Wyrok w sprawie książki „Dalej jest noc”. Grabowski i Engelking muszą przeprosić

Zgodnie z wtorkowym wyrokiem warszawskiego Sądu Rejonowego, prof. Barbara Engelking i prof. Jan Grabowski muszą przeprosić za pomówienia zamieszczone w książce „Dalej jest noc” wobec Edwarda Malinowskiego, wedle których wydawał on Żydów Niemcom, oraz okradł Żydówkę, której pomagał.

Przeprosiny mają być skierowane do Filomeny Leszczyńskiej, ponad 80-letniej bratanicy Edwarda Malinowskiego, która pozwała autorów książki. Muszą zostać wysłane do poszkodowanej w liście poleconym, a także zamieszczone  na stronie internetowej Stowarzyszenia Centrum badań Nad Zagładą Żydów, które wydało publikację. Sąd oddalił żądanie 100 tys. złotych zadośćuczynienia. Wyrok jest nieprawomocny.

Edward Malinowski w czasie wojny był sołtysem wsi Malinowo na Podlasiu. Pomagał on Żydówce Esterze Drogickiej ukrywać się przed Niemcami, a potem umożliwił jej wyjazd do Prus na roboty. Fragment wydanej w 2018 roku książki „Dalej jest noc” dotyczący jego osoby, a który wzbudził sprzeciw Filomeny Leszczyńskiej, brzmi następująco:

Estera Drogicka (z domu Siemiatycka) po stracie rodziny, zaopatrzona w dokumenty kupione od Białorusinki, postanowiła wyjechać do Prus na roboty, w czym pomógł jej sołtys Malinowa Edward Malinowski (przy okazji ją ograbił) – i w grudniu 1942 r. trafiła do Rastenburga (Kętrzyna) jako pomoc domowa w niemieckiej rodzinie Fittkau. Nie tylko poznała tam swojego drugiego męża (Polaka, który także był na robotach), lecz rozwinęła działalność handlową, przesyłając Malinowskiemu paczki z rzeczami na sprzedaż. Odwiedziła go, gdy jechała na urlop „do domu”. Zdawała sobie sprawę, że jest on współwinny śmierci kilkudziesięciu Żydów, którzy ukrywali się w lesie i zostali wydani Niemcom, mimo to na jego procesie po wojnie złożyła fałszywe zeznania w jego obronie.

CZYTAJ TAKŻE: Współczesna muzyka włoskiej prawicy

W 2019 roku wspierana pomocą prawną przez Redutę Dobrego Imienia Leszczyńska złożyła pozew. Wskazała na nieprawdziwość dwóch rzeczy w przytoczonym fragmencie. Po pierwsze, że Drogicka przesyłała sołtysowi Malinowskiemu rzeczy na sprzedaż. Po drugie, że sołtys Malinowski wydał Niemcom kilkudziesięciu Żydów. W pierwszej kwestii Engelking przyznała się do błędu. Drogicka po wywiezieniu jej na roboty do Niemiec napisała do sołtysa Edwarda Malinowskiego list. Poczta dostarczyła go jednak do innego mieszkańca tej samej wsi o tym samym imieniu i nazwisku. Pomiędzy Drogicką a drugim Edwardem Malinowskim nawiązała się korespondencja i to ta para prowadziła wspomnianą już wyżej wymianę handlową.

Z kolei drugą kwestię autorka książki podtrzymuje. Istotnie, Polak z Malinowa po wojnie został oskarżony o współpracę z Niemcami i wskazywania im ukrywających się Żydów. Został jednak uniewinniony. „Wśród zeznań świadków, oprócz donosicieli, którzy częściowo wycofali się ze swojego oskarżenia byli także zawnioskowani przez obronę Żydzi, którym oskarżony pomógł w czasie okupacji. Sąd wziął pod uwagę świadczących na korzyść Edwarda Malinowskiego Żydów, którzy specjalnie na rozprawę przyjechali z Białegostoku, Wrocławia i Warszawy. [...] Sąd brał także pod uwagę zeznania polskich mieszkańców Malinowa, którzy wskazywali, że Edward Malinowski nie był winnym wydania Żydów, że pomagał Żydom podczas wojny” - czytamy w akcie oskarżenia.

CZYTAJ TAKŻE: Od techniki do gnozy — konserwatyzm w dobie transhumanizmu i przemian technologicznych

Zdaniem Engelking uniewinnienie Malinowskiego miało miejsce w „niejasnych okolicznościach” - przed rozprawą zostali pobici ludzie, gotowi świadczyć na niekorzyść oskarżonego. Natomiast zeznania samej Drogickiej świadczące na jego korzyść miały wynikać z wdzięczności za ocalenie życia.  Autorka w kwestii wydawania Żydów przez Malinowskiego powoływała się na słowa Żydówki z 1996 w relacji złożonej dla Shoah Fundation, w którym odnosiła się ona do omawianych zdarzeń.

Proces spotkał się z krytyką środowisk żydowskich. Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich wraz z 16 innymi osobami wydał w przeddzień wyroku specjalne oświadczenie. Oto jego treść:

W ostatnim czasie nasilają się próby represji wobec historyków i dziennikarzy, którzy usiłują rzetelnie przedstawić losy polskich Żydów pod okupacją niemiecką. Proces wytoczony profesorom Barbarze Engelking i Janowi Grabowskiemu oraz przesłuchanie redaktor Katarzyny Markusz to tylko najnowsze tego przykłady. 

Sala sądowa nie jest miejscem ustalania prawdy historycznej; potępiamy takie próby i solidaryzujemy się z osobami, których one dotykają.

Instytucje państwowe coraz częściej wspierają, czasem w sposób zawoalowany, czasem bezpośrednio, finansowo i awansem, nierzetelną narrację historyczną. Zapowiadane mianowanie ONR-owca przewodniczącym oddziału IPN we Wrocławiu, jest tego tylko jednym z najnowszych przykładów. 

Państwo nie powinno być stroną w debacie historycznej, a już zwłaszcza nie powinno wspierać historycznej nieprawdy czy nienawiści: potępiamy takie próby, których ofiarą pada poszukiwanie prawdy historycznej.

Stwierdzenie, z powodu którego red. Markusz była przesłuchiwana: „niechęć do Żydów była wśród Polaków nagminna, a polski współudział w Zagładzie jest faktem historycznym”, znajduje potwierdzenie w wielu badaniach historycznych i w zbiorowej pamięci Żydów polskich. 

Wolelibyśmy, żeby nasza historia wyglądała tak różowo, jak ktoś chciałby ją obrazować - ale historia wygląda tak, jak wygląda. Jeżeli prokuratura miałaby w sprawie słów red. Markusz wszcząć śledztwo, powinno ono obejmować także wszystkich sygnatariuszy niniejszego oświadczenia.

CZYTAJ TAKŻE: Otwieranie gospodarki, polskie warcholstwo i rządowe zarządzanie przez kryzys

W powyższym oświadczeniu padają kuriozalne słowa o „polskim współudziale w Zagładzie”, który „jest faktem historycznym”. Najwyraźniej garstka szmalcowników, którzy byli tępieni przez struktury Polskiego Państwa Podziemnego to wystarczający powód, aby sugerować winę całego Narodu Polskiego za to, co spotkało Żydów. Proces jest przedstawiony jako próba represji wobec „rzetelnych” naukowców, którymi mają być Engelking i Grabowski. Jednak pani Engelking „zasłynęła” kiedyś z wypowiedzi, w której przedstawia śmierć Żydów jako „przeżycie metafizyczne”, natomiast śmierć Polaków jako „kwestię biologiczną”. Można sobie zadać pytanie, czy wobec takiego stosunku do Polaków pani profesor opisując wydarzenia z historii polsko-żydowskiej będzie bezstronna i rzetelna.

Źródła: Narodowcy.net/onet.pl/tvp.info

Emil Styrcz

Czytaj Wcześniejszy

Współczesna muzyka włoskiej prawicy

Czytaj Następny

„Media bez wyboru” - koniec wolności słowa? Komentarz redakcji

Zostaw Odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *