Ks. Tadeusz Isakowicz-Zalewski wzywa do pomocy Ormianom. Okazał się niewygodny dla Polskiego Radia

Polskie Radio w ostatniej chwili odwołało wywiad z księdzem Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim. Tematem przewodnim miał być konflikt ormiańsko-azerski. Okazuje się, że duchowny jest persona non grata w publicznej rozgłośni radiowej.

O zaistniałej sytuacji ksiądz opowiedział podczas wywiadu, któremu udzielił dziennikarzowi Pawłowi Chmielewskiemu na łamach portalu pch24.pl. Na początku rozmowy ks. Isakowicz-Zalewski przedstawił kuriozalną decyzję Polskiego Radia. W założeniu duchowny miał opowiedzieć publicznej rozgłośni radiowej o długoletnim konflikcie między Ormianami a Azerami. Zważywszy, że duchowny stoi murem za swoimi braćmi w wierze, chrześcijanami oraz głosi, że Polska powinna pomóc Armenii, mogłoby to się nie spodobać partii rządzącej. Warto tu zauważyć dla politycznego zobrazowania sytuacji, że w dużym uproszczeniu, najważniejszym sojusznikiem Erywania jest Moskwa a Baku - Ankara.

Od kilku lat można zauważyć zbliżenie Turcji i Rosji, które chcą osłabić hegemonię USA na świecie, a mimo to nadal muzułmański kraj nadal jest stowarzyszony w NATO. Wiedząc jednocześnie, że Polska idzie na pasku polityki zagranicznej USA oraz znając wrogość PiSu wobec duchownego, nie powinien dziwić fakt, że jest on niemile widziany w publicznych środkach masowego przekazu. Tym dziwniejsze jest, że to redaktor Polskiego Radia sam zabiegał o wywiad z ks. Isakowiczem-Zalewskim.

CZYTAJ TAKŻE: Protekcja USA w jednym pakiecie z LGBT

To, czego ksiądz nie mógł powiedzieć w publicznym radiu, przekazał portalowi pch24.pl. Duchowny wskazał, że Polska powinna pomóc Ormianom ze względu na wielowiekowe więzi, lojalność ormiańskich obywateli naszego kraju. Zwrócił uwagę, że stanowisko Polski wobec Erywania, jest bardzo chwiejne.

Wielokrotnie mogłem się przekonać, że polscy politycy, niezależnie od opcji, są po stronie Turcji i Azerbejdżanu. Chodzi tu nie tylko o sojusze wojskowe, ale i o ropę, która płynie z Azerbejdżanu. Naciski polityczne są tu bardzo silne - stwierdził duchowny.

Ks. Isakowicz-Zalewski podkreśla, że Ormianie cały czas są prześladowani ze względu na wyznawaną wiarę. Trzeba przypomnieć, że największą tragedią tego narodu była rzeź z lat 1915-1917. Według szacunków ormiańskich zginęło 1,5 miliona osób. Wywarło to znaczący wpływ na współczesne położenie Armenii. Jak wspomina w wywiadzie ks. Isakowicz-Zalewski kraj jest słaby, bez dostępu do morza, z zamkniętymi granicami. Ponadto duchowny wskazuje na jego samotność polityczną. Pomimo że Rosja jest formalnie sojusznikiem Armenii, to nie widać szans na to, by Moskwa wspomogła sojusznika, a jedynie wykorzystuje sytuację dla własnych politycznych celów.

CZYTAJ TAKŻE: Turcja: kościoły zmieniane są w meczety. Islamizm tryumfuje

Duchowny rozwiązanie konfliktu o Górski Karabach widzi w zaprowadzeniu konsensusu. Najlepiej wykorzystując scenariusz Kosowa, które ogłosiło niepodległość w 2008 roku. Zostało uznane przez 93 kraje, w tym przez większość członków UE. Podkreślił przy tym, że Europa Zachodnia jest niekonsekwentna, uznając niezależność Prisztiny od Belgradu, ale Górskiego Karabachu już nie. Zaznaczył, że jeśli USA i UE nie dokonają interwencji dyplomatycznej, konflikt będzie eskalował.

Państwa chrześcijańskie powinny wspierać ludność Armenii. Nie chodzi o wsparcie wojskowe, wysyłanie broni, to jest osobna sprawa. Chodzi o wsparcie prześladowanej ludności, pomoc organizacjom charytatywnym. Nie widać jednak w tej chwili, by rząd Polski chciał zrobić cokolwiek pozytywnego - przekonuje ks. Isakowicz-Zalewski.

Czołowy ideolog polityki zagranicznej partii rządzącej, dr hab. Przemysław Żurawski vel Grajewski, ostatnio na Twitterze dał wyraz swojej antyrosyjskiej obsesji: Popieranie sojusznika Rosji [Armenii -red] jest także bardzo niepolskie. Konflikt ten jest polem starcia interesów Turcji i Rosji i jako taki zmienia sytuację w regionie w kierunku dla nas korzystnym.

Skomentował to dosadnych słowach redaktor Kresy.pl, Karol Kaźmierczak: Czołowy ideolog polityki zagranicznej obozu #PiS króciutko okazał głębię strategicznego namysłu. Ormianie formalny sojusznik Rosji to niech giną. Nie zginą. Natomiast jak zaczną przegrywać wobec azerbejdżańskiej ofensywy to dopiero poproszą o wprowadzanie rosyjskiego kontyngentu.

Dziś w Warszawie odbyła się również manifestacja Ormian. Odnieśli się oni do słów vel Grajewskiego podkreślając, że nie walczą dla Rosji tylko o swój byt.

Narodowcy.net / pch24.pl

Stanisław Pomorski

Czytaj Wcześniejszy

Apel o obronę krzyża w Dolinie Poległych jako „symbolu naszej cywilizacji”

Czytaj Następny

Wiceszefowa Parlamentu Europejskiego: „Państwa, takie jak Polska i Węgry, trzeba finansowo zagłodzić”

Zostaw Odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *