Rolnicy protestowali w Warszawie przeciwko „Piątce Kaczyńskiego”

Przedstawiciele polskich rolników i hodowców zebrali się pod siedzibą PiS w Warszawie. Minister rolnictwa się buntuje, a prezes Ruchu Narodowego składa zawiadomienie do CBA.

W środę 16.09.2020, w godzinach porannych przed siedzibą PiS przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie rozpoczął się protest rolników przeciwko „Piątce dla zwierząt”, nowemu projektowi tej partii, zakładającemu m.in. wprowadzenie zakazu hodowli zwierząt na futra i ograniczenie uboju rytualnego. Dziś po południu projektem ma zająć się Sejm. Szacuje się ilość protestujących na kilka tysięcy. Na miejsce przybyli też politycy Konfederacji, m.in. posłowie Krzysztof Bosak, Michał Urbaniak, Robert Winnicki i Artur Dziambor, aby wesprzeć protestujących, którzy głośno okazywali swoje oburzenie. Na proteście obecny był również poseł Jarosław Sachajko (Kukiz’15, Koalicja Polska).

Obecni byli również przedstawiciele ruchu społecznego „AgroUnia”.

W zeszły wtorek prezes PiS Jarosław Kaczyński oraz szef młodzieżówki jego partii, Michał Moskal, przedstawili projekt ustawy zakładający m.in. całkowity zakaz hodowli zwierząt na futra. Kilka godzin wcześniej Onet.pl opublikował film mający przedstawiać złe warunki takiej hodowli na jednej z polskich ferm.

CZYTAJ TAKŻE: Młodzież Wszechpolska do polityków PiS: „Nie jesteście prawicą!”

Jeśli nowelizacja przepisów zostanie uchwalona, zniknie hodowla zwierząt futerkowych, zostanie wprowadzony zakaz wykorzystywania zwierząt w celach rozrywkowych i widowiskowych, a ubój rytualny zostanie radykalnie ograniczony.

Przyszliśmy tutaj manifestować ostro, ale pokojowo – mówił do zgromadzonych Marek Miśko, redaktor wsensie.pl i dyrektor generalny Związku Polski Przemysł Futrzarski, jeden z organizatorów protestu. Zaznaczał, że „to jest zgromadzenie spontaniczne do czego nam daje prawo konstytucja”, wzywając przy tym uczestników do tego, by zgodnie z wymogami przepisów mieli na twarzach maseczki.

Protestujący domagali się wpuszczenia ich do środka. Doszło przy tym do przepychanek z policją. Sytuacja jednak się uspokoiła i do siedziby PiS wpuszczona została 4-osobowa delegacja strajkowiczów.

W Polsce trzeba wprowadzić zupełnie nowy porządek prawny, jeśli chodzi o ochronę zwierząt. Względy, które za tym przemawiają, mają charakter humanitarny, ale jest także jeszcze jeden wzgląd – w Polsce bardzo często mówi się o europeizacji, że Polska powinna być jak Europa – deklarował Jarosław Kaczyński.

We wrześniu 2018 roku „Rzeczpospolita”, powołując się na swoje źródła w kierownictwie PiS pisała, że partia ta nie zamierza rezygnować z wprowadzenia w Polsce zakazu hodowli zwierząt na futra. Chciała jednak odsunąć tę sprawę w czasie, m.in. z uwagi na nadchodzące wybory. Później w części mediów pojawiły się nieoficjalne informacje, według których PiS w roku wyborczym 2019 nie będzie zajmować się projektami wywołującymi głośne dyskusje. Miało to dotyczyć m.in. zakazu hodowli zwierząt futerkowych, zakazu aborcji eugenicznej i zmian umożliwiających łatwiejsze sprowadzanie do pracy imigrantów. Według tych doniesień, PiS do spraw futer oraz imigrantów zamierzał wrócić w 2019 roku, już po wyborach.

Przypomnijmy, że Polska jest jednym ze światowych potentatów w tej dziedzinie. W polskiej branży futrzarskiej pracuje ponad 50 tys. osób. Wartość jej wyrobów eksportowanych za granicę w 2016 roku wyniosła ponad 1,5 mld złotych. Polska jest trzecim na świecie producentem i sprzedawcą skór zwierząt.

W Polsce rocznie zabija się ponad 8 mln zwierząt futerkowych, głównie norek. Zdaniem posłów PiS fermy norek, oprócz cierpienia zwierząt, powodują duże uciążliwości dla okolicznych mieszkańców. Sprawa wywołała ostre protesty branży futrzarskiej, budząc również emocje wśród przeciwników hodowania zwierząt na futra. Producenci z tej branży protestowali i zwracali uwagę, że hodowlą zajmują się głównie małe gospodarstwa rolne. Plany PiS popierały z kolei media sprzyjające rządowi.

Jan Krzysztof Ardanowski, minister rolnictwa, wystosował specjalny list do polityków Prawa i Sprawiedliwości, do kopii którego doszli dziennikarze z Onet.pl.

Zdaniem rolników PiS zdradza wieś, przestaje być jej obrońcą, a deklaracje składane przez najważniejszych polityków przed wyborami były tylko hasłami propagandowymi i elementem walki o elektorat wiejski. Straty wizerunkowe Prawa i Sprawiedliwości będą trwałe i bardzo trudne do odwrócenia, niemożliwe do zrekompensowania jakimikolwiek środkami przed następnymi wyborami - napisał minister.

Kierownictwo PiS nie zmieniło swojego negatywnego zdania w sprawie hodowli zwierząt na futra i w nowej kadencji Sejmu, jak pisała prorządowa „Gazeta Polska Codziennie”, ma być procedowana nowelizacja ustawy o zabronieniu hodowli zwierząt futerkowych.

Wprowadzenie kontrowersyjnej ustawy krótko po wyborach, w których polska wieś przesądziła o wyborze Andrzeja Dudy na stanowisko prezydenta RP, a pół roku wcześniej o wygraniu wyborów parlamentarnych przez Zjednoczoną Prawicę wywoła bardzo poważne konsekwencje polityczne - kontynuował.

Likwidacja branży futrzarskiej byłaby zbrodnią na polskiej gospodarce. Dodatkowo, połączoną z przekierowaniem potężnych pieniędzy dla niemieckiego koncernu. To może być największy skandal gospodarczy od czasu objęcia władzy przez PiS – mówił dla portalu Kresy.pl poseł Robert Winnicki.

Według Ardanowskiego - urazy historyczne, żal i rozczarowanie chłopów mogą w trwały sposób zmienić geografię polityczną polskiego społeczeństwa i na trwałe stracić poparcie wsi dla partii prawicowych.

Minister rolnictwa uważa również, że cała sprawa uderzy w wiarygodność prezydenta, premiera i jego samego, bo jako szef resortu był „pewnego rodzaju żyrantem wsparcia PiS dla wsi”.

Polska jest jednym z nielicznych państw Europy, których nie dotknęła jeszcze na tyle mocno skrajnie lewicowa ideologia ekologiczna, która nie ma ona wiele wspólnego z rzeczywistą ochroną przyrody. Dzięki temu możliwa jest u nas hodowla zwierząt futerkowych – mówił Winnicki, podkreślał również to, że kraje wysoko rozwinięte nie rezygnują wcale z przemysłu futrzarskiego (np. Dania, Finlandia) - Przeczy to tezie, jakoby wszystkie państwa rozwinięte wprowadziły zakaz hodowli zwierząt na futra. Te, które nie uległy szantażowi, bardzo sobie cenią dbałość o tę branżę.

Ardanowski zwraca również uwagę na fakt, że ustawa jest ochoczo popierana przez Lewicę, a Koalicja Obywatelska ma zamiar złożyć kilka poprawek.

W sensie politycznym lewica antykościelna, występująca przeciw rodzinie, popierająca ideologię LGBT, oskarżająca polityków o zgubny wpływ na klimat, w sposób demagogiczny stawiająca prawa zwierząt przed ludźmi, czyli ci, którzy medialnie popierają zgłoszoną ustawę, co do zasady nie zagłosują na Prawo i Sprawiedliwość. Ustawa trwale zrażająca elektorat wiejski nie przyciąga do PiS żadnych nowych środowisk - czytamy - Psuje dotychczasowe przepisy, nakazuje policji chronić aktywistów przed właścicielami zwierząt, nie zawiera przepisów o obowiązkowym czipowaniu zwierząt, nie uwzględnia zaawansowanych prac w zakresie dobrostanu wszystkich gatunków zwierząt prowadzonych w Ministerstwie Rolnictwa.

Koalicja Obywatelska będzie ponadto oczekiwać od rządu informacji na temat branży hodowców zwierząt futerkowych czy producentów mięsa z uboju rytualnego. Chodzi m.in. o liczbę zatrudnionych w nich pracowników. Kolejne poprawki mają zmierzać do uzupełnienia projektu PiS o rozwiązania prawne, które znalazły się w dwóch propozycjach KO dotyczących ochrony zwierząt - chodzi m.in. o obowiązkowe czipowanie zwierząt domowych i tworzenie ich rejestrów, co miałoby ograniczyć zjawisko bezdomności np. psów i kotów.

Onet wspomina, że nieoficjalnie Jan Ardanowski ma w najbliższym czasie pożegnać się ze stanowiskiem ministra rolnictwa, list opublikowany przez ten portal pewnie o tym przesądzi.

Z nieoficjalnych informacji Onetu wynika, że projektu firmowanego przez prezesa PiS może nie poprzeć Solidarna Polska. Inicjatywa budzi ogromne emocje także wśród posłów Prawa i Sprawiedliwości. Wiele wskazuje na to, że jej los będzie zależał od zachowania opozycji.

Prezes Ruchu Narodowego zaznacza, że argument środowisk lewicowych, jakoby zakaz hodowli w Polsce zwierząt na futra miał sprawić, że zmniejszy się ona w skali świata, jest nieprawdziwy. – Wręcz przeciwnie – produkcja przeniesie się gdzie indziej, np. do Azji, Afryki czy Ameryki, ponieważ popyt na futra jest cały czas. Prawdopodobnie zresztą może się okazać, że tam zwierzęta będą hodowane w gorszych warunkach, niż dziś w Polsce.

Winnicki uważa, że chęć zniszczenia naszej branży futrzarskiej jest pewną wizją ideologiczną. – Ale drugi aspekt zakazu hodowli zwierząt futerkowych ma już głęboko gospodarcze dno. Bo poza tym, że stracimy branżę, która w części przeniesie się np. do Danii czy do Rosji, to przede wszystkim powstanie problem na rynku utylizacji w Polsce.

Co to będzie oznaczać? To, że do gry wejdą spółki utylizacyjne. I tu pojawia się niemiecki koncern Rethmann, który już dziś kontroluje poważną część polskiego rynku poprzez swoje spółki-córki. W swoim zawiadomieniu do CBA część z nich wymieniłem. Według wyliczeń niektórych ekspertów, może to doprowadzić do tego, że Rethmann w związku z ostatnią decyzją UOKiK  może wręcz uzyskać pozycję monopolisty na rynku utylizacji odpadów. - powiedział poseł Winnicki, który złożył zawiadomienia do Centralnego Biura Antykorupcyjnego na działanie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów ws. niemieckiej firmy Saria Polska. Zamierza ona kupić trzy polskie spółki zajmujące się utylizacją odpadów.

Saria Polska należy do  koncernu Rethmann.

Narodowcy.net / Kresy.pl / Onet.pl

Miłosz Nowakowski

Czytaj Wcześniejszy

Austriacka Polonia upamiętniła Wiktorię Wiedeńską i obrała swoich patronów [+FOTO]

Czytaj Następny

Zamiast ubolewać, że świat zwariował, trzeba zacząć go zmieniać

Zostaw Odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *