Polscy prawicowcy przegrają wszystko. Hiperliberalizmu nie zwalczy się... liberalizmem

Polska prawica przegra Polskę, na tej samej zasadzie jak wszystko przegrała prawica na Zachodzie. Przegra ponieważ jest intelektualnie i ideowo ograniczona. Przegra bo przeciwko hiperliberalnemu światu nie ma do wysunięcia nic poza… swoim liberalizmem.

W obliczu pandemii i spowodowanej przez nią kryzysu, w czasie którego przywódcy jakże zróżnicowanych państw i społeczeństw improwizowali rozwiązania dochodząc do tych znanych od wieków metod, zachodni i polscy prawicowcy często ulegali najbardziej fantastycznej spiskologii. Nie chcę się w tym miejscu koncentrować na ocenie tego, czy strategie Komunistycznej Partii Chin z jednej i władz USA z drugiej, teoretycznie podobne do siebie, różne w praktyce wdrażania, były słuszne i skuteczne czy nie. Interesuje mnie tylko to, że wśród rzesz samookreślonych prawicowców te improwizowane, w wykonaniu wielu rządów nieporadne ruchy, wywołały głosy o koordynowanych działaniach na rzecz „nowego ładu światowego” i „zniewolenia”.

Gdy kilka dni temu zaciął się Facebook i szczególnie jaskrawo stała się widoczna oligopolizacja sektora platform cyfrowych, podobna wszakże do oligopolizacji awangardowych sektorów kapitalizmu ubiegłych epok pamiętających Standard Oil Rockefellera, polscy prawicowcy zaczęli bredzić o „komunizmie” czy „dyktaturze”, nie dostrzegając naturalnych efektów działania mechanizmów rynkowych. Podobnie jest od dawna z niedostrzeganiem oczywistego faktu, iż przewrót kulturalny, jaki w świecie Zachodu zakwestionował już nie tylko społeczną instytucję rodziny, ale i biologiczny fakt płci, jest właśnie konsekwencją tego samego liberalnego dążenia do emancypacji jednostki, jaki w zachodnim kręgu cywilizacyjnym trwa od setek lat. Jest efektem historycznego rozwoju idei liberalnych, a nie żadnego „marksizmu kulturowego”, dywersji KGB, czy Chińskiej Republiki Ludowej.

CZYTAJ TAKŻE: Otwieranie gospodarki, polskie warcholstwo i rządowe zarządzanie przez kryzys

Niedawno kolejna wymiana zdań w sieci na temat istoty i przyszłości świata Zachodu, jakiej byłem uczestnikiem, zaowocowała wysypem głosów samookreślonych polskich prawicowców o nadchodzącej „tyranii” i „autorytaryzmie”. Incydent z niewpuszczeniem Rafała Ziemkiewicza do Wielkiej Brytanii, już wywołał w polskim, samookreślonym prawicowcu widmo „komuny” i Stalina.

Polscy prawicowcy muszą przegrać… bo już przegrali ideologicznie. Bo współczesnemu postmodernistycznemu liberalizmowi świata nie mają do przeciwstawienia niczego, poza klasycznym liberalizmem utopijnym. Przywołując fantom „tyranii” i „komuny” polscy prawicowcy dają wyraz swojej intelektualnej bezsilności wobec świata Zachodu, w którym indywidualna swoboda, czy wręcz swawola jest dziś rozwinięta jak nigdy i nigdzie wcześniej.

Człowiek Zachodu może się żenić i rozwodzić. Może też tworzyć rodzinę nie robiąc tego pierwszego. Może mieć dzieci bądź ich nie mieć. Może szanować i wspierać swoich rodziców bądź nie, może ich nawet wygonić z domu bez poważniejszych dla siebie konsekwencji, o ile tylko stał się formalnym właścicielem nieruchomości. Uczniowie mogą się przykładnie słuchać swoich nauczycieli lub mogą to robić w stopniu minimalnym. Obowiązek obrony ojczyzny przestał być w praktyce życia społecznego egzekwowany wraz ze zniesieniem powszechnej służby wojskowej. Człowiek Zachodu uzyskał prawo do wolności od rozkazu, munduru i koszar. Człowiek Zachodu może się także oddawać nieograniczonemu promiskuityzmowi w każdej konfiguracji do jakiej znajdzie chętnego. Bez żadnych konsekwencji, dodajmy także w postaci potomstwa, dysponuje wszak praktycznie nieograniczonym dostępem do środków antykoncepcyjnych oraz, pod tym względem Polska pozostaje jeszcze „zacofanym” wyjątkiem, aborcji. Człowiek Zachodu może w sposób nieograniczony wybierać sobie otoczenie społeczne, sąsiadów i przyjaciół. Może w ciągu doby zdecydować o wyjeździe w najdalszy zakątek świata, by przeżyć przygodę na miarę drobnomieszczanina. Może jeść co chce i kiedy chce, knajpa serwująca dania kuchni z drugiego końca świata znajduje się za rogiem, zresztą można je zamówić do domu. W najbardziej awangardowych krajach Zachodu ich mieszkaniec może już jawnie i legalnie zażywać narkotyki. Człowiek Zachodu generalnie korzysta dziś z możliwości konsumpcji niewyobrażalnych dla jego przodka sprzed stu lat. Dotyczy to także rozrywki – Internet, platformy cyfrowe, produkujący ogromne ilości obrazów, dźwięków pobudzających emocje. Człowiek Zachodu może wybrać sobie płeć. Może też zapłodnić się w sztuczny sposób, selekcjonując cechy planowanego potomka. Może wierzyć w cokolwiek, lub nie wierzyć. Jego prywatnych preferencji i dążeń nie ogranicza zbytnio prawo formalne, a już w minimalnym zakresie ogranicza je obyczaj i tradycje kulturowe przodków. Praktyka moralnego oburzenia i ostracyzmu społecznego zanikła. Zachód stał się kręgiem cywilizacyjnym dla którego główną treścią kulturową stała się ultraliberalna idea wielkiej emancypacji jednostki z wszelkiej zastanej struktury. Materialnej bądź niematerialnej – moralnej czy kulturowej. Jedynym ograniczeniem pozostaje dla człowieka Zachodu zasób uniwersalnego liczmanu – pieniądza, bo też ramą dla przestrzeni chaotycznej swawoli, w materialistycznych społeczeństwach, stała się swoboda penetracji kapitału z jednej i swoboda konsumowania z drugiej strony. Nic więc dziwnego, że to właśnie logika kapitalizmu stała się najsilniejszym silnikiem egzystencjalnym, szkieletem struktury życia w świecie Zachodu.

CZYTAJ TAKŻE: Najgorszy wróg Europy

Wydawałoby się, że dla prawicowca świat taki powinien być przedmiotem kontestacji ze stanowiska obrony tradycyjnych struktur, a jeśli są one już zniszczone to przynajmniej kwestionowania stanu w którym wola jednostki i totalny relatywizm ma prawo anulować wszelkie kolejne struktury moralne, kulturowe, społeczne i polityczne pierwotne i obiektywne wobec niej samej. Co więc w tej rzeczywistości najczęściej kwestionują ludzie, którzy się określają w Polsce prawicowcami? „Tyranię”… bo okazuje się, że także świat postmodernistycznego liberalizmu ma swoich dysydentów, których się marginalizuje, a czasem nawet represjonuje. Tak oto w momencie, w którym polityczność demaskuje wewnętrzną sprzeczność, utopijność hiperliberalizmu, w momencie, w którym okazuje się, że nie ma państwa i systemu politycznego „neutralnego światopoglądowo”, że nie ma społeczeństwa totalnie „inkluzywnego”, że ideologia spod hasła „zabrania się zabraniać” także ma wielki wykluczający ładunek, że nawet emancypować jednostkę trzeba poprzez działania polityczne, przy pomocy jakichś struktur… właśnie w tym momencie ludzie określający się w Polsce prawicowcami stają na pozycji „wolnościowej”. Stają na stanowisku liberalizmu bez wypaczeń, który pozostaje ideologiczną bajką, jako sprzeczny z podstawowymi uwarunkowaniami antropologicznymi i właściwościami polityczności jako takiej. I ponieważ w Polsce zbyt często ci, którzy określają się prawicowcami są w głębi duszy niedowarzonymi libertarianami, samookreślona „ideowa prawica” przegra tu wszystko, dokładnie tak, jak przegrała na Zachodzie.

Karol Kaźmierczak

Redakcja

Czytaj Wcześniejszy

Globalny podatek minimalny dla wielkich korporacji wejdzie w życie. Jest porozumienie 136 państw

Czytaj Następny

Przywódcy Forza Nuova aresztowani po protestach w Rzymie. Do parlamentu trafił wniosek o delegalizację „grup neofaszystowskich”

  • Ale po co ten wtręt z „pandemią” na początku? Ja nie jestem liberałem, a stwierdzam, że żadnej pandemii po prostu nie ma. Stwierdzam tak nie z powodu skłonności do swawoli, tylko z powodu posiadania zmysłu obserwacyjnego.

  • Dobry tekst, libki z Konfy muszą przegrać z jeszcze większymi libkami spod znaku tęczy.

  • Ja wiem ze Karol już przegrał i się z tym dawno pogodził i jedyne co mu zostało to pisać takie defetystyczne teksty i raz na rok wyjeżdżać na Ukrainę do ludzi którzy tylko dlatego nie są liberałami bo są zacofani ale nas nie obchodzi ten nowoczesny świat chcemy tworzyć alternatywne społeczeństwo do niego jak Turcy w Niemczech zło wygrało w świecie ale nie w nas

  • POLECAM TE TEKSTY:
    Mają one charakter niekiedy ostrej, ale niezwykle konstruktywnej (zawierającej różne postulaty) krytyki wewnątrzśrodowiskowej, w tym również krytyki polityki Konfederacji (jako sojuszu liberalno-narodowego). Mam nadzieję, że Redakcja Narodowcy.net opublikuje ten komentarz - to nie jest krytyka dla krytyki, wyzwiska czy partyjniactwo tylko próby odpowiedzi na klasyczne pytanie „CO ROBIĆ?”.
    Zapraszam do lektury, refleksji, polemiki, oraz realizacji w praktyce postulatów zamieszczonych w tych tekstach - lub własnych, innych. Bo tak jak jest - dalej być nie może...

    Dawid Kaczmarek: Tezy styczniowe. Czyli co zrobić i jak by zapewnić przyszłość dla nacjonalizmu w Polsce

    https://3droga.pl/w-pol-drogi/tezy-styczniowe-przyszlosc-nacjonalizmu/
    Jan Kowalski: Konfederacja – „antysystemowa” nadzieja zgasła
    https://3droga.pl/w-pol-drogi/jan-kowalski-konfederacja-antysystemowa-nadzieja-zgasla/

    Partyzant Antysystemu: Strategia dla nacjonalistów na lata
    https://www.nacjonalista.pl/2021/04/05/partyzant-antysystemu-strategia-dla-nacjonalistow-na-lata/

    Jan Kowalski: Perspektywy rozwoju nacjonalistycznego ruchu społecznego
    https://3droga.pl/w-pol-drogi/jan-kowalski-perspektywy-rozwoju-nacjonalistycznego-ruchu-spolecznego/

    Ronald Lasecki: Protesty proaborcyjne i Marsz Niepodległości a obalenie rządu
    https://xportal.pl/?p=38577

    Ronald Lasecki: Konfederacja bylejakości
    https://xportal.pl/?p=38590

    Ps. Jeszcze raz - teksty niekiedy ostre, ale ewentualna krytyka Konfederacji jest w nich jedynie pretekstem do szerszej refleksji nad strategią ruchu NR. Nie ze wszystkim trzeba się zgadzać - przeczytać i przemyśleć - niewątpliwie warto!

  • do przeczytania i przemyślenia:
    Sylwia Mazurek: Narodowy ogień, czyli jak to robią we Włoszech
    https://kierunki.info.pl/sylwia-mazurek-narodowy-ogien-czyli-jak-to-robia-we-wloszech/

  • Nawiasem mówiąc. Często w tzw. „ruchu narodowym” (zarówno z małej jak i wielkiej litery) mieliśmy do czynienia z jednej strony z osobnikami na siłę mieniącymi się ” intelektualistami” (symbolicznie: ubrani w garniturki) a w istocie intelektualnie miałkimi i chcącymi tylko robić karierę, a z drugiej strony jakąś patologią subkulturową wykorzystywaną do „brudnej roboty” czy to klejenia plakatów czy “siły ulicznej” i akcji bezpośrednich lub ochronnych (symbolicznie: ubrani we fleki albo dresy). 

    Wiąże się to też szerzej z minionym czasem “mody na nacjonalizm” w okresie pierwszych Marszy Niepodległości – obecnie można już powiedzieć, że moda ta została w 80% zmarnowana (coś jednak zostało więc nie 100% ale to jednak słaby wynik…). Substytutem idei uczyniono zbiór sloganów krzyczanych na demonstracjach i wypisanych na koszulkach, substytutem zorganizowanych struktur – masówkę gimbów (bez organizowania i uświadamiania), substytutem siły fizyczno-ulicznej – liczenie, że środowisko kibicowskie wszystko załatwi samo, substytutem budowania poparcia i społecznego wpływu – spoglądanie na słupki sondaży, substytutem prawdziwej działalności – skupienie się wyłącznie na kampaniach wyborczych (powtórzenie błędu LPR). Z tym wiąże się dominacja dwóch wymienionych “typów” działacza: pseudointelektualisty (często w istocie karierowicza – na co są liczne przykłady, z litości nie wymienię nazwisk) oraz pseudo bojowca (często zwykłej patologii z marginesu społeczenego, bez realnej “bojowej” siły). 

    Zamiast tego ideałem powinien być aktywista łączący cehy klasycznego polskiego inteligenta (zaangażowanie społeczne) i bojownika. Oczytany, aktywny, wysportowany. Dotyczy to nawet stylu ubioru – tu dobry przykład to chociażby identytaryści ale też szerzej wiele najciekawszych ruchów narodowych z Europy gdzie jak przyjrzeć się zdjęciom lub spotkać działaczy wizerunkowo dominuje hmmm… połączenie stylu hipstera (brody, męskie koszule, modnie ale nie subkulturowo) z ideami straight edge (abstynencja od alkoholu i innych używek) oraz sportowym stylem życia + rozwój intelektualny i aktywizm (narodowy czarny blok stosowany jest jedynie na akcjach z ryzykiem aresztowania). Oczywiście “nie szata zdobi człowieka” ale jednak wizerunkowo ma to duże znaczenie a także jest odzwierciedleniem stanu zarówno całego ruchu jak i też poszczególnych ludzi.

    • Polecam ten tekst zatytułowany „Europa Wschodnia - świnio-prawica” - bardzo wartościowe uwagi o mentalności przeciętnych działaczy systemowej „prawicy” (także tej „skrajnej”) - mentalności obłudnego karierowicza lub prymitywnego ulicznika - w obu wypadkach bez szerszych horyzontów intelektualnych i zdolności do prawdziwego poświęcenia dla rzekomo wyznawanych ideałów. Taka „prawica” z góry skazana jest na porażkę i autor słusznie rozprawia się z mitem o bardziej „konserwatywnej” Europie Środkowo Wschodniej (po prostu nasz obszar geograficzny jest „opóźniony” w stosunku do Zachodu pod względem zaawansowania tendencji „progresywnych„ze względu na kilkadziesiąt lat pozostawania w obszarze hegemonii ZSRR i tamtejszych prądów ideowych - również w dużej mierze destrukcyjnych ale jednak innych niż liberalny postmodernizm, teraz „nadrabiamy zaległości” przy czynnym wsparciu finansowym instytucji takich jak Fundacja Open Society Sorosa. I dopóki to się nie zmieni - to nic się nie zmieni. A nie zmieni się to dopóki nie będzie aktywnej mniejszości pragnącej dokonać naszej własnej „Rewolucji z Prawa” 

      https://sceptremag.com/2017/11/22/eastern-europe-and-the-swine-right/

      Tekst polecam przeczytać każdemu myślącemu narodowcowi/tradycjonaliście/antysystemowcowi. Przeczytać, przemyśleć (może też przydałoby się przetłumaczenie go na język polski) a przede wszystkim wyciągnąć wnioski praktyczne z lektury

  • W największym skrócie: to co początkowo łączyło Konfederację to wypracowana przez pokolenie „Marszy Niepodległości” moda do hasłowych odwołań historycznych – „antykomunizm, mity o Żołnierzach wyklętych, cytaty z Dmowskiego” na tym postanowiono zbić kapitał polityczny – postgiertychowcy połączyli siły z liberałami efektem wejście do Sejmu Konfederacji…
    W sensie ideowo liberałowie wnieśli do Konfederacji konkretne myślenie polityczne – konkretne koncepcje i postulaty ekonomiczne, programowe itd.. “Narodowcy” tylko slogany wyniesione z Marszy. Konkretny liberalizm ekonomiczny (a często też i obyczajowy gdyby to głębiej zrozumieć) a z drugiej strony zbiór mglisty odwołań historycznych (antykomunizm) nie mający żadnego przełożenia na dzisiejsze realia – w takim układzie nic dziwnego że zupełną przewagę ideową i wizerunkową uzyskała frakcja liberalna. Wszelki sojusz z liberałami zawsze kończy się tym samym – kompromitacją. Konfederacja dosięgnęła maksymalnego pułapu poparcia – sojusz umiarkowanych z narodowców z liberałami dał wejście do Sejmu i więcej nie da. Te dwie siły wzajemnie się blokują – nie sposób wypracować spójnego stanowiska w takim układzie. Inna rzecz że od zawsze środowiska około-korwinowe, koliberalne to było zaplecze dla PO i liberałów w PiS – młodzież koliberkowa „wyszumiała się” a później szła w normalną politykę (zresztą dotyczy to także wielu demoliberalnych młodych “narodowców”)

    Nie ma i nie będzie nigdy miejsca na szersze poparcie dla formacji “konserwatywno”-liberalnej. Generalnie na całym świecie, jak również w całej Europie a tym bardziej w Polsce ubogie warstwy są bardziej tradycjonalistyczne obyczajowo. Pokrzywdzeni przez ekonomiczny liberalizm są też nieliberalni obyczajowo. Iran przeciw U$A. Palestyna vs Izrael. Polska B przeciw Polsce A. Podkarpacie i Podlasie przeciw Warszawce. Można wymieniać w nieskończoność… “Konserwatywny”-liberalizm to nonsens nie tylko teoretyczny ale też czysto praktyczny – nie ma na to „bazy” bo wielki kapitał wspiera finansowo degenerację moralną (sponsorzy parad równości to międzynarodowe korporacje i ambasady państw imperialistycznych, tak samo strajk kobiet wspierany przez wielkie firmy)

    Komentarze to nie miejsce na głębsze analizy dotyczące socjologii, filozofii czy antropologii i na tym tle krytyki liberalizmu. Polecę zatem tylko poczytać teksty Alaina de Benoist oraz Alaina Sorala i innych myślicieli i działaczy którzy od lat postulują budowę ruchu nazwijmy to populistycznego: lud przeciw elitom, wolne narody przeciw imperializmowi USA i syjonizmowi, pracownicy przeciw kapitałowi. Socjal-nacjonalizm, konserwatywny populizm, ludowy tradycjonalizm – zwał jak zwał, myślę że jasne o czym mówimy

    ___

    Autentyczny sprzeciw wobec Systemu PiS-PO powinien oznaczać: radykalny konserwatyzm + ekonomiczne oparcie się o niskich warstwach społeczeństwa + walka o niepodległość narodową (przeciw UE i NATO).

    Główną bazą jednoczącą środowiska antysystemowe powinien być antyatlantyzm i antyliberalizm – i w taki ruch polityczny wpisywały by się różne autentycznie niezależne środowiska: od radykalnych tradycjonalistów (autentycznej radykalnej Prawicy), przez środowiska NR/trzecio-pozycyjne, patriotycznych ludowców i działaczy rolniczych, związki zawodowe nieakceptujące liberalizmu, aż po lewicę narodową…
    Antyatlantyzm (przeciw UE i przeciw USA/NATO) + antyliberalizm (przeciw liberalizmowi obyczajowemu i ekonomicznie: przeciw wielkiemu kapitałowi) = minimalny program dla środowiska antysystemowego. Na tej bazie powinniśmy rozpoznawać się wzajemnie – niezależnie z jakiej tożsamości ideowej/filozoficznej wywodzimy się – powinniśmy uważać za naszych przyjaciół/sojuszników innych wrogów Systemu czyli innych antyatlantystów i antyliberałów… – a za politycznych wrogów powinniśmy uważać tych którzy akceptują System choćby nawet w teorii deklarowali ideową tożsamość bliską naszej.

Zostaw Odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *