma usta wypełnione frazesami. Tolerancja, nowoczesność, różnorodność, postęp, miłość… Bądźmy poważni, siekiera i Colt z pewnością są groźniejsze! Powojenny zwrot lingwistyczny stworzył niesamowity chaos pojęciowy. Rozmawiamy, ale się nie rozumiemy.

Marksizm i jego upadek

Ideologia marksistowska została ogłoszona w 1848 roku jako program związku komunistów, powstałego w 1847 roku z przekształcenia chrześcijańskiego Związku Sprawiedliwych. Jej podstawowym założeniem było uznanie własności prywatnej za źródło konfliktów i niesprawiedliwości społecznej. Posiadający niewolą nieposiadających, a nieposiadający nie dążą do posiadania własności posiadających tylko dlatego, że są nieuświadomieni – tutaj pojawiała się partia komunistyczna z jej oświeceniową rolą. System kapitalistyczny (czyli taki, którego podstawę stanowi własność, nie powinniśmy utożsamiać go ze słownikowym kapitalizmem) jest z założenia niereformowalny. Kapitaliści nie oddadzą dobrowolnie swej własności, więc niezbędna jest rewolucja zbrojna, która ma być przeprowadzona przez proletariat, bo to on ma w niej interes. Władzę polityczną zdefiniowano jako zorganizowany ucisk jednej klasy nad drugą.

Marks, komentując stłumienie powstania wiedeńskiego w 1848 r., pisał:

„Jest tylko jedna droga, która może skrócić, uprościć i zintensyfikować przedśmiertne drgawki starego społeczeństwa i skurcze porodowe nowego – tą drogą jest rewolucyjny terror”.

Myśl ta zainspirowała Józefa Stalina, który do tego cytatu dopisał adnotację, zauważając, że „terror jest najszybszą drogą do nowego społeczeństwa”.

Marksizm w momencie swojego rozkwitu napotkał potężnego przeciwnika w postaci Kościoła katolickiego. W 1864 roku niemiecki biskup Wilhelm von Ketteler wydał „Problem robotniczy i chrześcijaństwo”, które to dzieło stało się podstawą encykliki Leona XIII „Rerum Novarum”. W nauczaniu Kościoła człowiek jest istotą społeczną, realizuje się poprzez życie we wspólnocie i we wspólnocie najefektywniej może dążyć do Boga. Wszelkie konflikty powinny być rozwiązywanie w duchu solidaryzmu i wspólnotowości, a praca jest jedynym środkiem do pomnożenia dobrobytu (już w poprzednich wiekach Kościół zaznaczał, że zysk może brać się jedynie z pracy, dlatego potępiał np. lichwę). W ten sposób wytworzona została katolicka etyka pracy, która w swej naturze stała w opozycji do idei marksistowskich i anarchistycznych. Te drugie charakteryzuje najlepiej esej zięcia Marksa, Paula Lafargue pt. „Prawo do lenistwa”. Autor przedstawia pracę jako coś, czym każdy wolny człowiek powinien się brzydzić i stara się przekonać, że „Maszyny o ognistym oddechu, o stalowych, niestrudzonych członkach, z cudowną, niewyczerpaną mocą tworzenia, wykonują same swoją świętą pracę. […] Filozofowie kapitalizmu jeszcze nie pojęli, że maszyna jest zbawicielem człowieka, Bogiem, który wyzwolił ludzkość od pracy brudnej i najemnej, Bogiem, który da człowiekowi prawo do bezczynności i wolności”. Warto ten cytat zachować w pamięci, mając na uwadze powrót marksistów w nowym wydaniu na salony i prężny rozwój technologiczny naszych społeczeństw.

Proletariat, siła napędowa rewolucji, powstał z połączenia dwóch zjawisk – rewolucji przemysłowej i uwłaszczenia chłopów. Uwłaszczony chłop wciąż miał mentalność niewolniczą, nie był świadom, że własną pracą może zasłużyć na lepszą przyszłość, po wiekach poddaństwa wciąż podskórnie czuł się niewolnikiem, dlatego stanowił dobry materiał rewolucyjny. Dopiero wprowadzenie edukacji opartej na koncepcjach Johanna Herberta zmieniło ten stan rzeczy. Dołożyć do tego należy jeszcze poprawienie się ogólnej sytuacji materialnej po I wojnie światowej i drugą rewolucję przemysłową, po której pojawiło się masowe zapotrzebowanie na wykwalifikowanych pracowników. W ten sposób rewolucja marksistowska straciła swoich żołnierzy i jej miejsce zostało zajęte w dużej mierze przez socjaldemokratów (np. w Niemczech).

Za symboliczny koniec marksizmu klasycznego można uznać lata 1976-78, kiedy to ukazały się „Główne nurty marksizmu” polskiego marksisty Leszka Kołakowskiego.

Szkoła frankfurcka i rewolucja seksualna

Konflikt został rozwiązany, więc trzeba było znaleźć nową ofiarę systemu, która stałaby się siłą wprowadzającą nowy ład. W 1924 roku powstał we Frankfurcie Instytut Badań Społecznych. Jego początki były dosyć mało twórcze, bo w erze autorytaryzmów i totalitaryzmów zajmował się austromarksizmem, czyli koncepcją rewolucji społecznej po zdobyciu władzy parlamentarnej. Przełom nastąpił w 1931 roku, kiedy kierownictwo Instytutu przejął Max Horkheimer, tę datę można uznać za początek działalności tzw. Szkoły Frankfurckiej, w ramach której aktywni byli Herbert Marcuse, Erich Fromm, a później Theodor Adorno. To oni stworzyli postawę dla nowego marksizmu, ukuli koncepcję rewolucji seksualnej i jej uzasadnienie.

Osobą, która zapoczątkowała myślenie o rewolucji seksualnej, był austriacki komunista Wilhelm Reich. Syn bogatego żydowskiego hodowcy bydła, całe życie obwiniający się o śmierć matki, wyrzucony przez Sigmunda Freuda ze stowarzyszenia psychoanalityków, walczący w latach 50. z UFO. Uważał on, że najwyższym celem człowieka jest wyzwolenie instynktu seksualnego i przeżycie niczym nieskrępowanego orgazmu. System kapitalistyczny, rodzina i religia tłumią instynkt seksualny człowieka, aby przez odpowiednie wychowanie uczynić go posłuszną maszyną. To z kolei prowadzi do patologizacji psychiki i kształtowania osobowości faszystowskiej, czyli uległej wobec przemocy i skłonnej do jej stosowania. Jego zdaniem, rewolucję społeczną należało przeprowadzić przed rewolucją seksualną.

Koncepcje i metody Reicha budziły sprzeciw nawet w szeregach partii komunistycznej. Mimo wszystko, ten, w zachwycie nad rewolucją seksualną w ZSRR (która ostatecznie została odwołana z powodu katastrofalnych skutków), wysyła swoje dwie córki do szkół działających na podobnych zasadach do eksperymentalnych radzieckich sierocińców. Dzieci wychowywane były tam „w zgodzie z ich seksualną naturą”, co w praktyce oznaczało m.in. brak higieny i przyzwolenie na onanizm. Córki będą ten okres wspominały jako piekło dzieci kucających wśród własnych fekaliów.

Następcą Reicha stał się Erich Fromm. Unaukowił on teorię rewolucji seksualnej. Stworzył psychoanalityczną socjologię oraz pojęcie charakteru społecznego. Odwrócił kolejność rewolucji. Jeśli system, rodzina, religia tłumią popęd seksualny, to rozbudzenie popędu musi je zniszczyć. Rewolucja seksualna burzy system i tworzy miejsce dla rewolucji społecznej. Nie była już wymierzona bezpośrednio w rodzinę, a raczej w opresyjny system. Np. ojciec przestał był źródłem społecznego autorytetu, a stał się pryzmatem – zarówno on i dziecko są ofiarami systemu. Celem rewolucji było przywrócenie patologicznej mieszczańskiej rodzinie jej naturalnego charakteru.

Po dojściu do władzy nazistów w Niemczech większość czołowych europejskich marksistów została zmuszona do emigracji.

Emigracyjna działalność i teoria krytyczna

Max Horkheimer na emigracji w USA (które miało za sobą rewolucję seksualną lat 20.) doszedł do wniosku, że sama rewolucja seksualna nie wystarczy do zmiany postaw społecznych. Z tego powodu napisał w 1937 roku tekst „Teoria tradycyjna a teoria krytyczna”. Przez kolejne lata emigracji szkoła frankfurcka okazała się niezwykle płodna, rozwijając koncepcję Horkheimera. Jako filary teorii krytycznej wymienić można:

1) Teorię wadliwej rzeczywistości i nierozwiązywalnego konfliktu.

2) Krytykę pozytywnego działania i instrumentalnego rozumu.

3) Stygmatyzację kultury.

1) Według tej teorii każda społeczna rzeczywistość jest wadliwa, ponieważ realizuje jedynie interesy dominującej klasy społecznej. Podstawą tej dominacji jest przemoc. Wadliwość jest nieusuwalna, dominacja i przemoc stanowią istotę każdej rzeczywistości.

2) Tworzenie pozytywnych programów i działanie w celu naprawy rzeczywistości nie mają sensu, ponieważ mogą doprowadzić tylko do powstania nowej, ale równiej wadliwej rzeczywistości. Istota postępu nie leży w pozytywnym działaniu, ale w ujawnianiu wadliwości i nieustannej destabilizacji i destrukcji status quo. Krytyczna destrukcja oznacza postęp.

Im człowiek lepiej jest wykształcony, im lepiej rozumie wadliwą rzeczywistość, tym większe osiąga z niej korzyści i tym bardziej tę wadliwą rzeczywistość akceptuje. Rozum nastawiony na osiąganie doraźnych korzyści ulega instrumentalizacji i traci zrozumienie dla wyższych idei wolności i postępu. Działanie racjonalne i celowe, zdobywanie wiedzy i jej wykorzystywanie do osiągania korzyści są więc sprzeczne z ideą postępu.

3) Kultura, a szczególnie kultura katolicka, z jej kultem racjonalności i wykształcenia, etosowym wychowaniem i religijną moralnością seksualną jest instrumentem zniewolenia człowieka. Tłumi jego naturalną wolność, przede wszystkim popęd seksualny i prowadzi do psychopatologii i faszyzacji psychiki, dehumanizacji życia, a w końcu do Holokaustu.

Marksizm w tym czasie porzucił już problematykę ekonomiczną. Jego ideolodzy doszli do wniosku, że problemem ludzkości nie jest ucisk jednej klasy przez drugą (zawsze któraś klasa będzie uciskana). Nowym, nierozwiązywalnym konfliktem stał się konflikt emocjonalnej, czystej natury i racjonalnej, zbrodniczej kultury. Wolność stanęła w kontrze do autorytetu, seks do moralności, zabawa do pracy, dzieci do rodziców. Narzędziem zniewolenia stało się wszystko, co tłumi w człowieku zew natury. Drogą do wyzwolenia człowieka jest zniszczenie tradycyjnej kultury i wszystkich jej symboli. Kultura chrześcijańska, jako najbardziej opresyjna, stała się podstawowym wrogiem.

Jurgen Habermans w „Filozoficznym dyskursie modernizmu” z 1985 tak scharakteryzował przyczyny powstania teorii krytycznej: „Teoria krytyczna powstała w kręgu Horkheimera, aby przemyśleć przyczyny politycznego rozczarowania, jakie spowodowało fiasko rewolucji na Zachodzie, rozwój stalinizmu w Rosji Sowieckiej i zwycięstwo faszyzmu w Niemczech. Teoria krytyczna miała wyjaśnić błędne marksistowskie prognozy, ale bez odrzucania marksowskich intencji” – wciąż mamy uciskających (rozumianych znacznie szerzej niż w pierwotnym marksizmie) i uciskanych, wciąż występuje dążenie do rewolucji i stworzenia nowego społeczeństwa, wciąż rewolucyjna awangarda ma oświecić resztę społeczeństwa.

Po II wojnie światowej na Zachodzie powstała pustka ideologiczna, którą wypełnił marksizm. Jego zwycięski marsz ułatwiła m.in. propaganda aliancka, przedstawiająca komunistów jako tych „dobrych” w konflikcie z nazistami. W 1947 roku opublikowano nowe wydanie najważniejszego dzieła teorii krytycznej „Dialektyka Oświecenia”. Co charakterystyczne, usunięto z niego fragmenty mówiące o walce klas i słownictwo typowe dla marksizmu. Dla przykładu: słowa rewolucja, rewolucyjny zastąpiono słowami demokracja, demokratyczny.

Pierwszy atak na kulturę skierowany został na sztukę, bo to ona tworzy symbole dla danej wspólnoty i przez długi czas stanowiła sacrum. Chrześcijańskie uwielbienie dla warsztatu mistrzowskiego, żmudnej pracy nadającej formę bezkształtnej materii i oczekiwanie efektu końcowego, zastąpiono znaną nam dzisiaj sztuką nowoczesną, której przejawem jest np. performance – przedmiotem i podmiotem jest ciało performera, nie dąży do określonego celu, samym swoim trwaniem ma coś przedstawić – do takiej sztuki nie potrzeba warsztatu Michała Anioła, łączy się z koncepcją twierdzącą, że każdy może być artystą.

Teoria krytyczna stworzyła człowieka postępowego o postawie krytycznej (obecnie promowanej). Taki człowiek niezdolny jest do samodzielnej, wydajnej pracy i zdobywania kompetencji (np. rzesze absolwentów tzw. gender studies). Skazany jest na wytworzone dobra, co traktuje jako coś normalnego (np. kanapowa lewica brylująca na instagramie), przez co popiera system rozdawniczy i może pragnąć nowego komunistycznego raju. W ten sposób tworzy się baza społeczna do przyszłej rewolucji.

Tolerancja represywna

Rewolucja seksualna raczej nie ruszyła ludzi, którzy przeżyli wojnę, więc rewolucjoniści doszli do wniosków podobnych do leninowskich. Rewolucja nie zostanie przeprowadzona przez konsumpcjonistyczne społeczeństwo, przeprowadzi ją wąska grupa zawodowych rewolucjonistów.

W 1965 roku Herbert Marcuse opublikował swój esej pt. „Tolerancja represywna”, gdzie uzasadnił prawo postępowej, lewicowej mniejszości do narzucania swoich poglądów konserwatywnej większości. Wadliwa rzeczywistość demoralizuje zachowawczą większość, dlatego większość ją akceptuje. Co więcej, zachowawcza większość toleruje postępowe mniejszości, a więc osłabia ich rewolucyjną dynamikę. Tradycyjna tolerancja jest więc sprzeczna z ideą postępu. Celem tolerancji nie jest tolerancja dla tolerancji, ale postęp, dlatego potrzebna jest tolerancja represywna, czyli tolerancja dla postępowej mniejszości i nietolerancja dla zachowawczej większości.

Za nowy proletariat wybrano wszelkiej maści mniejszości – na czele z najbardziej uciskanymi, czyli mniejszościami seksualnymi.

Serge Moscovici, rumuński komunista, w 1979 roku wydał pracę „Psychologia aktywnych mniejszości”, w której stwierdzał, że duże, mocno zróżnicowane społeczności, mają słabo zidentyfikowany wspólny interes i są bardziej skłonne do weryfikacji stanowiska, a mając poczucie siły wynikającej z liczebności, są bardziej pasywne i tolerancyjne. Tak więc małe, dobrze zorganizowane i zdeterminowane grupy mogą narzucać swoje zdanie słabo zorganizowanej większości.

Rewolucja lat 60’ i marsz przez instytucje

Rewolta kontrkulturowa miała swoje trzy nurty: hipisowski, sytuacjonistyczny i polityczny. Hipisi to w większości młodzież urodzona już po wojnie, której wychowanie zostało zaniedbane przez pracujących nad odbudową swojego i swoich społeczeństw dobrobytu rodziców. Trafiał do nich przekaz kreujący utopijny świat, świat chwilowych przyjemności. Od rzeczywistości uciekali za pomocą narkotyków, alkoholu i muzyki. Jednak dla młodego człowieka kilka lat to dużo, więc gdy tylko pojawiły się pierwsze objawy kryzysu, rewolucja hipisowska szybko zgasła.

Sytuacjoniści twierdzili, że dźwignią rewolucji społecznej jest przewrót w świadomości zbiorowej. Ich celem było zakłócenie odbioru rzeczywistości i utrudnienie rozpoznania tego, co jest kulturą, a co nie przez subwersję.

Kierunki, które obrała Nowa Lewica, można podzielić następująco: lewica terrorystyczna (Frakcja Czerwonej Armii, Czerwone Brygady), dogmatyczna (kominternowska, szukająca oparcia w ZSRR) i niedogmatyczna (wszelkie partie zielonych, grupy antyfaszystowskie itd.). W czasach rewolty studenckiej w 1968 roku Nowa Lewica nie miała kadr zdolnych do przejęcia władzy, nie cieszyła się społecznym poparciem i napotkała na zdecydowany opór władzy, oceniającej jej działania jako szkodliwe.

Koncepcja marszu przez instytucje powstała już w 1967 roku za sprawą Rudiego Dutschke. Pierwotnie oznaczała wchodzenie do instytucji i wywracanie je do góry nogami – ta forma została ochrzczona mianem lewicowego faszyzmu. W 1968 roku doszło do spotkania Ernesta Blocha i Rudiego Dutschke w Bad Boll. Jakie wydało owoce, możemy się tylko domyślać, jednak o jego wadze może świadczyć to, że celebrowano jego rocznicę kilkadziesiąt lat później. Bloch w książce „Ateizm w chrześcijaństwie” z 1968 roku napisał: „Tylko ateista może być dobrym chrześcijaninem, tylko chrześcijanin może być dobrym ateistą”, czym otworzył drogę do marszu przez instytucje religijne. Uważał także, że do utopii należy dążyć, bo w ten sposób poprawia się już istniejący świat.

W latach 70’ rozpoczął się właściwy marsz przez instytucje, który rozumieć można dwojako. Jako zajmowanie stanowisk w instytucjach publicznych i wpływanie w ten sposób na prowadzoną politykę lub jako przejmowanie instytucji o charakterze symbolicznym, takich jak rodzina, nauka, sztuka, które tworzą mechanizmy określające zasady życia społecznego. Np. dążono do przedefiniowania rodziny jako związku kobiety i mężczyzny.

W Polsce Nowa Lewica reprezentowana była przez środowisko tzw. komandosów – Adama Michnika, Bronisława Geremka, Jacka Kuronia, Aleksandra Smolara. Jako fanatyczni komuniści stanowili opozycję do stalinowskiego betonu. Chcieli zastąpić nacjonalistyczny komunizm stalinowski prawdziwym, internacjonalistycznym komunizmem radzieckim (ten niewiele ma wspólnego z ZSRR!). Znajomość marksizmu była i jest ogólnie słaba, więc to wytworzyło wokół nich mit antykomunizmu i umożliwiło Nowej Lewicy wpływ na środowisko studenckie.

Zwrot lingwistyczny

Aby stworzyć utopię trzeba było przekonać do niej społeczeństwo. Żeby przywiązane do rzeczywistości społeczeństwo przekonać do oderwanych od niej idei, trzeba było tę rzeczywistość ośmieszyć. Zwrot lingwistyczny opierał się na dwóch założeniach:

– Rzeczywistość nie jest dostępna bezpośredniemu poznaniu, tylko przez językowy opis, który jest zjawiskiem kulturowym. Nie ma więc obiektywnej wiedzy o samej rzeczywistości.

– Instytucje społeczne są tworem języka i kulturowej konwencji, nie istnieją obiektywnie.

John Austin stworzył teorię performatywnych aktów mowy, która została rozwinięta przez Johna Searle w latach 60. Jej treść przedstawić można w następujący sposób – istnieją pewne typy wypowiedzi, które nie opisują rzeczywistości, ale ją tworzą lub przekształcają, czyli dokonują aktów illokucyjnych. Za przykład takiego aktu podać można wybór prezydenta kraju. Prezydentem dana osoba zostaje tylko w sferze symbolicznej. Doprowadziło to do zmiany paradygmatu nauki, upowszechniło się przekonanie, że obiektywne poznanie jest niemożliwe. Dlatego trzeba ustalić zasady, na jakich będzie postrzegana rzeczywistość.

Neomarksiści wprowadzili także do debaty publicznej pojęcie dyskursu, zasadniczo różne od dyskusji. Ta druga, wypracowana przez średniowieczną scholastykę, za cel stawia sobie poszukiwanie prawdy, a punktem odniesienia dla różnych poglądów jest wiedza o rzeczywistości, traktowana jako wiedza o faktach. Warunkiem udanej dyskusji jest oddzielenie faktów od subiektywnych ocen. Natomiast w dyskursie obiektywnej wiedzy o rzeczywistości po prostu nie ma. Prawdą jest to, co w toku dyskursu zostało uznane za prawdziwe i zaakceptowane przez wszystkich uczestników. Warunkiem prawdziwości jest więc konsensus. Występuje racjonalność komunikacyjna, czyli sposób myślenia dążący do konsensusu. Dyskurs jest intersubiektywny i tworzy własną etykę. Należy odróżnić konsensus od kompromisu, czyli akceptacji uzgodnionego stanowiska uzgadniającego różne racje stron. Konsensus jest afirmacją uzgodnionego stanowiska, czyli wymaga całkowitej zmiany własnego zdania. Warunkiem wstępnym wzięcia udziału w dyskursie jest rezygnacja z przekonania o zasadności własnego stanowiska, ponieważ wyklucza ono gotowość do zawarcia konsensusu. Każdy, kto reprezentuje konkretne stanowisko, którego gotów jest bronić, staje się przeciwnikiem zgody i konsensusu, czyli siewcą niezgody, konfliktu i nienawiści.

Podsumowując: kto bierze udział w dyskursie, pozbawia się prawa do posiadania własnych przekonań i wartości oraz do odwoływania się do obiektywnej rzeczywistości.

Kompromis = tolerancja

Konsensus = afirmacja

Dyskurs jest popularny wśród oderwanych od rzeczywistości kręgów naukowych, czyli na społecznym marginesie. Nie przyjmuje się go raczej pośród racjonalnej większości, która konfrontuje go z rzeczywistością.

W dyskursie bez znaczenia pozostają argumenty racjonalne, liczą się natomiast emocjonalne. Z powodu opanowania większości mediów przez jedną grupę ideologiczną, trudno jest mówić o większości i mniejszości. Jeśli mniejszość faktycznie liczebnie ustępuje większości, to kontrolując media, może dowolnie na tę większość wpływać, bo ta nie będzie zdawała sobie sprawy ze swojej przewagi.

Sposobem na pokonanie przeciwników jest ich stygmatyzacja. Przeciwstawienie wolności i przymusu (np. w sporze aborcyjnym), obarczenie kultury z religią, pojęciem narodu i tradycją na czele, winą za antysemityzm i Holokaust. Stygmatyzacja może opierać się na manipulacji. Za przykład posłużyć może pojęcie nazizmu. Nazizm=narodowy socjalizm→ n-a-r-o-d-o-w-y → ktoś mówiący o narodzie, mieniący się nacjonalistą, musi mieć coś wspólnego z narodowym socjalizmem, a tym samym z nazizmem, czyli z Holokaustem. Tak więc w dyskursie to, co narodowe, utożsamia się z nazizmem i Holokaustem.

Inny przykład. Krucjaty→ walka za wiarę → dżihad → terroryzm. W taki sposób osobę pochwalającą krucjaty lub broniącą w sposób zdecydowany swojej wiary utożsamia się z religijnym fanatyzmem i terroryzmem.

Celem dyskursu jest ustanowienie nowych norm. Marksizm krytyczny nie uznaje jednak żadnych norm. Tak więc jego celem jest ustanowienie normy w postaci braku norm, czyli zniszczenie dotychczas istniejących reguł. Najbardziej skonfliktowane z normami kulturowymi są mniejszości seksualne, więc naturalnie stają się one dobrym narzędziem w realizowaniu rewolucyjnego interesu.

Początki nowej rewolucji

Aktywność społeczna i polityczna homoseksualistów rozpoczęła się od rozruchów z 1969 roku, które wybuchły po interwencji policji w klubie Stonewall. Od roku 1971 zaczęły powstawać organizacje walczące o prawa homoseksualistów. W 1973 roku Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne skreśliło homoseksualizm z listy zaburzeń psychicznych. Problem z homoseksualizmem pojawił się wraz z teorią dyskursu, wtedy wyłaniają kwestie tolerancji i afirmacji. Większość ma nie tylko dopuszczać zachowania homoseksualne, ale uznać je za normę. Osoby uważające inaczej, zostaną ochrzczone mianem siewców nienawiści.

Konflikt większości hetero i mniejszości homo musi w pewnym momencie osiągnąć punkt krytyczny. Jeżeli większość znormalizuje zachowania homoseksualne, to doprowadzi do promocji zachowania sprzecznego z porządkiem ewolucyjnym i w końcu do wymarcia gatunku. Zostaliśmy tak skonstruowani, że ze związku dwóch mężczyzn, choćby obdarzali się głębokim uczuciem, zwyczajnie nie powstanie potomstwo. Jednym z podstawowych instynktów człowieka jest chęć przetrwania. Jeżeli społeczeństwo zagłuszy ją w sobie, to samo się skaże na kolonizację przez inne grupy bez takich problemów (nawet kilkuprocentowe różnice statystyczne w skali całej populacji są istotne).

Tu pojawia się paradoks neomarksizmu. Człowiek ma powrócić do stanu natury poprzez rewolucję przeprowadzoną przez grupę której zachowania z naturą (chęcią przetrwania, przedłużenia gatunku) są sprzeczne, co doprowadzić może albo do wymarcia gatunku, albo do kolonizacji. Oczywiście działania rewolucyjne mają także inne, bardziej przyziemne konsekwencje.

Ideologia wolnej miłości

Parady równości maszerujące przez ulice polskich miast mają jasno określone cele. Edukacja seksualna („dostosowana do wieku” – pojęcie to jednak jest bardzo nieostre i, jak zostanie dalej wykazane, niebezpieczne przez zapędy pedofilskie wynikające z ideologii neomarksistowskiej), darmowa antykoncepcja, również „awaryjna” (pigułki „dzień po”), aborcja na żądanie do 12 tygodnia ciąży i oczywiście afirmacja zachowań społecznie dewiacyjnych. To wszystko jest pochodną niezwykle szkodliwej ideologii wolnej miłości i kultu zmysłowej przyjemności.

Nawet w psychoanalitycznym modelu rozwoju okres latencji, czyli wyciszenia popędu seksualnego, trwa od 6 roku życia do początku okresu dojrzewania. Rozbudzanie popędu seksualnego, szczególnie w tym czasie, utrudnia proces edukacji i wychowania, ponieważ rozprasza uwagę młodego człowieka, przez co nie może on zdobyć odpowiedniego wykształcenia i kwalifikacji, co z kolei czyni go jednostką dysfunkcyjną w społeczeństwie kapitalistycznym. Nawet „jedyne” kilka procent takich osobników to dużo i na samym starcie społeczność umieszcza się w gorszej pozycji w porównaniu z innymi grupami. Takie sfrustrowane jednostki (czas zaspokojenia przez przyjemność seksualną przemija) stanowią przyszłą grupę przewodnią rewolucji.

W „rozbudzaniu popędu seksualnego” system kapitalistyczny i marksiści świetnie się uzupełniają. Ten pierwszy już dawno ukuł zasadę, mówiącą, że „seks sprzedaje” i bombarduje nas zewsząd tanimi reklamami przepełnionymi cielesnością. Rewolucjoniści natomiast planują ten system obalić dzięki grupom, których tożsamość opiera się na seksie. Wspólnie biorą biedną masę w żelazne kleszcze kultu materializmu. Bez siebie nawzajem nie mogą istnieć.

Herbert Marcuse pisał: “Nie ma sensu rozmawiać o represji, jeśli kobiety i mężczyźni odczuwają dziś więcej satysfakcji z seksu niż kiedykolwiek w dziejach. Ale – dodawał zaraz – prawda jest taka, że ta wolność i satysfakcja zmienia świat w piekło”. Dlaczego? Bo każde wyzwolone pożądanie zostaje natychmiast wchłonięte przez “kapitalistyczny system eksploatacji”. Przez rynek.”

Aborcja, antykoncepcja w rodzaju pigułek „dzień po” i żądanie społecznej akceptacji dla realizacji swoich dewiacyjnych seksualnych pragnień stoją w opozycji do nauczania Kościoła katolickiego, który od zawsze głosił naukę o wstrzemięźliwości, zwalczaniu w sobie niskich żądz i nierozerwalności małżeństwa. Konflikt ten przedstawić można w kategoriach odwiecznego zmagania materii i ducha. W dzisiejszych czasach materia dominuje do tego stopnia, że zupełnie neguje się wpływ ducha. Jednak negacja ta służy jedynie usprawiedliwieniu poddawania się bez żadnego oporu swoim zwierzęcym instynktom oraz późniejszej ucieczce od odpowiedzialności.

Statystyka przedstawia nam wyraźnie tego skutki. Liczba rozwodów systematycznie rośnie (w Belgii sięga 71%, 65 tysięcy każdego roku w Polsce) i coraz mniej par decyduje się na zawieranie małżeństw. Następstwem jest rozkład życia rodzinnego – rodzi się coraz mniej dzieci, a co trzecie z tych urodzonych w Polsce wychowuje się bez jednego z rodziców… To musi prowadzić do kolejnych patologii społecznych. Taki jest skutek stawiania przyjemności ponad odpowiedzialność.

Wychowanie i antypsychiatria

Pierwotny model wychowania marksistowskiego to wychowanie antyautorytarne, polegające na odrzuceniu jakiegokolwiek przymusu w wychowaniu. Nie spełniło jednak oczekiwań, bo wcale nie wyklucza samoistnego ulegania wzorcom kulturowym, co jest zgodne z naturą człowieka. Dla zbudowania nowej tożsamości trzeba jednak starą zniszczyć.

Cel ten ma zostać zrealizowany przez wychowanie krytyczne. To, w latach 90, wyparło wychowanie antyautorytarne. Tworzy osobowość aktywnego bojownika o postęp, który czuje się upoważniony i zobowiązany do czynnego niszczenia, jego zdaniem, szkodliwych norm i zasad.

Likwidacja pojęcia, krępującej człowieka, normy psychicznej nosi nazwę antypsychiatrii. Według marksistów szaleństwo i psychoza są tylko mitami mającymi krępować jednostki, które ignorują kulturowe normy. Za tym idzie legalizacja przestępstw. W 1977 roku grupa francuskich „intelektualistów” posunęła się do złożenia we francuskim parlamencie wniosku o legalizację pedofilii. Na naszym podwórku, minister rządu Ewy Kopacz ds. równości podała w wątpliwość sens zakazu kazirodztwa. Reakcyjne społeczeństwa nie są jeszcze gotowe na takie kroki, ale kto wie ile czasu potrzebuje marksistowska indoktrynacja, aby to się zmieniło?

Eurokomunizm

Jeden z pierwszych dokumentów wzywających do utworzenia po wojnie demokratycznej federacji w Europie z własną konstytucją, czyli „Manifest z Ventotene”, został stworzony przez włoskiego komunistę Altiero Spinelliego. W jego koncepcji miała powstać jedna europejska armia (w latach 50. forsował powstanie Europejskiej Wspólnoty Obronnej), a państwowe granice miały zostać zatarte. W ten sposób planował narzucić ideologię marksistowską na całym kontynencie, państwa buntujące się, nie posiadając własnych sił zbrojnych, byłyby ustawiane w szeregu przez armię europejską.

W 1984 roku Parlament Europejski znaczną większością głosów przyjął Traktat ustanawiający Unię Europejską (czyli tzw. Plan Spienelliego). Bez poparcia parlamentów narodowych dokument został ostatecznie odrzucony. Dał jednak impuls do negocjacji, które doprowadziły do przyjęcia Jednolitego aktu europejskiego w 1986 roku i traktatu z Maastricht z 1992 roku. Ten drugi został pierwotnie odrzucony w referendum w Danii, jednak zadecydowano o powtórzeniu głosowania, aby wynik był „prawidłowy”. Wobec faktu powtórzenia referendum, wybuchły zamieszki, które policja stłumiła strzelając do manifestujących – taki był początek Unii Europejskiej

Podobną praktykę zastosowano w 2001 roku po podpisaniu traktatu nicejskiego, który został odrzucony w referendum w Irlandii. Irlandczycy głosowali ponownie, a sam traktat wszedł w życie w 2003 roku.

W 2004 roku w Rzymie podpisano Traktat ustanawiający Konstytucję dla Europy. Został on odrzucony w 2005 roku w referendach w Holandii i Francji. W 2007 roku rozpoczęto prace nad włączeniem większości postanowień traktatu z 2004 roku do już istniejących traktatów. Projekt ten przyjęto na szczycie w Lizbonie, państwom członkowskim pozostawiono dowolność czy przeprowadzą ratyfikację za pomocą parlamentu, czy w referendum. Wyjątkiem była Irlandia, mająca w swoim systemie prawnym obowiązek przeprowadzenia referendum. Traktat lizboński został odrzucony, podjęto więc decyzję o… powtórzeniu referendum.

Jak widać marksiści są bardzo zdeterminowani w realizacji swojej wizji Europy i robią to nawet bez poszanowania dla prawa i woli państw europejskich. Sam termin „eurokomunizmu” użyty został w 1967 roku na określenie strategii politycznej stosowanej przez Włoską Partię Komunistyczną, a jego główne założenia przedstawił hiszpański komunista Santiago Carrillo w swojej pracy „Eurokomunizm a państwo”. Eurokomunizm należy rozpatrywać na dwóch płaszczyznach: – ideologicznej – odchodzenie od koncepcji dyktatury proletariatu i przechodzenie na pozycje socjaldemokracji

– politycznej – tworzenie niezależnego od Moskwy ośrodka komunizmu, stworzenie europejskiego państwa komunistycznego na drodze federalizacji

Na obydwu tych płaszczyznach eurokomuniści czynią ogromne postępy.

Gender

W 1997 roku przyjęto traktat amsterdamski wprowadzający politykę społeczną gender mainstreaming jako jeden z filarów polityki Unii Europejskiej. Jest to polityka równościowa, połączona z akcją afirmacyjną, czyli preferowania grup społecznych uznanych za upośledzone w wyniku polityki „nierównościowej” (kobiety, migrantów, niepełnosprawnych, homoseksualistów).

Na stronie internetowej podyplomowych Gender Studies im. Marii Konopnickiej i Marii Dulębianki wita nas hasło „Nikt nie rodzi się sobą.”. Z kropką na końcu, bo to nie podlega dyskusji, a dyskursywny konsensus w tej sprawie już dawno został osiągnięty. To, według intuicji sprzeczne z logiką, hasło ma jednak swoje uzasadnienie w pokrętnej ideologii gender, która stała się kolejną pochodną marksizmu.

Heteroseksualna rewolucja mająca na celu poluzowanie obyczajów i moralności, wcale nie zniszczyła kultury. Potrzebny był nowy konflikt o większym potencjale rewolucyjnym. Celem postępowej ideologii nie jest rozstrzyganie konfliktów, ale usuwanie ich przyczyn. Tylko tak można zbudować równe, szczęśliwe i bezkonfliktowe społeczeństwo. Jaka jest przyczyna wszelkich konfliktów? Różnica. To z różnicy powstają konflikty interesów. Podstawową różnicą jest różnica tożsamości. Czyli to tożsamość jest źródłem konfliktu, bo oparta jest nie na zgodzie, a na zróżnicowaniu, co jest sprzeczne z ideami dyskursu i konsensusu, czyli sprzeczne z postępem. Podstawą różnych tożsamości jest płeć, więc gender obrało ją sobie za cel. Podstawowym dziełem genderyzmu jest książka Judith Butler „Problem gender. Feminizm i obalenie tożsamości”.

Butler przedstawiła tezę, że tożsamość płciowa jest niezależna od płci biologicznej i jest jedynie produktem konwencji językowych, więc może być dowolnie wybierana. Jednak dowolność wyboru płci nie zlikwiduje ich biologicznej różnicy. Najskrajniejsze odłamy gender odpowiadają na to postulując całkowite odrzucenie pojęcia płci.

W dziele prokreacyjnym dużo bardziej obciążona jest kobieta. Konflikt zrodzony jest przez kulturę, która poddała kobietę obowiązkowi biseksualnej prokreacji, tworząc instytucję rodziny, zamiast pozwolenia na oddanie się czystej przyjemności. Dziecko, związane z rodzicami więzami krwi, rozbija przez egoizm rodziców egalitarną wspólnotę. Stanowi także obiekt kapitalistycznej eksploatacji, a sama kobieta traktowana jest jako maszyna produkcyjna. Drogą do wolności jest zlikwidowanie heteroseksualności i wprowadzenie na jej miejsce form seksualności wykluczających prokreację, bo ona tworzy rozbijające wspólnotę związki krwi. Pojawia się jedynie problem techniczny, czekający na rozwiązanie, czyli pytanie jak doprowadzić do prokreacji sztucznej i przedłużenia gatunku?

Jeżeli jednak zachowanie człowieka nie jest ukierunkowywane w dany sposób, to jego zachowanie będzie zgodne z predyspozycjami wrodzonymi, determinowanymi częściowo przez płeć biologiczną. Jeśli jednak człowiek jest zmuszany przez warunki zewnętrzne do zachowań sprzecznych z jego naturą, prowadzi to do konfliktu osobowości, zakłócenia równowagi psychicznej i stanów patologicznych w postaci nerwic. Wśród transseksualistów odsetek samobójstw jest około 10 razy większy niż u reszty społeczeństwa. Kurtyna.

Podsumowanie

Na nowy marksizm składają się cztery elementy: rewolucja seksualna, teoria krytyczna, teoria zarządzania chaosem (taktyka sprawowania władzy przez mniejszość nad większością), wczesnomarksowska koncepcja nowoczesnej wspólnoty pierwotnej.

Jego siłą rewolucyjną są uciskane mniejszości. Stąd sojusz z ruchem LGBT, feminizmem, genderyzmem, migrantami itd.

Instytucją, za pomocą której wprowadza swoje utopijne cele w życie, jest Unia Europejska.

Najważniejsze pojęcia: dyskurs, tolerancja represywna, marsz przez instytucje, teoria krytyczna, zwrot lingwistyczny, rewolucja seksualna, ideologia wolnej miłości, wychowanie antyautorytarne i krytyczne, eurokomunizm, genderyzm.

Warte zapamiętania nazwiska: Max Horkheimer, Herbert Marcuse, Erich Fromm, Wilhelm Reich, Paula Lafargue, Rudi Dutschke, Altiero Spinelli.

Antonio Gramsci celowo nie został wspomniany, bo mimo że był autorem idei osiągnięcia hegemonii kulturowej, to jednak nigdy nie był antykulturowy (jak neomarksiści). Początki antykultury należy upatrywać w eseju „Prawo do lenistwa”.

Powyższy tekst został w większości oparty na świetnych wykładach Krzysztofa Karonia dostępnych na YouTubie, które gorąco polecam każdemu pragnącemu lepiej zrozumieć marksizm: https://www.youtube.com/watch?v=uF63OWKRTbc&list=PLgVGQIw0qklQqOZZr0Z7LkHYVUVU63CdS

Polecam także stronę: http://www.historiasztuki.com.pl/

Głęboko wierzę, że Czytelnik po lekturze powyższego tekstu i wysłuchaniu wykładów Pana Karonia zrozumie potrzebę aktywnej walki z neomarksizmem, którego narzędziem są m.in. parady równości maszerujące przez ulice polskich miast. Każdy kolejny jej sukces w kolejnych miejscach jest krokiem zbliżającym nasze społeczeństwo do Nowego Wspaniałego Świata. Jeżeli opór w większościowo katolickim kraju, jakim jest Polska, będzie stawiany jedynie przez niewielką grupę fanatyków, to jutro obudzimy się w utopii, której wcale nie chcemy. Katolicy popełniają rażący grzech zaniedbania, zostawiając sprawy swojemu biegowi, przez co są dominowani przez aktywną, lewacką mniejszość, która trzyma w swoim ręku media i wprowadziła kontrolowany przez siebie dyskurs do debaty publicznej.

Na koniec cytat ze św. Augustyna:

„I małe grzechy zabijają, jeśli się je lekceważy. Małe są krople, które napełniają rzeki, małe są ziarenka piasku, lecz jeśli się włoży na kogoś wiele piasku, to ten go uciska i przygniata. Zlekceważona woda to samo czyni, co nacierająca fala, choć stopniowo się wsącza, ale długo się wsączając, jeśli nie jest wylewana, okręt zatapia.”

Nie daj się, Czytelniku, wplątać w nową, marksistowską siatkę pojęć. Zawsze kochaj grzesznika, ale nienawidź grzech.

Komentarze

Adam Szabelak

Działacz Młodzieży Wszechpolskiej od 2014 roku. Organizator m.in. turnieju piłkarskiego "Cześć Ich pamięci!" i współorganizator Radomskiego Konwentu Polskiej Popkultury - KonRad. Student prawa i bezpieczeństwa narodowego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Zainteresowania: geopolityka, podróże, gry "bez prądu", niszowa piłka nożna.