6 marca przypada Europejski Dzień Pamięci o Sprawiedliwych, mający na celu przypomnienie o ludziach, którzy nieśli pomoc ukrywającym się Żydom. Wśród bardzo wielu zasłużonych Polaków, znajdują się również reprezentanci obozu narodowego.
Pomoc odbywała się pod różnymi postaciami: ze strony narodowych oddziałów partyzanckich, powstańczych, siatek konspiracyjnych czy pomocy indywidualnej. Skupimy się na kilku przykładach pomocy osobistej.

Dzięki adwokatowi Jerzemu Zakulskiemu, wysokiej rani działaczowi ONR w Krakowie, wojnę przeżyły Maria Bernstein-Błeszyńska z córką. Po ucieczce z getta udzielił im locum, w którym przetrwały do końca wojny.

 Niestety, komunistyczny sąd, nie bacząc na zeznania Żydówki, skazał Zakulskiego na karę śmierci za działalność antykomunistyczną. Został zamordowany w 1948 roku.

Kolejną postacią jest Witold Borowski „Witek”, działacz Młodzieży Wszechpolskiej, w czasie wojny redaktor tygodnika „Wielka Polska”, kierownik Służby Oświatowo-Wychowawczej NSZ. W prowadzonym wraz z żoną sklepie ukrywali znajomych Żydów, aż do wybuchu powstania warszawskiego. Po wkroczeniu Armii Czerwonej został aresztowany przez NKWD, zginął w czasie ucieczki z obozu w Rembertowie.

Schronienia znajomym Żydom udzielił również Wiktor Skiba „Jacek”, komendant powiatu Pruszków NSZ w okręgu Warszawa. Ukrywał rodzinę wcześniej znanych Żydów. Po wojnie ukrywany kolega, już jako komunistyczny aparatczyk, odwdzięczył się Wiktorowi Skibie, ściganemu przez UB i pomógł w ucieczce na Zachód.

W ekstremalnych warunkach, bo w KL Auschwitz-Birkenau, pomoc Żydom okazywali narodowcy z Janem Mosdorfem, przywódcą i ideologiem ONR, na czele. Sam Mosdorf nie przeżył pobytu w obozie - został rozstrzelany w zbiorowej egzekucji w 11 października 1943 roku.

Na warszawskim Pawiaku działalność pomocy Żydom prowadził Felicjan Loth - lekarz i działacz ONR, członek Organizacji Polskiej i Związku Jaszczurczego, współorganizator tajnego wydziału lekarskiego UW, uczestnik Powstania Warszawskiego. Po ciężkim śledztwie, został mianowany lekarzem więziennym. W czasie obdukcji nie wpisywał do karty więziennej informacji, że nowoosadzony jest Żydem.

Jednym z wyróżnionych medalem „Sprawiedliwego wśród narodów Świata” jest ks. Marceli Godlewski, związany z ruchem narodowym. Był proboszczem parafii, położonej na terenie getta w Warszawie. Na potrzeby bezdomnych oddał plebanię i dom parafialny, prowadził akcję dożywiania swoich parafian - przy kościele działała jadłodajnia wydająca 100 porcji zupy dziennie. Ks. Godlewski i inni księża szmuglowali również żywność do getta i wydawali fałszywe metryki chrztu.

Kolejnym odznaczonym medalem z Yad Vashem, jest działacz Stronnictwa Narodowego, pisarz i publicysta katolicki Jan Dobraczyński. Współredaktor organu prasowego SN i NOW „Walka”. Redagował również pismo „Żołnierz Wielkiej Polski” czy miesięcznik „Sprawy Narodu”. Jako urzędnik pomocy społecznej miał wiele możliwości do pomocy i nie próżnował. Wg Ireny Sendlerowej, przyczynił się do uratowania około 500 dzieci.

Czasami pomoc Żydom miała tragiczny finał, świadczył o tym los Zdzisława Chrzanowskiego - członka Młodzieży Wszechpolskiej i SN, żołnierza NOW-AK. Aresztowny w lutym 1944 roku. Przyczyną było doniesienie złożone przez dwie kobiety pochodzenia żydowskiego, kolaborantki Gestapo. Obie kobiety podając się za uciekinierki uzyskały wsparcie od członków podziemia i następnie zadenuncjowały
niosących pomoc narodowcom. Chrzanowski został rozstrzelany 21 marca 1944 roku.

To tylko kilka wybranych postaci. Nie sposób jest bowiem zliczyć wszystkich członków obozu narodowego, którzy przyczynili się do ratowania Żydów. Obecnie, gdy lewicowe środowiska starają się umniejszać zasługi polskich nacjonalistów, o bohaterach należy mówić głośno i z dumą.
Cześć i chwała!

autor: Witold Rychlik


Oddział "Zagłoby" bez wątpienia należy do jednej z największych zagadek podziemia niepodległościowego. Nie znamy nazwiska dowódcy, oraz tego jak wyglądał. Wiemy natomiast jedno. Do konspiracji zszedł w celu obrony polskiej ludności przed łupieżczą polityką niemodlińskiego Urzędu Bezpieczeństwa i Milicji Obywatelskiej.
 

Na mocy postanowień konferencji w Jałcie (4-11 luty 1945 r.) Polsce odebrano Kresy Wschodnie, przyznając w ramach rekompensaty "Ziemie Odzyskane". Ludność mieszkająca w województwach lwowskim, nowogródzkim, stanisławowskim , tarnopolskim, wileńskim i wołyńskim, miała zostać przesiedlona zwartymi masami na nowe tereny, zastępując tamtejszych Niemców.

Przymusowe wysiedlenia Kresowiaków objęły łącznie ponad 2 miliony ludzi, w bydlęcych wagonach przemierzyli wiele kilometrów w oczekiwaniu na nowe życie. Wśród ogromnych rzesz przesiedleńców znajdowało się także wielu nieujawnionych członków Armii Krajowej i innych organizacji. Wśród nich znalazł się także "Zagłoba", który na Śląsk Opolski przybył prawdopodobnie we wrześniu 1945 roku.

Zachodnie powiaty województwa Śląskiego w 1945 roku cechował chaos i bezprawie. Dzikie osadnictwo (po 2-3 rodziny w jednym domu), rabunkowa polityka stacjonujących wojsk Armii Czerwonej oraz brak sprawnie funkcjonującego aparatu administracji, który objął by opieką przyjezdnych sprawiał, że repatriacja przypominała znany z westernów Dziki Zachód. Z powodu braku dokumentacji archiwalnej nie jest znana skala przestępczego procederu prowadzonego przez komunistów. Fragmentaryczne informacje docierały jedynie z sąsiednich województw, gdzie działały struktury podziemia:

"Społeczeństwo śląskie było prześladowane przez funkcjonariuszy urzędów państwowych, a przede wszystkim przez służbę bezpieczeństwa. Zgodnie z napływającymi meldunkami, największe lumpy z szeregów UB i MO działały w Niemodlinie!"

Meldunek Inspektoratu AK Rybnik do Komendy Okręgu Śląskiego AK, 1945 rok.

Na terenie powiatu niemodlińskiego, o którym mowa w sprawozdaniu, uruchomiono Obóz Pracy w Łambinowicach. Jego głównym celem stało się skoncentrowanie wszystkich wysiedlonych Niemców przed wywozem z kraju. Komendantem został Czesław Gęborski, dwudziestoletni funkcjonariusz Milicji Obywatelskiej pochodzący z Dąbrowy Górniczej. Bardzo szybko dał się poznać jako bezlitosny sadysta, którego już po czterech miesiącach zdjęto z funkcji. Przeciw Gęborskiemu toczyły się trzy śledztwa (1947, 1956 i w latach 90-tych), jednak mimo ogromnego materiału dowodowego, zmarł, nigdy nie odpowiadając za swe czyny. Głównym oskarżeniem stała się sprawa podpalenia jednego z budynków obozowych, który następnie kazano gasić więźniom, jednak gdy ci podeszli, zostali natychmiast zastrzeleni przez wartowników. Zginęło wtedy kilkadziesiąt osób. Świadkowie mówili także o wielu innych, drastycznych sposobach na "umilenie" sobie czasu przez Gęborskiego i jego ludzi, m. in. jednemu z osadzonych nakazano położyć się na polnej drodze, po której następnie przejeżdżała dorożka 'tam i z powrotem" do momentu aż zmarł. Zastrzelono także małą dziewczynkę, która przyszła na grób matki by położyć na nim kwiaty. Znana była także słynna kolekcja zegarków Gęborskiego, licząca 2 tysiące egzemplarzy (jeden z nich otrzymał jego adwokat broniący go podczas procesu w 2000 roku).

Wartownicy trudnili się także rabunkiem okolicznych wsi gminy Łambinowice. To właśnie przeciw nim wystąpił "Zagłoba" tworząc we wrześniu 1945 roku swój oddział. Grupa miała przede wszystkim charakter lokalnej samoobrony. W jej skład weszli dezerterzy z Wojska Polskiego, przesiedleńcy z Kresów (Stanisławów, Lwów) oraz centralnej i wschodniej Polski (Zagłębie Dąbrowskie, Rzeszów, Białostocczyzna).

Dowódca znał zasady funkcjonowania w konspiracji - zakazał robienia zdjęć, nadał nowe pseudonimy (przez co niemożliwym jest powiązanie go z kimś z partyzantki kresowej), a jego akcje charakteryzowała brawura - m. in. w grudniu 1945 roku w środku dnia dziewięciu umundurowanych ludzi dokonało napadu na Spółdzielnię SPOŁEM położoną w centrum Niemodlina. W okresie referendum ludowego 1946 roku "Zagłoba" odwiedził trzech komunistów mieszkających w Szydłowie, których po pobiciu ostrzeżono, że mają wypisać się z partii, gdyż przy kolejnym spotkaniu zostaną zastrzeleni. 17 sierpnia 1946 grupa rozbiła posterunek w Bielicach, zabierając stamtąd broń.

 

Przez niemal pół roku "Zagłoba" pozostawał nieuchwytny. Poparcie jakim cieszył się wśród ludności, oraz współpraca z lokalnymi strukturami Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość" powodowała, że wymykał się z obław, a także bardzo dobrze orientował się gdzie uderzyć by móc wycofać się bez strat. 

W celu rozpracowania grupy oraz jej współpracowników nastawiono dziewięciu agentów, wśród nich Stefana Pachę, właściciela restauracji gdzie spotykali ludzie "Zagłoby", Waldemara Stachowicza szwagra jednego z partyzantów oraz Janinę Stradowską "Śpiewaczkę", łączniczkę i dawną narzeczoną jednego z ludzi "Zagłoby". 

Działania agentury, początkowo fatalne, z czasem zaczęły przynosić sukcesy, m. in. bezpiece udało się zlikwidować informatorów ulokowanych na posterunkach MO i UB w Bielicach. Kluczowa okazała się jednak postać Stradowskiej.

Przypadkowo spotkała ona swego narzeczonego w Opolu. Okazał się nim Józef Parzelski "Grajek", który poinformował ją, że palący się grunt pod nogami zmusza oddział do relokacji w inne, bezpieczniejsze miejsce. "Śpiewaczka" poprosiła o to by przed odjazdem "pobyć sam na sam", na co ten zgodził się.

24 lipca 1946 roku po przybyciu na umówione miejsce, oczekujący na ukochaną "Grajek" został zatrzymany przez funkcjonariuszy UB. Początkowo w trakcie śledztwa, wypierał się członkostwa w partyzantce, jednak tortury jakim został poddany spowodowały, że zgodził się ujawnić miejsca ukrycia "Zagłoby"

Niezwłocznie przeprowadzono obławę, w której udział wzięły jednostki KBW, MO i UB. Zaskoczenie było całkowite. "Zagłoba" wraz ze swymi ludźmi zginęli (29 osób). Bezpieka dokładnie zatuszowała miejsce ukrycia ciał, których do dzisiaj nie udało się odnaleźć. Jedynym śladem jaki sugeruje gdzie odbyła się strzelanina są znaleziono łuski o numerze identycznym jak te, które znajdowały się w miejscu egzekucji jednego z transportu żołnierzy kpt. Henryka Flame "Bartka" co świadczy o tym, że obie egzekucje dokonała ta same grupy. Niestety to jedyny trop jaki do tej pory udało się uzyskać.

Do odszyfrowania nadal czeka także tożsamość "Zagłoby". Poniżej publikujemy listę nazwisk zewidencjonowanych partyzantów, którzy mogli działać wspólnie z "Zagłobą" w podziemiu na Kresach Wschodnich lub w centralnej Polsce. Jeśli nazwiska coś Ci mówią, koniecznie odezwij się do redakcji narodowcy.net Twoja pomoc jest niezbędna!

Gerchardowicz "Lampart"

Kopec (Kopeć) "Lew"

Kuzior "Kwiatek"

Łukasiewicz "Burza"

Marciniak "Sosna"

Sokół "Cebula"

Korzec "Klarnet"

Cyprjan "Wilk"

Bablewski "Kogut"

Gregorczyk "Adaś"

Stychno "Piorun"

Walkowicz "Krzak"

Woźniak "Księżyc"

Kryczek "Gwiazda"

Cuber "Kura"

Narodowcy.net

Narodowcy.net to portal młodego pokolenia polskich nacjonalistów. W świecie przesiąkniętym ideami multikuluralizmu i liberalizmu, chcemy przypominać o wartościach za które Polacy od zawsze walczyli i umierali: Bogu, Honorze, Ojczyźnie. 

Najczęściej komentowane

We use cookies to improve our website. Cookies used for the essential operation of this site have already been set. For more information visit our Cookie policy. I accept cookies from this site. Agree