Krzysztof Bosak o polityce wschodniej | Narodowcy.net

Krzysztof Bosak o polityce wschodniej

Sztab Krzysztofa Bosaka wyraził dla Kresów.pl swoje podejście do polityki wschodniej.

Redakcja Kresów wysłała do sztabów kandydatów na urząd prezydenta RP zapytanie o podejście do polityki wschodniej. Sztab Krzysztofa Bosaka udzielił wyczerpującej odpowiedzi:

Polityka wschodnia Polski po roku 89 jest niestety w dużej mierze obszarem niekonsekwencji, nieudolności a przede wszystkim złego nakreślenia priorytetów. Dotyczy to linii działania właściwie wszystkich rządów.

Po pierwsze, brakuje uznania podstawowego faktu, że po rozpadzie ZSRR na całym tym obszarze powstały, niekiedy po raz pierwszy w historii, państwa, które zaczęły prowadzić politykę zagraniczną zgodnie ze swoim interesem narodowym. Specyfikę polityki każdego z nich należy rozpatrywać osobno, ponieważ mają one różne, nierzadko zresztą wzajemnie sprzeczne, interesy, a przede wszystkim dalece zróżnicowaną sytuację wewnętrzną. Tymczasem w myśleniu elit rządzących państwem polskim dominowało i dominuje tendencja do maksymalnego upraszczania i ujednolicania podejścia do partnerów na wschodzie. Jest to poważny błąd, który fatalnie pokutuje zwłaszcza w odniesieniu do dwóch spośród trzech największych krajów za naszą wschodnią granicą – Białorusi oraz Ukrainy. Najeży położyć większy nacisk na dwie sprawy w tym zakresie. Po pierwsze, na większy wpływ zaplecza eksperckiego i analitycznego na bezpośrednie decyzje polityczne. Po drugie, na krytyczną rewizję dotychczasowych założeń i wypracowanie nowych, długofalowych strategii działania w odniesieniu do każdego z państw położnych za naszą wschodnią granicą z osobna.

Na bazie obiektywnie słusznego założenia, że w polskim interesie leży istnienie szeregu suwerennych państw między Polską a Federacją Rosyjską, dokonano błędnej diagnozy rozszerzającej. Przyjęto za aksjomat założenie, że należy bezkrytycznie wspierać każde środowisko, dążenie czy element polityki tych państw, które zwalczają jakkolwiek rozumiane czy nawet domniemane wpływy rosyjskie w regionie. Tymczasem Polska posiada na tym obszarze również inne, nie mniej fundamentalne, interesy, niż tylko powstrzymywanie wpływów Moskwy. Dotyczy to między innymi naszych interesów gospodarczych, ochrony i wsparcia dla naszej mniejszości narodowej ale również polityki historycznej. Wszystkie te interesy brane były w nawias i traktowane po macoszemu wobec wspomnianego wcześniej priorytetu kwestii rosyjskiej. Skutek jest taki, że Polska posiada mizerną pozycję, nie tylko polityczną, ale i gospodarczą za wschodnią granicą, nie chroni i nie wspiera należycie rodaków na Kresach a wreszcie ponosi porażki jeśli chodzi o politykę historyczną oraz tożsamościową. Celu zasadniczego, jaki sobie postawiła, również nie osiągając. Obowiązkiem nowego prezydenta będzie zmienić to nastawienie i położyć większy nacisk na pragmatykę oraz realizm w aktywności państwa polskiego w Europie Wschodniej.

Zdecydowanie zbyt słaby nacisk przez ostatnie 30 lat kładziony jest na długofalowe budowanie polskiej pozycji w omawianych państwach. Zaniedbywano tradycyjne metody jak intensywne, bilateralne kontakty, nacisk na rozszerzanie wpływów i współpracę gospodarczą czy stały monitoring oraz konsultacje polityczne. Dominowały zabiegi głównie w sferze symbolicznej i próby tworzenia meta-narracji dla całego regionu, co, nie licząc trzech krajów bałtyckich, spotykało i spotyka się z marnym rezonansem w innych stolicach. Mało kogo interesują wielkie gesty i wielkie, idealistyczne wizje gdy narody państw Europy Wschodniej muszą na co dzień borykać się z problemami o charakterze egzystencjalnym. Polscy prezydenci w minionych 30 latach wykonali wiele takich symbolicznych gestów a nawet posiadali dobre, intensywne relacje ze swoimi odpowiednikami w państwach bałtyckich czy choćby na Ukrainie. Nie można jednak powiedzieć, żeby przekładało się to na namacalne efekty w postaci trwałej pozycji Polski w tych państwach. Zabrakło podejścia systemowego, wypracowania mechanizmów i składania partnerom naprawdę konkretnych, namacalnych propozycji. Krzysztof Bosak sprawując urząd Prezydenta RP będzie dążył by w tym kierunku zamieniać polską politykę wschodnią. 

