Doktor Mustafa Fetouri zamieścił na portalu Middle East Monitor analizę możliwości podziału terytorialnego Libii w celu zakończenia konfliktu domowego. „Kaddafi nie rozmyślał o podziale Libii, aby mógł pozostać u władzy, pomimo tego, że miał na to środki. Zamiast tego postanowił postawić się i zapłacić życiem”.
Od 2011 r. integralność terytorialna i przyszłość Libii nigdy nie były tak głęboko powiązane z losem jednej osoby, jak ma to miejsce obecnie. W 2011 r. przyszłość kraju była w dużej mierze zależna od losu jego długoletniego władcy, zmarłego Muammara Kaddafiego. Jego popierani przez NATO przeciwnicy wierzyli, że jest jedyną barierą stojącą na drodze do prosperującego gospodarczo i demokratycznego kraju. Walcząc z rebeliantami wspieranymi przez NATO, Kaddafi nie rozmyślał o podziale Libii, aby mógł pozostać u władzy, pomimo tego, że miał na to środki. Zamiast tego postanowił postawić się i zapłacić życiem. On i jego lojaliści opuścili Trypolis prawie nietknięte, tylko po to, by po nim spotkać bezprecedensowe zniszczenie.
Dzisiaj los Khalifa Haftara jest związany z losem kraju, znacznie bardziej niż za Kaddafiego. Kiedy generał Haftar rozpoczął kampanię wojskową, by „uwolnić stolicę od terrorystów”, jak stwierdził, grał zarówno o swoją przyszłość, jak i kraj. Każdy dzień, który mija, dodatkowo ogranicza jego możliwości i dodatkowo zagraża jedności Libii. Dla niego nawet trwałe zawieszenie broni, nie na własnych warunkach, ryzykuje jego rolę polityczną i może zniszczyć jego przyszłość. To wyjaśnia, dlaczego odrzucił wiele międzynarodowych połączeń w celu wstrzymania walk i powrotu do negocjacji. Zawieszenie broni w Moskwie i propozycja komisji wojskowej wysłannika ONZ do uzgodnienia warunków, to kilka przykładów. Oba zostały odrzucone przez generała.
Teraz, po doświadczeniu powtarzających się niepowodzeń na ziemi w zachodniej Libii, wyzywający generał wydaje się tracić jasność celu. Na kilka dni przed końcem świętego miesiąca Ramadan, 21 maja, jego rzecznik ogłosił przeniesienie wojsk kilka kilometrów od obrzeży Trypolisu, aby „umożliwić ludziom wymianę pozdrowień Eid”. Jednak 23 maja, w noc obchodów Eid, sam Haftar w przesłaniu dźwiękowym do swoich sił poprzysiągł kontynuować wojnę, dopóki interwencja „kolonialna” nie zostanie pokonana - nawiązanie do czasów, gdy Libia była pod kontrolą osmańską.
Najpoważniejsze oznaki powiązania jego losu z losem kraju pojawiły się pod koniec kwietnia, kiedy twierdził, że ludność Libii udzieliła mu „mandatu” do kierowania krajem. Mandat, jak twierdził Haftar, daje mu prawo do zakończenia porozumienia politycznego z 2015 r., które stworzyło Rząd Porozumienia Narodowego (GNA), z którym walczy. Chociaż jest to nieosiągalne, ogłoszenie może oznaczać, że Haftar jest podatny na pomysł rządzenia częścią Libii, do czasu, kiedy będzie mógł przejąć kontrolę nad całym krajem. Nigdy nie wypowiedział słowa „podział” i zawsze nalegał na zjednoczoną Libię, ale intencji tej nie można pominąć. Jest mało prawdopodobne, aby publicznie zażądał, aby obszary pod jego kontrolą stały się niezależnym państwem. Wolałby, aby ten wynik pojawił się jako nowa faktyczna rzeczywistość, którą Libijczycy i świat ostatecznie zaakceptują.
Pojęcie podzielonej Libii nie jest również zupełnie niespotykane na arenie międzynarodowej. Były doradca ds. Polityki zagranicznej Donalda Trumpa zasugerował go europejskiemu dyplomacie już w 2017 r. Sebastian Gorka, ekspert ds. Polityki zagranicznej, nawet nakreślił mapę kraju na serwetce, podzielonej na trzy regiony, jako rozwiązanie konfliktu. Przed uzyskaniem niepodległości w 1951 r. Libia była rzeczywiście trzema częściowo niezależnymi regionami, mianowicie Trypolitanią na zachodzie, Cyrenajką na wschodzie i Fezzanem na południu. Po obaleniu rządu Kaddafiego w 2011 r. pomysł ten jest odnawiany pod pretekstem systemu federalistycznego jako rozwiązanie skomplikowanej kwestii podziału bogactwa naftowego. Większość osób dążących do systemu federalistycznego znajduje się we wschodniej Libii i wydaje się wspierać Haftara.
Naprawdę niepokojące są dwa fakty: po pierwsze, własna przyszłość polityczna Haftara koncentruje się na pomyśle, że zajmie on Trypolis. Jeśli zawiedzie, jak się wydaje, jego popularność znacznie spadnie. To z kolei wyrzuci go z jakiejkolwiek wynegocjowanej ugody. Po drugie, innym niepokojącym znakiem jest to, że jego klęska militarna może doprowadzić do jego politycznego końca. Pozostawia to generała z jedną opcją, którą jest podział Libii na wydzielenie własnego terytorium do rządzenia. Mając na uwadze, że generał jest siedemdziesięciolatkiem z powtarzającymi się problemami zdrowotnymi, jego plan jest wrażliwy na czas.
Ten ponury scenariusz zależy w dużej mierze od zagranicznych popleczników jego i jego rywala. Podczas gdy Egipt może postrzegać podzieloną Libię jako poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa, Turcja, popierając GNA, może uznać ją za szansę na przyczółek na południowym wybrzeżu Morza Śródziemnego. Duże zaangażowanie wojskowe Turcji w wojnę w Libii można zrozumieć jedynie w szerszej regionalnej polityce tureckiej. Kontrolowanie Libii da Ankarze mocniejszy głos w regionie w ramach doktryny Niebieskiej Ojczyzny (Mavi Vatan). Mavi Vatan przewiduje dominację Turcji we wschodniej części Morza Śródziemnego, biorąc pod uwagę jej potencjał naftowy i gazowy, i jest to jeden z powodów, dla których Ankara podpisała porozumienie morskie z GNA w listopadzie 2019 r. Silna obecność Turcji w Libii również pomaga Ankarze przeciwdziałać presji Rosji na Syrię, czyniąc Libię miejscem przetargowym, który można wykorzystać przeciwko Moskwie, gdy zajdzie taka potrzeba. Rosja raczej nie zrezygnuje jeszcze z Haftara. Rosyjska eskalacja jego wsparcia jest już na horyzoncie.
Istnieją również kontrakty na odbudowę i ropa naftowa jako kolejne zachęty dla Ankary do zdobycia przyczółku w Libii. Kraj ma największe udokumentowane rezerwy ropy w Afryce, około 48 miliardów baryłek wysokiej jakości ropy naftowej, które szacuje się na ponad 150 lat. Natomiast bliskość rynków europejskich obniża koszty marketingu. Zwycięski Haftar oznacza, że będzie on kontrolował główne pola naftowe, znajdujące się we wschodniej Libii. Ropa naftowa mogłaby również uczynić pomysł podziału kraju bardziej atrakcyjnym dla wielu graczy, w tym najprawdopodobniej samego Haftara.
Mustafa Fetouri jest libijskim dziennikarzem niezależnym. Jest laureatem unijnej nagrody Freedom of the Press.



