Ważne świadectwo abp. Carlo Marii Viganò. Papież Franciszek: "Nie powiem o tym ani słowa" – PUBLIKUJEMY JAKO PIERWSI W POLSCE | Narodowcy.net

Ważne świadectwo abp. Carlo Marii Viganò. Papież Franciszek: “Nie powiem o tym ani słowa” – PUBLIKUJEMY JAKO PIERWSI W POLSCE

W niedzielę świat obiegło świadectwo byłego nuncjusza apostolskiego w USA, abp. Carlo Marii Viganò, jakie wstrząsnęło katolikami na całym świecie. O czynach pedofilskich Theodora McCarricka miał wiedzieć sam papież, który do całości odniósł się następująco: „Przeczytajcie uważnie i dokonajcie własnego osądu. Nie powiem o tym ani słowa. Wierzę, że dokument mówi sam za siebie.” Aby polscy czytelnicy mogli spełnić zalecenie papieża, przetłumaczyliśmy i poniżej przytaczamy całość szokującego oświadczenia.

 

ŚWIADECTWO

Jego Ekscelencja Carlo Maria Viganò

Tytularny Arcybiskup Ulpiany

Nuncjusz Apostolski

W tym tragicznym dla Kościoła w wielu częściach świata momencie – w Stanach Zjednoczonych, Chile, Hondurasie, Australii itp. – na biskupach ciąży wielka odpowiedzialność. W szczególności mam na myśli Stany Zjednoczone, gdzie zostałem wysłany jako Nuncjusz Apostolski przez papieża Benedykta XVI. Miało to miejsce 19 października 2011 roku, w dniu pamiątkowej uczty Pierwszych Męczenników Ameryki Północnej. Biskupi Stanów Zjednoczonych, a ja wraz z nimi, zostaliśmy wezwani, aby podążać przykładem pierwszych męczenników, którzy rozpoczęli dzieło ewangelizacji Ameryki. Abyśmy tak jak oni byli wiarygodnymi świadkami niezmierzonej miłości Chrystusa – Drogą, Prawdą i Życiem.

Biskupi i księża, nadużywając swojego autorytetu, popełnili niewyobrażalne przestępstwa na swoich ufnych, często nieletnich i niewinnych ofiarach – młodych ludziach chętnych powierzyć swoje życie Kościołowi. Zawinili także ci, którzy poprzez swoje milczenie nie zapobiegli dalszemu dokonywaniu tych zbrodni.

Aby przywrócić piękno świętości oblicza Oblubienicy Chrystusa, która została okrutnie oszpecona przez tak wiele ohydnych przestępstw, jeśli prawdziwie chcemy uwolnić Kościół z cuchnącego bagna, w jakie się obrócił, musimy mieć odwagę, by zerwać kurtynę konspiracji i publicznie pokazać prawdę, którą trzymaliśmy w tajemnicy. Musimy zniszczyć spisek, w ramach którego biskupi i księża chronili się nawzajem, kosztem swoich wiernych, spisek, który w oczach świata naraża Kościół na oskarżenia o sekciarstwo, spisek, który nie różni się znacznie od tego występującego w mafii. (…) wszystko, co powiedzieliście w mroku, w świetle będzie słyszane, a coście w izbie szeptali do ucha, głosić będą na dachach. (Łk. 12:3).

Zawsze miałem nadzieję, że Kościół znajdzie wewnątrz siebie wystarczające siły duchowe, aby ogłosić całą prawdę, by zmienić i odnowić swoje oblicze. Z tego powodu, pomimo wielokrotnych próśb, zawsze unikałem składania oświadczeń w mediach, mimo iż pomogłoby mi to w obronie przed oszczerstwami publikowanymi na mój temat, czasami nawet przez wysoko postawionych prałatów Kurii Rzymskiej. Lecz teraz, w momencie gdy zepsucie sięgnęło szczytów hierarchii kościelnej, moje sumienie każe mi obnażyć prawdę dotyczącą łamiącego serce przypadku Emerytowanego Arcybiskupa Waszyngtonu Theodora McCarricka, którego poznałem w trakcie wykonywania funkcji powierzonych mi przez: Św. Jana Pawła II – jako papieski delegat – od 1998 do 2009 roku oraz przez papieża Benedykta XVI – jako Nuncjusz Apostolski USA – od 19 października 2011 do końca maja 2016.

Moje obowiązki delegata w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej nie ograniczały się do Nuncjatury Apostolskiej, ale obejmowały również zarządzanie pracownikami Kurii Rzymskiej (zatrudnianie, awanse, weryfikacja kandydatów do episkopatu, itp.) oraz badanie „delikatnych przypadków”, włączając w to te dotyczące kardynałów i biskupów, którzy zostali oddani pod opiekę Delegata przez Kardynała Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej lub przez jego zastępcę.

By oddalić podejrzenia podsycane przez kilka ostatnich artykułów od razu powiem, że Nuncjusz Apostolski w Stanach Zjednoczonych Gabriel Montalvo oraz Pietro Sambi (obaj zmarli przedwcześnie), nie zwlekali z poinformowaniem Stolicy Apostolskiej, gdy tylko dowiedzieli się o niemoralnym zachowaniu Arcybiskupa McCarrica wobec seminarzystów i księży. W rzeczy samej, zgodnie z tym, co napisał Nuncjusz Pietro Sambi, list Bonifacego Ramseya datowany na 22 listopada 2000 roku był napisany na prośbę zmarłego Nuncjusza Montalvo. W liście tym Ojciec Ramsey, który był profesorem na seminarium diecezjalnym w Newark od końca lat 80. aż do 1996 roku, potwierdza występowanie powtarzającej się pogłoski, że Arcybiskup „dzielił łoże z seminarzystami”, zapraszając pięciu na raz, aby spędzili z nim weekend w jego letniej rezydencji. Dodaje również, że wiedział o pewnej liczbie seminarzystów, z których część wyświęcona na kapłanów Archidiecezji w Newark, była wcześniej „gośćmi” Arcybiskupa w jego rezydencji.

Departament, w którym wtedy zasiadałem, nie został poinformowany o żadnym działaniu podjętym przez Stolicę Apostolską po tym, jak zarzuty te zostały przedstawione przez Nuncjusza Montalvo. Było to pod koniec 2000 roku, kiedy Kardynał Angelo Sodano był Sekretarzem Stanu Stolicy Apostolskiej.

Podobnie Nuncjusz Sambi przedłożył Kardynałowi Sekretarzowi Stanu, Tarcisio Bertone’owi akt oskarżenia przeciw McCarrickowi, przygotowany przez Gregory`ego Littleton`a z diecezji w Charlotte (wcześniej został on zdegradowany do osoby świeckiej za naruszenie cielesne nieletnich). Razem ze wspomnianym aktem oskarżenia, Transisio Bertone otrzymał od Nuncjusza również dwa inne teksty Littletona, w których ten przedstawiał tragiczną historię wykorzystywania seksualnego jego i kilku innych księży oraz seminarzystów przez ówczesnego Arcybiskupa Newark. Nuncjusz dodał również, że Littleton w czerwcu 2006 roku przedstawił swoje zarzuty około dwudziestu różnym osobom, włączając w to cywilne i kościelne organy sądowe, policjantów i prawników. Z tego powodu istniało duże prawdopodobieństwo, że wiadomością tą wkrótce zainteresują się media. Dlatego wezwał Stolicę Apostolską do natychmiastowej interwencji.

Pisząc notatkę o tych dokumentach, które zostały mi powierzone jako Delegatowi Papieskiemu, 6 grudnia 2006 r. napisałem do moich przełożonych, kard. Tarcisio Bertone i jego zastępcy Leonardo Sandri, że zbrodnie przypisane McCarrickowi przez Littletona były tak obciążające, że wywoływały w czytelniku oszołomienie, poczucie wstrętu, głęboki smutek i gorycz. Czyny te obejmowały między innymi: uwodzenie, wymuszanie niemoralnych aktów na seminarzystach i księżach, gnębienie młodego seminarzysty, który próbował opierać się napaści seksualnej ze strony Arcybiskupa w obecności dwóch innych księży, rozgrzeszanie współodpowiedzialnych tym wymuszeniom, świętokradcze sprawowanie Eucharystii przez ludzi popełniających wyżej wymienione czyny.

W mojej notce, którą dostarczyłem tegoż samego 6 grudnia 2006 r. do mojego bezpośredniego przełożonego Leonardo Sandri, zaproponowałem następujące rozwiązania i sposób działania. Biorąc pod uwagę rozmiar tego skandalu, byłby on zaliczony jako jeden z wielu skandali obciążających Kościół w Stanach Zjednoczonych i z tegoż to powodu, jako że rzecz dotyczyła kardynała, w odniesieniu do Kodeksu Prawa Kanonicznego Kan. 1405 – § 1, Nr 2 „Sam tylko Biskup Rzymski ma prawo sądzić sprawy kardynałów”; zaproponowałem, aby zastosować radykalne środki przeciw kardynałowi, które miałyby służyć za przykład i w efekcie zapobiec przyszłym nadużyciom tego typu, skierowanym w niewinne ofiary, które pomimo wielu skandali nie przestają kochać i wierzyć w Kościół.

Dodałem, że byłoby zbawienne, gdyby choć raz władza kościelna zainterweniowała przed władzą świecką i w miarę możliwości przed wybuchem skandalu. Mogłoby to przywrócić nieco godności Kościołowi, tak doświadczanemu i upokarzanemu przez wiele obrzydliwych czynów dokonywanych przez niektórych duchownych. Gdyby udało się tego dokonać, władza świecka nie musiałaby osądzać kardynała, a duchownego, któremu Kościół wymierzył już odpowiednią karę.

Moja notatka z 6 grudnia 2006 była przetrzymywana przez moich przełożonych. Nigdy mi jej nie zwrócono, ani nie podjęto żadnych wiążących decyzji w tej kwestii.

Następnie, około 21-23 kwietnia 2008, Richard Sipe opublikował na swojej stronie: richardsipe.com dokument o nazwie: „Statement for Pope Benedict XVI about the pattern of sexual
abuse crisis in the United States” (ang.
“Stanowisko dla Papieża Benedykta XVI odnośnie szablonu nadużyć seksualnych w USA”). 24 kwietnia dokument ów został przekazany przez Prefekta Kongregacji Nauki Wiary, Kardynała Williama Levada do kardynała, Sekretarza Stanu Stolicy Apostolskiej Tarcisio Bertone. Dostarczono go do mnie miesiąc później – 24 maja 2008 roku.

Następnego dnia dostarczyłem nową notkę do nowego Zastępcy Sekretarza Stanu Stolicy Apostolskiej, Fernando Filoni, która dodatkowo zawierała moją poprzednią notatkę z 6 grudnia 2006 roku. Streściłem w niej dokument Richarda Sipe’a, który kończył się tym serdecznym apelem do Papieża Benedykta XVI: Zwracam się do Waszej Świątobliwości z wyrazami najwyższego szacunku, ale i z taką samą determinacją, która zmotywowała Petera Damiana do przedstawienia Twojemu poprzednikowi Papieżowi Leonowi IX, opis stanu kleru w jego czasach. Problemy o których mówił są podobne i równie poważne, tak teraz w Stanach Zjednoczonych, jak wtedy w Rzymie. Jeżeli Wasza Świątobliwość poprosi, to osobiście przedstawię Mu dokumentację dotyczącą przedstawionego zagadnienia.

Zakończyłem moją notatkę, powtarzając moim przełożonym, że konieczne jest jak najszybsze usunięcie Kardynała McCarricka z urzędu. Ponadto powinien on zostać poddany sankcjom przewidzianym przez Kodeks Prawa Kanonicznego, który zakłada degradację do stanu świeckiego.

Owa druga notatka również nigdy nie została zwrócona do Biura Personalnego. Byłem wielce skonsternowany brakiem jakichkolwiek działań ze strony moich przełożonych w kierunku ukarania Kardynała oraz brakiem komunikacji ze mną w tej sprawie od momentu dostarczenia przeze mnie mojej pierwszej notatki w grudniu 2006 roku.

Ostatecznie jednak przekonałem się dzięki Kardynałowi Giovanniemu Battistcie Re, wtedy Prefektowi Kongregacji Biskupów, że odważne i merytoryczne stanowisko Richarda Sipe’a przyniosło oczekiwany rezultat. Papież Benedykt nałożył na Kardynała McCarrick’a sankcje podobne do tych, które obecnie zastosował wobec kardynała papież Franciszek. Obejmują one: nakaz opuszczenia seminarium, w którym przebywał, zakaz odprawiania mszy publicznie oraz udziału w publicznych wydarzeniach, dawania wykładów, podróży oraz obowiązek poświęcenia się życiu w modlitwie i pokucie.

Nie jestem pewien, kiedy papież Benedykt przedsięwziął wyżej wymienione środki przeciw McCarrick’owi (w 2009 czy 2010 roku), gdyż w międzyczasie przeniesiono mnie do Gubernatoratu Państwa Watykańskiego, tak samo jak nie wiem, kto jest odpowiedzialny za tak znaczne opóźnienie wymiaru kary. Z całą pewnością nie wierzę, by był to papież Benedykt, który już jako kardynał wielokrotnie potępiał zepsucie toczące Kościół Katolicki i w pierwszych miesiącach swojego pontyfikatu stanowczo przeciwdziałał dopuszczaniu do seminariów młodych mężczyzn z tendencjami homoseksualnymi. Wydaje mi się, że winnym owego opóźnienia mógł być pierwszy współpracownik papieża w tamtym czasie, kardynał Tarcisio Bertone, który wielokrotnie sprzyjał promowaniu homoseksualistów na odpowiedzialne stanowiska i selekcjonował informacje, które miały być przedstawione papieżowi.

W każdym razie pewnym jest, że papież Benedykt obłożył McCarrick’a powyższymi sankcjami, które przedstawił oskarżonemu Nuncjusz Apostolski w Stanach Zjednoczonych Pietro Sambi. Monsignor Jean-François Lantheaume, wtedy pierwszy Doradca Nuncjatury w Waszyngtonie i tymczasowy Chargé d’Affaires po niespodziewanej śmierci Nuncjusza Sambi w Baltimore, powiedział mi, kiedy przybyłem do Waszyngtonu, że jest gotów zeznawać na temat burzliwej konwersacji, trwającej ponad godzinę, którą Nuncjusz Sambi odbył z kardynałem McCarrickiem wezwanym do Nuncjatury. Monsignor Lantheaume powiedział mi, że: „głos Nuncjusza był słyszany głośno i wyraźnie na całym korytarzu”.

Podobne dyspozycje papieża Benedykta zostały mi również przekazane przez nowego prefekta Kongregacji ds. Biskupów, kardynała Marca Ouelleta w listopadzie 2011 r. w rozmowie przed moim wyjazdem do Waszyngtonu i zostały włączone do instrukcji tej samej Konkregacji dla nowego Nuncjusza.

Ja z kolei powtórzyłem je kardynałowi McCarrickowi na moim pierwszym spotkaniu z nim w Nuncjaturze. Kardynał, mrucząc w ledwie zrozumiały sposób, przyznał, że być może popełnił błąd śpiąc w tym samym łóżku z kilkoma seminarzystami w swoim domu na plaży, ale powiedział to w taki sposób, jakby nie miało to znaczenia.

Wierni z uporem zastanawiają się, jak to możliwe, że został powołany do Waszyngtonu jako kardynał. Mają oni wszelkie prawo wiedzieć, kto o tym wiedział i kto ukrył jego poważne złe uczynki. Dlatego moim obowiązkiem jest ujawnić co o tym wiem, poczynając od Kurii Rzymskiej.

Kardynał Angelo Sodano był Sekretarzem Stanu do września 2006 r.: wszystkie informacje były przekazane jemu. W listopadzie 2000 r. Nunzio Montalvo przesłał jemu swoje sprawozdanie, przekazując wyżej wymieniony list od ks. Bonifacego Ramseya, w którym ujawniał poważne nadużycia McCarricka.

Wiadomo, że Sodano próbował ukryć skandal z ojcem Macielem do końca. Usunął nawet Nuncjusza w Meksyku, Justo Mullora, który odmówił uczestniczenia w tuszowaniu jego sprawy, a w jego miejsce powołał Sandriego, wtedy Nuncjusza w Wenezueli, który był chętny do współpracy. Sodano posunął się nawet do kłamliwego oświadczenia skierowanego do watykańskiego biura prasowego, w którym oświadczył, że papież Benedykt uznał, iż sprawę Maciela należy uznać za zamkniętą. Benedykt zareagował, pomimo twardej obrony Sodano, i ojciec Maciel został uznany za winnego i nieodwołalnie potępiony.

Czy nominacja McCarricka do Waszyngtonu jako kardynała jest dziełem Sodano, kiedy już Jan Paweł II był bardzo chory? Tego nie wiemy. Uzasadnione jest jednak myślenie w ten sposób, ale nie sądzę, aby to on był jedynym odpowiedzialnym. McCarrick często jeździł do Rzymu i zdobył przyjaciół na wszystkich poziomach Kurii. Jeśli Sodano chronił Maciela, co wydaje się pewne, nie ma powodu, dla którego on nie zrobiłby tego dla McCarricka, który według wielu miał środki finansowe na wpływanie na decyzje. Jego nominacji do Waszyngtonu był przeciwny ówczesny prefekt Kongregacji ds. Biskupów, kardynał Giovanni Battista Re. W Nuncjaturze w Waszyngtonie znajduje się notatka napisana jego ręką, w której kardynał Re umywa ręce od tego powołania i stwierdza, że McCarrick był na 14 miejscu listy dla Waszyngtonu.

Raport Nuncjusza Sambiego, wraz ze wszystkimi załącznikami, został wysłany do kardynała Tarcisio Bertone, jako Sekretarza Stanu. Moje dwie wspomniane wyżej notatki z 6 grudnia 2006 r. i 25 maja 2008 r. również przypuszczalnie zostały przekazane mu przez jego zastępcę. Jak już wspomniano, kardynał nie miał problemu z natarczywą prezentacją aktywnych homoseksualistów jako kandydatów na biskupów – wspomnę tylko znaną sprawę Vincenzo de Mauro, który został mianowany arcybiskupem-biskupem Vigevano, a następnie usunięto go ze stanowiska ponieważ podrywał swoich seminarzystów oraz filtrował i manipulował informacjami przekazywanymi papieżowi Benedyktowi.

Kardynał Pietro Parolin, obecny Sekretarz Stanu, był również współwinny ukrywania złych czynów McCarricka, który po wyborze papieża Franciszka otwarcie chwalił się podróżami i misjami na różne kontynenty. W kwietniu 2014 r. Washington Times opublikował na pierwszej stronie raport o podróży McCarricka do Republiki Środkowoafrykańskiej, która nie mniej odbyła się w imieniu Departamentu Stanu. Jako Nuncjusz w Waszyngtonie napisałem do kardynała Parolina, pytając go, czy sankcje nałożone na McCarricka przez papieża Benedykta są nadal ważne. Nigdy nie otrzymałem odpowiedzi!

To samo można powiedzieć o kardynale Williamie Levada, byłym prefekcie Kongregacji Doktryny Wiary i kardynale Marcu Ouellecie, prefekcie Kongregacji ds. Biskupów, Lorenzo Baldisserim, byłym sekretarzu tej samej Kongregacji ds. Biskupów i arcybiskupie Ilsonie de Jesusie Montanarim, obecnym sekretarzu tej samej Kongregacji. Wszyscy byli świadomi ze względu na swój urząd sankcji narzuconych przez papieża Benedykta na McCarricka.

Kardynałowie Leonardo Sandri, Fernando Filoni i Angelo Becciu, jako zastępcy Sekretariatu, znali w każdym szczególe sytuację dotyczącą kardynała McCarricka. Kardynałowie Giovanni Lajolo i Dominique Mamberti nie mogli o tym nie wiedzieć. Jako sekretarze do relacji z państwami uczestniczyli po kilka razy w tygodniu w spotkaniach kolegialnych z sekretarzem stanu.

Jeśli chodzi o Kurię Rzymską, na razie zatrzymam się tutaj, nawet jeśli są imiona innych prałatów w Watykanie są dobrze znane i nawet jeśli niektórzy są bardzo blisko papieża Franciszka, tak jak kardynał Francesco Coccopalmerio i arcybiskup Vincenzo Paglia, którzy należą do nurtu homoseksualnego mającego za cel obalenie katolickiej doktryny o homoseksualizmie, nurtu potępionego już w 1986 r. przez kardynała Josepha Ratzingera, wtedy prefekta kongregacji ds. Doktryny Wiary, w Liście do biskupów Katolickiego Kościoła o pasterskiej opiece nad osobami homoseksualnymi.

Kardynałowie Edwin Frederick O’Brien i Renato Raffaele Martino również należą do tego samego nurtu, choć z inną ideologią. Inni należący do tego nurtu mieszkają nawet w Domus Sanctae Marthae.

Wracając do Stanów Zjednoczonych. Oczywiście, pierwszy, który został poinformowany o działaniach podjętych przez papieża Benedykta, był następcą McCarricka w Waszyngtonie, kardynał Donald Wuerl, którego pozycja jest teraz całkowicie skompromitowana przez ostatnie rewelacje dotyczące jego zachowania jako biskupa Pittsburgha.

To absolutnie nie do pomyślenia, że Nunzio Sambi, który był osobą niezwykle odpowiedzialną, lojalną, bezpośrednią i wyrazistą w swoim sposobie bycia (prawdziwy syn Romagny), nie rozmawiał z nim o tym. W każdym razie ja sam wielokrotnie omawiałem temat z kardynałem Wuerlem przy wielu okazjach i z pewnością nie musiałem zagłębiać się w szczegóły, ponieważ od razu było dla mnie jasne, że był tego w pełni świadomy. Pamiętam też fakt, na który musiałem zwrócić uwagę, ponieważ zdałem sobie sprawę, że w archidiecezjalnej publikacji na tyle okładki w kolorze było ogłoszenie zapraszające młodych mężczyzn, którzy uważali że mieli powołanie do kapłaństwa na spotkanie z kardynałem McCarrickiem. Natychmiast zadzwoniłem do kardynała Wuerla, który wyraził swoje zaskoczenie, mówiąc mi, że nic nie wie o tym ogłoszeniu i że to anuluje. Jeśli, jak teraz twierdzi, nie wiedział nic o nadużyciach popełnionych przez McCarricka i środkach podjętych przez papieża Benedykta, jak można wytłumaczyć jego odpowiedź?

Jego ostatnie oświadczenia, że nic o tym nie wiedział, nawet jeśli na początku przebiegle nawiązywał do odszkodowania dla dwóch ofiar, są absolutnie śmiechu warte. Kardynał bezwstydnie kłamie i zmusza swojego kanclerza, Monsignora Antonicellimego, do tego samego.

Kardynał Wuerl również wyraźnie skłamał przy innej okazji. Śledząc moralnie nieakceptowalne wydarzenie autoryzowane przez władze uniwersyteckie Uniwersytetu Georgetown, zawróciłem na to uwagę jego dyrektora, dr. Johna DeGioia, wysyłając mu dwa listy. Zanim jednak posłałem je do adresata, osobiście wręczyłem ich kopie do kardynała, dołączając list, który napisałem. Kardynał powiedział, że nic o tym nie wiedział. Nie potwierdził także otrzymania moich dwóch listów, w przeciwieństwie do tego co zazwyczaj robił. Dowiedziałem się także, że wydarzenie w Georgetown ma miejsce od siedmiu lat. Ale kardynał nic o tym nie wiedział! Kardynał Wuerl, doskonale zdając sobie sprawę z ciągłych nadużyć popełnionych przez kardynała McCarricka i sankcji nałożonych na niego przez papieża Benedykta, przekraczając rozkaz papieża, pozwolił mu zamieszkać w seminarium w Waszyngtonie. W ten sposób narażał innych seminarzystów na ryzyko.

Biskup Paul Bootkoski, emeritus Metuchen i arcybiskup John Myers, emeritus z Newark, zatuszowali nadużycia popełnione przez McCarricka w ich diecezjach i zrekompensowali je dwóm ofiarom. Nie mogą temu zaprzeczyć i muszą zostać przesłuchani, aby ujawnić wszystkie okoliczności i całą odpowiedzialność w tej sprawie.

Kardynał Kevin Farrell, z którym media niedawno przeprowadziły wywiad, powiedział także, że nie miał pojęcia o nadużyciach popełnionych przez McCarricka. Biorąc pod uwagę jego stanowisko w Waszyngtonie, Dallas i teraz Rzymie, myślę, że nikt nie może mu szczerze wierzyć. Nie wiem, czy kiedykolwiek został zapytany, czy wiedział o przestępstwach Maciela. Gdyby temu zaprzeczył, kto by mu uwierzył, biorąc pod uwagę, że zajmował on odpowiedzialne stanowisko jako członek Legionistów Chrystusa?

Jeśli chodzi o kardynała Seana O’Malleya, po prostu powiedziałbym o jego ostatnich wypowiedziach na temat sprawy McCarricka, które są niepokojące i całkowicie podważają jego przejrzystość i wiarygodność.

Moje sumienie wymaga ode mnie również ujawnienia faktów, których doświadczyłem osobiście, dotyczących papieża Franciszka, które mają dramatyczne znaczenie, które jako biskup, dzieląc kolegialną odpowiedzialność ze wszystkimi biskupami za Kościół powszechny, muszę ujawnić, a to, co tu stwierdzam, jestem gotowy potwierdzić pod przysięgą, wzywając Boga na świadka.

W ostatnich miesiącach swego pontyfikatu papież Benedykt XVI zwołał zebranie wszystkich nuncjuszy apostolskich w Rzymie, jak to czynili Paweł VI i św. Jan Paweł II przy wielu okazjach. Data, która została wyznaczona na spotkanie z papieżem to piątek, 21 czerwca 2013 r. Papież Franciszek utrzymał zarządzanie wydane przez swojego poprzednika. Oczywiście także przybyłem z Waszyngtonu do Rzymu. To było moje pierwsze spotkanie z papieżem, wybranym miesiące wcześniej, po rezygnacji papieża Benedykta.

Rankiem w czwartek 20 czerwca 2013 r. udałem się do Domus Sanctae Marthae, aby dołączyć do moich kolegów którzy tam się zatrzymali. Gdy tylko wszedłem do sali, spotkałem się z kardynałem McCarrickiem, który miał na sobie sutannę przepasaną czerwienią. Powitałem go z szacunkiem, tak jak zawsze. Odezwał się natychmiast, tonem zagadkowym i tryumfującym: Papież mnie przyjął wczoraj, jutro idę do Chin.

W tym czasie nie wiedziałem nic o jego długiej przyjaźni z kardynałem Bergoglio i ważnej roli, jaką odegrał w ostatnich wyborach. Sam McCarrick ujawnił to później na wykładzie na Uniwersytecie Villanova i w wywiadzie dla National Catholic Reporter. Nie pomyślałem nawet, że brał on udział we wstępnych spotkaniach poprzedniego konklawe i o roli jaką odegrał jako kardynał-elektor w konklawe w 2005 r. Dlatego nie od razu zrozumiałem znaczenie ukrytej wiadomości, którą McCarrick mi przekazał, ale stało się to dla mnie jasne w kolejnych dniach.

Następnego dnia odbyła się audiencja u papieża Franciszka. Po jego przemowie, która była częściowo przeczytana, a częściowo zaimprowizowana, papież pozdrowił wszystkich nuncjuszy. Papież chciał pozdrowić wszystkich nuncjuszy jednego po drugim. Pamiętam, że byłem jednym z ostatnich. Kiedy nadeszła moja kolej, po prostu miałem czas powiedzieć mu: Jestem nuncjuszem Stanów Zjednoczonych. Natychmiast zaatakował mnie tonem wyrzutu, używając tych słów: Biskupi w Stanach Zjednoczonych nie mogą się ideologizować! Muszą być pasterzami! Oczywiście nie miałem możliwości zapytać go o wytłumaczenie znaczenia tych słów i agresywny sposób, w jaki mnie skarcił. Miałem w rękach książkę po portugalsku, którą kardynał O’Malley wysłał mi dla papieża kilka dni wcześniej, mówiąc „powinien powtórzyć swój portugalski przed wizytą w Rio na Światowych Dniach Młodzieży”. Wręczyłem mu ją niezwłocznie i wybrnąłem z tej niepokojącej i niezręcznej sytuacji. Na koniec audiencji papież ogłosił: Ci z was, którzy zostają w Rzymie do następnej niedzieli, są zaproszeni do koncelebrowania ze mną w Domus Sanctae Marthae. Naturalnie, pomyślałem, aby zostać, żeby wyjaśnić to, co papież próbował mi powiedzieć.

W niedzielę 23 czerwca przed koncelebrą z papieżem poprosiłem prałata Riccę, jako osobę odpowiedzialną za Domus Sanctae Marthae, aby pomógł nam założyć szaty oraz czy mógłby zapytać papieża, czy ten mógłby mnie przyjąć w następnym tygodniu. Jak mógłbym wrócić do Waszyngtonu bez wyjaśnienia, czego papież ode mnie chciał? Pod koniec Mszy Świętej papież pozdrawiał nielicznych obecnych świeckich wiernych. Ks. Fabian Pedacchio, argentyński sekretarz papieża podszedł do mnie i powiedział: Papież kazał spytać, czy jesteś teraz wolny. Naturalnie, odpowiedziałem, że jestem do dyspozycji papieża i podziękowałem mu za przyjęcie. Papież zabrał mnie na pierwsze piętro swojego domu i powiedział: Mamy 40 minut przed Aniołem Pańskim.

Rozpocząłem rozmowę, pytając papieża, co chciał mi przekazać kierując do mnie słowa, podczas gdy przywitałem go w poprzedni piątek. Papież w innym, przyjaznym, wręcz czułym tonie powiedział: Więc tak, biskupi w Stanach Zjednoczonych nie mogą być ideologizowani. Nie mogą być prawicowi jak Arcybiskup Filadelfii (papież nie podał mi nazwiska Arcybiskupa), muszą być pasterzami. Nie mogą być też lewicowi – i dodał, podnosząc obie ręce – a kiedy mówię lewicowi, mam na myśli homoseksualni. Logika korelacji między byciem lewicowcem a byciem homoseksualistą umknęła mi i nie dodałem nic więcej.

Zaraz po tym, papież spytał mnie w podstępny sposób: Kim jest kardynał McCarrick? Odpowiedziałem mu z całkowitą szczerością, a nawet naiwnością: Ojcze Święty, nie wiem ile wiesz na temat kardynała McCarrick’a, ale jeśli spytasz Kongregację ds. Biskupów, dowiesz się, jak duże akta posiadają na jego temat. Zniszczył pokolenia seminarzystów i księży, dlatego papież Benedykt XVI nakazał mu oddać się wyłącznie modlitwie i pokucie. Papież nie wypowiedział się w najmniejszym stopniu na ten temat. Na jego twarzy nie było widać zaskoczenia, jakby już wiedział o tym od jakiegoś czasu i natychmiast zmienił temat. Ale później pomyślałem, co papież miał na celu zadając mi pytanie: Kim jest kardynał McCarrick? Wyraźnie chciał się dowiedzieć, czy byłem sojusznikiem McCarrick’a czy nie.

Po powrocie do Waszyngtonu wszystko stało się dla mnie jasne. Pomogło mi w tym wydarzenie, które miało miejsce kilka dni po moim spotkaniu z papieżem Franciszkiem. Kiedy Mark Seitz został nowym biskupem w diecezji El Paso dn. 9 lipca 2013 roku, wysłałem pierwszego radcę, prałata Jean-Francois Lantheaume. Tego samego dnia udałem się do Dallas na międzynarodowe spotkanie dotyczące bioetyki. Kiedy prałat Lantheaume wrócił, powiedział mi, że w El Paso poznał kardynała McCarrick’a, który wziął go na stronę i powiedział niemalże te same słowa, które papież skierował do mnie w Rzymie: Biskupi w Stanach Zjednoczonych nie mogą być ideologizowani. Nie mogą być prawicowi, muszą być pasterzami… Byłem zdumiony! Było zatem jasne, że te same słowa, które skierował do mnie papież 21 czerwca 2013 roku wybrzmiały z ust kardynała McCarrick’a. Wzmiankę papieża “nie jak Arcybiskup Filadelfii”, można przypisać McCarrickowi, ponieważ doszło do dużej kłótni między nimi dwoma, w związku z dopuszczeniem do Komunii pro-aborcyjnych polityków. Otóż, komunikując się z biskupami, McCarrick zmanipulował list ówczesnego kardynała Ratzingera, zezwalając na Komunię pro-aborcyjnym politykom. Wiedziałem również, że niektórzy kardynałowie tacy jak Mahony, Levada i Wuerl byli ściśle związani z McCarrickiem, sprzeciwiali się nominacjom dokonywanym przez papieża Benedykta na ważnych stanowiskach w Filadelfii, Baltimore, Denver czy San Francisco.

Papież nie był zadowolony z pułapki, jaką miała być rozmowa nt. McCarrick’a 23 czerwca 2013 roku. Kilka miesięcy później Papież Franciszek wyznaczył dla mnie audiencję, której udzielił mi 10 października 2013 roku. Tym razem tematem był drugi z jego protegowanych – kardynał Donald Wuerl. Zapytał mnie: “Jaki jest kardynał Wuerl? Dobry czy zły?” Odpowiedziałem: “Ojcze Święty, nie powiem Ci, czy jest dobry czy zły, ale powiem Ci dwa fakty” Fakty te dotyczą Wuerla – to nieostrożność duszpasterska prowadząca do nienormalnych odchyleń na Uniwersytecie Georgetown oraz zaproszenie przez Archidiecezję Waszyngtońską młodych aspirantów do kapłaństwa na spotkanie z McCarrickiem. Papież ponownie nie wykazał żadnej reakcji.

Stało się jasne, że od czasów wyborów papieża Franciszka, McCarrick wolny od wszelkich ograniczeń czuł się swobodnie. Ciągle podróżował dając wykłady i wywiady. Wspólnie z kardynałem Rodriguezem Maradiagą, zostali głównymi zarządzającymi, a co za tym idzie mieli władzę absolutną, w sprawie powołań do amerykańskich kurii. Został również najbardziej poważanym doradcą w Watykanie w sprawach relacji z administracją Obamy. To wyjaśnia, dlaczego papież zastąpił kard. Burke’a Wuerlem, robiąc z niego członka Kongregacji ds. Biskupów oraz mianował Cupicha zaraz po tym jak został kardynałem. Jednocześnie nominacje Nuncjatury w Waszyngtonie zniknęły z wizerunku mianowania biskupów. Ponadto, Franciszek wyznaczył brazylijczyka Ilsona de Jesusa Montanariego – przyjaciela jego prywatnego argentyńskiego sekretarza Fabiana Pedacchio – jako sekretarza tej samej Kongregacji ds. Biskupów i Sekretarza Kolegium Kardynałów, nominując go odrazu z funkcji zwykłego urzędnika na Sekretarza Arcybiskupa. Coś niespotykanego na tak ważnej pozycji!

Spotkania Blase’a Cupicha z Chicago i Josepha W. Tobina z Newark były organizowane przez McCarrick’a, Maradiagę i Wuerla, których łączyły niegodziwe nadużycia pierwszego i przynajmniej nadużycia dwóch pozostałych. Ich nazwiska nie znajdowały się pośród nazwisk Nuncjatury Chicago i Newark.

Jeśli chodzi o Cupicha, nie można nie zauważyć jego ostentacyjnej arogancji i bezczelności, z jaką zaprzecza dowodowi, który jest dziś oczywisty dla wszystkich: mianowicie, 80% wykrytych nadużyć zostało popełnionych przeciwko młodym, dorosłym osobom przez homoseksualistów, którzy szkodzili swoim ofiarom, jednocześnie mając układy z władzą.

Kiedy Cupich przejął kurię w Chicago, gdzie byłem obecny jako przedstawiciel papieża, Cupich zażartował, że z pewnością nie należy spodziewać się nowego arcybiskupa, który będzie chodzić po wodzie. Prawdopodobnie byłoby mu łatwo zostać z nogami na ziemi, gdyby nie próbował wywrócić rzeczywistości do góry nogami, zaślepion pro-gejowską ideologią, jak oświadczył w America Magazine. Chcąc zaprezentować swoją szczególną wiedzę, będąc prezesem Komitetu Ochrony Dzieci i Młodzieży USSCB, stwierdził, że głównym problemem w kryzysie wykorzystywania seksualnego przez duchownych nie jest homoseksualizm, a takie twierdzenia powodują odwracanie wzroku od prawdziwego problemu jakim jest klerykalizm. Na poparcie tej tezy Cupich w “dziwny sposób” próbuje odnieść się do wyników badań, które przeprowadzone były w szczytowym momencie kryzysu wykorzystywania seksualnego nieletnich w 2000 roku. Wtedy to Cupich “szczerze” zignorował fakt, że wyniki tego śledztwa zostały w całości odrzucone. Kolejne niezależne raporty autorstwa John Jay College of Criminal Justice w 2004 i 2011 roku stwierdzają, że 81% ofiar w przypadkach molestowania seksualnego stanowią chłopcy i mężczyźni. I faktem są słowa o. Hansa Zollnera SJ – Prorektora Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego, Prezesa Centrum Ochrony Dziecka oraz Członka Komisji ds. Ochrony Małoletnich, który udzielił wywiadu dla gazety La Stampa mówiąc, że “w większości przypadków jest to kwestia nadużyć homoseksualnych”.

Mianowanie McElroya w San Diego również było założone z góry. Kardynał Parolin nakazał mi, jako Nuncjuszowi: “Zarezerwuj posadę w San Diego dla McElroya”. McElroy doskonale zdawał sobie sprawę z nadużyć McCarrick’a, czemu dowodzi napisany przez Richarda Sipe’a list do McElroya 28 lipca 2016 roku.

Te postacie są ściśle związane z osobami, które należą do frakcji dewiantów w Towarzystwie Jezusowym, niestety dziś jest to większość, która była powodem trosk Pawła VI i późniejszych papieży. Wystarczy wziąć pod uwagę o. Roberta Drinana SJ, który został wybrany cztery razy do Izby Reprezentantów i był zagorzałym zwolennikiem aborcji. Lub o. Vincent O’Keefe – jeden z głównych promotorów The Land O’Lakes Statement z 1967 roku, który poważnie naruszył katolicką tożsamość szkół wyższych i uniwersytetów w Stanach Zjednoczonych. Należy zauważyć, że McCarrick, ówczesny prezydent katolickiego uniwersytetu w Puerto Rico również uczestniczył w tym niepomyślnym przedsięwzięciu, które było bardzo szkodliwe dla formowania się sumień amerykańskiej młodzieży, co miało związek ze skrzywionym skrzydłem jezuitów.

Ojciec James Martin SJ, doceniany przez wyżej wymienionych, w szczególności przez Cupicha, Tobina, Farrella i McElroy’a, konsultor Sekretariatu ds. Komunikacji znany z promowania agendy LGBT, która ma na celu zdeprawować młodych ludzi, którzy wkrótce zbiorą się na Światowym Spotkaniu Rodzin w Dublinie, to nic innego jak smutny przykład wyżej wspomnianego zepsutego skrzydła Towarzystwa Jezusowego.

Papież Franciszek wielokrotnie prosił o całkowitą jawność Kościoła i biskupów, a wiernych o to, aby działali z parezją. Wierni na całym świecie żądają również takich samych, przykładnych działań od Franciszka. Musi uczciwie stwierdzić, kiedy po raz pierwszy dowiedział się o zbrodniach dokonanych przez McCarrick’a, który dopuścił się nadużycia władzy wobec seminarzystów i kapłanów.

W każdym razie Papież dowiedział się o tym ode mnie 23 czerwca 2013 roku i mimo to nadal go chronił. Nie wziął pod uwagę sankcji Benedykta XVI i uczynił jego oraz Maradiagę swoimi doradcami.

Ten ostatni, Maradiaga, czuje się tak pewnie u boku papieża, że jako “plotki” odrzuca apele dziesiątek jego seminarzystów, którzy znaleźli odwagę, aby napisać do niego po tym, jak jeden z nich próbował popełnić samobójstwo w związku z nadużyciami homoseksualnymi w seminarium.

Do tej pory wierni dobrze zrozumieli strategię Maradiagi: obrażać ofiary, kłamać by ukryć nadużycia władzy i złe zarządzanie kościelnymi nieruchomościami, a także katastrofy finansowe, nawet stosunki wobec przyjaciół, jak w przypadku ambasadora Hondurasu Alejandro Valladaresa, byłego dziekana korpusu dyplomatycznego Stolicy Apostolskiej.

W przypadku byłego biskupa pomocniczego Juana Jose Pineda, po artykule opublikowanym w [języku włoskim] cotygodniowym L’Espresso w lutym, Maradiaga stwierdził w gazecie Avvenire: “Biskup Pineda był moim pomocnikiem. Prosił o wizytę, ponieważ chciał “oczyścić” swoje imię po tym, jak kierowano w jego stronę wiele oszczerstw.” Teraz, jeśli chodzi o Pinedę, jedyną rzeczą jaka została upubliczniona na jego temat to rezygnacja. Po prostu został zaakceptowany, a więc żadna odpowiedzialność nie spadła ani na niego ani na Maradiagę.

W imię przejrzystości, tak bardzo okrzykniętej przez papieża Franciszka raport, który dostarczony został bezpośrednio papieżowi przez argentyńskiego biskupa Alcidesa Casaretto ponad rok temu musi zostać upubliczniony.

Finalnie, niedawne powołanie na stanowisko arcybiskupa Edgara Peña Parra również wiąże się z Hondurasem, a więc i z Maradiagą. W latach 2003-2007 Peña Parra pracował jako doradca w Nuncjaturze Tegucigalpa. Jako Delegat do Reprezentacji Pontyfikatu otrzymywałem niepokojące informacje na jego temat.

W Hondurasie powtórzy się skandal tak wielki, jak ten w Chile. Papież broni swojego człowieka, kard. Rodrigueza Maradiagę do samego końca, tak jak uczynił to z biskupem Juanem de la Cruz Barrosem, którego sam mianował biskupem Osorno wbrew radom chilijskich biskupów. Najpierw obraził ofiary, które były wykorzystywane. Potem, gdy został zmuszony przez media i bunt ze strony ofiar i wiernych z Chile, stwierdził, że został źle poinformowany tworząc tym samym fatalną sytuację dla Kościoła i wiernych w Chile, jednak wciąż chronił dwóch chilijskich kardynałów – Ezzatiego i Errazurizego.

Nawet w całej, tragicznej aferze McCarricka zachowanie papieża Franciszka nie było inne. On przynajmniej 23 czerwca 2013 roku wiedział, że McCarrick notorycznie nadużywa władzy. Chociaż wiedział, że jest zepsutym człowiekiem. Jednak chroni go do samego końca. Udzielił McCarrickowi rady, która z pewnością nie była inspirowana zdrowymi intencjami i miłością do Kościoła. Dopiero gdy został zmuszony przez raport nadużyć wobec nieletnich i przez ponowne naciski mediów podjął działania [dotyczące McCarrick’a] zachowując wizerunek w mediach.

Obecnie w Stanach Zjednoczonych wzrasta głos świeckich, do których dołączają biskupi i kapłani, którzy proszą wszystkich, którzy przez swoje milczenie ukryli mordercze zachowania McCarrick’a lub wykorzystali jego pozycję do rozwoju własnej kariery i promowania swoich postulatów. Prywatne ambicje i poczucie władzy nie powinny mieć miejsca wśród duchownych.

Jednak to nie wystarczy, aby uzdrowić sytuację niezwykle poważnego, niemoralnego zachowania kleru: biskupów i kapłanów. Czas nawrócenia i pokuty musi zostać ogłoszony. Cnota czystości musi powrócić w seminariach i duchowieństwie. Korupcja prowadząca do niewłaściwego wykorzystania zasobów Kościoła, namnażająca liczbę ofiar wśród wiernych musi być zwalczana. Zachowania homoseksualne muszą być potępione. Siatki homoseksualne w Kościele muszą zostać wykorzenione, jak Janet Smith, profesor Teologii Moralnej w Seminarium Duchownym Najświętszego Serca w Detroir ostatnio napisała: “Problem nadużycia kleru nie może być rozwiązany po prostu poprzez rezygnację niektórych biskupów, a tym bardziej przez biurokratyczne dyrektywy. Głębszy problem tkwi w homoseksualnych sieciach wewnątrz kleru, które trzeba wykorzenić.” Te homoseksualne sieci, które są obecnie powszechne w wielu diecezjach, seminariach, zakonach itp., działają w tajemnicy i mają moc macek ośmiornicy dusząc niewinne ofiary oraz powołania kapłańskie, a tym samym duszą cały Kościół.

Wzywam wszystkich, a zwłaszcza biskupów, do zabrania głosu, aby przerwać ten spisek milczenia, który jest tak szeroko rozpowszechniony. Wzywam, aby zgłaszać przypadki nadużyć, o których wiedzą media i władze.

Zwróćmy uwagę na najsilniejsze przesłanie, jakie św. Jan Paweł II zostawił nam jako dziedzictwo: Nie lękajcie się! Nie lękajcie się!

W swojej Homilii w 2008 roku, papież Benedykt XVI w Święto Objawienia Pańskiego przypomniał nam, że plan Ojca, jakim jest Zbawienie, został w pełni objawiony i urzeczywistniony w tajemnicy śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Należy to przyjąć z zadowoleniem w historii ludzkości, która jest zawsze historią wierności ze strony Boga i niestety także niewierności naszej, ludzkiej strony. Kościół, jako depozytariusz błogosławieństwa Nowego Przymierza, które zapisane jest we krwi Baranka jest święte, ale składa się z grzeszników. Jak napisał św. Ambroży: Kościół jest “immaculata ex maculatis”, jest święty i bez skazy w swojej ziemskiej podróży, ale składa się z ludzi splamionych grzechem.

Pragnę przypomnieć tę niepodważalną prawdę świętości Kościoła wielu ludziom, którzy tak właśnie byli głęboko zgorszeni obrzydliwym i świętokradczym zachowaniem byłego arcybiskupa Waszyngtonu, Theodore McCarrick’a. Przez poważne, niepokojące i grzeszne zachowanie papieża Franciszka i przez spisek milczenia tak wielu kapłanów, którzy są kuszeni opuszczeniem Kościoła i oszpeceni tak wieloma aktami hańby.

W Anioł Pański w niedzielę, 12 sierpnia 2018 r., Papież Franciszek wypowiedział te słowa: Każdy jest winny za dobro które mógł uczynić i tego nie zrobił… Jeśli nie przeciwstawimy się złu, milcząco je karmimy. Musimy interweniować tam, gdzie szerzy się zło; bo zło szerzy się tam, gdzie brakuje śmiałych chrześcijan którzy przeciwstawiają złu dobro”.

Jeśli jest słusznym uznanie tego za poważną moralną odpowiedzialność dla każdego wyznawcy, to o ile bardziej zasadnicze jest to dla najwyższego pasterza Kościoła, który w sprawie McCarricka nie tylko nie sprzeciwiał się złu, ale sam współdziałał w robieniu zła z kimś o kim wiedział, że był głęboko zdeprawowany. Słuchał rad kogoś, kogo dobrze znał jako zboczeńca, a więc mnożył swoim autorytetem zło czynione przez McCarricka. A ilu innych złych pasterzy Franciszek wciąż wspiera w ich aktywnym niszczeniu Kościoła!

Franciszek zrzeka się mandatu, który Chrystus dał Piotrowi, aby potwierdzić przymierze. Przez swoje działania dzieli, wprowadza w błąd i zachęca wilki, aby te oddzielały owce od stada Chrystusa.

W tej niezwykle dramatycznej chwili dla Kościoła powszechnego musi on uznać swoje błędy i zgodnie z pryncypialną zasadą zerowej tolerancji, papież Franciszek musi być pierwszym dającym dobry przykład dla kardynałów i biskupów, którzy ukryli nadużycia McCarricka i zrezygnować ze stanowiska wraz z nimi wszystkimi .

W przerażeniu i smutku nad ogromem tego, co się dzieje, nie traćmy nadziei! Dobrze wiemy, że ogromna większość naszych pasterzy przeżywa swoje powołanie z wiernością i oddaniem.

Właśnie w chwilach wielkiej próby łaska Pana objawia się w obfitości i sprawia, że Jego nieograniczone miłosierdzie jest dostępne dla wszystkich; ale jest ona przyznawana tylko tym, którzy naprawdę okazują skruchę i szczerze postanawiają poprawę. Jest to dogodny czas, aby Kościół wyznał swoje grzechy, nawrócił się i rozpoczął pokutę.

Módlmy się wszyscy za Kościół i za Papieża, pamiętajmy, ile razy on nas prosił o modlitwę w swojej intencji.

Odnówmy wiarę w Kościół, naszą Matkę: “Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół!”

Chrystus nigdy nie porzuci Swego Kościoła! Wytworzył go w Swojej Krwi i nieustannie ożywia Swoim Duchem!

Maryjo, Matko Kościoła, módl się za nami!

Maryjo, Dziewico i Królowo, Matko Króla chwały, módl się za nami!

Rzym, 22 sierpnia 2018 r.

Dokument w języku angielskim: https://assets.documentcloud.org/documents/4784141/TESTIMONYXCMVX-XENGLISH-CORRECTED-FINAL-VERSION.pdf

Komentarze

Adam Szabelak

Działacz Młodzieży Wszechpolskiej od 2014 roku. Organizator m.in. turnieju piłkarskiego "Cześć Ich pamięci!" i współorganizator Radomskiego Konwentu Polskiej Popkultury - KonRad. Zainteresowania: geopolityka, wędrowanie, gry "bez prądu", niszowa piłka nożna.