Idealistyczne podejście do relacji międzynarodowych owocuje nieelastyczną i mało efektywną polityką również w stosunku do Rosji. Dostrzegając szereg sprzecznych interesów między naszymi państwami oraz brutalność i bezwzględną konsekwencję Moskwy w zakresie realizacji własnych, trzeba zapytać o skuteczność linii przyjętej przez kolejne rządy w Warszawie na tym kierunku. Efektem usztywnionego, ale przede wszystkim pozbawionego inicjatywy stanowiska jest m.in. to, że Polska nie jest podmiotem w wielu ważnych rozmowach i rozgrywkach, jakie dotyczą regionu, choćby w sprawie statusu Donbasu czy Krymu. Najważniejsze rzeczy rozgrywają się ponad naszymi głowami nie tylko dlatego, że nie mamy odpowiedniego potencjału ale również z powodu wspomnianych braków inicjatywy i elastyczności. Rolą głowy państwa powinna być długotrwała praca nad tym by Polska z państwa rozgrywanego stała się na arenie międzynarodowej realnym graczem.

Jednym z fundamentalnych błędów jest, zwłaszcza w odniesieniu do Litwy i Białorusi, gdzie zamieszkują największe i mające największe możliwości przetrwania oraz rozwoju polskie społeczności, branie w nawias interesów kulturowych, gospodarczych i politycznych Polaków na Kresach. Na poziomie najzupełniej elementarnym, gdy mówimy o celu prowadzenia jakiejkolwiek polityki w ogóle, jest nim zabezpieczenie najbardziej żywotnych interesów wspólnoty, której ta polityka dotyczy. Polityka Polska musi dbać o interesy całej wspólnoty narodowej, nie tylko tej jej części, która zamieszkuje w obecnych granicach. Dobrym wzorcem są tutaj Węgry oraz ich polityka wobec rodaków na ziemiach utraconych w XX wieku, zwłaszcza w ostatnich dziesięciu latach. Krzysztof Bosak jako prezydent będzie korzystać m.in. z dobrych wzorców wypracowanych w tym względzie w Budapeszcie.

Po szóste a zarazem kluczowe – żeby mieć jakąkolwiek polską politykę wschodnią, musimy myśleć i działać samodzielnie. Przez ostatnich 30 lat jedynym dużym celem, jaki postawiły sobie elity okrągłostołowe, było dołączenie do struktur UE i NATO. Im dalej jednak od momentu gdy obydwa te zamierzenia zostały zrealizowane, tym bardziej widać jak płytkie były te ambicje. Zresztą środowisko ideowej prawicy, które reprezentuje nasz kandydat, wskazywało na ten problem od samego początku już w latach 90-tych. Dziś Polska nie posiada podmiotowej polityki wschodniej, ponieważ przez ostatnie dekady całość polityki zagranicznej została podporządkowana kierunkom wskazywanym w Berlinie, Brukseli i Waszyngtonie. Skutki są bardzo niekorzystne. O ile część państw na świecie stara się kształtować swoje relacje zewnętrzne ponad swój potencjał, o tyle Polska prowadzi je często poniżej swojego potencjału. Gdy Węgry i Rumunia zdecydowanie protestują przeciw ograniczaniu praw językowych ich rodaków na Ukrainie, Polska, której mniejszość dotyka ta sama sytuacja… wspiera działania Kijowa za przykładem Waszyngtonu. Gdy Białoruś prowadzi grę na obronę swojej niezależności wobec Rosji, Polska jest zadziwiająco bierna i wykonuje niewiele ruchów wobec Mińska, znów oddając pola Niemcom czy USA, które umacniają swoje wpływy w regionie. Przykładów można, niestety, mnożyć a każda, niewykorzystana okazja to straty i obniżanie polskiej pozycji w regionie.

Krzysztof Bosak reprezentuje wizję prezydentury, która w całej polskiej polityce zagranicznej postawi nacisk na fachowość, aktywność, inicjatywę, zdrowy rozsądek i twardą obronę narodowych interesów. Tych wszystkich rzeczy potrzebujemy tym bardziej w polityce wschodniej naszego państwa.

Źródło: Kresy.pl

CZYTAJ TAKŻE: MW składa doniesie do prokuratury w sprawie sztabowca Kidawy – Błońskiej, który chciał “je*ać nożem” działaczkę pro-life.

Narodowcy.net

Komentarze