Michał Goliński: Joker – recenzja

I po Oscarach. „Joker” zgarnia aż dwie statuetki. Pod koniec grudnia osiągnął 1 mld przychodu na świecie. Ludzie go pokochali, lecz krytycy na całym świecie niekoniecznie. Jestem już po drugim seansie i zapraszam do przeczytania mojej recenzji filmu w reżyserii Todda Philipsa.

Od tej chwili zachęcam czytelnika najpierw obejrzeć film, jeśli tego jeszcze nie zrobił.

Film opowiada o Arhurze, żyjącym z matką niespełnionego komika, który pracuje jako klaun, próbując wiązać koniec z końcem. Arthur cierpi na rzadkie zaburzenie, które powoduje kompulsywny śmiech (zespół rzekomoopuszkowy) w stresujących sytuacjach. Podczas pracy w szpitalu wypada mu broń, którą podarował mu jeden z pracowników, przez co traci pracę. Przez cały drugi akt dowiadujemy się, że życie głównego bohatera jest zbudowane na kłamstwie, m.in. adopcja przez chorą psychicznie matkę, jego związek to fikcja oparta na fantazjach, a Thomas Wayne nie jest jego biologicznym ojcem. Sceniczny wizerunek klauna, który tworzy, staje się także symbolem antybogackiego ruchu po tym, jak główny bohater zabija trójkę mężczyzn próbujących go skatować. Ostatecznie szczytowy moment w filmie (climax) to moment wystąpienia w telewizyjnym show, gdzie przyznaje się do morderstwa na swoich oprawcach i zabija na wizji prowadzącego program, która swoją drogą w filmie przedstawiona jest jako na wpół ojcowska figura dla bohatera. Ostatecznie staje się symbolem ulicznych zamieszek, będące wynikiem coraz gorszej sytuacji w Gotham City.

Joker to tragiczna opowieść o człowieku. któremu nie da się pomóc, a prawie każda osoba, którą napotyka w filmie, odtrąca go bądź krzywdzi. W późniejszej części filmu dowiadujemy się, że za jego stan mentalny odpowiada jego (również niezrównoważona) przybrana matka, która wraz z konkubentem znęcała się nad nim w dzieciństwie, przez co doświadczył głębokiej traumy, która zaowocowała schorzeniem wywołującym kompulsywny śmiech.

Joker w dziełach popkultury jest reprezentowany bardzo różnie – od ekstrawaganckiego rzezimieszka w pierwszych komiksach o Batmanie po anarchistycznego terrorystę (The Dark Knight Nolana), ale zawsze nierozłączną jego cechą, którą przejawia na łamach komiksów czy na wielkim ekranie, jest hołdowanie nihilizmu, anarchizmu i manifestacja swojego cienia.

Pojęcie cienia zostało ukute przez Carla Junga, szwajcarskiego psychologa, którego na nowo rozsławił (jak i samo pojęcie) znany powszechnie Jordan Peterson. Cień jest (chrześcijanom znany szerzej jako grzech pierworodny) naszą zwierzęcą, podświadomą, niszczycielską częścią nas, wypieraną ze świadomości. Według Junga celem każdej jednostki, która chce rozwinąć dojrzałą osobowość, powinna być akceptacja jego istnienia, a następnie poskromienie i zintegrowanie go z naszym ego (świadomością). Taki stan rzeczy pozwala stworzyć jaźń, czyli w pełni wypracowaną, stabilną psychologicznie i duchowo osobowość. Pełna świadomość tego, że tkwi w każdym z nas ciemna strona, pozwoli nam w pełni nabrać poczucia wartości i umiejętnie przejść przez życie jako licząca się jednostka, a nie popychadło.

Film świetnie uchwycił ten aspekt, bo jeśli nie jesteś zdolny do przemocy, to jesteś pierwszy w kolejce, aby stać się jej ofiarą. Jeżeli uważasz, że coś nie ma prawa ciebie spotkać, to jesteś pierwszy, by paść ofiarą tego myślenia. W skrócie, jak głosi jeden ze słynniejszych biblijnych cytatów: Ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi. To spotkało zamordowanych nowobogackich w metrze i telewizyjnego gwiazdora, a także Jokera, który głębiej i mocniej popada w spiralę przemocy i szaleństwa.

Arthur vel Joker staje się symbolem rozruchów w mieście. Poniżeni przez Wayne’a prości ludzie z niższych warstw społecznych, którzy poparli zabójstwo trzech bogaczy, nazwał klaunami. To oni wyszli na ulice i protestowali przeciwko kawiorowej elicie, odklejonej od rzeczywistości, bo nie zna biedy i trudów dnia codziennego, co nie chce rozumieć wykluczenia, bo nie są wykluczeni. To ostatecznie rodzi ruch społeczny, bardzo mocno nawiązujący do „ruchu żółtych kamizelek”, który też, jak wykluczeni mieszkańcy Gotham, mieli na sobie element pewien element stroju (w filmie to była maska klauna), by ich wyraźnie zauważono. Tak samo joker, jak i osoby, które zainspirował, też chciały zostać zauważone, bo zaczęto przejmować się trójką zastrzelonych mężczyzn, ale nad ciężko pracującymi zwykłymi ludźmi czy miastem na skraju upadku.

Całość dopełniają świetne zdjęcia – technicznie filmowi nie można niczego zarzucać. Ciężka, a jednocześnie minimalistyczna i nieco naturalistyczna stylistyka stylistyka, świetny color grading, bardzo dobrze przemyślane ujęcia oraz muzyka (za którą otrzymał statuetkę), podkreślają coraz bardziej zaawansowane szaleństwo Arthura. Do gry aktorskiej głównej postaci nie ma absolutnie żadnych zarzutów – Jaquein Phoenix zdobył zasłużonego za tę rolę Oskara.

Silny, antyliberalny przekaz w filmie jest tym, przez co wzbudził szereg kontrowersji – według mnie to wynik świetnego połączenia narracji typowo psychologicznej i socjologicznej- przemiana bohatera w antybohatera skorelowana jest z miastem, które razem z nim popada w obłęd. Kontrowersja filmu polega także na tym, iż protagonista staje się powoli antagonistą i pomimo tego faktu nie przestajemy go lubić, popierać w działaniach oraz rozumieć. To kolejny geniusz filmu – Joker dosłownie oszukuje nas i mami sztuczkami narracyjnymi. Pierwszym narzędziem jest tzw. ratowanie kota, czyli przedstawienie bohatera historii jako dobrą osobę, empatyczną i nie mających złych zamiarów (opiekowanie się matką). Dzięki tej zagrywce bohatera zaczynamy lubić i utożsamiać się z nim. Drugim przykładem jest kopanie psa, co skutkuje w nas racjonalizowaniem zbrodni głównej postaci. Przez cały pierwszy akt gdzie bohater jest poniżany, współczujemy mu, życzymy jak najlepiej, a osobom, które go skrzywdziły, już niekoniecznie. Nigdy byśmy nie zaakceptowali zbrodni, których dokonał, gdyby nie przedstawiony szereg nieszczęść.

Jest jednak moment, który to sprawia, że powinniśmy od bohatera się odwrócić, a jest to zabójstwo jego sąsiadki, z którą był w związku tylko w swoich fantazjach. Po mrocznej scenie włamanie się do jej mieszkania, zastajemy Arthura śmiejącego się u siebie na kanapie, a w tle słychać i widać przez okno syreny. Są dwie interpretacje tej sceny: albo mamy do czynienia z metaforycznym morderstwem fantazji bohatera (stąd palce przy głowie), albo z dosłownym zamordowaniem swojej niedoszłej ukochanej. Tak czy owak, dziewczyny nie widzimy już potem do końca filmu, a fakt nie ukazania nam dodatkowej sceny wyjaśniającej wszystko, jest bardzo dobrze przemyślaną, dodatkową sztuczką filmową, dzięki której nie zrażamy się do głównej postaci i jednocześnie zaczynamy jej bardziej współczuć.

Joker to głęboka otchłań, przez poruszaną tematykę i sposób ukazania jej, ludzie boją się do niej zajrzeć – nic w tym dziwnego, gdyż nie chcą być przez nią pochłonięci. Film wbrew pozorom nie hołduje złu czy każe wybierać stronę, zadaje jednak szereg pytań. Czyja to wina? Człowieka, który pozwolił adoptować niezrównoważonej kobiecie dziecko? Znajomego z pracy, który dał broń i skłamał? Showmanowi, który robi to co do niego należy, czyli pokaz dla mas? Trójki nowobogackich elegancików, którym zabrakło dobrych manier? A może głównego bohatera tej opowieści, który szuka pomocy nie tam gdzie trzeba oraz nie potrafi się wziąć w garść? Społeczeństwa?

Tragedia ukazana w filmie przypomina kulę śniegową – nie zwracasz uwagi gdy jest mała, ale gdy staje się coraz większa, staje się zauważalna i ma coraz większą moc niszczenia. Problem w tym, że było za dużo rąk, którą tę kulę ulepiła i za mało osób, by ją zatrzymać.

Ubolewam tylko, że pan Tomasz Figura z pch24.pl nie zrozumiał głównego przekazu tego obrazu, a pan Raczek niesprawiedliwie spłycił film, odzierając go ze społecznego wydźwięku. Ba! Można zaryzykować stwierdzenie, że się go przestraszyli! Joker krzyczy do nas, bo jest o tym, co siedzi głęboko w nas oraz że nie reagujemy na patologie dnia codziennego, bo są małe i nie dotyczą bezpośrednio naszej osoby. Jest to świetne połączenie opowieści psychologicznej (przemiana bohatera) i socjologicznej (wpływ decyzji na społeczeństwo lub otaczającą rzeczywistość). Uważam też, że recenzenci nie przepadają za filmem, ponieważ jest on w sporym stopniu połączeniem „Taksówkarza” i „Króla komedii” Martina Scorsese. Spora część widowni nie widziała najpewniej co najmniej jednego z tych dzieł, dlatego tak szeroki, pozytywny wydźwięk u widzów na całym świecie. To jeden z najlepszych filmów tej dekady, lepszy był tylko Parasite, o którym też napiszę.

Michał Goliński
 
Bibliografia:
https://www.youtube.com/watch?v=pnOoIXWBrNE
https://www.pch24.pl/czas-bohaterow-psychopatow,71806,i.html
https://pl.wikipedia.org/wiki/Carl_Gustav_Jung
https://www.youtube.com/watch?v=DC0faZiBcG0

Redakcja

Czytaj Wcześniejszy

Przedstawiciele Konfederacji spotkali się z narodowo-konserwatywną Alternatywą dla Niemiec

Czytaj Następny

Młodzież Wszechpolska pokazała jak wyglądało "wyzwolenie" Poznania przez Armię Czerwoną [WIDEO]

Zostaw Odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *