Szymon Kasiński: Zmiana Ustawy o Broni i Amunicji | Narodowcy.net

Szymon Kasiński: Zmiana Ustawy o Broni i Amunicji

W ostatnich tygodniach środowiskiem strzeleckim wstrząsnęła propozycja nowej Ustawy o Broni i Amunicji. Echa burzy wywołanej rządowym projektem zmian w dostępie do broni dotarły również mediów głównego nurtu i zaowocowały serią artykułów bądź programów telewizyjnych.


Żeby zrozumieć, na czym polega forsowana ukradkiem przez MSWiA nowelizacja Ustawy o Broni i Amunicji konieczne jest najpierw zrozumienie aktualnego stanu prawnego, tego jak pozwolenie na broń uzyskuje się dzisiaj.

Poprzednia nowelizacja UoBiA – Ustawy o Broni i Amunicji, potocznie zwanej ‘ubojką’ – miała miejsce w 2011 r. Trochę przypadkowo, nie zwracając większej uwagi na wprowadzone zmiany, posłowie praktycznie wszystkich partii przepchnęli wówczas akt prawny, który w końcu, po latach, unormował posiadanie broni w Polsce.

Ukrócona została samowola urzędnicza – od teraz każda osoba, która wykazała ‘ważny powód posiadania broni’ mogła uzyskać pozwolenie, o ile tylko spełniała podstawowe warunki: była zdrowa psychicznie i fizycznie, niekarana, o dobrej opinii w miejscu zamieszkania, wykazywała ów ‘ważny powód’ i zdała egzamin z posługiwania się bronią.
Katalog popularnych powodów jest prosty – bycie myśliwym, strzelcem sportowym, kolekcjonerem broni. Ponadto – istnieje pozwolenie na broń do ochrony osobistej, pozwolenie pamiątkowe itp. By zostać myśliwym – należało zapisać się do PZŁ. By zostać sportowcem – do klubu zrzeszonego w Polskim Związku Strzelectwa Sportowego. Kolekcjonerem – do dowolnego stowarzyszenia kolekcjonerskiego.

Pokrótce – gdy obywatel chciał uzyskać możliwość zakupu broni, to po zapisaniu się do jednego z wyżej wymienionych bytów, zdaniu egzaminów, wydaniu od kilkuset do kilku tysięcy złotych i kilku tygodniach procedowania wniosku na Policji, otrzymywał pozwolenie.

Ta sytuacja jest solą w oku wielu (acz przyznać należy uczciwie – nie wszystkich) funkcjonariuszy policji, zaangażowanych w procedury wydawania pozwoleń na broń. Przez lata funkcjonowania ustawy, częstymi były przypadki naginania prawa przez poszczególne Wydziały Postępowań Administracyjnych Komend Wojewódzkich Policji. Co zabawne – każdy z nich działał w inny, nieskoordynowany sposób. I w ten sposób, gdy jeden Wydział odmawiał wysyłania dokumentacji pocztą, inny wymagał pojawienia się na komendzie z bronią podczas rejestracji, kolejny nie chciał pozwolić sportowcowi na posiadanie broni danego typu ‘bo Panu się nie przyda’, a katowiccy funkcjonariusze wysyłali na dodatkowe badania psychiatryczne kierowców którzy dostali w przeszłości jakikolwiek mandat.
Dzięki konsolidacji środowiska strzeleckiego, dogłębnej znajomości zarówno UoBiA, jak i Kodeksu Postępowania Administracyjnego, sytuacja zaczęła się normować, a strzelcy – czasem spokojną rozmową, czasem skargą i postępowaniem sądowym ‘wychowali’ wielu funkcjonariuszy.

Zaczęło się robić normalnie. Policja wydawała kolejne tysiące pozwoleń (np. 5 tysięcy nowych pozwoleń sportowych w 2006 roku), strzelcy kupowali broń, która ich interesowała: sportową bocznego zapłonu – o małej mocy – do rywalizacji w konkurencjach tarczowych, broń do widowiskowych konkurencji dynamicznych, czy powojskowe pistolety i karabiny do kolekcji – takie jak powszechnie znanego kałasznikowa czy oglądaną wielokrotnie w ‘Czterech pancernych’ pepeszę. Co ważne – ta broń zawsze pozbawiona jest możliwości strzelania seriami – bo broń automatyczna wedle ustawy była przeznaczona tylko dla firm szkoleniowych.

Nie jest idealnie – w ustawie jest sporo błędów, nierzadko wykluczających się zapisów – gdzie jeden paragraf zabrania, a drugi pozwala na określone działanie, niezdefiniowanych pojęć – ale przez lata udało się wypracować odpowiednią interpretację ustawy.

Środowisko strzeleckie podnosiło konieczność zmian w prawie – by ustawę po prostu poprawić, pozbawić jej wad. Prace zostały zintensyfikowane, gdy Komisja Europejska, przy znacznym wkładzie komisarz Bieńkowskiej, zobowiązała Polskę do zaimplementowania w naszym prawie unijnej dyrektywy dotyczącej broni. Dyrektywy która, w teorii, miała ujednolicić prawo europejskie, w rzeczywistości jednak, w imię walki z terroryzmem, miała ograniczyć posiadanie broni przez legalnych posiadaczy. Argument, że terroryści i przestępcy z reguły wykorzystują broń nielegalną, zdobywaną na czarnym rynku, i żaden z nich dyrektywą się nie przejmie do Komisji nie trafił.

Powstała wówczas i została zgłoszona przez posłów Kukiz 15, ustawa autorstwa Fundacji Rozwoju Strzelectwa w Polsce. Ustawa, zdaniem niektórych, posiadająca swoje wady, ale przede wszystkim porządkująca prawodawstwo, pozbawiona wad poprzedniej ustawy. Co najważniejsze – w pełni implementująca unijną dyrektywę, w taki sposób, aby jak najmniej zaszkodzić posiadaczom broni.

Oczywiście ustawa była procedowana tak, jak przyzwyczaiła nas aktualnie rządzące partia – jako niepochodząca od rządu czy partii sprawującej władze, tylko od opozycji (albo nie daj Boże – obywateli) trafiła do sejmowej zamrażarki, gdzie najpewniej dokona żywota.

Po kilku miesiącach ciszy – w trakcie których strzelcy, w trybie dostępu do informacji publicznej, dopytywali MSWiA czy robi coś w celu implementacji unijnej dyrektywy (odpowiedź była negatywna), jak dżin z butelki, w sierpniu 2018 roku, pojawiły się projektowane zmiany w UoBiA. Co zastanawiające – nie jako nowelizacja UoBiA. Zmiany zostały znienacka, w środku sezonu urlopowego, ‘dorzucone’ do procedowanego od wielu miesięcy projektu ustawy o obrocie koncesjonowanym – dotyczącej sprzedaży materiałów wybuchowych, broni, sprzętu wojskowego przez firmy się tym zajmujące. Zmiany wrzucono do ustawy, która – mimo pozornej zbieżności – nie ma żadnego związku z UoBiA. Zmiany w ilości kilkudziesięciu stron tekstu pojawiły się w ustawie z dnia na dzień, a zainteresowanym – klubom strzeleckim, związkom sportowym, łowieckim, kolekcjonerom – dano 10 dni na zapoznanie się i zaopiniowanie.
Nikt spośród osób zaangażowanych w ruch strzelecki nie uwierzył, że to przypadek – tym bardziej że pojawiły się informację o tym, że przepisy, określane przez znawców jako gniot, były pisane przez funkcjonariuszy Policji.

Co tak oburzyło strzelców – nie jest proste opisanie wszystkich aspektów zmian osobom nieznającym w pełni dotychczasowych realiów, jednak znaczna część z nich nawet dla laika jest po prostu głupia, nielogiczna. Co gorsza – MSWiA, argumentując zmiany koniecznością implementacji unijnej dyrektywy, będąc bardziej papieską od papieża, wprowadziło przepisy znacznie bardziej restrykcyjne, niż wymagała tego Unia.

By uświadomić sobie głupotę implementowanych wprost unijnych przepisów, wystarczy jednak kilka przykładów.

Magazynki

Nowe, narzucone przez Komisję Europejską przepisy zabraniają posiadaczom broni posiadania magazynków o ‘dużej pojemności’. Czym jest ta ‘duża pojemność’ ? Są to, wbrew nazwie, magazynki o standardowej pojemności – która dla karabinów wynosi z reguły ok. 30 pocisków, dla pistoletów – nawet 20. Komisja Europejska, rękami MSWiA zabrania polskim strzelcom posiadania magazynków do karabinów większych niż 10 pocisków.
Jak ma to wpłynąć na bezpieczeństwo – skoro magazynki o pojemności większej niż 10 nabojów wciąż będą dostępne na rynku – bo prawo zabrania ich posiadania tylko posiadaczom legalnej broni. Doprowadzi to do sytuacji, gdy legalny posiadacz broni będzie zagrożony karą za posiadanie magazynków, a potencjalny terrorysta, nie posiadajacy przecież legalnej broni – kupi je na Allegro.
Nie wspominając o tym, że przepisy taki prosto ominąć – wystarczy, że broń będzie należała do posiadacza pozwolenia, a magazynki zakupi jego żona, pozwolenia nieposiadająca – i wszystko staje się legalne.

Badania

Dzisiaj, by posiadać broń, należy przejść jednorazowe badania lekarskie. Rząd postanowił zobowiązać wszystkich posiadaczy broni do badania się co 5 lat – oczywiście nie argumentując w żaden sposób czemu ma służyć ten wymóg. Co ciekawe – przeciwko obowiazkowym, regularnym badaniom psychologicznym policjantów występowała np. Naczelnik Wydziału Psychologów KGP, stwierdzając, że są nieskuteczne, i bezcelowe. Dlaczego funkcjonariusze podlegli MSWiA noszący broń na co dzień nie są zmuszani do badań, a zobowiązuje się do nich normalnych, strzelających od czasu do czasu na strzelnicy obywateli ? Tego nie wiemy.

Noszenie broni

Skoro przy noszeniu broni jesteśmy – tutaj również doszło do zmian. Krótko mówiąc – pozbawiono posiadaczy broni sportowej możliwości noszenia przy sobie załadowanej, gotowej do użycia broni palnej. Od kilku lat było to możliwe i chwalone przez strzelców. Wielu z nich, w drodze na zawody czy trening przewoziło ze sobą po kilka sztuk broni – wartych nawet kilka-kilkanaście tysięcy złotych, i będących łakomym kąskiem dla grup przestępczych. Sama świadomość tego, że posiadacz broni może jej w każdej chwili użyć, by bronić siebie, rodziny, mienia była odstraszająca dla przestępców. Nowymi przepisami MSWiA czyni ukłon w stronę grup przestępczych.

Co istotne – ministerstwo zabroniło przemieszczania broni palnej kolekcjonerskiej, bez specjalnej zgody policji. To oznacza de facto śmierć kolekcjonowania broni w Polsce – bo teraz każdy wyjazd na pokaz, wystawę będzie wymagał udania się na Policję i proszenie o zgodę. Co więcej – wielu strzelców wykorzystywało broń kolekcjonerską do treningu strzeleckiego – zwłaszcza w sytuacji, gdy Policja nie chciała pozwolić im na posiadanie większej ilości broni sportowej bądź nie byli oni zainteresowani regularnymi startami w zawodach, a jedynie umiejętnością strzelania z broni.

Rejestracja broni

Kolejną bzdurą wprowadzaną przez nową ustawę jest konieczność okazania broni w trakcie rejestracji? Co to oznacza? Oznacza to, że każdy posiadacz broni, po jej zakupie, zobowiązany będzie ową broń przywieźć na policję i pokazać funkcjonariuszowi. Dotychczas wystarczyło, że broń – która i tak już znajdowała się w rejestrach policji, informacja o niej była przekazywana policji przez sklep-była rejestrowana na podstawie dowodu sprzedaży. W ubiegłych latach nie doszło do żadnego przypadku gdy ten system nie zadziałał i np. do obrotu wprowadzono broń nielegalną. Teraz, rok do roku, strzelcy będą musieli przywieźć kilkadziesiąt tysięcy sztuk broni palnej do Wydziału Postępowań Administracyjnych, tylko po to, aby funkcjonariusz na nią zerknął. Co więcej – będą musieli uczynić to w godzinach swojej pracy, wziąć urlop, tylko w tym celu.
Czy MSWiA oszacowało koszt zwrotu kosztów dojazdu, utraconych zarobków, pensji dodatkowo zatrudnionych funkcjonariuszy – i to w momencie, gdy polska policja jest tragicznie niedofinansowana a policjanci biedują? Nie sądzę.

Oprócz wyżej wymienionych, projekt nowej ustawy jest pełen zwyczajnych bzdur – tłumaczonych bezpośrednio z angielskiego definicji, pojęć, które nie są prawnie zdefiniowane, wzajemnie wykluczających się przepisów – co jasno pokazuje, że była ona pisana na kolanie, przez dyletantów – najpewniej z Komendy Głównej Policji.

Podsumowanie

Czy po raz kolejny musimy w Polsce przyjmować złe prawo? Prawo narzucone przez UE (Czesi sprzeciwili się dyrektywie), tworzone w zaciszach ministerialnych gabinetów przez osoby często będące w przeszłości funkcjonariuszami starego systemu, osoby nieposiadające elementarnej wiedzy prawnej, znajomości tematu i języka angielskiego? Trzeba jasno powiedzieć – projekt nowelizacji ustawy o broni i amunicji, autorstwa MSWiA to bubel prawny, który przyniósłby wstyd nawet studentowi pierwszego roku prawa. Projekt nowelizacji ustawy, stworzony przez środowisko strzeleckie, a zgłoszony przez Kukiz 15, został zamrożony przez marszałka sejmu, by po cichu, tylnymi drzwiami, wprowadzić ustawę ograniczającą posiadanie broni w Polsce, rozbroić Polaków.
Tak, niestety, wygląda militaryzacja narodu i silne, obywatelskie państwo, w wykonaniu rządu Prawa i Sprawiedliwości.

 

 

Komentarze