Narodowcy oderwani od narodu? Rzecz o (braku) reakcji środowiska na strajk w Amazonie

Strajk polskich pracowników Amazona nie zaistniał w powszechnej świadomości opinii publicznej. Wielka szkoda. Wydawałoby się, że nie jest to nic nadzwyczajnego w kraju, przez który co chwilę przetaczają takie czy inne protesty. Jednak w tym przypadku, inaczej niż zazwyczaj, wody w usta nabrała narodowa część Konfederacji, oddając całkowicie pole liberałom od Korwina, którzy bez skrępowania zaczęli głosić swoje brednie, sugerując strajkującym... zmianę pracy. „Często popełnia nieprawość ten, kto czegoś nie robi, nie tylko ten, kto coś robi” - słusznie zauważył starożytny filozof Marek Aureliusz.

Co jest nie tak z Amazonem?

Amazon jest jedną z największych firm wysyłkowych na świecie, której prezesem jest Jeff Bezos, obecnie najbogatszy człowiek na świecie. Jej stosunek do pracowników wzbudza, mówiąc delikatnie, kontrowersje.

Weźmy pod lupę polski oddział firmy. Już w 2018 roku Państwowa Inspekcja Pracy wykazała w ramach kontroli w jego obiektach szereg uchybień w zakresie BHP. Brak odpowiedniego zabezpieczenia w postaci kasków ochronnych na stanowisku pracy, brak krzesełek, wody w saturatorach. Jedna z pracownic zużywała ponad 9400 kJ na zmianę roboczą. Dwa razy więcej niż wykazywały badania zlecone przez Amazona. Pisząc wprost, dokument zatajał wyzysk stosowany wobec swoich pracowników. Kontrola wykazała również absurdalny system premii pracowniczej. Lider zespołu chował między paczkami bony o wartości 100 zł. Pierwszy pracownik, który taki bon znalazł, mógł go sobie zatrzymać. Tego typu zagrywki są poniżej godności ludzkiej. Co również ważne, pracownik nie wyrabiający normy najpierw był karany naganą, a następnie zwalniany. Można stwierdzić, że to chyba normalne, obiboki nie powinny pracować. Tyle że norma w ciężkiej, fizycznej pracy była jednakowa dla mężczyzn i kobiet w różnych grupach wiekowych. 70-latek musiał wykonać tę samą normę co młody mężczyzna. To nie jest uczciwe podejście. Działacze „Solidarności” mówią wprost, że Amazon jest najgorszym pracodawcą w Polsce. Związana z lewicą Inicjatywa Pracownicza regularnie pozywa firmę w obronie pracowników. Skoro oba związki zawodowe, zasadniczo różniące się światopoglądowo, dostrzegają problem złego traktowania przez firmę swoich pracowników (wyrobników?), to coś musi być na rzeczy.

W Stanach Zjednoczonych Amazon ocenia ryzyko powstania związku zawodowego na podstawie poziomu różnorodności rasowej. Fakt ten opisywaliśmy na naszym portalu, ale warto go przypomnieć. Należąca do korporacji firma Whole Fruits do oceny ryzyka powstania związku wykorzystuje interaktywną „mapę termiczną”. “Mapa” wyróżnia wiele czynników wpływających na próbę zrzeszania się pracowników, między innymi lojalność, różnorodność rasową w miejscu pracy, stopę bezrobocia w lokalizacji sklepu. Badane są trzy główne obszary: “ryzyko zewnętrzne”, “ryzyko wewnętrzne”, “nastroje członków zespołu”. Na “ryzyko wewnętrzne” wpływa między innymi “indeks różnorodności”, który odpowiada za różnorodność rasową każdego sklepu. Według dokumentów im “indeks” jest niższy i niższe jest wynagrodzenie pracowników, a im sprzedaż jest wyższa, tym wyższe są stawki roszczeń odszkodowawczych pracowników. Podzieleni pracownicy/wyrobnicy są łatwiejsi w kontroli. Stara maksyma cały czas utrzymuje się w mocy - divide et impera.

Właśnie - wyrobnicy czy pracownicy? Obserwując batalie sądowe i negocjacyjnie dwóch związków zawodowych, widać gołym okiem, że firma stosuje metody jakby miała do czynienia z chłopem pańszczyźnianym, robotnikiem z wczesnego okresu rewolucji przemysłowej. Wypracować kapitał dla kierownictwa, a resztę  już pal licho. Maksymalizacja zysku przy minimalnych stratach. Brzmi znajomo? Liberalny ideał i tryumf  „świętej” własności prywatnej, mamony nad wartościami. Bez refleksji, że pracownik, tak jak pracodawca, to też człowiek, wraz z całą gamą wynikających z tego potrzeb - w tym potrzeby godnej, sensownej pracy. „Solidarność” pisze, że warunki pracy w Amazonie w Polsce są gorsze niż w Niemczech. Pracownicy zza Odry zrzeszeni w związkach zawodowych wywalczyli niedawno poprawę warunków wykonywanej pracy i podwyżkę pensji.

Polski strajk

Niewątpliwie międzynarodowy gigant sprzedaży wysyłkowej - Amazon - w czasie pandemii koronawirusa nie zubożał. Więcej zamówień, więcej wysyłek, większy zysk. Jeff Bezos tylko na początku pandemii wzbogacił się o 24 mld dolarów. W drugiej połowie marca Amazon zatrudnił dodatkowe 100 tys. osób w USA. Już w III kwartale ub.r. korporacja zanotowała wzrost przychodów ze sprzedaży o 24 proc., a od połowy marca do połowy kwietnia akcje Amazona podrożały z poziomu 1689 dol. do 2836 dol. za jeden udział. Sytuację postanowili wykorzystać dla swojego dobra pracownicy molocha.

W Nowym Jorku zorganizowali oni protest pod domem Jeffa Bezosa. Czego domagali się pikietujący? Więcej przerw? Większej możliwości obijania się? Nie. Domagali się podstawowej ochrony zdrowotnej przed koronawirusem! A to jest przecież niedopuszczalne, żeby pracownik chciał pracować w bezpiecznych dla swojego zdrowia warunkach... Według protestujących kierownictwo lekceważyło zagrożenie zarażenia wirusem, nie dbając o standardy bezpieczeństwa podczas pracy w magazynach firmy.

Podczas pierwszej fali koronawirusa w Polsce, Amazon nie zamknął magazynów, mimo że wirus pojawiał się w miejscach pracy w wielu miejscach na świecie i domagali się tego pracownicy. Ponadto, do pracy ludzie przyjeżdżali w zatłoczonych pracowniczych autobusach. Ludzie kończąc zmianę zmuszani byli opuszczać swoje stanowiska w ścisku, ze względu na wąski korytarz, w którym tłoczyły się setki osób. Pracownicy nie wiedzieli jaki jest model postępowania w czasie zagrożenia pandemicznego, a firma nie podejmowała czynności zapobiegawczych, które ograniczyłyby ryzyko rozprzestrzeniania koronawirusa.

Ostatecznie polscy pracownicy Amazona dostali śmieszne 470 złotych podwyżki, kiedy do kieszeni ich niemieckich kolegów trafiło 300 euro. Polacy ponadto obciążani są nadgodzinami. Taka sytuacja musi wywoływać frustrację i gniew. Strajk pracowników miał miejsce 15 grudnia. Protestujący byli wspierani przez lewicowy związek zawodowy OZZ Inicjatywa Pracownicza. Zablokowany został wjazd do jednego z głównych magazynów korporacji. Domagano się przede wszystkim podwyżek pensji. Postulat nie jest wyjęty z kapelusza, albowiem zyski Amazona są bardzo pokaźne (Polski oddział Amazona osiągnął w 2019 roku ponad 2,2 mld zł przychodów i 61 mln zł zysku, przychody spółki wzrosły o 26 proc., a zysk trzykrotnie w stosunku do 2018 roku; ), a pieniądze te wypracowują właśnie źle opłacani pracownicy. Trzeba również zauważyć, że koniec listopada i początek grudnia to początek okresu świątecznego. A co za tym idzie, większego obciążenia i cięższej pracy w realizacji zamówień. Strajkujący domagali się 2 tys. złotych dodatku świątecznego. Chcieli także podwyżek na poziomie ich kolegów z Niemiec.

Przypomnijmy: w roku społecznego kryzysu na całym świecie korporacja dwukrotnie pomnożyła zyski w oparciu o silnie anty-pracowniczy model zarządzania. Normy tempa pracy w magazynach Amazon przekraczają ustaloną dla Polski normę wydatku energetycznego. Nawet w szczycie pandemii firma forsuje umowy agencyjne przedłużane co dwa tygodnie lub miesiąc. Zmusza w ten sposób pracowników do ignorowania i ukrywania chorób, jako że agencje nie przedłużają umów osobom na zwolnieniach lekarskich. Korporacja zapewnia sobie niebotyczne zyski dzięki kolejnym polskim władzom, które dają zielone światło takim praktykom. Szefowie w Polsce mogą swobodnie i legalnie przedłużać umowy tymczasowe aż do półtorej roku i stosować terminowe umowy do 33 miesięcy, by dyscyplinować pracowników przez poczucie niestabilności zatrudnienia.

Stanowisko liberalnej części Konfederacji, brak reakcji narodowej strony

Jak każdy świadomy wyborca wie, Konfederację tworzą trzy partie: KORWiN, Ruch Narodowy i Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna. Z czego najbardziej medialnymi są przedstawiciele korwinistów i narodowcy. Od początku twór ten jest czymś w rodzaju małżeństwa z rozsądku ognia i wody. Nie da się we wszystkich aspektach wypracować wspólnego stanowiska, ale trzeba przynajmniej podjąć starania, aby to właśnie nasz przekaz był dominujący. W związku ze strajkiem w Amazonie mamy do czynienia tylko z głosami liberalnych konfederatów, przy całkowitym braku reakcji narodowców z ugrupowania.

Tego nie da się inaczej porównać niż z legendarnym tekstem byłego już prezydenta Bronisława Komorowskiego: „niech zmieni pracę i weźmie kredyt”. Ale czy z takiej postawy wynika cokolwiek dobrego?

CZYTAJ TAKŻE: “Byt kształtuje świadomość”. Marks miał trochę racji – rzecz o “rewolucji julek”

Niejednokrotnie na naszych łamach podnosiliśmy problem godnej pracy, współczesnego przepracowania, braku perspektyw młodych ludzi w związku z dynamiką zmian oraz przede wszystkim zwiększającego się coraz bardziej współczesnego podziału klasowego. W związku z tymi wszystkimi czynnikami młodzi Polacy będą się radykalizować, na lewą i prawą stronę. Nam jako nacjonalistom na tym nie zależy. My chcemy jednej Polski, dla wszystkich pokoleń Polaków. I trzeba brać w swoich rachubach aspekt ekonomiczny pod uwagę.

CZYTAJ TAKŻE: Harujemy najciężej w historii. Czy będzie jeszcze istnieć życie poza pracą?

W sprawie strajku w Amazonie żaden przedstawiciel skrzydła narodowego w ramach Konfederacji nie zabrał głosu. To jest niedopuszczalne! Na każdy atak w stronę pracowników walczących o godną pracę musi nastąpić kontratak. Choćby nawet w postaci jednego postu na Twitterze i Facebooku. To ma moc przebicia i oddziaływania. Idąc dalej, jaki jest problem zorganizowania kilku interwencji poselskich w zakładach pracy, aby sprawdzić jak prawo pracy jest przestrzegane? To można zrobić np. w omawianym przypadku Amazona. Nie wspominając o potrzebie zrzeszania świata pracy w organizacjach narodowych, realnie zajmujących się jego interesami.

CZYTAJ TAKŻE: Pokolenie 30-latków: kredyty, brak mieszkań, śmieciówki i przepracowanie

Na prowincji problemy dotyczą albo łamania, albo naginania prawa pracy. Nadal więc, po 30 latach od upadku komunizmu, nie obowiązują podstawowe standardy cywilizacyjne, takie jak stabilne zatrudnienie, przestrzeganie kodeksu pracy, płatne nadgodziny, pełna kwota wynagrodzenia zawarta w umowie, przestrzeganie urlopów - zauważył Jakub Sawulski, autor książki „Pokolenie 89. Młodzi o polskiej transformacji”. Konfederacja dużo mówi o pracodawcach, przedsiębiorcach. Ale to tylko pewna część narodu. Są jeszcze całe rzesze pracowników, o których też trzeba się zatroszczyć (nie robi tego praktycznie nikt od 1989 roku). Zwłaszcza jeśli pracują dla międzynarodowych korporacji traktujących Polskę i Polaków wyłącznie jako tanie bydło zaprzęgowe i obiekt ekspansji gospodarczej. By nie powiedzieć wprost jako wycieraczkę na progu, między Europą a Azją. Mieszających się w wewnętrze sprawy światopoglądowe narodu, podnosząc temperaturę kotła, w którym trwa właśnie wojna kulturowa (Amazon oficjalnie wsparł tzw. Strajk Kobiet). Trzeba walczyć z międzynarodowym kapitałem, a nie go bronić! To on wraz z liberalnymi elitami doprowadza, jak to opisał Alain do Benoist, do generalnej „prekaryzacji”, pogłębienia biedy, a klasę średnią do reproletaryzacji.

CZYTAJ TAKŻE: Papież Franciszek: Niech nikt nie pozostaje bez pracy, godności, sprawiedliwej płacy

Kard. Ratzinger w „Instrukcji o chrześcijańskiej wolności i wyzwoleniu” nauczał, że (…) rozwiązanie większości bardzo trudnych problemów nędzy leży w popieraniu rozwoju cywilizacji pracy. Praca w pewnym stopniu stanowi klucz całej kwestii społecznej. A zatem w dążeniu do wolności należy na pierwszym miejscu podjąć działalność wyzwoleńczą w dziedzinie pracy. Warto sobie te słowa wziąć do serca.

Słowem zakończenia

Konfederacja, jeśli chce być siłą polityczną mającą w przyszłości zastąpić duopol PiS-PO, musi zadbać o wszystkich Polaków, chronić ich od wyzysku. Jeśli ten aspekt zostanie zaniedbany oddech Lewicy będzie coraz mocniejszy. Nie można dopuścić do powtórzenia wielokrotnie pojawiającego się historycznego schematu, wedle którego osoby mające na ustach dobro narodu idą ręka w rękę z wielkim kapitałem, a ugrupowania internacjonalistyczne i globalistyczne stają się (pozornymi) obrońcami „szarego człowieka”. Nacjonalizm oderwany od narodu nie ma racji bytu.

Narodowcy.net

Przemysław Bubnowski

Czytaj Wcześniejszy

W Kielcach postawiono tęczowe ławki. Nieznani sprawcy naprawili ten błąd

Czytaj Następny

Ardanowski: Polska wieś przechodzi rewolucję godności, której wielu „inteligentów” nie zauważyło

  • Artykuł dobry, wartościowy, ale za mało radykalny. Doczepię się do tego: „Konfederacja, jeśli chce być siłą polityczną mającą w przyszłości zastąpić duopol PiS-PO, musi zadbać o wszystkich Polaków, chronić ich od wyzysku”. Konfederacja nie zastąpi nigdy tego duopolu. Jak Autor słusznie zauważył pierwotnie jest próbą połączenia ognia z wodą liberałów (i to skrajnych) z narodowcami. Dwie całkowicie sprzeczne idee. Liberałowie wnieśli do Konfederacji konkretne myślenie polityczne - konkretne koncepcje, postulaty, idee. Narodowcy, niestety, tylko slogany wyniesione z Marszy. Konkretny liberalizm ekonomiczny (a często też i obyczajowy gdyby to głębiej zrozumieć) a z drugiej strony mglisty „antykomunizm, mity o wyklętych, cytaty z Dmowskiego” - w takim układzie nic dziwnego że zupełną przewagę ideową i wizerunkową uzyskała frakcja liberalna. Wszelki sojusz z liberałami zawsze kończy się tym samym - kompromitacją. Inna rzecz że od zawsze środowiska około-korwinowe, koliberalne to było zaplecze dla PO i liberałów w PiS - młodzież koliberkowa „wyszumiała się” a później szła w normalną politykę. Konfederacja dosięgnęła maksymalnego pułapu poparcia - sojusz umiarkowanych z narodowców z liberałami dał wejście do Sejmu i więcej nie da. Te dwie siły wzajemnie się blokują - nie sposób wypracować spójnego stanowiska w takim układzie. Sprawa Amazona to tylko niewielki przykład obrazujący szersze zjawisko. Partia „narodowa” stojąca po stronie globalnego kapitału przeciw polskim pracownikom - kpiny. Korzystać na tym może tylko radykalne lewactwo (wieloma więzami połączone z oficjalnym liberalizmem). Autentyczny sprzeciw wobec Systemu PiS-PO powinien oznaczać: radykalny konserwatyzm + ekonomiczne oparcie się o niskich warstwach społeczeństwa + walka o niepodległość narodową (przeciw UE i NATO).

  • W największym skrócie: to co łączy Konfederację to wypracowany przez pokolenie „Marszy Niepodległości i późniejszą modę na patriotyczne rapy i koszulki z wyklętymi zbiór hasłowych odwołań historycznych - przynajmniej to jest wizerunkiem ideowym frakcji „narodowej”. Frakcja liberalna akceptuje ten nic w praktyce nieznaczący „koloryt” który do Konfederacji dają narodowcy ale sama głosi konkretne liberalne postulaty gospodarcze. To jest nonsens. W istocie formacja która chciałaby przełamać duopol PiS-PO powinna być formacją radykalnie antyliberalną w której miejsce znaleźliby zarówno narodowcy, związkowcy, działacze rolniczy, jak i patriotyczna lewica. Tylko na tym tle można punktować rząd PiS i realnie atakować całą rzeczywistość III/IV RP. Odsłonić jej korzenie tkwiące w reformach balcerowicza, w podporządkowaniu NATO, wejściu do UE itd. itp.

  • GDZIE PODZIALA SIE SOLIDARNOSC OD ROLNIKOW PRZECIEBIORCOW KOBIET ZEBY WYWALCZYC NAWET ZMIANE OBECNEJ WLADZY !

  • Polecam te teksty w tematyce rozważać nad ewentualną strategią i taktyką autentycznego ruchu antysystemowego, narodowo-rewolucyjnego, którego czas przyjdzie na szerszą skalę gdy ostatecznie wyczerpią się formuły pseudo-opozycyjnych struktur budowanych pod wybory.
    Protesty proaborcyjne i Marsz Niepodległości a obalenie rządu
    https://xportal.pl/?p=38577
    Będziemy podpalać System
    http://autonom.pl/?p=7503
    Do przyjaciół antysystemowców
    https://xportal.pl/?p=37185

  • Niestety powtórzyła się dokładnie prorokowane jakieś 10 lat temu jako zagrożenie obecność w sejmie „LPR.2.0″ w postaci „Konfederacji”... powtórzyły się wszystkie błędy systemowej gry, złudne nadzieje politykierstwa, złudzenia endeckiego „realizmu” (czytaj: politycznego oportunizmu i tchórzostwa – polecam tekst Grzegorza Ćwika w nowym „Szturmie”)

    Zmarnowano cały „buntowniczy” potencjał narodowej ulicy, skierowano go w kanał „gimbopatriotyzmu i skarpetek wyklętymi”, w kanał biznesu i politykierstwa…
    wizerunek ugrzeczniono aż do skrajności – antifiarze powyłazili z nor w biały dzień atakują nawet pokojowych działaczy pro-life… tylko resztka energii pierwszych Marszy Niepodległości i związany z tym fakt że kibice są przeciwko lewactwu pozwolił zapobiec profanacjom i przejęciu przez lewactwo ulic. 

    Takie są skutki „parlamentaryzmu, realizmu, głosowań”...

    Lata gadania o „pracy u podstaw”. Tymczasem to co po 89 roku nazywano wśród „narodowców” „pracą u podstaw” nie miało z nią nic wspólnego. Cała „praca u podstaw” przeciwstawiana „rewolucyjności” w istocie sprowadzała się do skupienia się na kampaniach wyborczych. A praca u podstaw to nie wybory tylko akcja wśród ludzi: akcja prospołeczna (pomoc ubogim, ale też tworzenie związków zawodowych), działalnośc kulturalna tworzenie lokali, bibliotek, spotkań z autorami... a nie partyjniactwo. W istocie praca u podstaw i rewolucyjność uzupełniają się. Natomiast partyjniactwo i działalność pod kampanie wyborcze to w w 90% strata środków. To jest smutne, ale w przeciągu ostatnich 30 lat (licząc od 89 roku) zmarnowano miliony złotych na najróżniejsze „kampanie wyborcze narodowców” – czego efekt jest dokładnie zerowy (no jest sobie Konfa w Sejmie - i co z tego? LPR też było - dziś jest jutro nie ma)

    Gdyby choć połowę tych środków (i zaangażowania działaczy) przeznaczono np. na budowę regionalnych sieci własnych lokali – mielibyśmy dzisiaj zupełnie inną sytuację. Istniała by baza i zaplecze pod rozwój ruchu. Coś czego nie dałoby się „zakazać”, coś trwałego, własnego. Ale nie mowa o lokalach partyjnych w stylu biura kolejnego posła tylko autentycznej sieci narodowych centrów społecznych - otwartych miejsc spotkań centrów kultury i działalności społecznej

    O ile w Polsce skłotowanie to byłaby bardzo ciężka rzecz ze względu na opresję demoliberalnego Systemu (natychmiastowe wyrzucenie nacjonalistów z zajętego budynku – choć spróbować – można) o tyle tworzenie własnych kawiarni, bibliotek, sal sportowych jest jak najbardziej realne.
    Powtarzam – gdyby choć połowę zmarnowanych przez „narodowców” środków przeznaczyć na budowę czegoś trwałego – to w kilku miastach mielibyśmy własne polskie CasaPound zamiast kolejnych „iluś tam procent poniżej/powyżej progu wyborczego”.
    Myślę że to mógłby być klucz do rozwoju polskiego nacjonalizmu.
    Zauważmy że liczba „miejscówek” ruchu NR we Włoszech idzie w setki.
    Kawiarnie, bary, biblioteki, siłownie…
    oraz całe budynki – Centra społeczne – zarówno zajęte (zaskłotowane) jak i wykupione i będące własnością ruchu.… Zresztą niekoniecznie to jest jedyna alternatywa: skłotowanie albo wynajem/zakup - często samorządy udzielają miejsc na działalność różnych fundacjom stowarzyszeniom itd. 

    W takich Włoszech ale też Francji i innych krajach nacjonaliści mają setki miejsc wokół których autentycznie żyje i rośnie ruch NR... Że nie przekłada się to na mityczne „wyniki wyborów” tu i teraz? A co z tego? Przecież mówimy o pracy u podstaw prawda? O pracy obliczonej na lata a nie na tymczasowy „sukces” procentowy”.

    Ile takich miejsc mamy w Polsce? Pytanie retoryczne. Często nawet organizatorzy mają problem by wynająć salkę na konferencję czy koncert… a co dopiero mówić o stałej działalności... Żenada...

    POLECAM OGLĄDNĄĆ TE FILMIKI BY ZROZUMIEĆ O CZYM MÓWIĘ:
    WŁOCHY
    CasaPound, Casa d’Italia, Foro 753 i inne centra społeczne
    https://www.youtube.com/watch?v=lvZtoVIECuo
    https://www.youtube.com/watch?v=s1ywsgnNXcM
    https://www.youtube.com/watch?v=Jwzrf5bT7fY
    https://www.youtube.com/watch?v=eEBrmw3TcSQ
    https://www.youtube.com/watch?v=IO24GWt9s9I
    https://www.youtube.com/watch?v=Rx592wYjj6Y
    https://www.youtube.com/watch?v=brGk2LFnND8

    UKRAINA
    Dom Kozacki
    https://www.youtube.com/watch?v=d9mXbTvKv-E
    https://www.youtube.com/watch?v=YehACm6oTis

    HISZPANIA
    Hogar Social Madrid
    https://www.youtube.com/watch?v=IGyugbhgn3k
    https://www.youtube.com/watch?v=_9-dDi98PMk

    FRANCJA
    Bastion Social
    https://www.youtube.com/watch?v=P8ysVjnY8c8
    https://www.youtube.com/watch?v=_wjhqP9gjFk

    Nie tylko we Włoszech ale też w innych krajach nacjonaliści tworzą swoje centra społeczne… – to jest prawdziwa praca u podstaw, stworzenie lokalnego centrum z salą konferencyjną, biblioteką, siłownią, mini-barem, salą koncertową i innymi rzeczami + ewentualnie miejscem mieszkania dla całych rodzin lub w formie narodowego akademika dla studentów
    Jedno centrum tego typu byłoby gigantycznym postępem dla NR w Polsce. Ze względów prawnych i represji systemu ciężko wyobrazić sobie nielegalne funkcjonowanie takiego ośrodka (lewactwo ma nieoficjalne przyzwolenie samorządów) ale kto wie?! w sprzyjających okolicznościach wszystko może się udać. Bądźmy realistami – żądajmy niemożliwego!
    Praca u podstaw to działanie na lata! To coś kompletnie innego niż kampania wyborcza raz na dwa lata.
    Brać przykład z CasaPound i innych sensownych ruchów

  • Polecam obejrzeć ten reportaż:
    To jest praca u podstaw połączona z prawdziwą rewolucyjnością (tak w zakresie idei jak i w kwestii praktyki):
    Centra społeczne, tożsamościowa kontrkultura, praca z młodzieżą, działalność na rzecz najuboższych warstw - akcje charytatywne, pro-socjalne, walka z globalnym kapitalizmem na każdej płaszczyźnie:
    https://www.youtube.com/watch?v=I3x-ge4w46E

  • [komentarz poprawiony]
    Ogólnie to jest zawsze zabawne gdy różni “wrogowie establishmentu” pokrzykują o nienawiści do kapitalizmu a jak zapyta się ich co chcą w zamian to w odpowiedzi słyszy się o konieczności prowadzenia “polityki pro-socjalnej”. Fajnie, zawsze lepiej niż korwiniści. ALE w praktyce nic to nie oznacza, a realnie stanowi jedynie kontynuację kapitalizmu z małymi modyfikacjami w postaci rzucania ochłapów masom.

    Tak samo to ciągłe opowiadanie zarówno przez lewaków jak i część endeków o walce z “wyzyskiem” pod którym to pojęciem rozumie się łamanie praw pracowniczych, mobbing, robotę w nadgodzinach itd – czyli zjawiska patologiczne, ale nie będące istotą kapitalizmu.

    Istotą kapitalizmu jest oparcie ekonomii na zysku.
    Albo gospodarka ma być oparta na zysku danej firmy. Albo na zaspokojeniu potrzeb społeczeństwa. Jedno z dwojga. To “zysk” bez pracy jest złem samym w sobie (skrajna forma zysku to lichwa wielokrotnie potępiana na gruncie wszelkiej tradycyjnej myśli – zakazana w tradycji chrześcijańskiej)

    KONKRETNY POSTULAT: ZAKAZ LICHWY! wszelkiej pożyczki na procent, wszelkiego namnażania wirtualnego kapitału, kreowania pieniądza przez banki. Walka z banksterami i spekulacyjną finansjerą

    Tak samo w praktyce politycznej, czy będzie to PiS czy PO czy Wiosna czy Konfederacja, każdy polityk pięknie mówi o walce z biedą (może tylko Korwin jest uczciwy i nie mówi :)) W istocie jednak bieda jest pochodną bogactwa. W danej chwili na świecie istnieje ograniczona ilość dóbr. Jeżeli obecnie na świecie 10% ludzi ma 90% majątku to oznacza to że 90% ma 10% proste (nie sprawdzałem danych ale z roku na rok dysproporcja się powiększa)

    Ps. bo zaraz ktoś zarzuci bycie marksistą, nie jestem marksistą ze względów filozoficznych, odrzucam materializm i determinizm. Myślę że moje poglądy dobrze oddaje Alain Soral słowami “prawica w wartościach, lewica w ekonomii”. Oczywiście to zupełnie umowne bo inspiracji może być naprawdę wiele: syndykalizm, korporacjonizm, spółdzielczość, agraryzm, dystrybucjonizm, kredyt społeczny, niektóre nurty socjalizmu. Zdecydowana walka z systemem bankierskim, ukazywanie związków między liberalizmem ideowym, obyczajowym a ekonomicznym, antyglobalizm, antykapitalizm, antyimperializm (jednocześnie bez popadania w ekonomizm, w sprowadzanie wszystkiego do czynnika gospodarki jak chce lewica!, walczymy z materializmem!)- to jest ekonomiczna strona myśli nacjonalistycznej, autentycznie tradycjonalistycznej.

    ___

    Pomysł na Polskę?
    “Zielona Książeczka” Muamara Kadaffiego + “Zielony Program” RNR Falanga - oczywiście mówię z przymrużeniem oka nie chodzi mi o talmudyzm 😉

    ___

    Generalnie w całej Europie a tym bardziej w Polsce ubogie warstwy są bardziej tradycjonalistyczne obyczajowo. Pokrzywdzeni przez ekonomiczny liberalizm są też nieliberalni obyczajowo. Iran przeciw U$A. Palestyna vs Izrael. Polska B przeciw Polsce A. Podkarpacie i Podlasie przeciw Warszawce. Można wymieniać w nieskończoność... Konserwatywny-liberalizm to nonsens nie tylko teoretyczny ale też czysto praktyczny - nie ma na to „bazy” bo wielki kapitał wspiera finansowo degenerację moralną (sponsorzy parad równości to międzynarodowe korporacje i ambasady państw imperialistycznych, tak samo strajk kobiet wspierany przez wielkie firmy)

    Komentarze to nie miejsce na wielkie analizy dotyczące socjologii, filozofii czy antropologii i na tym tle krytyki liberalizmu. Polecę zatem tylko poczytać teksty Alaina de Benoist oraz Alaina Sorala i innych myślicieli i działaczy którzy od lat postulują budowę ruchu nazwijmy to populistycznego: lud przeciw elitom, wolne narody, przeciw imperializmowi USA i syjonizmowi, pracownicy przeciw kapitałowi. Socjal-nacjonalizm, konserwatywny populizm, ludowy tradycjonalizm - zwał jak zwał, myślę że jasne o czym mówimy

  • W ogóle ciekawi mnie co według kuców oznacza pojęcie „konserwatyzm” w wyrażeniu „konserwatywny-liberalizm”...
    Ogólnie zawsze sądziłem że to połączenie liberalizmu w wersji a’la epoka wiktoriańska (dzieci w kopalniach, dziki kapitalizm) ale na poziomie formalnym „konserwatywne obyczaje”. Oczywiście ten „konserwatyzm” to w istocie forma swego rodzaju hipokryzji i dulszczyzny wszak korwin jest za legalizacją prostytucji / narkotyków i kto wie czego jeszcze więc cały jego „konserwatyzm” sprowadza się do rzeczywiście prymitywnych prowokacji: żartów z kobiet i wyśmiewania osób niepełnosprawnych - czyli rzeczy z zasady niegodnych osoby myślącej tradycyjnie (zatem z szacunkiem i troską odnoszącej się do słabszych). Cały ten korwinizm przez lata imponował jakimś młodym bufonom/dupkom wierzącym w swoją wyższość i to że będą w przyszłości właścicielami firm.
    Oczywiście ja jako radykalny wróg kapitalizmu a tym bardziej zagranicznego kapitału jestem z zasady przeciw Amazonowi i innym tego typu tworom. Ale Amazon wspiera oficjalnie strajk kobiet i parady LGBT - choćby z tego powodu nawet liberałowie gdyby rzeczywiście na choćby minimalnym poziomie byli „konserwatywni” powinni występować przeciw tej firmie żądając podjęcia przez państwo działań zmierzających do usunięcia jej z Polski (np. nacjonalizacja jej aktywów i pasywów)... Ale naprawdę poparcie udzielane amazonowi przez kolibrów to swego rodzaju pukanie od dna - myślałem że niżej nie zanurkują w szambo a okazuje się że można jednak być jeszcze większym degeneratem, wrogiem narodu polskiego i tradycyjnych wartości

  • Fakt skoro liberał Dziambor dla którego receptą na wszystko włącznie z hemoroidami jest wolny rynek dał swój głos w sprawie, powinna być kontra ze strony Ruchu Narodowego. Skoro jej nie było to zostało to odczytane właśnie tak jak to zrobił redaktor - jako aprobata dla Dziambora. Nie sądzę żeby było tak w rzeczywistości.
    Ruch Narodowy jest partią polityczną, a nie związkiem zawodowym żeby angażować się bezpośrednio w spory pracownicze. Zadaniem partii jest działanie na rzecz stanowienia takiego prawa aby takie haniebne praktyki jak w Amazonie nie miały więcej miejsca.

Zostaw Odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *