Gdyby Emmanuel Macron spotkał się w drugiej turze wyborów prezydenckich z Marine Le Pen, uzyskałby przewagę jedynie czterech punktów procentowych – informuje „Le Parisien”.
Z internetowego sondażu Harris Interactive (przeprowadzonego w dniach 19-20 stycznia) wynika, że urzędujący francuski prezydent w przypadku starcia z liderką Zjednoczenia Narodowego uzyskałby w drugiej turze wyborów prezydenckich 52% głosów, a jego oponentka 48%.
W pierwszej turze, która odbędzie się w kwietniu 2022 roku, Marine Le Pen uzyskałaby poparcie rzędu 26-27% (w zależności od innych kandydatur), a Emmanuel Macron 23-24%.
Ankieterzy Harrisa ustalili, że aż co trzeci Francuz, który w pierwszej turze poparłby kandydata gaullistowskiego ugrupowania Republikanie, w drugiej turze oddałby głos na Le Pen. Połowa lewicowych wyborców w przypadku pojedynku Le Pen-Macron nie widzi sensu głosowania.
CZYTAJ TAKŻE: Jak uratować Europę? Plan Marion Maréchal-Le Pen
W poprzednim sondażu przeprowadzonym w czerwcu 2020 roku przez Ifop-Fiducial dla Sud Radio i CNews, Emmanuel Macron uzyskał 55% w drugiej turze, a Marine Le Pen 45%.
W poprzednim sondażu przeprowadzonym w czerwcu 2020 roku przez Ifop-Fiducial dla Sud Radio i CNews, Emmanuel Macron uzyskał 55% w drugiej turze, a Marine Le Pen 45%. W drugiej turze wyborów prezydenckich w maju 2017 roku Emmanuel Macron uzyskał 66,1% głosów, wobec 33,9% dla Marine Le Pen.
Jak informuje twitterowy profil Europe Elects, w ostatnich miesiącach wyraźnie wzrosła liczba osób niezadowolonych z działań prezydenta Francji. W porównaniu do października ich odsetek wzrósł o 6% do 58%. Jednocześnie odsetek osób popierających politykę Macrona pozostał niezmienny – 34%.
France, Viavoice poll:
President Macron Approval Rating
Approve: 34% (nc)
Disapprove: 58% (+6)+/- vs. 23-26 Oct.
Field work: 20-22 Jan.
Sample size: 1,001— Europe Elects (@EuropeElects) January 29, 2021
Zanik prawicy i lewicy
– Ważną przyczyną sukcesu Le Pen jest zanik we Francji klasycznej lewicy i prawicy. To środowiska, które przestały się liczyć, bo nie mają nowych pomysłów, nowych liderów. Nie zdołały wykazać, że ich implozja w 2017 r. z powodu pojawienia się Macrona nie była zjawiskiem jednorazowym – mówi „Rzeczpospolitej” Dominique Reynie, prezes prestiżowego paryskiego instytutu Fondapol.
Na to samo zwrócił uwagę Alain de Benoist w rozmowie z Nowym Ładem. Niemal całkowity rozkład „starych” partii politycznych skomentował on następująco:
„To logiczna konsekwencja kryzysu demokracji parlamentarnej. Pogłębiła się przepaść między ludem a klasą polityczną, mieszając wszystkie nurty. Ludzie stwierdzili najpierw, że polityczni reprezentanci, których sobie wybrali, nie reprezentują już niczego. Następnie przekonali się, że stare partie, tzw. „rządowe”, różnią się między sobą jedynie sposobami osiągnięcia tych samych celów. Politycy się zmieniają, dominująca ideologia pozostaje. Obywatelom brakuje alternatywy.
To sytuacja szczególnie dramatyczna dla partii lewicy, które podporządkowując się rynkowemu społeczeństwu przestały bronić interesów pracowników. Z tego wyniknął spadek frekwencji wyborczej i niezwykły wzrost ruchów populistycznych, który obserwujemy od kilku lat.
To zjawisko nie ogranicza się do Francji. Wszędzie po trochu, stare partie upadają. Jedyne mniej lub bardziej opierające się tym procesom to te, które przyjęły do swojej retoryki elementy populizmu – amerykańscy Republikanie z Donaldem Trumpem, brytyjscy Konserwatyści z Borisem Johnsonem, być może również Polska i Węgry. Rzecz w tym, że te stare partie były również nosicielami podziału na lewicę i prawicę, który znika wraz z nimi na rzecz nowych podziałów, na przykład na somewhere i anywhere (David Goodhart), przeciętnych ludzi i elity, zakorzenionych i globalistów. We Francji wybory prezydenckie 2017 roku miały charakter historyczny, ponieważ oboje uczestnicy drugiej tury, Emmanuel Macron i Marine Le Pen, nie chcieli (jakkolwiek z różnych powodów) usytuować się na osi lewica-prawica”.
CZYTAJ TAKŻE: Krzysztof Tyszka-Drozdowski: Alain de Benoist. Ponad lewicą i prawicą
Samą Le Pen de Benoist ocenił:
„Marine Le Pen ma na pewno więcej zalet, niż twierdzą jej przeciwnicy, ale ma też więcej wad, niż myślą jej zwolennicy. Stara się być rzecznikiem ludu i odcina się od podziału na prawicę i lewicę, co sprawia, że czuję do niej sympatię. Ale ona nie umie otoczyć się właściwymi ludźmi i cierpi na brak kultury politycznej. Jest też osłabiona przez osobiste kłótnie i katastrofalne zarządzanie, które doprowadziło ją na krawędź bankructwa”.
Narodowcy.net / leparisien.fr



