„White Lives Matter”: identytaryści w Niemczech i Francji przypomnieli o ofiarach multi-kulti

W ostatnich tygodniach działacze identytarystyczni z Francji i Niemiec przypomnieli, że życie białych ludzi też ma znaczenie.

Identytaryści (lub tożsamościowcy) przeprowadzili swoje akcje pod hasłem „White Lives Matter”. Były one reakcją na protesty ruchu „Black Lives Matter” i hipokryzję współczesnych „elit” świata zachodniego.

We Francji wywieszono spektakularny baner z napisem „White Lives Matter”, przez co pokojowo zakłócono przebieg demonstracji BLM. Również w Wiedniu nasi działacze wywiesili podobny baner upamiętniający białe ofiary imigranckiej przestępczości. Podobne, mniejsze akcje miały miejsce m.in. w Budapeszcie, Salzburgu czy Düsseldorfie – przekazał w rozmowie z naszym portalem Martin Sellner, lider  Identitäre Bewegung Österreichs.

W Niemczech młodzi patrioci rozpoczęli także kampanię #NiemalsaufKnien (Nigdy na kolanach). Nazwa nawiązuję do klękania białych obywateli, polityków, przedstawicieli służb mundurowych przed Murzynami, w celu przeproszenia ich za rzekomy rasizm.

Identytaryści w Stuttgarcie przypomnieli o czterech osobach zamordowanych przez imigrantów spoza Europy. Ich śmierć nie wywołała żadnej reakcji w mediach, nie dotarła do opinii publicznej, bo nie pasowała do narracji liberalno-lewicowej.

Maria Ladenburger, Eduard Neumeister, Ebba Åkerlund i Tommie Lindh to nazwiska dawno zapomnianych ofiar wielokulturowości. Reprezentują oni wszystkie ofiary tego społecznego eksperymentu! – napisała grupa na swojej stronie internetowej

Fakt, że ich śmierć nie wywołała oburzenia, wynika z ich pochodzenia. Z tego powodu po prostu nie pasują do lewicowo-liberalnej narracji, która już wcześniej przypisała role sprawcy i ofiary. Żadnych przejawów solidarności, żadnych protestów i żadnych dalszych kroków w celu pociągnięcia sprawców do odpowiedzialności lub powiązania ich działań z ogólnym kontekstem – przekonują identytaryści z Szwabii.

Tożsamościowcy zaznaczyli również, że śmierć George’a Floyda była tragedią, ale twierdzenia o systemowym rasizmie dotykającym czarnych w USA, nie mają żadnego oparcia w statystykach amerykańskiej policji. Ale przede wszystkim cała sprawa nie jest związana z Europą.

Dla nas tylko jedna rzecz wynika z tego codziennego absurdu i hipokryzji: żądanie sprawiedliwości (…) w postępowaniu ze wszystkimi opiniami i hierarchizacji ofiar. Żądamy również sprawiedliwości dla wszystkich, którzy odważyli się krytykować społeczeństwo wielokulturowe i wszystkie jego błędy! – podsumowali.

Aby przypomnieć o ofiarach multi-kulti działacze wspięli się na dach dobrze widocznego z miejsca gdzie odbywał się protest „Black Lives Matter” budynku.

Działacze tożsamościowi z Dolnej Saksonii z kolei postanowili rozkleić w Brunszwiku plakaty o treści „White Lives Matter” i „It’s Okay To Be White” (w 2017 roku użytkownicy internetowego forum 4Chan wymyślili to hasło, aby doprowadzić do szału media głównego nurtu – udało się). Na plakatach z podobizną Marii Ladenburger, brutalnie zgwałconej i zamordowanej przez imigranta w 2016 roku 19-letniej studentki medycyny, umieszczono napis „I Can’t Breathe”, czyli zdanie wielokrotnie wypowiedziane przez George’a Floyda do duszącego go policjanta. Później stało się ono popularne na protestach Black Lives Matter.

Akcja miała „przeciwdziałać obłudnemu szaleństwu”.

O francuskich tożsamościowcach z Generation Identitaire Paris było głośno przy okazji ich akcji z 13 czerwca br. Podczas wpisującej się w ruch „Black Lives Matter” manifestacji „Sprawiedliwość dla Adamy” (w 2016 roku 24-l czarnoskóry Adam Traore zmarł w wciąż nie do końca jasnych okolicznościach po zatrzymaniu przez policję) identytaryści wywiesili baner wyrażający solidarność z ofiarami anty-białego rasizmu. 

Na dachu budynku doszło do starcia z grupą „szumowin”.

Tożsamościowcy upamiętnili także postać Tommiego Lindha przez akcję plakatowania prowadzoną w Montpellier. Młody szwedzki nacjonalista stając w obronie kobiety stał się ofiarą sudańskiego imigranta, który od lat posiadał szwedzkie obywatelstwo. Jego sprawę opisywaliśmy na naszym portalu.

Idea tożsamościowa narodziła się we Francji stosunkowo niedawno i stała się znana szerszemu kręgowi odbiorców dopiero dzięki głośnej powieści Michela Houellebecqa „Uległość” traktującej o wizji niedalekiej przyszłości, w której w 2022 roku prezydentem Francji zostaje muzułmanin. Książkę wydano w 2015 roku w dniu zamachu na redakcję Charlie Hebdo w Paryżu. W tłumaczeniu powieści używa się określenia „identytaryści”, które funkcjonuje w języku polskim, ale nieliczni rodzimi przedstawiciele tego ruchu sami wolą nazywać się „tożsamościowcami”.

Charakterystycznym dla tego środowiska jest wyróżnianie trzech poziomów ludzkiej tożsamości – lokalnego, narodowego i cywilizacyjnego. Bardzo mocno w ruchu akcentowany jest patriotyzm europejski, a także regionalizm. Istotne w idei tożsamościowej jest poszanowanie dla różnorodności i nieinwazyjność, tj. nieingerowanie w styl życia innych ludów – m.in. dlatego tożsamościowcy odrzucają kapitalizm, w którym widzą źródło masowych migracji i główne zagrożenie dla tożsamosci. Innymi popularnymi hasłami w tym środowisku są m.in. „Europa 100 flag”, rekonkwista, czyli odzyskanie Europy z rąk liberalnych elit i muzułmanów, powstrzymanie „Wielkiej Zamiany” (ang. Great Replacement) tj. zmiany struktury etnicznej Europy oraz reemigracja ludności rdzennie nieeuropejskiej.

Dziękuję za wkład w ten artykuł Adamowi Szabelakowi

Narodowcy.net / identitaere-schwaben.de / gnet-research.org

Przemek Bubnowski

Czytaj Wcześniejszy

Czy Wojskowe Służby Informacyjne brały udział w powstaniu TVN-u?

Czytaj Następny

Henryk Sienkiewicz – Szkice amerykańskie: podróż z San-Francisco do Los-Angelos

Zostaw Odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *