Klaudiusz Hydrolog: Geneza zjawiska suszy w Polsce

Polska w ostatnim czasie coraz częściej musi zmagać się ze zjawiskiem suszy. Tylko w ostatniej dekadzie mieliśmy kilka lat, w których coraz większe deficyty wody pociągały za sobą negatywne konsekwencje dla rolnictwa, a co za tym idzie – dla innych sektorów gospodarki. Jakie są przyczyny takiego stanu rzeczy i jakie są czynniki, które znacząco wpływają na suszę zarówno w Polsce, jak i w bardziej lokalnej skali – na Lubelszczyźnie?

Nieścisłości terminologiczne 

W pierwszej kolejności należałoby wyjaśnić pewną zawiłość w stosowaniu pojęcia „susza”. Generalnie pojęcia tego używa się w kontekście długotrwałego czasu bez występowania opadów atmosferycznych. W terminologii hydrologicznej tego typu zjawisko nazywa się suszą atmosferyczną. Znacznie rzadziej w środkach masowego przekazu można spotkać się z określeniami dotyczącymi innych rodzajów susz. Tutaj natomiast wyróżnia się kilka etapów tego zjawiska – suszę glebową (rolniczą), hydrologiczną, hydrogeologiczną. Susza glebowa polega na znaczącym spadku wilgoci w glebie i wyczerpywaniu się zapasów wody znajdującej się w gruncie, która pobierana jest przez rośliny. Susza hydrologiczna dotyczy występowania niskich stanów wody w korytach rzecznych, zaś susza hydrogeologiczna związana jest z trwałym obniżeniem poziomu zwierciadła wód podziemnych. 

Z wymienionych rodzajów susz najmniej groźna jest susza atmosferyczna, ze względu na łatwość jej zażegnania. Najbardziej niebezpieczna jest natomiast susza hydrogeologiczna, która często rozwija się przez lata, a łagodzenie konsekwencji z niej wynikających jest bardzo trudne.

Czynniki wpływające na susze

  • Specyfika klimatu Polski – aspekt meteorologiczny 

Jest to podstawowy czynnik wpływający na suszę w Polsce. Integralną cechą naszego państwa jest bardzo specyficzne położenie geograficzne, w którym stykają się ze sobą masy powietrza formujące się nad Oceanem Atlantyckim oraz nad kontynentem europejskim i azjatyckim. Konsekwencją tego jest przejściowość warunków klimatycznych Polski, które cechują się wyjątkowo mocną zmiennością z roku na rok. O tej samej astronomicznej porze roku możemy mieć skrajnie różną pogodę (np. śnieg na majowy weekend bądź upały). Integralną częścią klimatu Polski, która znacząco determinuje ryzyko suszy jest przewaga opadów letnich nad zimowymi. Opady letnie są zazwyczaj zdecydowanie bardziej intensywne od opadów zimowych.  Przy czym jednakże czas ich trwania jest stosunkowo krótki. 

Z hydrologicznego punktu widzenia jest to wybitnie niekorzystne. Co prawda intensywne opady deszczu dostarczają pokaźnych ilości wody. Niemniej jednak woda ta nie zostanie w znacznej części zużytkowana na potrzeby rozwijających się roślin ze względu na to, iż po prostu spłynie. Dotyczy to zwłaszcza obszarów o urozmaiconej rzeźbie terenu, gleb powstałych na utworach trudno przepuszczalnych takich jak gliny i mułki. Jedynie pewna część gleb, powstałych na utworach piaszczystych polodowcowych jest w stanie „przyjąć” większą ilość wody. Niestety podczas intensywnych opadów woda ucieka do rzek, czy to drogą naturalnego spływu powierzchniowego na terenach zielonych czy też poprzez kanalizację deszczową na terenach zabetonowanych. Woda taka jest tracona bezpowrotnie. Nie zasila ona w dostatecznym stopniu bardzo istotnych zasobów wód podziemnych oraz jedynie w niewielkich ilościach zostaje zretencjonowana w stawach, jeziorach, mokradłach, zbiornikach retencyjnych. W klimatach morskich występuje przewaga opadów zimowych nad letnimi. Opady zimowe są zaś z reguły mniej intensywne, aczkolwiek trwają przez dłuższy okres czasu, dzięki czemu grunt może spokojnie absorbować wodę, co jest zdecydowanie bardziej korzystne. Co gorsza, w ostatnich dekadach obserwuje się niepokojącą tendencję do występowania bardzo intensywnych opadów, pomiędzy którymi mamy okres bezdeszczowy. Konsekwencją tego jest nie tylko widmo pogłębiającej się suszy, ale również zagrożenie powodzią ze względu na ogromny spływ wód. Z hydrologicznego punktu widzenia możemy mieć również powódź oraz suszę jednocześnie.

Warto również zwrócić uwagę na stopniowy zanik pokrywy śnieżnej podczas pory zimowej w Polsce. Pokrywa śnieżna odgrywa bardzo istotną rolę w retencjonowaniu (zatrzymywaniu) wody, która jest wykorzystywana przez rośliny w inicjalnej fazie rozwoju. W okresie wczesnowiosennym woda pochodząca ze śniegu znacząco wpływa na zapasy wody w glebie. Obecnie w Polsce mamy niemalże bezśnieżne zimy, po których przychodzi długi okres bez opadów (tak było chociażby w kwietniu 2018,2019,2020). To zaś znacząco zwiększa prawdopodobieństwo drastycznego zmniejszenia ilości, jak i jakości plonów. 

  • Ogólne niewielkie zasoby wody 

Polska posiada stosunkowo niewielkie zasoby dyspozycyjne wody. Ich wielkość wynosi około 1800 m3/rok, przy średniej europejskiej wynoszącej 4500 m3/rok. Należy ponadto podkreślić, iż gęstość sieci rzecznej w Polsce jest niewielka. Taka sytuacja dotyczy zwłaszcza Nizin Środkowopolskich. Pomimo niewielkich zasobów wodnych w Polsce jedynie niewielka część wód jest retencjonowana, zaś w okresie PRL-u dążono do tego, aby tą sytuację w jeszcze większym stopniu pogorszyć, doprowadzając do osuszania znacznej ilości gruntów pod przyszłe rolnicze zagospodarowanie terenu (w ślad za działaniami prowadzonymi w ZSRR). 

  1. Osuszanie obszarów, budowa kanałów i rowów

Prowadzenie w Polsce gospodarki wodnej oraz melioracji było rozumiane zbyt wąsko. Melioracje były prowadzone przede wszystkim jako zabiegi mające na celu obniżenie poziomu wód podziemnych w celu przekształcenia danego obszaru na użytki rolne. Często ignorowano przy tym jedocześnie warunki hydrogeologiczne danego terenu, co pociągało za sobą opłakane konsekwencje. Taka sytuacja nastąpiła chociażby na Polesiu, gdzie budowa rowów melioracyjnych spowodowała odpływ wód z tamtego terenu, co przyczyniło się do zaniku mokradeł, murszenia (degradacji) torfowisk. Tymczasem są to obszary bardzo istotne z punktu widzenia powierzchniowego retencjonowania wody. Niestety Polskę spowija bardzo gęsta sieć rowów odprowadzających wodę, ponieważ kopano je często bez głębszej refleksji i pomyślunku, czy takowy rów jest potrzebny czy też nie. Na obszarach o dużej przepuszczalności, gruntach piaszczystych tego typu rozwiązania w znacznym stopniu narażały dany obszar na częstsze występowanie suszy. W przeszłości jednakże były inne priorytety i do tych zagadnień nie przywiązywano należytej uwagi.

  • Zabetonowywanie coraz większych powierzchni 

Jest to czynnik, który dotyczy obszarów miejskich. Znaczną część struktury użytkowania terenu w miastach stanowi nieprzepuszczalne podłoże. Znacząca dysproporcja pomiędzy obszarami „zabetonowanymi” a terenami zielonymi wymusza również budowę rozgałęzionego systemu kanalizacji deszczowej w przypadku występowania intensywnych opadów deszczu w celu przeciwdziałania tymczasowego zatopienia po wystąpieniu tego typu zjawisk. Woda nie mogąca przesiąkać do gruntu może wyparować lub zostać odprowadzona do kanalizacji, a następnie do rzek. W ten sposób nie zasili ona w znaczącym stopniu zasobów wód podziemnych, które pod obszarami miejskimi są poddane presji wynikającej zarówno z ryzyka zanieczyszczenia, jak i nadmiernej eksploatacji. Zasoby wód podziemnych, zwłaszcza nad obszarami bardzo mocno zurbanizowanymi mają często mocno ograniczone możliwości zasilana. Zjawisko, w którym wody podziemne nadmiernie obniżają swój poziom pod wpływem działalności człowieka nazywa się lejem depresyjnym. 

Paweł Król

Czytaj Wcześniejszy

Adam Szabelak: Sytuacja białej ludności w RPA po 1994 roku

Czytaj Następny

G. K. Chesterton: Idea patriotyzmu

Zostaw Odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *