Wioletta Ostapkiewicz: Dlaczego cena ropy rośnie? | Narodowcy.net

Wioletta Ostapkiewicz: Dlaczego cena ropy rośnie?

Bez wątpienia ropa jest jednym z tych dóbr, których cena w bardzo dużym stopniu wpływa na światowa gospodarkę. Gdy ropa jest droga, to cena paliw drożeje. Wysoka cena paliw wiąże się z wysoką ceną transportu. Drogi transport jest czynnikiem zwiększającym cenę transportowanych towarów, które ostatecznie, po podwyższonej cenie, trafiają na półki sklepowe. Od połowy 2017 roku cena czarnego złota nieustannie rośnie. W ciągu ostatniego roku ceny surowca wzrosły o 60 proc.

22 czerwca 2018 roku w Wiedniu OPEC Plus, czyli państwa kartelu oraz 10 państw produkujących ropę, którym nieformalnie przewodzi Federacja Rosyjska, podjęły decyzję o zwiększeniu wydobycia ropy o około 1 mln baryłek dziennie, co stanowi 1 proc. globalnej podaży. Decyzja ta ma wpłynąć na spadek ceny ropy. Warto jednak zaznaczyć, że realnie ten wzrost wyniesie około 600 tys. baryłek, ponieważ tak spora zwyżka nie jest technicznie możliwa m.in. w takich krajach jak Iran czy Wenezuela. W czasie obrad nastroje na rynkach były niepewne, co skutkowało wzrostem cen ropy naftowej. Dodatkowo nerwową atmosferę podnosiły informacje o sprzeciwie Iranu wobec zwiększenia wydobycia surowca z powodu zapowiedzi ponownego nałożenia sankcji przez Stany Zjednoczone. Tymczasem jest to trzeci największy producent czarnego złota w OPEC, który eksportuje dziennie 2,5-2,7 mln baryłek, zaspokajając około 3 proc. światowej konsumpcji.

Organizacja Państw Eksportujących Ropę i 10 pozostałych producentów, czyli grupa nazwana OPEC Plus, porozumiały się pod koniec 2016 roku. Zdecydowały wówczas ograniczyć produkcję ropy naftowej, aby zwiększyć ceny po okresie dużych spadków. Kompromis osiągnięto wtedy łatwiej, ponieważ nagły spadek ropy między 2014 a 2016 rokiem, niekorzystnie wpływał na niektóre gospodarki państw-producentów. Globalne wydobycie zostało ograniczone o około 1,8 mln baryłek dziennie, czyli blisko 2 proc. Obecnie na światowych rynkach ropy naftowej zakończył się okres nadpodaży, a światowe zapotrzebowanie zwiększa się. Dobra koniunktura gospodarcza jest bodźcem zwiększającym konsumpcję czarnego złota. Niemniej wzrost cen stanowi asumpt dla państw spoza OPEC do rozwoju energii alternatywnej czy do inwestycji związanych z wydobyciem ropy z łupków. Z kolei niska cena surowca wpędza w recesję państwa produkujące ropę, których gospodarka jest nastawiona głównie na jej sprzedaż.

Tweetowa polityka Trumpa

W trakcie kwietniowego spotkania OPEC Plus Donald Trump w swoim stylu zaatakował na Twitterze państwa eksportujące ropę. Stwierdził, że przy tak wielkiej podaży ropy i jej znaczących rezerwach, ceny „są sztucznie bardzo wysokie”. Dodał również, że „to niedobrze i to nie będzie akceptowane”. W połowie czerwca prezydent USA znowu zwrócił uwagę na drożejący surowiec za pomocą swojego ulubionego środka komunikacji, pisząc, że „ceny ropy są zbyt wysokie, znowu robi to OPEC. Niedobrze!”. Łatwo się domyśleć, że ten tweet skierowany był głównie do Arabii Saudyjskiej – nieformalnego lidera OPEC. W momencie, gdy cena rop może wynosić nawet 80 dol. za baryłkę, to nawet łupkowy potentat, taki jak USA, nie może kryć swojego zaniepokojenia. W kilka godzin po ogłoszeniu zwiększenia wydobycia ropy przez Kartel, prezydent Trump napisał na Twitterze: „Mam nadzieję, że OPEC znacznie zwiększy produkcję.”

Niepokój prezydenta Stanów Zjednoczonych jest zrozumiał. USA nadal konsumują więcej niż produkują, dlatego zmuszone są do importu – głównie z Kanady. Mimo że wielkość wydobycia ropy ze skał łupkowych rośnie, a USA w przyszłości mogą stać się największym producentem ropy naftowej, to paradoksalnie mogą nie mieć możliwości stabilizowania cen na rynku czarnego złota i stać się tzw. swing producer. Po pierwsze dlatego, że coraz większą rolę odgrywa nowa grupa wiedeńska – OPEC Plus. Skonsolidowane siły Arabii Saudyjskiej oraz Rosji są wstanie przezwyciężyć amerykańskie wpływy. Po drugie, wydobycie w Stanach Zjednoczonych jest rozdrobnione, a małe przedsiębiorstwa walczą między sobą, przez co trudno jest to kontrolować. Po trzecie, ropa ropie nierówna. Wiele rafinerii na świecie technologicznie jest przystosowana do przetwarzania ciężkiej ropy, a więc zapotrzebowanie na lżejszą ropę łupkową, jest zdecydowanie mniejsze.

Saudyjski poker

OPEC dzieli się na państwa, które optują za wyższym wydobyciem i tańszą ropą, a także na te, które są zwolennikami niższego wydobycia i drogiej ropy. Polityka państwa-producenta zależy głównie od jego rozwoju technologicznego, kosztów wydobycia, możliwości produkcyjnych czy położenia surowca. Arabia Saudyjska dzięki płytko położonym złożom, zamożności, a także rozwiniętej technologii jest wstanie produkować dużo przy niskiej stawce, wynoszącej nawet 20-30 dol. za baryłkę.

Produkcja ropy naftowej w Arabii Saudyjskiej nadal znacząco przewyższa konsumpcję, dając możliwość temu państwu eksportować surowiec w dużych ilościach. Jednak co warto zauważyć, konsumpcja ma tendencję wzrostową. Spowodowane jest to zwiększającą się liczbą ludności. Dlatego coraz częściej Arabia Saudyjska daje do zrozumienia, że nie jest już zwolennikiem bardzo niskiej ceny ropy. Zgodnie z danymi OPEC Saudyjczycy w kwietniu 2018 roku produkowali dziennie 9,9 mln baryłek, a w 2016 roku ten sam kraj wypompowywał na powierzchnie 10,4 mln baryłek dziennie. Z kolei w maju OPEC wydobywał dziennie o milion mniej baryłek ropy (tj. 31,8 mln) niż dwa lata wcześniej. A te spadki mają miejsce w sytuacji, gdy światowe zapotrzebowanie ropy rośnie. Według Organizacji Państw Eksportujących Ropę globalny popyt przekroczy 98 mln baryłek dziennie.

Trudno jednoznacznie stwierdzić w co gra Arabia Saudyjska. W 2014 i 2015 roku, wbrew wielu członków OPEC, znacząco zwiększała produkcję ropy, co miało wpływ na spadek ceny ropy nawet do poziomu 30 dol. za baryłkę. Wydaje się jednak, że obecnie pojmowanie ceny równowagi przez Saudyjczyków jest inne i plasuje się na poziomie około 80 dol. za baryłkę. Książę Khalida al-Faliha chce zmodernizować swój kraj, na co będzie potrzebować funduszy. Kolejną przyczyną zmiany polityki jest nacisk prezydenta Stanów Zjednoczonych. Arabia Saudyjska może obawiać się utraty ważnego sojusznika i izolacji.

Irańska izolacja

Będziemy nadal wywierać na nich maksymalną presję, ogromne sankcje…”- powiedziała w maju rzeczniczka Białego Domu Sarah Sanders. Z kolei Donald Trump ogłosił, że wycofuje Stany Zjednoczone z porozumienia nuklearnego z Teheranem, a “potężne sankcje” wobec Iranu wchodzą w życie. Jego zdaniem umowa z 2015 roku była “sama w swej istocie” nieudana, i stwierdził, że USA mają dowody na to, iż Teheran pracował nad programem nuklearnym mimo jej podpisania. Oczywiście Donald Trump kłamie, ponieważ takie dowody nie istnieją, co podkreślają eksperci. Jest to jednak amerykańsko-izraelski sposób na walkę z Iranem na Bliskim Wschodzie. Zawarta w lipcu 2015 umowa między Iranem a Stanami Zjednoczonymi, Chinami, Rosją, Niemcami, Francją, Wielką Brytanią, miała na celu ograniczenie programu nuklearnego Teheranu w zamian za stopniowe znoszenie sankcji. Wyjście Stanów Zjednoczonych z tego układu było jednym z głównych postulatów Donalda Trumpa w kampanii prezydenckiej w 2016 roku. USA chce doprowadzić do tego, aby żadne państwo od listopada nie będzie importowało irańskiej ropy. Namawia również Indie, Chiny, Turcje oraz Irak, aby te kraje nie prowadziły wymiany towarowej z Iranem.

Główną gałęzią przemysłu irańskiego jest produkcja ropy. W 2015 roku dzięki otwarciu się na świat i przypływowi kapitału zagranicznego Teheran miał możliwość rozwijać technologię wydobywczą, a także poszukiwać nowe złoża, aby zwiększyć produkcję i eksport. Po zniesieniu sankcji Iran stał się jednym z największych na świecie eksporterów czarnego złota, wysyłając ponad 2 mln baryłek dziennie do Azji, Europy, a w tym również do Polski. Stany Zjednoczone niewiele tracą na izolacji Iranu, ponieważ wymiana handlowa pomiędzy tymi państwami jest niewielka. W innym położeniu są państwa europejskie, które po zniesieniu sankcji rozpoczęły szeroko zakrojoną współpracę z Teheranem. Obecnie obawiając się kar nałożonych przez Stany Zjednoczone wycofują się z niej. Europejskie firmy, takie jak francuski gigant naftowy Total SA czy niemiecka firma energetyczna Wintershall AG, która powiedziała swoim irańskim parnerom, że możliwe, iż nie znajdzie finansowania na irańskie projekty naftowe, gdyż jest uzależniona od swej spółki matki BASF AG, która prowadzi znaczącą działalność w branży chemicznej w USA.

Władze Iranu starały się o pozyskanie ponad 100 mld dol. kapitału zagranicznego od międzynarodowych firm naftowych, aby zwiększyć produkcję ropy do ponad 5 mln baryłek dziennie. Bez inwestycji produkcja nie wzrośnie. Wprowadzenie sankcji wpływa również na wzrost ceny ropy – malejąca nadwyżka przekształca się w jej niedobór. Trzeba więc zadać pytanie jak postąpią państwa azjatyckie. Chiny, Korea Południowa i Japonia mogą obawiać się nałożenia kar przez USA przez co nie będą importować. Z drugiej strony, przed 2015 rokiem, mimo sankcji, importowały surowce z Iranu.

Upadek giganta

Wenezuela ma największe potwierdzone rezerwy ropy naftowej na świecie, które wynoszą prawie 300 mld baryłek. Jednak nieudolna polityka Hugo Cháveza oraz Nicolasa Maduro, a także ich poprzedników, doprowadziła do tego, że gigant naftowy, jakim jest Wenezuela, pogrążony jest od kilku lat w kryzysie gospodarczym, społecznym, zmaga się z trzycyfrową inflacją i recesją. Obecnie jest to jeden z najbardziej niestabilnych krajów OPEC. Produkcja ropy w marcu 2018 roku wyniosła 1,51 mln baryłek dziennie – jest to najniższe wydobycie od prawie 30 lat. Niewątpliwie jest to jedna z ważniejszych przyczyn wysokiej ceny ropy, gdyż dotychczas Wenezuela była ważnym producentem i eksporterem czarnego złota.

Ponadto, w sierpniu 2017 roku USA zastosowały sankcje wobec Wenezueli. Było to spowodowane lipcowymi wyborami do Zgromadzenia Konstytucyjnego w Wenezueli, które mają dokonać zmian w ustawie zasadniczej, wzmacniając pozycję wenezuelskiego prezydenta. Eksperci szacują, że jeżeli Stany Zjednoczone wprowadzą embargo na wenezuelską ropę, to państwo zbankrutuje w ciągu dwóch miesięcy.

Wenezuelski koncern państwowy PDVSA ma już miesięcznie opóźnienie w realizacji kontaktów na dostawy zamówionej i opłaconej ropy dla amerykańskich, chińskich i hinduskich prywatnych koncernów. Duże opóźnienia naruszają warunki umów i pogłębiają kryzys. PDVSA istnieje obecnie tylko dzięki rosyjskim kredytom. W zamian za pożyczki rosyjskie koncerny m.in. Rosneft przejmują wenezuelskie zasoby ropy i gazu. Rosjanie dostali już prawo poszukiwań i wydobycia na szelfie Wenezueli, handlu wenezuelską ropą i produktami naftowymi, a także udział w złożach. Rząd Nicolasa Maduro zaoferował także Indiom 30% zniżkę na zakup ropy naftowej, pod warunkiem, że Indie wykorzystają do tego kryptowalut.

Jaka będzie przyszłość?

Nie można wykluczyć, że ropa w przyszłości może kosztować ponad 100 dol. Niestabilna sytuacja międzynarodowa wpływa na cenę czarnego złota. Sankcje na irańską ropę zmniejszą jej podaż, a to wiążę się ze wzrostem ceny ropy. Podobny scenariusz może czekać Wenezuelę. A tym czasem Donald Trump 30 czerwca 2018 roku na Twitterze poinformował, że uzgodnił z królem Arabii Saudyjskiej, że w związku z zawieruchą i dysfunkcją w Iranie i Wenezueli, Saudyjczycy zwiększą produkcję ropy nawet o 2 mln baryłek dziennie. Jednak zgodnie z ustaleniami OPEC Plus wydobycie ma zostać zwiększone tylko o 1 mln baryłek dziennie. Pewne jest jedno – Donald Trump robieniem polityki na Twitterze nie pomaga w ustabilizowaniu się ceny ropy naftowej. Pocieszające jest jednak to, iż historia pokazuje, że poziom powyżej 100 dol. nie jest do utrzymania przez dłuższy czas.

Autor: Wioletta Ostapkiewicz

Komentarze