Płeć jest konstruktem społecznym? Kontrowersyjna wypowiedź Artura Dziambora, poseł już się z niej wycofał

Poseł z ramienia Konfederacji podczas wywiadu z Robertem Mazurkiem dla RMF 24 powiedział, że jeśli rodzice uznają, że ich dziecko ma inną płeć niż biologiczną to szkoła ma zaakceptować ten wybór. Poseł przyklasnął w ten sposób „postępowej” narracji. Później w ramach dyskusji na Twitterze ze swoich słów się wycofał.

Podczas wywiadu poseł Dziambor zgodził się, że rodzice mają prawo określić płeć swojego dziecka, a szkoła ma to zaakceptować. Jest to bardzo ciekawe stanowisko posła partii, której jedną z ideologicznych podstaw jest deklaratywnie konserwatyzm.

Dziambor w swojej wypowiedzi posunął się dalej od swojego partyjnego przywódcy Janusza Korwin-Mikke, który również sądzi, że rodzice mają wyłączne prawo do decydowania o swoich dzieciach. JKM jednak zawsze podkreślał, że obowiązkiem ojca jest zdrowe i naturalne wychowanie dziecka, przy zachowaniu podstawowych pryncypiów ideowych i społecznych.

Oczywiście z postulatem, że dzieci „należą” tylko do rodziców również nie wolno się zgodzić. Szkoła uczy dzieci podstaw życia w społeczeństwie, szacunku do narodu, państwa, drugiego człowieka. Niedopuszczalne są eksperymenty antropologiczne na młodych ludziach, którzy dopiero dojrzewają pod względem biologicznym i społecznym. Płeć człowieka nie jest konstruktem społecznym, tak jak to głosi lewica.

CZYTAJ TAKŻE: Parlamentaryzm ogłupia

Dzisiejsza wypowiedź @ArturDziambor dla @rmf_fm nie tylko odbiera mu prawo do nazywania się prawicowcem, ale również wykreśla go z grona osób rozumnych. Przez takich ludzi koliberalizm staje się najlepszym sojusznikiem nowej lewicy w wojnie kulturowej - napisał na Twitterze prezes Okręgu Mazowieckiego Młodzieży Wszechpolskiej, Arkadiusz Jabłoński.

Dyskusję z posłem Konfederacji zapoczątkował także prezes MW, Ziemowit Przebitkowski.

Panie pośle @ArturDziambor, czy w @Rozmowa_RMF nastąpiło jakieś nieprecyzyjne wyrażenie myśli czy naprawdę Pan uważa, że jeśli rodzice uznają 10-letniego chłopca za dziewczynkę to mają prawo tak go traktować i nazywać? Jeśli nie, to prosiłbym o sprostowanie bo to szkodzi partii - napisał wszechpolak.

W efekcie poseł Artur Dziambor pod wpływem presji internetowej ze strony wyborców Konfederacji oraz wszechpolaków, postanowił wytłumaczyć swoje stanowisko. Zaprzeczył swoim słowo i stwierdził, że płeć nie jest konstruktem społecznym. Po raz kolejny jednak udowodnił jednak wewnętrzną sprzeczność wynikającą z łączenia poglądów konserwatywnych i liberalnych. Opisał to szczegółowo w wywiadzie dla „Nowego Ładu” Alain de Benoist.

Wypowiedź francuskiego myśliciela:

„Można być jednocześnie liberałem i konserwatystą jedynie pod warunkiem zdrady zasad liberalizmu lub zasad konserwatyzmu. (...) Liberalna antropologia, która jest zarazem ekonomistyczna i indywidualistyczna, postrzega zaś człowieka jako jednostkę oderwaną od wszystkiego, co znajduje się wyżej od niego samego: to jest homo oeconomicus, który jest od urodzenia posiadaczem „naturalnych praw” i całkowitym właścicielem siebie, poszukującym zawsze i wszędzie swojego osobistego interesu. Konserwatyzm zaś broni ciągłości szeregu stałych parametrów antropologicznych, które liberalny indywidualizm dekonstruuje automatycznie, skoro przestaje traktować człowieka jako istotę z natury społeczną i polityczną.

Liberalizm może wyłącznie sprzeciwiać się konserwatyzmowi postrzeganemu jako spadkobierca starego porządku, który został obalony przez rozwój burżuazyjnego kapitalizmu. Liberalizm nie broni zresztą niczego poza indywidualną wolnością. Ludy, narody i wspólnoty są dla niego tylko zbiorami przypadkowych jednostek („społeczeństwo nie istnieje”, mawiała Margaret Thatcher). To jest powód, dla którego liberałowie potępiają wszelką formę politycznej suwerenności i starają się podporządkować politykę gospodarce i moralności (czyli ideologii praw człowieka).

Po prawej stronie, obroną liberalizmu zajmują się przede wszystkim środowiska zwane „narodowo-liberalnymi”, które uwierzyły (i dalej wierzą), że można odwoływać się do gospodarczego, a nawet politycznego liberalizmu, nie ustępując przed skrajnym indywidualizmem filozofii liberalnej. Niestety, to stanowisko jest nie do obrony. Jak można chcieć regulować imigrację, jeśli wpisujemy się w gospodarczy paradygmat liberalny, który polega na ideale mobilności, elastyczności, otwarcia granic i powszechnego nomadyzmu („pozwólcie czynić, pozwólcie przechodzić”, czy to kapitałowi, towarom czy ludziom)? Jak można zachwalać „skuteczność rynku” nie przyznając, że ta skuteczność oznacza obowiązek ignorowania granic, które dzielą, a zatem odróżniają od siebie rozmaite kultury ludzkie?

Jak można bronić tożsamości ludów czy narodów jeśli uznamy, że te społeczności są tylko skupiskami odizolowanych jednostek? Jak można skarżyć się na seryjne bankructwa małych przedsiębiorstw, przy jednoczesnym celebrowaniu wolnej konkurencji i logiki wolnego handlu, które je powodują? Jak można wzywać do „moralności” i zarazem powoływać się na doktrynę, która usprawiedliwia „maksymalizację interesu jednostkowego”, które wszelka autentyczna moralność zawsze potępiała? Jak można odrestaurować „tradycyjne wartości” nie kwestionując kapitalizmu, który wszędzie pracuje na rzecz ich zniszczenia?”

CZYTAJ TAKŻE: Otwieranie gospodarki, polskie warcholstwo i rządowe zarządzanie przez kryzys

„Małżeństwa jednopłciowe a sprawa polska”

Warto wskazać, że wypowiedź posła Dziambora to nie jedyny tego typu „odchył” w liberalnej części Konfederacji. W 2018 roku jego kolega Jacek Wilk umieścił na swoim Facebooku wpis „Małżeństwa jednopłciowe a sprawa polska”, w którym napisał:

„Wiele osób (słusznie) uważa, ze standardy cywilizacyjne i kulturowe płynnie zmieniają się w czasie i ww konfiguracja (natura/istota) małżeństwa (kobieta i mężczyzna - red.) nie jest już aktualna w naszej cywilizacji/kręgu kulturowym (lub inaczej - że nasze standardy cywilizacyjne/kulturowe zdążyły się już zmienić w odniesieniu do możliwych/dopuszczalnych PRAWEM PUBLICZNYM +konfiguracji+ małżeństwa) i postulują - w związku z tym - by dopuścić (uznać za małżeństwo) także inne konfiguracje związku/związków ludzi; ponoszą przy tym najczęściej, że chodzi o konfigurację płciową (jednopłciową), ale wchodzić w grę może przecież również zmiana konfiguracji +liczebnej+ (co nie musi dziwić wobec choćby coraz większego napływu do Europy muzułmanów - którzy wszak mogą i nierzadko chcą mieć kilka żon)”,

W celu rozwiązania tego „problemu” Wilk zaproponował, aby... zorganizować w tej sprawie referendum, które on, mimo że jest „tradycjonalistą”, poprze. W takim referendum miałyby znaleźć się pytania o „płeć i liczbę małżonków”. Jako „legalista” Wilk oczywiście uznałby wynik takiego referendum, jednak jako „katolik” dalej uważałby, że prawdziwym małżeństwem jego jego tradycyjna forma.

„Powiem nawet więcej: jeżeli odpowiednia większość głosujących dopuści małżeństwa jednopłciowe (lub wieloosobowe) odnośna zmiana powinna być wprowadzona do Konstytucji - aby raz na zawsze rozstrzygnąć jasno tę sprawę” - napisał Wilk.

Ponadto warto odnotować, że były asystent posła Wilka Maksym Meder (zadeklarowany gej), poinformował 14 kwietnia na swoim Facebooku o rozpoczęciu nowej działalności gospodarczej wraz ze swoim byłym pracodawcą.

„Miło mi poinformować, że kilka dni temu wystartował projekt FIRMA W DUBAJU, który prowadzę wspólnie z adwokatem i doradcą podatkowym, Jackiem Wilkiem oraz Pawłem Gołdychem , twórcą największego polskojęzycznego kanału YouTube o tematyce z dziedziny kultury Bliskiego Wschodu. Zapraszam wszystkich zainteresowanych założeniem swojej działalności gospodarczej (również jako freelancer z możliwością wystawiania faktur) z dala od ZUS, VAT i PIT. Przygotujemy działalność do działania zarówno na rynku polskim, jak i emirackim. Więcej informacji na firmawdubaju.pl” - napisał Meder. Oznacza to nie mniej, nie więcej, że poseł Jacek Wilk będzie pomagał polskim firmom unikać opodatkowania w Polsce wyprowadzając ich zyski do rajów podatkowych...

To nie pierwsza żenująca wypowiedź posła Dziambora

W grudniu ub. roku opisywaliśmy szczegółowo sprawę strajków pracowniczych w Amazonie, uważanym za najgorszego pracodawcę w Polsce. Poseł Dziambor stwierdził wtedy:

„Nie ma nigdzie ustawowego obowiązku pracy w Amazonie. Każdy z protestujących może zrezygnować nawet dziś i zatrudnić się gdzieś, gdzie nie będzie traktowany jak tania siła robocza, czego oczywiście każdemu, kto czuje się źle traktowany, z całego serca życzę”.

Na wpis internauty „to samo powie Pan górnikom? Jakbyście rządzili i górnicy zapowiedzieli by przyjazd do Wawy to ciekawe co byście zrobili”, odpowiedział:

„No fajnie, fajnie, pośmialiśmy się. A teraz proszę sobie uświadomić, że Amazon to prywatna firma, a nie państwowa spółka. Rządowi nic do tego jak prywatna firma zarządza kadrami i jaką prowadzi politykę finansową”.

Tego nie da się inaczej porównać niż z legendarnym tekstem byłego już prezydenta Bronisława Komorowskiego: „niech zmieni pracę i weźmie kredyt”. Ale czy z takiej postawy wynika cokolwiek dobrego?

CZYTAJ TAKŻE: “Byt kształtuje świadomość”. Marks miał trochę racji – rzecz o “rewolucji julek”

Niejednokrotnie na naszych łamach podnosiliśmy problem godnej pracy, współczesnego przepracowania, braku perspektyw młodych ludzi w związku z dynamiką zmian oraz przede wszystkim zwiększającego się coraz bardziej współczesnego podziału klasowego. W związku z tymi wszystkimi czynnikami młodzi Polacy będą się radykalizować, na lewą i prawą stronę. Nam jako nacjonalistom na tym nie zależy. My chcemy jednej Polski, dla wszystkich pokoleń Polaków. I trzeba brać w swoich rachubach aspekt ekonomiczny pod uwagę.

CZYTAJ TAKŻE: Harujemy najciężej w historii. Czy będzie jeszcze istnieć życie poza pracą?

Na prowincji problemy dotyczą albo łamania, albo naginania prawa pracy. Nadal więc, po 30 latach od upadku komunizmu, nie obowiązują podstawowe standardy cywilizacyjne, takie jak stabilne zatrudnienie, przestrzeganie kodeksu pracy, płatne nadgodziny, pełna kwota wynagrodzenia zawarta w umowie, przestrzeganie urlopów - zauważył Jakub Sawulski, autor książki „Pokolenie 89. Młodzi o polskiej transformacji”. Konfederacja dużo mówi o pracodawcach, przedsiębiorcach. Ale to tylko pewna część narodu. Są jeszcze całe rzesze pracowników, o których też trzeba się zatroszczyć (nie robi tego praktycznie nikt od 1989 roku). Zwłaszcza jeśli pracują dla międzynarodowych korporacji traktujących Polskę i Polaków wyłącznie jako tanie bydło zaprzęgowe i obiekt ekspansji gospodarczej. By nie powiedzieć wprost jako wycieraczkę na progu, między Europą a Azją. Mieszających się w wewnętrze sprawy światopoglądowe narodu, podnosząc temperaturę kotła, w którym trwa właśnie wojna kulturowa (Amazon oficjalnie wsparł tzw. Strajk Kobiet). Trzeba walczyć z międzynarodowym kapitałem, a nie go bronić! To on wraz z liberalnymi elitami doprowadza, jak to opisał Alain do Benoist, do generalnej „prekaryzacji”, pogłębienia biedy, a klasę średnią do reproletaryzacji.

Konfederacja, jeśli chce być siłą polityczną mającą w przyszłości zastąpić duopol PiS-PO, musi zadbać o wszystkich Polaków, chronić ich od wyzysku. Jeśli ten aspekt zostanie zaniedbany oddech Lewicy będzie coraz mocniejszy. Nie można dopuścić do powtórzenia wielokrotnie pojawiającego się historycznego schematu, wedle którego osoby mające na ustach dobro narodu idą ręka w rękę z wielkim kapitałem, a ugrupowania internacjonalistyczne i globalistyczne stają się (pozornymi) obrońcami „szarego człowieka”. Nacjonalizm oderwany od narodu nie ma racji bytu.

Narodowcy.net

Stanisław Pomorski

Czytaj Wcześniejszy

Atak skrajnej lewicy podczas wiecu partii Vox w Madrycie

Czytaj Następny

Dyrektor szkoły zabronił uczniom eksponowania politycznej, w tym proaborcyjnej, symboliki. Został zawieszony

Komentarze

  • Ważna informacja (kolejna, niestety...) ukazująca rozchodzenie się libertarian z narodowcami - logiczne, bo to zupełnie sprzeczne idee. Przekaz Konfederacji jest zupełnie niespójny i skierowany „do wszystkich czyli nikogo”. W istocie oba środowiska blokują się wznajemnie. Sojusz taktyczny zmieniony w ideowy - w tym wypadku to nonsens. 

    Co do Konfederacji i szerzej strategii polityczno-wyborczej (ale też społecznej, kulturowej itd) środowisk narodowych, jak słusznie napisał jeden z narodowo-rewolucyjnych publicystów: „W istocie jej [Konfederacji] obecny wizerunek można wręcz uznać za bardziej liberalny od wizerunku obecnego centroprawicowego rządu – realnie narodowa partia krytykowałaby politykę społeczno-ekonomiczną rządu (np. brak dostatecznej ochrony rolnictwa lub przemysłu wydobywczego, nieudolną politykę socjalną, a właściwie jej wydmuszkę nie dokonującą większych zmian systemowych w kierunku państwa socjalnego) z lewej strony, a politykę kulturową rządu (bezczynność w walce ze szkodliwymi dla kraju i dla kręgosłupa moralnego narodu ideologiami) z prawej strony. Tymczasem program ekonomiczny „narodowców” bliższy jest „reformom” Balcerowicza lub programowi Platformy Obywatelskiej. W kwestiach kulturowych, np. w kwestii walki z ideologią LGBT cała Konfederacja zajmuje dość poprawne politycznie stanowisko, niekiedy nawet retoryka rządu PiS, ograniczającego się jedynie do deklaracji w ramach zwalczania ideologii lewicy kulturowej jest ostrzejsza w swej opozycji do postulatów LGBT niż retoryka koalicji politycznej „masakrujących lewaków”.

    POLECAM TE TEKSTY:
    Mają one charakter niekiedy ostrej, ale niezwykle konstruktywnej (zawierającej różne postulaty) krytyki wewnątrzśrodowiskowej, w tym również krytyki polityki Konfederacji (jako sojuszu liberalno-narodowego). Mam nadzieję, że Redakcja Narodowcy.net opublikuje ten komentarz - to nie jest krytyka dla krytyki, wyzwiska czy partyjniactwo tylko próby odpowiedzi na klasyczne pytanie „CO ROBIĆ?”.
    Zapraszam do lektury, refleksji, polemiki, oraz realizacji w praktyce postulatów zamieszczonych w tych tekstach - lub własnych, innych. Bo tak jak jest - dalej być nie może...

    Jan Kowalski: Konfederacja – „antysystemowa” nadzieja zgasła
    https://3droga.pl/w-pol-drogi/jan-kowalski-konfederacja-antysystemowa-nadzieja-zgasla/

    Dawid Kaczmarek: Tezy styczniowe. Czyli co zrobić i jak by zapewnić przyszłość dla nacjonalizmu w Polsce
    https://3droga.pl/w-pol-drogi/tezy-styczniowe-przyszlosc-nacjonalizmu/

    Partyzant Antysystemu: Strategia dla nacjonalistów na lata
    https://www.nacjonalista.pl/2021/04/05/partyzant-antysystemu-strategia-dla-nacjonalistow-na-lata/

    Jan Kowalski: Perspektywy rozwoju nacjonalistycznego ruchu społecznego
    https://3droga.pl/w-pol-drogi/jan-kowalski-perspektywy-rozwoju-nacjonalistycznego-ruchu-spolecznego/

    Ronald Lasecki: Protesty proaborcyjne i Marsz Niepodległości a obalenie rządu
    https://xportal.pl/?p=38577

    Ronald Lasecki: Konfederacja bylejakości
    https://xportal.pl/?p=38590

    Ps. Jeszcze raz - teksty niekiedy ostre, ale ewentualna krytyka Konfederacji jest w nich jedynie pretekstem do szerszej refleksji nad strategią ruchu NR. Nie ze wszystkim trzeba się zgadzać - przeczytać i przemyśleć - niewątpliwie warto!

  • Nawiasem mówiąc. Często w tzw. „ruchu narodowym” (zarówno z małej jak i wielkiej litery) mieliśmy do czynienia z jednej strony z osobnikami na siłę mieniącymi się ” intelektualistami” (symbolicznie: ubrani w garniturki) a w istocie intelektualnie miałkimi i chcącymi tylko robić karierę, a z drugiej strony jakąś patologią subkulturową wykorzystywaną do „brudnej roboty” czy to klejenia plakatów czy “siły ulicznej” i akcji bezpośrednich lub ochronnych (symbolicznie: ubrani we fleki albo dresy). 

    Wiąże się to też szerzej z minionym czasem “mody na nacjonalizm” w okresie pierwszych Marszy Niepodległości – obecnie można już powiedzieć, że moda ta została w 80% zmarnowana (coś jednak zostało więc nie 100% ale to jednak słaby wynik…). Substytutem idei uczyniono zbiór sloganów krzyczanych na demonstracjach i wypisanych na koszulkach, substytutem zorganizowanych struktur – masówkę gimbów (bez organizowania i uświadamiania), substytutem siły fizyczno-ulicznej – liczenie, że środowisko kibicowskie wszystko załatwi samo, substytutem budowania poparcia i społecznego wpływu – spoglądanie na słupki sondaży, substytutem prawdziwej działalności – skupienie się wyłącznie na kampaniach wyborczych (powtórzenie błędu LPR). Z tym wiąże się dominacja dwóch wymienionych “typów” działacza: pseudointelektualisty (często w istocie karierowicza – na co są liczne przykłady, z litości nie wymienię nazwisk) oraz pseudo bojowca (często zwykłej patologii z marginesu społeczenego, bez realnej “bojowej” siły). 

    Zamiast tego ideałem powinien być aktywista łączący cehy inteligenta i bojownika. Oczytany, aktywny, wysportowany. Dotyczy to nawet stylu ubioru – tu dobry przykład to chociażby identytaryści ale też szerzej wiele najciekawszych ruchów narodowych z Europy gdzie jak przyjrzeć się zdjęciom lub spotkać działaczy wizerunkowo dominuje hmmm… połączenie stylu hipstera (brody, męskie koszule, modnie ale nie subkulturowo) z ideami straight edge (abstynencja od alkoholu i innych używek) oraz sportowym stylem życia + rozwój intelektualny i aktywizm (narodowy czarny blok stosowany jest jedynie na akcjach z ryzykiem aresztowania). Oczywiście “nie szata zdobi człowieka” ale jednak wizerunkowo ma to duże znaczenie a także jest odzwierciedleniem stanu zarówno całego ruchu jak i też poszczególnych ludzi.

  • Nawiasem mówiąc ogóle ciekawi mnie co według kuców oznacza pojęcie „konserwatyzm” w zbitce „konserwatywny-liberalizm”……
    Ogólnie zawsze sądziłem że to takie absurdalne połączenie: ekonomiczny liberalizm w wersji a’la epoka wiktoriańska (dzieci w kopalniach, dziki kapitalizm) ale na poziomie formalnym „konserwatywne obyczaje”. Oczywiście ten „konserwatyzm” obyczajów to w istocie swego rodzaju hipokryzja i dulszczyzna wszak korwin jest za legalizacją prostytucji / narkotyków i kto wie czego jeszcze więc cały jego deklaratywny „konserwatyzm obyczajowy” sprowadza się wyłącznie do rzeczywiście prymitywnych prowokacji: żenujących żartów z kobiet i wyśmiewania osób niepełnosprawnych, wsparcia dla dręczenia zwierząt itd – czyli rzeczy z zasady niegodnych osoby myślącej tradycyjnie (zatem z szacunkiem, miłością i troską odnoszącej się do słabszych). Cały ten korwinizm przez lata imponował jakimś młodym bufonom/dupkom wierzącym w swoją wyższość i to że będą w przyszłości właścicielami firm i będą mogli do woli wyzyskiwać „roboli” (korwiniści którzy nie poszli w politykę, po otrzymaniu pierwszej pracy szybko leczą się z tych poglądów hehe)

    ___

    Nie ma i nie będzie nigdy miejsca na szersze poparcie dla formacji “konserwatywno”-liberalnej. Generalnie na całym świecie, jak również w całej Europie a tym bardziej w Polsce ubogie warstwy są bardziej tradycjonalistyczne obyczajowo. Pokrzywdzeni przez ekonomiczny liberalizm są też niechętni liberalizmowi obyczajowemu. Iran przeciw U$A. Palestyna vs Izrael. Polska B przeciw Polsce A. Podkarpacie i Podlasie przeciw Warszawce. Można wymieniać w nieskończoność… “Konserwatywny”-liberalizm to nonsens nie tylko teoretyczny ale też czysto praktyczny – nie ma na to „bazy” bo wielki kapitał wspiera finansowo degenerację moralną (sponsorzy parad równości to międzynarodowe korporacje i ambasady państw imperialistycznych, tak samo strajk kobiet wspierany przez wielkie firmy)

    Liberalizm jest całościową (błędną!) koncepcją filozoficzną. Liberalna wizja człowieka (antropologia), liberalna wizja społeczeństwa i relacji międzyludzkich, liberalna wizja państwa („minimum”, „nocny stróż”), liberalna wizja ekonomii - wszystkie wynikają z jednego rdzenia filozoficznego. Nie da się być „liberalnym gospodarczo” i „konserwatywnym obyczajowo” równocześnie. Komentarze to nie miejsce na głębsze analizy dotyczące socjologii, filozofii czy antropologii i na tym tle krytyki liberalizmu. Polecę zatem tylko poczytać teksty Alaina de Benoist oraz Alaina Sorala i innych myślicieli i działaczy którzy od lat postulują budowę ruchu nazwijmy to populistycznego: lud przeciw elitom, wolne narody przeciw imperializmowi USA i syjonizmowi, pracownicy przeciw kapitałowi, kultura Tradycji przeciw mcdonaldyzacji. Politycznie: socjal-nacjonalizm, konserwatywny populizm, ludowy tradycjonalizm – zwał jak zwał, myślę że jasne o czym mówimy

Zostaw Odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *