Kolejny protest rolników przeciwko „piątce dla zwierząt”. Jest decyzja Senatu

We wtorek 13 października rolnicy w Warszawie ponownie protestowali przeciwko „piątce dla zwierząt”. Tego samego dnia Senat zaczął obrady na temat dalszych losów tej nowelizacji.

Rolnicy zaczęli swój protest na Placu Zawiszy, skąd skierowali się w stronę Sejmu. Pomimo niesprzyjającej pogody na manifestację przybyły tysiące osób. Trudno jest ocenić frekwencję - pochód został podzielony na kilka mniejszych grup, co policja tłumaczyła obostrzeniami sanitarnymi. Służby porządkowe ostatecznie stwierdziły, że liczba protestujących wynosiła 60 - 70 tysięcy.

„Piątka dla zwierząt” jest zaproponowaną przez PiS nowelizacją ustawy o ochronie zwierząt, wprowadzającą m.in zakaz hodowli futerkowej innych zwierząt niż króliki, uboju rytualnego (chyba, że na potrzeby religijne), oraz trzymania psów na łańcuchu. Kontrowersje, zwłaszcza wśród rolników, którzy uznali je próbę niszczenia polskiego rolnictwa, wzbudziły w szczególności te pierwsze dwa przepisy.

O poprzednich protestach również pisaliśmy na naszym portalu, a także o tym, że za rolnikami ujął się wtedy nawet minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski, wyrażając swój sprzeciw wobec „piątki dla zwierząt”. To dla mnie zastanawiające, może jest jakieś drugie dno polityki Prawa i Sprawiedliwości. Ta ustawa nigdy nie była w programie partii. Przekonywałem polską wieś, że PiS stara się pilnować jej interesów. To zaowocowało i dało władzę PiS-owi i prezydentowi”– oceniał minister. Chcąc podkreślić swoją dezaprobatę wobec działań partii złożył dymisję.

Na czele wtorkowego marszu protestujący nieśli transparent z napisem: „Nie dla piątki Kaczyńskiego bo zniszczy rolnika polskiego”. Ciągnęli też figurę krowy na platformie z szarfą z napisem „Stop uczłowieczaniu zwierząt”. Skandowane było hasło: „Kaczyński – zdrajca wsi”. Solidarność z protestem wyrazili taksówkarze: zablokowali oni swoimi samochodami ruch na Alejach Jerozolimskich, którymi przemieszczał się pochód. Z relacji rolników na portalach społecznościowych wynika, że wiozące ich autobusy były zatrzymywane przez policję i przetrzymywane na poboczu.

Trudzących się gospodarką rolną reprezentowali członkowie AGROunii i Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Rolników i Organizacji Rolniczych. Wspierali ich także politycy Konfederacji, Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz działacze Młodzieży Wszechpolskiej. Lider AGROunii Michał Kołodziejczak od kilku dni mobilizował uczestników osobiście i za pomocą mediów społecznościowych. Na nagraniu umieszczonym na Facebooku nawoływał: „Niech będą nas dziesiątki tysięcy. Niech ta liczba zrobi wrażenie. Nie będzie trzeba brać gnojówki, nie będzie trzeba robić chamstwa”.

Gdy pochód dotarł już pod Sejm, zaczął się czas na przemówienia. Głos zabrali między innymi Janusz Korwin-Mikke, Władysław Kosiniak-Kamysz oraz Krzysztof Bosak. Były kandydat Konfederacji na prezydenta RP zachęcał rolników do kontynuowania nacisku na rządzących i bezkompromisowości. „Pamiętajcie, że żeby przyszedł sukces, żeby rząd ustąpił przed tymi niesprawiedliwymi prawami, które chce na was nałożyć, nasz opór musi być stały” - mówił.

Również we wtorek miały miejsce obrady w Senacie na temat nowelizacji ustawy. Wcześniej powołana Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi opowiedziała się za odrzuceniem projektu w całości. Ostatecznie głosowanie zostało przełożone na 12:30 dzień później. Senatorowie zdecydowali w nim, że nowelizacja nie zostanie odrzucona. Za jej przyjęciem było 76 biorących udział w głosowaniu, przeciw 11, a 10 wstrzymało się od głosu. Wprowadzono też poprawki - możliwy będzie ubój rytualny drobiu, a vacatio legis dla branży futerkowej przedłużono do 2,5 roku od chwili wejścia nowych przepisów w życie. O dalszym losie „piątki dla zwierząt” zdecyduje Sejm.

Taka decyzja Senatu może oznaczać, że rolnicy na warszawskim proteście nie skończą. Już w poniedziałek Sławomir Izdebski, przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Rolników i Organizacji Rolniczych zapowiedział, że są gotowi sparaliżować cały kraj.

„Jeżeli się okaże, że izba wyższa polskiego parlamentu również podniesie swoją rękę na polskich chłopów, na polskich rolników, to w najbliższym czasie Polska zostanie sparaliżowana. Dotrzemy do każdego posła, dotrzemy do każdego senatora, zablokujemy wszystkie drogi dojazdowe do Warszawy (....) Ponad 100 miejsc w Polsce zostało już zablokowanych, wizyty u posłów, wizyty u senatorów, więc wprawę już mamy i my naprawdę się nie cofniemy” - mówił Izdebski.

Źródła: narodowcy.net/kresy.pl/www.money.pl/www.polsatnews.pl

Emil Styrcz

Czytaj Wcześniejszy

“Nacjonalizmy walczą dziś z liberalnymi elitami, tak jak w XIX wieku walczyły z arystokratycznymi”. Wywiad z prof. Adamem Wielomskim

Czytaj Następny

Premiera filmu „Zabić Bura” już 20 października

Zostaw Odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *