W programie publicystyczno - satyrycznym, emitowanym w niemieckiej telewizji użyto mocnych, a nawet obraźliwych określeń w krytyce pod adresem Polski i Węgier.
Niemiecka telewizja publiczna ZDF wyemitowała 20 listopada odcinek programu Heute Show, w większości poświęcony sprawie weta Polski i Węgier wobec prób powiązania wypłat funduszy unijnych z oceną praworządności w krajach członkowskich. Program opisuje w satyryczny sposób wydarzenia polityczne, bez czego nie obyło się również w tym przypadku.
Materiał pozorował reportaż z Brukseli. „Reporterka” krytykuje w nim władze Polski w Węgier, nie szczędząc mocnych słów. Nazywa premiera Viktora Orbána „gulaszem z uszami” - “Goulash mit Ohren”. Sformułowanie jest nawiązaniem do węgierskiej kuchni, oraz do występującego w języku niemieckim frazeologizmu „Arsch mit Ohren” - w dosłownym tłumaczeniu „d**y z uszami” oznaczającego osobę głupią. Polski premier również nie został potraktowany pobłażliwie: „Razem ze swoim kolegą - gangsterem Mateuszem Morawieckim używają epidemii koronawirusa do szantażowania całej Unii Europejskiej”.
Węgry są w programie oskarżone o niszczenie niezależnych mediów, Polska o likwidację niezależności sądów oraz całkowity zakaz aborcji. W podsumowaniu materiału autorzy radzą wszystkim państwom członkowskim poza Polską i Węgrami o wystąpienie z obecnej Unii Europejskiej i natychmiastowe założenie nowej o nazwie „Unia Europejska bez Głupich Węgrów i Polaków”.
CZYTAJ TAKŻE: Wysoka cena pieniędzy z UE
Uzależnienie wypłat funduszy unijnych od praworządności to pomysł Parlamentu Europejskiego i prezydencji niemieckiej. Oznaczałoby to w praktyce zmuszenie państw członkowskich do wprowadzania praw LGBT, takich jak „małżeństwa” jednopłciowe, o czym pisaliśmy tutaj. Unijni urzędnicy chcą też rozszerzenia katalogu przestępstw o „homofobiczną mowę nienawiści”. Komisarz ds. równości Helena Dalli powiedziała, że mechanizm uzależniający wypłatę unijnych pieniędzy od praworządności, powinien uwzględniać przestrzeganie praw mniejszości seksualnych. Mechanizm miał być wprowadzony wraz z budżetem UE na lata 2021 - 2027. Polska i Węgry w efekcie zablokowały prace nad budżetem, przedłużyła się też decyzja w sprawie funduszu odbudowy.
Projekt eurokratów dotyczący praworządności, który ostatecznie przyjęto na na posiedzeniu Komitetu Stałych Przedstawicieli państw członkowskich przy UE (COREPER), został również skrytykowany przez premiera Słowenii Janeza Janš. Według niego pozbawienie funduszy pod pretekstem nieprzestrzegania praworządności, gdzie decydować ma większość polityczna w Radzie Europejskiej, będzie końcem Unii Europejskiej. Premier zaznaczył, że Traktat Lizboński przewiduje instrumenty zapewniające poszanowanie rządów prawa w Europie.
W Polsce pojawiają się już nawet głosy o wyjściu z UE. „Wielu Polaków wyznających tradycyjne wartości regularnie może czuć, że są wyszydzani, wyśmiewani, że atakuje się ich wartości i symbole. Bardzo szkoda, że Unia Europejska zamiast bronić tego, co jest fundamentem Europy, idzie w kierunku rewolucjonizowania i rewoltowania naszego kontynentu” - powiedział portalowi DoRzeczy.pl Paweł Lisicki. Jego zdaniem, w obecnej sytuacji należy powiedzieć “non possumus”, gdyż jest to nachalne wymuszanie na Polsce “postępowania sprzecznego z naszym kodem kulturowym i dziedzictwem”.
„Gdyby to, co mówi pani komisarz miało stać się wiążące dla Polski, nasz kraj w żadnym razie nie powinien się na to godzić. W żadnym razie, czyli za cenę także odcięcia środków, a nawet opuszczenia Unii Europejskiej. Takie jest przynajmniej moje zdanie” - mówi Lisicki.
Źródła: narodowcy.net/kresy.pl/dorzeczy.pl




Komentarze
Unia z Europą a w szczególności z Niemcami to chyba najgłupsza rzecz jaką Polacy zrobili w XX wieku. 100 razy lepsze było już RWPG.