"Jesteśmy teraz na początkowym etapie wojny rasowej". Wywiad z Dan Roodtem o sytuacji w Republice Południowej Afryce | Narodowcy.net

“Jesteśmy teraz na początkowym etapie wojny rasowej”. Wywiad z Dan Roodtem o sytuacji w Republice Południowej Afryce

Wywiad przeprowadzony został w czerwcu 2018 roku przy okazji wizyty publicysty z Republiki Południowej Afryki Dan Roodta w Polsce. Zasłynął on w naszym kraju apelem: W latach 60. Afrykanerzy z Afryki Południowej przyjęli ponad 1000 Polaków i Czechów uciekających przed komunizmem. Teraz my cierpimy podczas komunizmu; może Polacy i Czesi pomogą nam także w potrzebie? Rozmowa dotyczyła obecnej sytuacji społecznej i politycznej w RPA, a także tematu “wywłaszczeń bez rekompensaty” czy tzw. Plaasmoorde, czyli okrutnych mordów na farmach. Pierwotnie opublikowana została w czwartym numerze pisma “Wszechpolak” na początku 2019 roku.

Adam Szabelak: Panie Dan Roodt to bardzo miłe spotkanie. Jesteś pisarzem i działaczem politycznym. Mógłbyś przedstawić się bliżej?

Dan Roodt: Oczywiście. Tak jak powiedziałeś, jestem pisarzem i działaczem politycznym w Południowej Afryce. Żyłem również w Europie przez jakiś czas, konkretnie w Paryżu przez 6-7 lat. Studiowałem na Uniwersytecie Witwatersrand, który jest bardzo lewicowym uniwersytetem, więc mam trochę wspólnego z Polakami. Też odbierałem komunistyczne, marksistowskie wykształcenie. Chodziłem do najbardziej lewicowego uniwersytetu w RPA, więc rozumiem logikę i mentalność marksistów. Tego brakuje dużej ilości ludzi w moim kraju, nie potrafią zrozumieć tego sposobu myślenia. Przez to nie mają pojęcia, że są wykorzystywani.

Jakiś czas temu tweetowałeś do Polaków i Czechów, aby pomogli białym farmerom. Czy sytuacja jest naprawdę tak zła?

Tak, jest. Australijski rząd dopiero co wysłał komunikat, że zaakceptuje farmerów jako uchodźców. Kiedy dzieje się coś takiego, to pokazuje, że jest duży problem z prześladowaniem i bezpieczeństwem pewnej grupy z powodu ich pochodzenia etnicznego i kultury. Od wielu lat ludzie giną na farmach, są straszliwie torturowani. Również w miastach zdarza się wiele, mrożących krew w żyłach, historii. Na przykład ostatnio w Pretorii młoda, chrześcijańska dziewczyna została zaatakowana i zgwałcona przez kilku napastników, po czym zmarła. Takie przypadki zdarzają się codziennie. Poza zwykłą przestępczością, nasza kultura i język są represjonowane. Na niektórych uniwersytetach zakazano używać nam naszego języka (Afrikaans), teraz trwa o to batalia w szkołach. Chcą, żebyśmy czuli się niemile wdziani w naszym kraju i, żebyśmy go opuścili. Kto go nie opuści, będzie dalej spychany na margines.

Jeszcze do tego wrócimy, teraz porozmawiajmy trochę o historii. W 1652 biali przybyli do RPA wraz z Janem van Riebeeckiem, założyli wtedy swoją placówkę w Kapsztazie. Z jednej strony Jacob Zuma dowodzi, że biali posiadają ziemię nielegalnie, a z drugiej jest Mosiua Lekota, według którego jest zupełnie odwrotnie. Jaka jest prawda?

Prawda jest taka, że posiadamy ziemię legalnie. Obszary gdzie żyli i wciąż żyją czarni w RPA były własnością plemienną. Takie obszary wciąż istnieją. Były jednak obszary gdzie nie żyli, te po prostu wzięliśmy na własność i później nimi handlowaliśmy. Tak więc ktokolwiek posiada farmę dzisiaj to albo ją kupił, albo odziedziczył po rodzicach lub dziadkach, którzy też ją kupili. W europejskiej kulturze, w południowoafrykańskiej kulturze jeśli płacisz za coś pieniądze to stajesz się legalnym właścicielem. Biali legalnie posiadają ziemie, może to potwierdzić każdy sąd. Jeżeli ktoś teraz tę ziemię przejmie, to to samo może stać się w stosunku do niego jutro, tak nie powinno być.

Slogan skrajnej lewicy, szczególnie EFF, mówi, że ukradliśmy ziemię. To tak jakby mówili, że własność to kradzież. Takie było hasło komunistów i anarchistów w XIX w. – „własność to kradzież”. Takiemu myśleniu musimy stawiać czoła.

Zawsze byliście mniejszością w swoim kraju. Czy twoim zdaniem apartheid był konieczny, aby zachować waszą, afrykanerską tożsamość?

Twierdzenie, że byliśmy mniejszością w całym kraju jest prawdziwe, jednak w poszczególnych prowincjach przez długi czas byliśmy większością. Problemem jest to, że im bardziej się rozwijaliśmy to tym bardziej przyciągaliśmy czarnych do nas, co powodowało migracje z innych krajów Afryki. Dokładnie to samo co dzieje się w Europie, tylko wy wciąż jesteście na wczesnym etapie, wciąż nie jesteście mniejszością w swoich krajach, ale to się stanie, jeśli masowa imigracja nie ustanie.

Podobny system segregacji pomiędzy rasami był wprowadzony w brytyjskich koloniach, istniał też w USA. Myślę, że to przez przemoc której wszyscy doświadczaliśmy. Żeby nabrać szerszego kontekstu, cofnijmy się do XVIII wieku. Nasi ludzie byli ciągle atakowani i okradani, naturalną reakcją było wyznaczenie linii, granicy i rozdzielenie skonfliktowanych grup.

Ale jednak w latach 80. byłeś sprzeciwiającym się rządowi anarchistą.

To prawda. Tak jak mówiłem, gdy byłem młody uczęszczałem do bardzo lewicowego uniwersytetu i bardzo szybko zauważyłem jakim złem jest marksizm i zwróciłem moją rewolucję przeciwko temu. Jedyna intelektualna ścieżka którą mogłem wtedy znaleźć prowadziła do czegoś w rodzaju libertarianizmu lub właśnie anarchizmu. Pamiętam gdy zorganizowałem wykład na kampusie, przez który stałem się tam niepożądany, gdzie powiedziałem coś w stylu „Marks umarł, Nozick żyje”. Robert Nozick był liberariańskim, prawicowym, anarchistą w Stanach Zjednoczonych. Odkrywałem jego idee, krytykę władzy państwa, które nie ma prawa, żeby dyktować nam wszystko co mamy robić, tak jak to ma miejsce w tej chwili. Powiedziałbym, że podążałem raczej w tym kierunku, niż anarchizmu.

Kiedy marksiści przejęli wasze uniwersytety? W latach 80. czy może wcześniej?

Anglojęzyczne uniwersytety zostały przejęte już w latach 40. Wtedy bardzo prężnie działający komuniści byli naprawdę silni. W tym czasie, razem z Nelsonem Mandelą, studiował Joe Slovo i inni znani komuniści. Slovo na początku lat 60. zakładał wraz z Mandelą Włócznię Narodu, zbrojne ramię ANC.

Nasze, afrykanerskojęzyczne, uniwersytety zaczęli przejmować niedawno, powiedziałbym, że stało się to w ostatnich 10-15 latach. W 1994 wciąż było wielu konserwatywnych i nacjonalistycznych ludzi na uniwersytetach. Jednak byli oni systematycznie odsuwani na rzecz komunistów i teraz nie ma różnicy między Uniwersytetem w Pretorii czy w Cape Town, króluje tam kulturowy marksizm i feminizm.

Nie brzmi to dobrze. Kilka miesięcy temu Julius Malema, lider EFF, partii czarnych radykałów, powiedział do parlamentu, że „czas pojednania się skończył, teraz przyszedł czas na sprawiedliwość”. Mógłbyś powiedzieć jak wyglądało to „pojednanie” po 1994 roku?

„Pojednanie” było popularnym sloganem po 1994 roku, ale wydaje mi się, że fałszywym. Komuniści mieli swój program i chcieli nami w jakiś sposób potrząsnąć, wtedy wojsko, policja i tak dalej, były w rękach Afrykanerów. Mówili o pojednaniu, bo potrzebowali więcej czasu, żeby przejąc kontrolę nad strukturami bezpieczeństwa. Teraz, kiedy mają pełną kontrolę, nikt nie mówi o „pojednaniu”, tylko raczej o „sprawiedliwości”, która tak naprawdę oznacza zemstę. Chcą teraz nas ukarać za jakiekolwiek grzechy, które zrobiliśmy w przeszłości, ale to oni popełnili około 200 aktów terroryzmu w południowej Afryce, zabili tysiące ludzi, rozpoczęli kampanię propagandową w nas wymierzoną, w której jesteśmy oskarżani o spowodowanie śmierci milionów, przynajmniej tak jak Niemcy podczas 2 Wojny Światowej. Niestety, obecnie ciężko mówić o „pojednaniu”. Zauważają to niemal wszyscy, nawet media głównego nurtu. Społeczeństwo jest bardzo podzielone.

Można powiedzieć, że idea „rainbow nation” upadła?

Absolutnie. Nawet ludzie, którzy ją wyznawali to zauważają. Od samego początku był to pusty slogan, zapożyczony z Ameryki. Z tego co wiem został on ukuty oryginalnie przez Jesse Jacksona na potrzeby prowadzonych przez niego kampanii w połowie lat 70. Do RPA został zaimportowany przez biskupa Tutu, zupełnie jak coca-cola czy McDonaldy. Nie stała za nim żadna intelektualna treść, nie było pomysłu jak to multikulturalne społeczeństwo ma funkcjonować.

Myślisz, że dojdzie do wywłaszczenia bez rekompensaty?

Tak. Jednego dnia rozmawiałem ze znajomym o bardzo konserwatywnych poglądach, który powiedział mi, że nie ma szans, żeby farmerzy zostali zmuszeni do opuszczenia swoich farm. Jednak myślę, znając mentalność marksistów, że to się stanie. Mają oni ideę rewolucji, nie transformacji. Przez lata zmieniły się warunki, ale idea pozostała ta sama. Aby ich rewolucja doszła do skutku to muszą doprowadzić do konfiskaty naszej ziemi, która ciągle jest, w ich mniemaniu, reliktem naszej siły. Chcą to zniszczyć i mieć całkowitą kontrolę. A za wszystko co się stanie zostaniemy obwinieni my, stworzone zostaną warunki do mordowania nas na dużo szerszą skalę niż to ma miejsce w tej chwili. To się działo w tak wielu komunistycznych krajach na całym świecie… Taki będzie następny krok, po konfiskacie ziemi.

Myślisz, że może doprowadzić to do wojny rasowej, to jest sytuacji w której czarni zabijają białych tylko dlatego, że są biali i biali zabijający czarnych tylko dlatego, że są czarni?

Jesteśmy teraz na początkowym etapie wojny rasowej. Komuniści w RPA skupili się na rasowej tożsamości czarnych mężczyzn i kobiet. Przykładali do tego największą wagę i umiejscowili białych w roli wroga. Przez budowanie takiej tożsamości wyznaczyli linię, która nas dzieli. I to jest właśnie prawdziwe źródło ich siły. Jeśli spojrzymy na historię marksistów w południowej Afryce, to w ich ideologii zawsze występował silny związek klasy i rasy, z dominującą pozycją rasy. W przeciwieństwie do komunizmu w ZSRR czy w Polsce, gdzie to klasa była najważniejsza. W południowej Afryce to rasa jest podstawą ideologii marksistowskiej i z tego wynikają ciągłe ataki na nas. W Europie zagrożeniem są grupy fundamentalistów islamskich finansowanych i wspieranych przez państwa. U nas grupy radykałów popełniające akty terroru nie w imię Allacha, a czarnej supremacji, także mają poparcie rządu. W RPA mówi się bardzo dużo o „białej supremacji”, o którą oskarżają nas, ale naprawdę to czarni supremacjoniści są zagrożeniem. Oskarżają Europejczyków o wszystko co jest nie tak w ich społeczeństwie. W nazistowskich Niemczech Żydzi byli oskarżani o powodowanie problemów kraju, w RPA podobną funkcję pełnimy my, nie tylko Afrykanerzy, ale wszyscy Europejczycy. Nie rozróżniają, że kraje takie jak Polska, Czechy czy Słowacja nigdy nie miały swoich koloni w Afryce. Za kolonializm obwiniają wszystkich białych. W jednej linii zawsze występuje „kolonializm” i „apartheid” za które odpowiada każda biała osoba na świecie.

Jak często słyszysz piosenkę „Zabij Bura”?

Ta piosenka jest częścią dziedzictwa czarnych. Ciągle jest śpiewana na wiecach politycznych i nikt nie jest za to pociągany do odpowiedzialności. Osobiście słyszałem ją na ulicy. To jest po prostu część myślenia. Lata komunistycznej indoktrynacji zrobiły swoje.

Porozmawiajmy teraz o Plaasmoorde (mordy na farmach). Biali stanowią około 66% ofiar, ale też posiadają dużo więcej ziemi od czarnych. Czy w takim układzie ataki faktycznie mają podłoże rasistowskie?

Kiedy przyjrzysz się sytuacji dokładniej i weźmiesz pod uwagę wszystkie osoby żyjące na farmach, właścicieli i robotników, to biali stanowią mniejszość. Tak więc te 66% ofiar białych to bardzo dużo i z pewnością wybór ofiar ma podłoże rasistowskie. Najbardziej szokujące w tych atakach jest to, że ofiary, zanim zostaną zabite, są godzinami torturowane, nawet małe dzieci. Później strzelają w tył głowy, to są prawdziwe masakry.

Czy policja próbuje coś z tym zrobić?

Minister Policji przekonuje, że sytuacja nie jest taka zła. Nie przywiązują do tego większej wagi, większość farmerów jest zdana na siebie.

Możecie o tym otwarcie dyskutować w mediach? Czy jest to problem obecny w głównym nurcie?

Tak i nie. Większość informacji o kolejnych mordach przekazuje się za pomocą internetu. Jednak media, w szczególności anglojęzyczne, zupełnie nie zajmują się tym tematem, one poszukują sensacji. W telewizji państwowej, w radiu jest zupełna cisza. Taką rząd przyjął strategię, chcą przemilczeć problem.

Pochodzę z Radomia, tego samego miasta, gdzie Janusz Waluś spędził dużą część swojego życia. Jak oceniasz jego postać i jego działania? Czy jest pamiętany w społeczności afrykanerskiej?

Jest pamiętany, wiele osób odwiedza go w więzieniu. Nawet po podjęciu akcji, zabiciu Chrisa Chaniego, ciągle działał w ruchu afrykanerskim. Wielu więźniów, którzy zabili wielu, wielu niewinnych ludzi przez działania terrorystyczne, ataki na bezbronnych cywilów, podkładanie bomb, zostało objętych amnestią. Waluś został skazany razem z Clive-Derby Lewisem, który też spędził bardzo długi czas w więzieniu, byli w więzieniu razem. Clive-Derby Lewis został wypuszczony tylko dlatego, że zdiagnozowano u niego raka. Którejś niedzieli wybrałem się do więzienia, żeby spotkać się z Walusiem i Clive-Derby Lewisem. W Walusiu uderzyło mnie to, że on jest osobą lojalną i etyczną, która podjęła świadomą polityczną decyzję w jego życiu. W Południowej Afryce jest wiele osób, które zrobiły to samo i są wolne. On naprawdę już odsiedział co powinien i nie jest wypuszczany wyłącznie z przyczyn politycznych. To ukazuje jak naprawdę wyglądało „pojednanie”. Janusz Waluś powinien zostać uwolniony. Myślę, że w Polsce ludzie powinni wywierać naciski na polski rząd, aby ten ubiegał się o jego uwolnienie, bo nie ma żadnego legalnego powodu, żeby był on trzymany w więzieniu.

Wszystko co mówisz brzmi przerażająco, na koniec może porozmawiajmy o czymś pozytywnym. Dlaczego afrykanerska kultura powinna zostać zachowana, co jest w niej wartościowego?

To co czyni afrykanerskie dziedzictwo wartościowym to jest dokładnie to samo co stanowi o wyjątkowości europejskiej cywilizacji. Od XVII wieku tworzymy swoją, unikatową kulturę. Literatura, poezja, muzyka… Ale też unikatowy sposób życia. Naszym największym skarbem jest kreatywność, dzięki której powstawały piękne obrazy, budowle… Wszystko to jest wartościowe i wyjątkowe. Mniej rozbudowane kultury, takie jak szkocka, walijska, słowacka czy duńska, wszystkie zostały rozpoznane jako unikatowe w skali świata i warte zachowania. My mamy dokładnie to samo prawo. Do przetrwania, do cieszenia się swoim językiem, do bycia szanowanym. Jednak w tej chwili jesteśmy traktowani nierówno w południowej Afryce, bo przybyliśmy z Europy i trzeba nas teraz za to ukarać.

Czy mógłbyś powiedzieć coś więcej o tym nierównym traktowaniu?

Jest akcja afirmatywna, przez którą jesteśmy, na przykład, ograniczeni w studiowaniu niektórych kierunków, takich jak medycyna. Bardzo mała ilość białych studentów może to robić. Nawet jeśli to my stworzyliśmy daną uczelnię, to musimy stosować się do tego prawa, wyrzucają nas z naszych instytucji. Uniemożliwiają nam robienie biznesu z rządem albo z dużymi korporacjami. Teraz możemy mieć tylko małe biznesy, jeśli się rozrastają to mówią „musisz oddać swoją firmę czarnej osobie”. W firmach czarni muszą mieć większość własności. Taka jest nasza codzienność.

Żeby zakończyć trochę w lepszych nastrojach – kto jest Twoim ulubiony afrykanerskim muzykiem?

Steve Hofmeyr, mój przyjaciel. Oprócz tego, że jest bardzo popularny, to jest też patriotą. To człowiek dumny ze swojej tożsamości. Podczas koncertów śpiewa nasz hymn, za co zresztą jest bardzo krytykowany.

Afrykanerski hymn?

Tak. Jest on wpleciony w hymn ANC, ale jako taki jest zakazany.

Dziękuję za spotkanie.

Ja również, mam nadzieję, że uda się zawiązać współpracę między polską i afrykanerską młodzieżą.

Komentarze

Adam Szabelak

Działacz Młodzieży Wszechpolskiej. Dziennikarz portalu Kresy.pl i redaktor kwartalnika Polityka Narodowa. Organizator turnieju piłkarskiego "Cześć Ich pamięci!". Zainteresowania: geopolityka, wędrówki, gry "bez prądu", niszowa piłka nożna.