Paweł Mazur: Do roboty! | Narodowcy.net

Paweł Mazur: Do roboty!

Trwa kolejny ciąg wyborczy. W tym roku o nasze głosy walczą samorządowcy, za rok będziemy wybierać posłów, europosłów i prezydenta. Na każdym rogu czekać na nas będą twarze uśmiechniętych kandydatów na podmokniętych tekturach, a nasze skrzynki pocztowe będą zapełnione papierowymi obietnicami – wspaniały okres na założenie własnej drukarni!

Nie oszukujmy się – nasze wybory to cyrk. Ciężko znaleźć poważnego kandydata – poważnego, to znaczy z dorobkiem, wykształconego, specjalistę w swojej dziedzinie. Karierę w samorządach robią specjaliści od różnego rodzaju pikników rodzinnych, robiący sobie selfie przy składaniu pisma do urzędu gminy o wybudowanie sygnalizacji świetlnej na jakimś zadupiu, gdzie samochody jeżdżą z częstotliwością trzech na minutę. Wszystko przecież można upiększyć politycznymi słowami – wytrychami, takimi jak “bezpieczeństwo jest dla mnie od zawsze najważniejsze”, dodając parę zdań o piratach drogowych i koniecznie o dzieciach. Kurtyna. Oklaski.

Z drugiej zaś strony mało Polaków wymaga od polityków czegoś więcej niż darmowych kiełbasek i dmuchanej zjeżdżalni. My, karmieni pięknymi hasłami o demokracji jesteśmy przyzwyczajeni do niespełnionych obietnic, afer, utrudniania nam życia – jednym słowem – do dziadostwa. Przez to nie wymagamy już od naszego państwa niczego i zwalniamy naszych polityków z jakiejkolwiek odpowiedzialności. Wielu ludzi wpada przez to w pułapkę błędnego myślenia, że polityka sama w sobie jest zła i podejrzliwie patrzy na każdego, kto próbuje swoich sił w tej dziedzinie życia. Muszę niestety zmartwić wszystkich w ten sposób myślących – mimo waszej pogardy do polityki i tzw. “politykierów” – ktoś tym wszystkim musi rządzić. Jeśli narodowcy dalej nie będą chcieli się “babrać w polityce”, to dalej “babrać się” będą aferzyści i złodzieje. Banalne? To prawda – nie raz podobne slogany słyszeliśmy przy różnych okazjach. Jeśli nie weźmiesz prawdziwej odpowiedzialności za swoją Ojczyznę, głosząc bzdury o nadzwyczajnej roli “pracy u podstaw”, to w tym kraju nic się nie zmieni. Oczywiście bardzo fajnie, że zorganizowałeś parę zbiórek charytatywnych na rzecz miejscowego domu dziecka albo rozkleiłeś wzruszające plakaty, by nie zamykać swoich piesków w samochodach w czasie upału, ale nie oszukujmy się – gardzisz polityką, i mimo pochwał, które na Ciebie zapewne spłyną nic się nie zmieni.

Sytuacja jaka jest każdy widzi. Formacje narodowe są w Polsce marginesem. Jedyna poważna (posiadająca struktury i jako tako funkcjonująca) partia narodowa – Ruch Narodowy dryfuje między zerem bezwzględnym a jednym procentem poparcia. Reszta narodowych ugrupowań zamiast walczyć o jakieś (jakiekolwiek…) poparcie w Narodzie woli walczyć ze sobą o miano najradykalniejszego i najczystszego ideowo środowiska (na marginesie – zakładanie kominiarek ma tyle wspólnego z radykalizmem, co katoliczka z aborcją – ale to jest wdzięczny temat na osobny felieton). Trzeba zmienić podejście. Jest to konieczne – w innym wypadku nic po nas nie zostanie.

Większość gardzących polityką działaczy znika. Kończą się studia, znajomi się zmieniają, zaczyna się praca i zakładanie rodziny. Młodzi przejmują pałeczkę. Teraz Twoi młodsi koledzy walczą o pieski w samochodach i męczą się w urzędzie przy rejestrowaniu kolejnego zgromadzenia. Ty uważasz, że to normalne, że teraz jest ich kolej i że każdy musi przez ten etap przejść. No ale przejść po co?

Otóż, działasz społecznie, bo kochasz Polskę. Z tego samego powodu powinieneś działać politycznie. Jesteś wieloletnim społecznikiem, uformowanym narodowcem. Nie potrzebujesz polityki do własnych celów – przecież dzięki swojej pracy nad sobą, zaradności i wykształceniu dobrze zarabiasz. To polityka potrzebuje Ciebie, a Ty masz obowiązek wziąć na swoje barki odpowiedzialność za los swojego Narodu. Zobowiązany jesteś też wobec młodszych kolegów – z pozycji radnego będziesz mógł nie tylko naprawiać chodniki, ale także możesz pomóc im w zdobyciu miejsca do spotkań albo swoim autorytetem przekonywać, że narodowcy nie są tacy źli jak ich malują.

Możliwości jest wiele, trzeba tylko umieć po nie sięgać. Nie popierasz partii narodowych, ponieważ znasz wielu dziwaków, którzy się tam kręcą i zajmują wysokie stanowiska? Prosta sprawa – zajmij ich miejsce, przejmij swoją lokalną strukturę, sam dobieraj ludzi mądrych i mających coś do zaoferowania Polakom – z nich w następnych wyborach stworzysz listę. Kowalski i Andruszkiewicz wypłynęli dzięki naszym środowiskowym zaniedbaniom. Pora uderzyć się w pierś, nie możemy ciągle szukać winy we wszystkich dookoła, ani słuchać biadolenia kanapowych radykałów na garnuszku mamusi. Do polityki ciągle idą Ci, którzy się do niej nie nadają.
Zmieńmy to. Do roboty!

Komentarze