Protekcja USA w jednym pakiecie z LGBT

Ambasador USA informuje, że poziom wsparcia i inwestycje amerykańskie w Polsce zależą od stopnia przyjmowania przez polskie elity i społeczeństwo liberalnej ideologii.

Polska posiada na Zachodzie reputację kraju nieprzyjaznego mniejszościom seksualnym. To się przekłada na niekorzystne decyzje inwestycyjne. Ma również wpływ na sprawy militarne. Nie jest tajemnicą, że wielu kongresmanów jest zaangażowanych w sprawy LGBT. Te kwestie łączą Donalda Trumpa i Joe Bidena - mówi w rozmowie z Marcinem Makowskim dla Wiadomości WP ambasador USA w Polsce, Georgette Mosbacher.

Wpływ kryteriów ideologicznych na działania polityczne został obwieszczony przez ambasador Mosbacher niemal otwarcie. W przytaczanym wywiadzie dała do zrozumienia, że od stopnia przyjmowania przez polskie elity i polskie społeczeństwo norm ideologii liberalnej w zakresie „praw LGBT” zależy stopień wsparcia strategicznego ze strony USA i amerykańskie inwestycje w Polsce.

Polscy centroprawicowi politycy od lat kształtowali relacje z USA wasalnie czy wręcz serwilistycznie. Na poziomie narracji geopolitycznych, czy nawet ideowo-moralnych, było to uzasadniane przez centroprawicowych „ekspertów” i publicystów. Chcieliście protektoratu, no to go macie. Teraz będzie dodatkowo utwierdzony bazami wojskowymi o praktycznie niemal eksterytorialnym charakterze, zapełnionymi żołnierzami wyjętymi spod polskiej jurysdykcji - twierdzi Karol Kaźmierczak, który komentował całą sytuację na łamach Kresy.pl

Więcej o zasadach na jakich amerykańscy żołnierze obecni będą w Polsce pisaliśmy tutaj: Wojska USA stacjonować będą w Polsce jak w kraju kolonialnym. MON opublikowało treść umowy

Pani Mosbacher powiedziała to, co pisałem już wielokrotnie.  Uzależnienie od USA, ustawienie się w roli ich protektoratu, postrzeganie polityki w kategoriach blokowych i wtapianie w konsolidujący się blok, o ile USA uda się taki stworzyć, oznacza w dłuższej perspektywie pogodzenie się z liberalną dekonstrukcją kulturową. Bazy wojskowe USA idą w pakiecie z agendą LGBT. To nie jest prosty wybór strategiczny. To wybór cywilizacyjny - pisze Kaźmierczak dla Kresy.pl.

Dyplomatka ze Stanów opublikowała niedawno list, na którym podpisało się 50 ambasadorów i przedstawicieli organizacji międzynarodowych w Polsce. W tym liście uderzali w polskie wartości, które sprzeczne są z ideałami środowisk LGBT.

Prawa człowieka to nie ideologia - są one uniwersalne - napisała Mosbacher.

Dyplomaci odwołali się do Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, zobowiązań OBWE oraz obowiązków i standardów Rady Europy i Unii Europejskiej, przypominając o obowiązku rządów „do ochrony wszystkich swoich obywateli przed przemocą i dyskryminacją oraz do zapewnienia im równych szans”.

Pod listem podpisali się ambasadorowie Albanii, Argentyny, Australii, Austrii, Belgii, Chorwacji, Cypru, Czarnogóry, Czech, Danii, Dominikany, Finlandii, Francji, Grecji, Hiszpanii, Holandii, Indii, Irlandii, Islandii, Izraela, Japonii, Kanady, Litwy, Luksemburga, Łotwy, Macedonii Północnej, Malty, Meksyku, Niemiec, Norwegii, Nowej Zelandii, Portugalii, Republiki Południowej Afryki, San Marino, Serbii, Słowenii, Stanów Zjednoczonych Ameryki, Szwajcarii, Szwecji, Ukrainy, Wenezueli, Wielkiej Brytanii, Włoch, a także Przedstawiciel Generalnego Rządu Flandrii i Delegat Generalnego Rządów Walonii-Brukseli oraz reprezentanci Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej i Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców w Polsce, Dyrektora Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE, Dyrektor Biura Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji oraz Sekretarza Generalnego Wspólnoty Demokracji. Sporządzanie niniejszego listu koordynowała Ambasada Królestwa Belgii w Polsce.

CZYTAJ TAKŻE: Ostatnio doszło do debaty na temat Trójmorza w Ambasadzie RP w Pradze.

Stany Zjednoczone wierzą w równość wszystkich ludzi. W pełni rozumiem i szanuję fakt, że Polska jest krajem katolickim - nikt nie chce tego podważać. Niemniej musicie wiedzieć, że w kwestii LGBT jesteście po złej stronie historii. Mówię o postępie, który się dokonuje bez względu na wszystko. Używanie tego typu retoryki wobec mniejszości seksualnych jedynie wyobcowuje Polskę, przekładając się też na konkretne decyzje biznesowe. - mówi Mosbacher w wywiadzie dla Wirtualnej Polski.

Mam ogromny szacunek do religijnej tradycji kraju, w którym jestem ambasadorem, ale prawa człowieka to prawa człowieka – są uniwersalne bez względu na dominującą religię - kontynuuje ambasador USA.

Gubernator z ramienia USA wprost przekazała Polakom, że w krajach bloku USA normy ideologii postmodernistycznego liberalizmu, którego elementem jest agenda LGBT, mają stać ponad normami moralnymi wywiedziony z religii czy tradycyjnej kultury. W liberalnej „emancypacji” Mosbacher widzi bowiem cel procesu historycznego, mówi nam – „w kwestii LGBT jesteście po złej stronie historii. Mówię o postępie, który się dokonuje bez względu na wszystko”. Ciekawe, jak w tym historycyzmie liberałowie podobni są marksistów, którzy też twierdzili, że rozpoznali prawidłowy kierunek dziejów - komentuje Karol Kaźmierczak.

Ambasada USA nie ukrywa swojego ingerowania w politykę wewnętrzną i zagraniczną Polaków. Akcje przeprowadzane przez Mosbacher są planowe i mają przesłanie ideologiczne, które od zawsze dało się w działaniach amerykańskich dojrzeć.

CZYTAJ TAKŻE: Bez wyzwolenia człowieka nie zbudujemy Nowego Ładu 

Wszak Stany Zjednoczone Ameryki od swojego zarania nie są normalnym państwem narodowym lecz projektem politycznym opartym na ideologii oświeceniowego liberalizmu, który zawsze zawierał element uniwersalistycznego roszczenia. „Exceptionalism” – poczucie własnej wyjątkowości sycące początkowo tendencję do izolacjonizmu wobec „zepsutego” świata, szybko przeszło u Amerykanów w przekonanie, że cały świat powinien wyglądać tak, jak ich kraj. Przekonanie to jest rdzeniem kultury politycznej amerykańskiej elity, ale jest też szeroko zakorzenione w całym społeczeństwie. Stąd element liberalnego „misjonarstwa” zawsze był obecny w amerykańskiej debacie publicznej, a czasem w amerykańskiej polityce - tłumaczy ideologiczne zapędy polityki amerykańskiej publicysta Kresy.pl.

Myli się wiec każdy, kto ignoruje czynnik ideologiczny w polityce zagranicznej USA. Ten czynnik istnieje i z różnym natężeniem wpływa na tę politykę, oczywiście w całej konstelacji innych czynników wyznaczanych przez materialne zasoby, równowagę sił, uwarunkowania geopolityczne. Element ideologiczny może zresztą nabrać znaczenia w czasach, gdy Stany Zjednoczone stają przed wyzwaniem Chin – największym wyzwaniem w swojej mocarstwowej historii. A ponieważ Chińska Republika Ludowa jest państwem nominalnie marksistowsko-leninowskim, a w praktyce nacjonalistyczno-korporacyjnym, tym łatwiej przyjdzie amerykańskim politykom definiowanie wielkiej rywalizacji w ideologicznych kategoriach - kontynuuje Kaźmierczak.

Narodowcy.net / kresy.pl / twitter.com / wp.pl

Miłosz Nowakowski

Czytaj Wcześniejszy

Młodzież Wszechpolska pisze do Rzecznika Dyscyplinarnego w sprawie ataku na furgonetkę Pro Life

Czytaj Następny

Apel o obronę krzyża w Dolinie Poległych jako „symbolu naszej cywilizacji”

Zostaw Odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *