Polska Bastionem Europy? | Narodowcy.net

Polska Bastionem Europy?

„Przywiązanie do narodu nie powinno osłabiać umysłu człowieka, jego zdolności do krytyki, nie powinno go zaślepiać w sądach o tym, co mu najbliższe. Szerzenie zaś w narodzie przyjemnych złudzeń, co do własnej wartości jest tym szkodliwsze, im dalsze są one od prawdy”
– Roman Dmowski
Przeczytajmy to jeszcze raz. I jeszcze raz. A teraz najpierw pierwsze zdanie – dwa razy. I drugie zdanie – też dwa razy.

Polska Husaria, Bastion Europy.

Bohatersko opieramy się multikulti zaprowadzonemu na Zachodzie, jaki durny Zachód – pozwolił by imigranci stali się siłą rozkładającą rodzimą kulturę, by poprawność polityczna zaćmiła możliwość sprawiedliwego osądu czy nawet nazywania rzeczy po imieniu. U nas na szczęście jest normalnie, nie podążamy w kierunku wytyczonym przez upadającą Europę. Polacy zachowują zdrowy krytycyzm w kontekście migracji, nie przejawiają beztroskiej i nieskrępowanej akceptacji w lokowaniu obcych kultur. Nie powielamy błędów zachodu.
Pozostajemy Bastionem Europy.

„Przywiązanie do narodu nie powinno osłabiać umysłu człowieka, jego zdolności do krytyki, nie powinno go zaślepiać w sądach o tym, co mu najbliższe.”

W ilości ściąganych migrantów właśnie przebiliśmy Niemców.
Przeczytajcie to jeszcze raz: aktualnie ściągamy najwięcej migrantów ze wszystkich państw europejskich!
Olaliśmy temat rodaków, którzy wyemigrowali zagranicę, zostawiliśmy ich na obczyźnie, zamiast tego idziemy w podmianę struktury społecznej: ministerstwo właśnie zabiera się szukanie lekarzy wśród taniej siły roboczej krajów nisko rozwiniętych.
“Patriotyczny” rząd szykuje nam tę samą imprezę, która pozbawiła tożsamości świat zachodni.
Na potęgę ściągamy gastarbaiterów z Ukrainy, Hondurasu, Filipin i Indii. Nie widzimy identycznego schematu jak w Europie zachodniej, bezpodmiotowi politycznie gastarbaiterzy, którzy już teraz się nie asymilują, przebywają niemal wyłącznie we własnych gronie, na własnych grupach fejsbukowych, uczęszczają na swoje wydarzenia kulturalne – oni niebawem zaczną stawiać żądania natury politycznej, mamy jak byk rozrysowany schemat z Europy Zachodniej, a go nie widzimy!
Nie widzimy nic złego w obcojęzycznych reklamach, dostosowywaniu przestrzeni publicznej do aktualnych potrzeb migrantów, a nawet – rozpoczynania nauki ich języków przez polskich urzędników by łatwiej ich obsługiwać – ergo, by utrudnić i tak topornie idącą asymilację. Ba, tłumaczymy sobie liberalnymi kawałkami gospodarczoideologicznymi, że to niezbędne, że tak ma być. I robią to nawet ci, którzy mienią się patriotami!

Jesteśmy narodem naiwnym, pozbawionym instynktów politycznych i nie umiejącym się uczyć na błędach – i tak trzeba na nas patrzeć, żeby zmierzyć się z realnym problemem inżynierii społecznej przeprowadzanej w taki sam sposób jak to się stało na Zachodzie. Nie jesteśmy cudownym dzieckiem Cywilizacji Łacińskiej i jeśli się zaraz nie ockniemy ze słodkich wyobrażeń o samych sobie, to ta Cywilizacja zostanie jedynie wspomnieniem jeszcze za naszego pokolenia. A przez przyszłe nawet to wspomnienie zostanie wyrwane z korzeniami niczym generał Franco de profundis… i bynajmniej nie taką trąbę, jaką sobie wyobrażał.

Przedmurze Chrześcijaństwa, Ostatni Przyczółek Cywilizacji Łacińskiej.

LGBT u nas nie przejdzie. Nie ma możliwości, żeby powielił się schemat z krajów niegdyś chrześcijańskich, gdzie obecnie osoby wierzące boją się zamanifestować swoją wiarę żeby nie oberwać z jednej strony od tęczowo-antifiarskich bojówek, od muzułmanów z drugiej, a z trzeciej jeszcze od walczącego o “neutralność światopoglądową” laikatu. Nie ma opcji by na paradach publicznie maszerowali ekshibicjoniści na smyczy prowadzeni przez swoich partnerów, by dzieciom zmieniano płeć kastrując ich chemicznie, by jedyne publiczne nawiązania do wiary chrześcijańskiej to te parodiowane na tęczowych wydarzeniach, okraszone bezwstydnymi i perwersyjnymi nawiązaniami seksualnymi.
U nas to nie przejdzie. Jesteśmy krajem katolickim, być może ostatnim w Europie.

“Szerzenie zaś w narodzie przyjemnych złudzeń, co do własnej wartości jest tym szkodliwsze, im dalsze są one od prawdy”.

Minister Edukacji rzuca się Rejtanem w obronie ideologicznego guślarstwa na Uniwersytetach, bezczeszczone są wizerunki Matki Bożej, największe telewizje emitują programy dokumentalne opisujące transseksualne dziecko, liczba praktykujących katolików spada w zastraszającym tempie, na paradach normą zaczynają być obrazoburcze sceny, “patriotyczny” rząd robi wszystko by nikogo nie pociągnąć za to odpowiedzialności, w zamian skupia się na osobach protestujących przeciw tym paradom, rozdając wyroki na prawo i lewo pacyfikuje zdrowe odruchy społeczne.
A my? Naród? A my to mamy – za przeproszeniem – w dupie, jak rzekł Urban, my mamy ciepłą wodę w kranie i coca-colę na półce w Lidlu, czego nam więcej potrzeba? Idziemy raźno w stronę przepaści mając przyjemne złudzenia, że patriotyczny rząd hamuje ideologiczną ofensywę. Rząd ją napędza twardą narracją i rzeczywistą impotencją. A my, Naród, popieramy taki rząd.

I musimy stanąć przed lustrem, w prawdzie, i powiedzieć sobie, że nie jesteśmy ani Przedmurzem Chrześcijaństwa ani Bastionem Europy, a jeśli chcemy zachować swoją tożsamość – to musimy zacząć nimi być.

Do dzieła!

Komentarz Młodzieży Wszechpolskiej

Komentarze