Polscy dyplomaci zostali wyrzuceni z terytorium Białorusi. Mają do środy opuścić terytorium kraju. Napięcie na linii Mińsk-Warszawa ciągle rośnie.
Białoruś zdecydowała wydalić polskich dyplomatów z Mińska oraz Grodna, mają czas do środy 22 lutego. Są to dwaj konsulowi oraz łącznik Straży Granicznej. Warszawa przygotowała już odpowiedź. Od wtorku, 21 lutego, od godziny 19:00 minister Mariusz Kamiński podjął decyzję o ograniczeniu ruchu dla białoruskich pojazdów towarowych na przejściu granicznym Kukuryki-Kozłowicze. Ograniczenie jednakże nie dotyczy ruchu osobowego na przejściu granicznym w Terespolu. Według Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji zdecydowano się na ten krok w związku z wprowadzonymi przez białoruskie władze ograniczeniami wobec polskich przewoźników dotyczącymi możliwości przekroczenia granicy na białorusko-litewskich oraz białorusko-łotewskich przejściach granicznych.
Minister @Kaminski_M_ podjął decyzję o ograniczeniu ruchu dla białoruskich pojazdów towarowych na przejściu granicznym Kukuryki-Kozłowicze.
Więcej w komunikacie ⤵️https://t.co/CABXZ9keUz
— MSWiA 🇵🇱 (@MSWiA_GOV_PL) February 20, 2023
Czytaj także: Łukaszenko kontra Polacy. Czyli walka z polskością na Białorusi
Stosunki na linii Warszawa-Mińsk są bardzo napięte. W piątek polski charge d’affaires na Białorusi został wezwany do białoruskiego MSZ w związku z decyzją polskiego ministra Mariusza Kamińskiego o zamknięciu przejścia granicznym w Bobrownikach, która obowiązuje od 10 lutego. Była to odpowiedź Warszawy w związku ze skazaniem działacza Związku Polaków na Białorusi Andrzej Poczobuta na karę 8 lat więzienia. Wyrok skazujący zapadł 8 lutego, a więc po 24 dniach postępowania sądowego. Proces rozpoczął się niemal dwa lata po aresztowaniu Polaka w marcu 2021 roku.
Czytaj także: Szerzą się represje wobec Polaków na Białorusi
Na wniosek oskarżenia rozprawy zostały utajnione. Białoruska prokuratura zarzucała Poczobutowi wzniecanie nienawiści poprzez rehabilitację nazizmu, a także wzywanie do sankcji i działań na szkodę Białorusi. W istocie działacz kresowy przedstawiał protesty, które wybuchły na Białorusi po wyborach, opisywał agresję Związku Radzieckiego na Polskę w 1939 roku, a także prowadził działalność publicystyczną na temat polskiego podziemia niepodległościowego w okresie II wojny światowej i powstania antykomunistycznego.
Wyrok, który zapadł w białoruskim sądzie, nie jest prawomocny. Andrzej Poczobut został skazany na 8 lat ciężkiego więzienia (łagru). Zdaniem sądu Polak miał wzywać do działań na szkodę Białorusi za pomocą publikacji w internecie oraz popełnić celowe działania mające na celu wzniecenie nienawiści na tle narodowościowym, religijnym i społecznym. Poczobutowi proponowano zwrócenie się z prośbą do Aleksandra Łukaszenki o ułaskawienie, jednak polski działacz odmówił.
Czytaj także: Winnicki: Miłośnicy Łukaszenki i demokratyczni imperialiści kontra polski interes narodowy na Białorusi
narodowcy.net/polsatnews.pl/gov.pl/web/mswia




