Rycerz ze skazą na pancerzu | Narodowcy.net

Rycerz ze skazą na pancerzu

Kilka dni temu białostoccy radni z przewagą jednego głosu zdecydowali o zmianie nazwy ulicy z „Majora Zygmunta Szendzielarza »Łupaszki«” na ulicę „Podlaską”. Decyzja wzbudziła wiele emocji. Zdaniem lewicy i liberałów „Łupaszka” jest odpowiedzialny za zbrodnię wojenną w Dubinkach, którą dokonano 23 czerwca 1944 r. Powołując się na ustalenia historyka IPN Pawła Rokickiego, argumentowano, że oddział legendarnego dowódcy 5 Brygady Wileńskiej AK z zimną krwią wymordował kilkadziesiąt cywilów narodowości litewskiej, w tym kobiety i dzieci.

Werdykt jest prosty. Major Szendzielarz zapisał się na kartach polskiej historii w sposób jednoznacznie negatywny i nie zasługuje na upamiętnienie w postaci nazwania jednej z ulic jego imieniem. Czy takie postawienie sprawy jest uczciwe i sprawiedliwe?

Zbrodnia w Dubinkach została poprzedzona serią pacyfikacji dokonanych na polskich cywilach przez litewską policję. Kolaboranci hitlerowców wymordowali mieszkańców Pawłowa, Adamowszczyzny i Sieńkowszczyzny. Najgłośniejszą zbrodnią była natomiast pacyfikacja w Glinciszkach.

Jak pisze Andrzej Solak: „W nocy z 19 na 20 czerwca 1944 r. w Glinciszkach oddział litewskiej „samoobrony” z Podbrzezia zaatakował patrol aprowizacyjny AK z brygady majora Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. Polacy odpowiedzieli ogniem, kładąc trupem czterech napastników, i zmuszając pozostałych do sromotnej ucieczki. Znów powtórzył się schemat, znany choćby z wcześniejszych „dokonań” LVR (Litewskiego Korpusu Lokalnego). Litwini, nie mogąc sprostać Polakom w uczciwej walce, zrekompensowali to sobie mordując ludność cywilną. W Glinciszkach i Podbrzeziu zabili łącznie 39 osób, nie bacząc na płeć ani wiek ofiar. Lista ofiar budzi grozę: …Terenia Bałandówna – lat 3… Irenka Matalancówna – lat 3… Władzia Nowicka – lat 6… Bohdan Łukasik – lat 6… Aleksander Szewiel – lat 13… Marian Szewiel – lat 11… Konstanty Wenclewski – lat 9… Jarosław Koneczny – lat 14… Nie oszczędzono też dwóch ciężarnych kobiet, ani 84-letniego staruszka” („Myśl Polska” 9-16 kwietnia 2006).

Po masakrze polscy partyzanci pogrzebali zmasakrowanych mieszkańców wsi. AKowcy chowali ciała kobiet, starców i kilkuletnich dzieci, których ręce były skrępowane drutem. Co musieli wtedy czuć? Łatwo jest dokonać oceny z wygodnego fotela lub telewizyjnego studia. Możemy się tylko domyślać, że nienawiść osiągnęła apogeum. Nikt z nas nie wie, jak by się zachował w podobnej sytuacji.

Według relacji dowódcy 1 plutonu 5 Brygady Wileńskiej AK Wiktora Wiącka „Rakoczego”, „Łupaszka” wydał rozkaz „egzekucji jako represji na ludności litewskiej”. Relacja „Rakoczego” jest głównym dowodem obciążającym mjr. Szendzielarza, gdyż nie zachował się ani dokument z dokładną treścią rozkazu, ani raport z odwetowego wypadu pododdziałów 5 BW na Litwę. Warto dodać, że to właśnie „Rakoczy” dowodził oddziałem, który dokonał mordu w Dubinkach.

Wiącek nie doprecyzował, kogo konkretnie miały dotyczyć represje. Ma to istotne znaczenie w ustaleniu winy za mord.

„Rokicki, nie znając treści rozkazu „Łupaszki” dotyczącego odwetowego wypadu na Litwę, swoje przekonanie o odpowiedzialności dowódcy 5 BW za śmierć kobiet i dzieci, opiera wyłącznie na przypuszczeniach, pisząc m.in. „Z praktyki dowodzenia oddziałami partyzanckimi AK wynikałoby, że decyzję o sposobie przeprowadzenia akcji odwetowej podjął dowódca 5. Brygady AK rtm. Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”. Jak można wnioskować ze skutków akcji, za jej cel uznał on najwyraźniej zniszczenie w całości wybranych rodzin. Tak bowiem zamordowano większość ofiar – w grupach rodzinnych. Za wyjątek można uznać cztery przypadki rozstrzelania wyłącznie młodych mężczyzn, czemu nie towarzyszyły represje wobec ich rodzin. Wspominaną w niektórych źródłach przygotowaną przed akcją listę osób do zgładzenia powinno się zatem interpretować jako listę rodzin” (str. 61). Dalej pisze Rokicki: „Jednocześnie od partyzantów [5 Brygady] wymagano ścisłego wykonywania otrzymanych rozkazów, w tym także egzekucji, nie pozostawiając miejsca na ocenę ich słuszności”. Na poparcie tej ostatniej tezy, uznawanej przez autorów niniejszego tekstu za zasadną, przywołuje przykład żołnierza 5 BW Zygmunta Mineyki „Lina”, który zimą 1944 r. za niewykonanie rozkazu likwidacji sowieckiego konfidenta został skazany na karę śmierci, od wykonania której uratował go kapelan oddziału, wstawiając się za „Linem” u „Łupaszki”. W efekcie partyzantowi darowano życie, wydalając go jednak z szeregów 5 BW” (Kazimierz Krajewski, Grzegorz Wąsowski).

I dalej:

„Kolejny element rozumowania Rokickiego sprowadza się do spekulatywnego wykluczenia możliwości podjęcia podczas akcji odwetowej działań naruszających rozkaz „Łupaszki”. Przebieg wydarzeń podczas wypadu pododdziałów 5 BW na Litwę jednoznacznie jednak pokazuje, czego Rokicki nie dostrzega bądź dostrzec nie chce, że w trakcie realizacji działań odwetowych doszło do zmiany ich pierwotnych założeń. Bo albo rozkaz „Łupaszki” nakazywał zabijanie całych rodzin, albo zabijanie wyłącznie osadników wojskowych, szaulisów, policjantów i bojówkarzy. Pododdziały 5 BW nie zrealizowały konsekwentnie żadnego z tych założeń. Przyjmując na chwilę tezę Rokickiego, że „Łupaszka” wydał rozkaz zabicia ludzi z listy z ich rodzinami, należy stwierdzić, że w czterech przypadkach dopuszczono się ewidentnej niesubordynacji, która powinna skutkować surowymi konsekwencjami wobec osób winnych niewykonania rozkazu (analogicznie jak w sprawie „Lina”) – nic o tym jednak nie wiadomo. Dwie pierwsze egzekucje odbyły się bowiem według schematu, że ginął tylko mężczyzna wytypowany do likwidacji, a jego rodzinę oszczędzono. W takich samych okolicznościach zginęły także dwie ostatnie ofiary analizowanych działań 5 BW. Czyli zarówno na początku akcji odwetowej pododdziałów 5 BW, jak i w jej końcowym etapie zastosowano ten sam model postępowania, istotnie odmienny od pozostałych wówczas dokonanych egzekucji. Dlaczego zatem tego modelu działania Rokicki nie uznaje za odpowiadający ramom rozkazu Łupaszki ani takiej możliwości nie dopuszcza, forsując wyłącznie tezę przeciwną?” (Kazimierz Krajewski, Grzegorz Wąsowski).

Podsumowując: nie znamy (i nie poznamy) dokładnego rozkazu „Łupaszki”, zatem nie możemy jednoznacznie ocenić, czy jego podwładni wykonali rozkaz, czy dopuścili się niesubordynacji lub dokonali nadinterpretacji. Była to pierwsza i ostatnia zbrodnia dokonana przez oddziały mjr. Szendzielarza. Rok później, odtworzona na Podlasiu 5 BW dokonała trzech akcji odwetowych – w żadnej z nich nie wydano rozkazu represjonowania kobiet lub dzieci.

W ramach ciekawostki można także zaznaczyć, że żołnierzem 5 BW, a od lipca 1945 r. adiutantem „Łupaszki” był Paweł Jasienica, który był także redaktorem „Pobudki” – organu prasowego BIP Komendy Okręgu Wilno. W dniu 25 czerwca 1944 r., a więc dwa dni po pacyfikacji w Dubinkach (!), w piśmie opublikowano artykuł pt. „Jak prawy żołnierz polski”. Nakreślono w nim zasady moralne, którymi powinien kierować się polski żołnierz oraz jednoznacznie potępiono represjonowanie ludności cywilnej. Powinno wydawać się co najmniej dziwne, że wybitny intelektualista, jakim był Jasienica, mógł jednocześnie współredagować tego typu teksty i być pomocnikiem człowieka, który z zimną krwią rozkazał mordować kobiety i dzieci.

Niemniej jednak żadne tłumaczenia nie mogą usprawiedliwić tego, co się stało w Dubinkach. Zabito w nich prawie 30 osób, a wśród ofiar była także Polka – Anna Górska i jej czteroletni syn. Bez względu na to, kto był faktycznym winowajcą, pośrednią odpowiedzialność za to tragiczne wydarzenie ponosi dowództwo AK na Wileńszczyźnie, w szczególności mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”.

Każdy rozsądny patriota nie może chować głowy w piasek czy próbować w karkołomny sposób podważać fakty historyczne. Stanięcie w prawdzie wobec przeszłości własnego narodu jest niezwykle ważne do zdrowego rozwoju tego narodu w przyszłości.

W historii narodów jest bardzo wiele przykładów postaci, które nie są krystalicznie czyste, a jednak na trwale zapisały się w zbiorowej pamięci. Niestety Polacy ze swoją naturalną skłonnością do postaw ojkofobicznych, najchętniej widzą tylko swoje winy i przez ten pryzmat chcą kształtować politykę historyczną. Liberałowie i lewicowcy celowo pomijają fakt, że druga wojna światowa była wyjątkowo barbarzyńska, a polski naród w swojej masie zachował się wyjątkowo przyzwoicie.

Jedno tragiczne wydarzenie, choć kładzie się cieniem na „Łupaszce”, to w żaden sposób nie przekreśla osiągnięć i ogromu poświęcenia legendarnego dowódcy 5 BW. Całe życie Zygmunta Szendzielarza miało jeden cel – była nim silna i niepodległa Polska. Jego zdolności dowódcze i organizacyjne są niepodważalne, tak samo jak długa lista zasług dla Ojczyzny. „Łupaszka” nadal pozostaje rycerzem – rycerzem ze skazą na pancerzu – i dlatego zasługuje na upamiętnienie w postaci nazwy ulicy.

Komentarz Młodzieży Wszechpolskiej

Komentarze