Pewien czas temu pisaliśmy o interpelacji posła Krystiana Kamińskiego do Ministra Sportu i Turystyki w sprawie polskich klubów sportowych poza granicami kraju. Wraz z opublikowaniem odpowiedzi warto zastanowić się nad tym, jak sport może umocnić obecność polskiej kultury na Kresach.
W swojej interpelacji poseł Kamiński pytał o to, jak wygląda rządowa pomoc dla polskich klubów sportowych zakładanych przez Kresowiaków i Polonię poza granicami kraju. Minister Sportu i Turystyki Kamil Bortniczuk odpowiedział 20 kwietnia.
Minister przedstawił założenia programu „Sport dla Wszystkich”. Jest wśród nich organizacja wydarzeń sportowych na terenie Rzeczypospolitej Polskiej, w których biorą udział Polacy mieszkający na terenie innych państw. Są to „Światowe Igrzyska Polonijne” i „Polonijne Igrzyska Młodzieży Szkolnej im. Jana Stypuły w Łomży”. Celem tych działań jest integracja środowisk polonijnych i kresowych z Polakami w kraju, a także wzmacnianie więzi z Ojczyzną. Pośród realizowanych zadań jest także organizacja wypoczynku dla młodzieży, która może spotkać się z rówieśnikami w Polsce.
Organy rządowe współpracują też z lokalnymi organizacjami pozarządowymi działającymi w regionach przygranicznych oraz ze stowarzyszeniem Wspólnota Polska. Minister dodał, że środki przeznaczone na realizację wydarzeń sportowych w ramach rządowych działań w zakresie „Współpracy z Polonią i Polakami za granicą”, to w tym roku 3 000 000 zł, co jest trzykrotnym wzrostem w stosunku do roku ubiegłego.
W odpowiedzi na interpelację zaznaczono, jednak że celem rządu nie jest dotowanie wydarzeń czy stowarzyszeń poza granicami Polski, a zbliżenie Polaków mieszkających za granicą z Ojczyzną. W działalności ministerstwa widać więc klasyczny konflikt między myśleniem państwowym, a narodowym, który dla wielu może wydawać się sporem czysto akademickim, jak widać ma, jednak realne konsekwencje w rzeczywistości.
CZYTAJ TAKŻE: Idea kresowa jako rdzeń nacjonalizmu
Dla państwowców sferą zainteresowania są głównie ludzie mieszkający w granicach państwa oraz państwo samo w sobie. Widać to w działaniach rządu, które dążą przede wszystkim do integracji Polaków z państwem polskim i zamieszkującym je Narodem. Nie ma w tym oczywiście nic złego, a wręcz jest to działalność pozytywna, jednak sposób patrzenia narodowców na tę sprawę jest znacznie szerszy.
O ile w przypadku emigrantów zarobkowych ich powrót do Polski jest wskazany, o tyle Polacy żyjący na Kresach są przez nas zupełnie inaczej odbierani. Żyją oni na terenach, które zostały odebrane Polsce w wyniku II wojny światowej, jednak mimo zmian politycznych, miejsca te nie przestają być ośrodkami polskiej tożsamości.
CZYTAJ TAKŻE: Nowa akcja Młodzieży Wszechpolskiej — Polska flaga dla Kresowiaka!
Polska mniejszość na Kresach powinna móc budować swoje własne struktury, które pozwolą jej przetrwać w granicach innych, często zwalczających ją, krajów. Integracja z państwem polskim i Polakami, którzy je zamieszkują, jest oczywiście bardzo ważna, jednak to lokalna działalność i wzmacnianie lokalnego żywiołu polskiego powinny być priorytetem.
Dla nacjonalistów bowiem Polacy mieszkający poza granicami Polski nie są w żadnym stopniu mniej Polakami, niż ci, którzy mieli ten przywilej, by urodzić się i wychować w polskim państwie narodowym. Dzięki swemu pochodzeniu i kulturze są członkami tego samego Narodu co reszta Polaków, nawet jeśli nie mają polskiego obywatelstwa. Wobec tego także działania państwa, które jest polityczną organizacją Narodu, powinny skupiać się na umożliwieniu lokalnego zachowania i krzewienia polskości.
CZYTAJ TAKŻE: Narodowcy w obronie polskiej oświaty na Litwie i Białorusi
To Polacy na Kresach są strażnikami polskiej tożsamości miast takich jak Lwów, Wilno czy Grodno. Naszym obowiązkiem jako ich rodaków jest dostarczenie wszelkich możliwych środków pomocy dla rozwoju polskiej kultury. Niewątpliwie także sport może być środkiem do podtrzymania polskości na Kresach.
W przeciwieństwie do polskich władz potencjał sportu w budowaniu jedności narodowej rozumieją Węgrzy. Udzielają oni wsparcia piłkarskim drużynom mniejszości madziarskiej w Serbii i na Słowacji. Rok temu w Bačkiej Topoli otwarto z pomocą rządu Viktora Orbána dla węgierskiej drużyny TSC obiekt sportowy liczący 4500 miejsc. Jest on określany jako najnowocześniejszy stadion w całej Serbii.
CZYTAJ TAKŻE: Futbol ponad granicami przynosi sukcesy
Los polskości na Kresach stoi obecnie pod znakiem zapytania. Białoruski reżim zamknął u siebie polskie szkoły i prześladuje lokalnych działaczy. Na Litwie również rząd dąży do marginalizacji Polaków. Kresowiacy najlepiej rozumieją, jak bardzo potrzebne jest im wsparcie państwa polskiego, czas by wreszcie je zobaczyli. Wtedy dopiero zawołanie Lwów i Wilno — pamiętamy! przestanie być czczym hasłem, ponieważ Polska jest tam, gdzie są Polacy.




