Problemy migracyjne we Włoszech. W ciągu roku liczba przybywających do kraju wzrosła o 148 proc.

Duża liczba imigrantów dociera na granicę Włoch. W przeciągu kilku tygodni przybyło ich kilka tysięcy.

Według Fundacji Inicjatyw i Studiów nad Wieloetnicznością (ISMU) odsetek imigrantów mieszkających we Włoszech w 2018 wzrósł do 10 proc., co uznano za przekroczenie symbolicznej bariery. Z roku na rok ta liczba rośnie.

Z raportu MSZ w Rzymie z 15 sierpnia br. wynika, że w ciągu ostatniego roku do Italii przybyło aż 21 tysięcy nowych migrantów, w porównaniu ze statystykami z okresu od 1 sierpnia 2018 do końca lipca 2019 zanotowano podwyżkę o 148 proc. 

Przybywają oni głównie z Tunezji i Libii. „Ponad 90 procent wszystkich imigrantów docierających do Unii Europejskiej korzystało z usług sieci szmuglujących imigrantów, w którymś momencie swojej podróży” - mówi były szef Europolu Rob Wainwright. Pomimo tak zwiększonego wskaźnika migracji, duży wpływ na sytuację we Włoszech mają jednostki organizacji pozarządowych. W raporcie MSZ zaznacza, że w ostatnim roku dzięki ich aktywności przybyło 5 tysięcy imigrantów. Ośrodki pobytu są już całkowicie przepełnione, a obecnie przybywa w nich 86 tysięcy osób. W tzw. hot spotach znajduje się 10 razy więcej osób niż jest dostępnego miejsca. Wśród nich pozostaje ponad 2800 nieletnich bez opieki. 

Kolejne łodzie są zatrzymywane przez włoskie służby morskie. Na Lampedusie trwa prawdziwy chaos, media informują, że policjanci mają problemy z identyfikacją migrantów. Burmistrz Salvatore Martello pozbawiony pomocy rządu oświadczył: „To sytuacja nie do opanowania. Jeśli rząd nie ogłosi stanu kryzysowego na Lampedusie, ja to zrobię”. Po tej wypowiedzi przypłynął kolejny transport z 44 migrantami z Maroka i Bangladeszu. Zainterweniowali obywatele, którzy blokowali wysiadkę nielegalnych imigrantów, protestujący żądali wywiezienia przybyszów, na zdarzenie przybyło wojsko.

Lider opozycji Matteo Salvini, komentując sytuację pod koniec lipca zaznaczył, że „trzykrotnie wzrosła liczba przybyłych migrantów w porównaniu z zeszłym rokiem”. Dodał, że Lampedusa znalazła się „na skraju upadku”, a setki migrantów uciekają z ośrodków pobytu.


Część przybyszów chce uniknąć kontroli, media opublikowały zdjęcia grupy imigrantów w bermudach, w czapkach z daszkiem i z pudlem na smyczy, którzy postanowili udawać turystów, żeby nie zostać wylegitymowanym przez policję. Po dotarciu do mola służby złapały przebranych Tunezyjczyków, ośmiu mężczyzn i trzy kobiety. Jak podkreślili, do tej pory nikt nie przypłynął z Tunezji z walizką i psem. Jego właścicielka, cytowana przez prasę, powiedziała, że wszyscy przepłynęli przez morze w nadziei na znalezienie pracy we Włoszech.

Znaczącą część nowej fali stanowią nielegalni przybysze, status uchodźcy otrzymało zaledwie 11 procent z imigrantów, którzy o to wnioskowali. Odnosząc się do kryzysu minister spraw zagranicznych zaznaczył, że „Włochy same sobie nie poradzą”. MSZ planuje rozpocząć procedurę odsyłania migrantów statkami i samolotami  do pierwotnego kraju, powinno odbywać się to w takim samym rytmie jak napływ. 

Z migracją z krajów Bliskiego Wschodu oraz Afryki wiąże się zwiększone ryzyko epidemiologiczne oraz zakażenia na nowe choroby, które w Europie nie były spotykane od lat. Według Rocznego Raportu Epidemiologicznego Chorób Zakaźnych opublikowanego w Niemczech 12 lipca 2017 r. znacznie wzrosła liczba przypadków zachorowań na epidemiczne zapalenie spojówek, ospę wietrzną, cholerę, kryptosporydiozę, dengę i bąblowicę. Odnotowano też wyraźnie zwiększoną liczbę zakażeń hantawirusowych, infekcyjnych zapaleń wątroby, zatruć jadem kiełbasianym, gorączek krwotocznych i dużo częstsze występowanie enterokrwotocznego szczepu Escherichia coli oraz bakterii Haemophilus influenzae. Pojawiło się też szokująco zawyżona liczba nowych zarażonych na giardiozę, HIV/AIDS, gruźlicę, trąd, dur epidemiczny, odrę, menigokokowe zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, zapalenie mózgu, nagminne zapalenie przyusznic, dur rzekomy, różyczkę, dyzenterię, kiłę, toksoplazmozę, włośnicę, gruźlicę, tularemię, tyfus i krztusiec. W związku z sytuacją epidemiologiczną którą ogłosił rząd brakuje nowych miejsc, gdzie po zejściu na ląd przybysze będą przechodzić kwarantannę. Znacząca część zostanie przetransportowana na Sycylię albo innych części Włoch.

Dr. Michael Melter z akademickiego szpitala z Ratyzbony, oświadczył, że z niektórymi z dolegliwości nie miał styczności od 20-25 lat, a znaczna część lekarzy w ogóle nigdy ich nie widziała.

Narodowcy.net / Twitter.com / il Giornale.it / wnp.pl / euroislam.pl

Redakcja

Czytaj Wcześniejszy

„Po ludzku nie ma dla nas ratunku” - nigeryjscy biskupi wezwali do modlitwy za chrześcijan w ich kraju

Czytaj Następny

ZEA i Izrael zapowiadają współpracę obronną

Zostaw Odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *